Witold Skaczkiewicz (1950-2011)

Dyskusja o Anielskich Wersetach

Z wypowiedzi na Pełna Kultura

//

i,
A wydawało mi się, że jeżeli cokolwiek w Anielskich Wersetach jest naprawdę warte zauważenia to właśnie owa ‚zapomniana’ płaszczyzna – artystyczna.
ii,
Zastanawiam się czy warto by było ujawnić nieco więcej intencji autora dotyczących właśnie koncepcji ARTYSTYCZNEJ Anielskich Wersetów.
Jeżeli znajdzie się kto taki, kto zechciał by autora, czyli mnie przeegzaminować z tego czy wiem co robię a i dlaczego właśnie tak a nie inaczej to robię – zapraszam.
iii,
Zróbmy próbę – W powyższym celu, otworzę nową zakładkę w „O Anielskich Wersetach” – ‚Dyskusja o Anielskich’ Wersetach – niechaj tam stanę przed WAMI nago.

//

Zapraszam:

  1. Będę chyba pierwsza, w takim razie..

    Ciekawi mnie, czy imiona Twoich bohaterów są bardziej pokazaniem powiązania z formą i dyskusją aktualnymi wartościami z treścią/przekazem biblijnym, czy też może celowałeś w artystycznie preparowaną prowokację i niepozostawienie czytelnika obojętnym wobec swojego projektu, w zalewie nijakich treści publikowanych w www i dlatego właśnie spotęgowałeś wywierane wrażenie dokładając do wersowanej formy i często kontrowersyjnych ilustracji także anagramy imion biblijnych?

    Pytam, bo.. z jednej strony – dla mnie – to okazja do zderzenia postaw, postaci, obrazów, motywacji i celów. Z drugiej natomiast może to wywoływać poczucie obrazy uczuć religijnych ludzi, którzy uparcie podchodzą do czytanego tutaj tekstu jako do próby podważenia (?) relacji biblijnej i – poniekąd – splugawienia ich świętości.

    Ukłony 🙂

    • 1. ‚Prowokacja dla samej prowokacji’?
      Zbyt to proste by się tym zajmować. Powiem wprost, to było by idiotyczne /jeszcze, przy okazji, wrócę do tego problemu w kontekście czym się twórcy warto, a czym nie warto, zajmować/.

      2. Zrozummy się dobrze. Jestem artystą, jak już wcześniej pisałem, nie tylko z racji studiów, ale i wieloletniej FORMACJI, polegającej mniej na ćwiczeniu ‚ręki i oka’ a bardziej na ćwiczeniu świadomego myślenia o sztuce i kulturze w głębokim /zasadniczym/ kontekście.

      3. Jak już wcześniej wyjaśniałem w innym miejscu, Anielskie Wersety to opowieść o tym, jak to co dostajemy /! niekoniecznie za nasza zgoda i niekoniecznie świadomie!/ wpływa na nasze życie i co z tego wynika.

      4. Nie czuł bym prawa do pisania Anielskich Wersetów gdyby nie to, że zostałem ochrzczony, wbrew mej woli i świadomości. Zatem stałem się chrześcijaninem. Uważam, że
      to wystarczające upoważnienie, bym uwaga: NIE NARUSZAJĄC UCZUĆ RELIGIJNYCH OSÓB INNYCH /bo to przecież moja religia/, mógł zastanowić się, cóż takiego dzieje się z człowiekiem, z jego myśleniem, stosunkiem do świata, który ma za skóra? kalkę w rozumie? /przypomnij sobie gdy jako dziecko ze swoja ukochaną babunią? mamusią? kleczałaś przed ‚Świetym Obrazem’ mówiąc paciorek?

      5. A skoro tak, to stanąłem przed problemem, jak przedstawić to, co w zasadzie nie przedstawiane. Jak przejawić nieprzejawiane?

      6. Zastanów się, jak wygląda Twoja religijność, jeżeli oczywiście jesteś z jakaś religią związana. Jeżeli nie, zaobserwuj jak wygląda religijność w Twoim otoczeniu. Bo – jeżeli jest tak, że wierzysz w Święte Dogmaty, /jeżeli ktokolwiek wierzy/ to powinien, rozumieć to w co wierzy?

      7. I to jest jedno z fundamentalnych pytań Anielskich Wersetów: Czy aby na pewno wiesz w co wierzysz? Czy aby na pewno wierzysz w to, co jest NAPISANE /Pismo jest przecież księgą ŚWIĘTĄ/ czy w to co ci wygłosi kolejny przywódca… /nie tylko religijny/. A skoro rozumiesz /bo przeceiż musisz/ to jak.

      8. A zatem, czy w twojej głowie funkcjonuje Jezus czy Jezon? Judasz czy Jadusz?

      Mam nadzieję,że nie wyczerpałem zainteresowania i zadasz pytania następne. I proszę… ja tu jestem by się tłumaczyć.. a nie zadający pytania. 🙂

  2. ad.1 + 2.
    Tu się z Tobą nie zgodzę:D Yess!! Wreszcie 😀
    Prowokacja, sama w sobie, jest doskonałą bazą do zaobserwowania pewnych schematów socjologicznych. A ja po prostu nie wykluczam, że poza byciem Artystą nie ograniczasz siebie na żadną inną płaszczyznę poznawczą.
    PK bywa stricte prowokacją. Z założenia. Spełnia to założenie w sposób doskonały, wierz mi 😉

    ad.3.
    Wiesz, co to krzywa psa(ew. krzywa pogoni) ?

    ad.4.
    Może i zostałeś ochrzczony (nominalnie, faktycznie: skropiony wodą i wcielony sztucznie w szeregii jakiejś organizacji religijnej; mniemam, że KK), ale utożsamianie tego ze staniem się chrześcijaninem jest fałszem.
    Chrześcijaninem stawał się od początku człowiek świadomy, dojrzały, który wyraził wiarę w życiodajną wartość ofiary okupu złożonego przez Chrystusa, okazał skruchę za wcześniejszy grzeszny tryb życia i postanowił przed Bogiem i ludźmi usymbolizować zanurzeniem w wodzie swoje – od tej pory – oddanie życia na podążanie śladami Jezusa.
    Ty mogłeś co najwyżej zostać katolikiem. Nie mylmy pojęć. Samo przyjęcie przez jakąś grupę religijną miana chrześcijan nie jest tożsame z rzeczywistym byciem naśladowcami Chrystusa. Podstawowa sprawa, która to wyklucza/podważa: On przecież powiedział, że jedna religia jest prawdziwa, a tych mieniących się chrześcijanami jest od groma i ciut 😉

    ps. Ja akurat nie klęczałam nigdy z babunią i nie czczę obrazów – tego zakazuje Bóg biblijny już w dekalogu, konkretnie w drugim przykazaniu.

    ad.5.
    Nie rozumiem, przyznam. Możesz rozwinąć to zapytanie/tezę/wyzwanie?

    ad.6.
    Jestem, acz moja religia nie opiera się na dogmatach – te są niebiblijne i służyły od początku zaciemnieniu prawdy o Bogu. Wystarczy wszak nazwać coś świętą tajemnicą wiary, by nie musieć zakłamania wprowadzonego w miejsce praw Bożych wyjaśniać ludziom. Brak logiki trudno wyjaśnić, więc potrzebna była ślepa uliczka i znak na jej końcu, który z góry wyklucza możliwość dalszego poznania tego, co znakiem.

    ad.7.
    Wierz mi, wiem. Ale np. księża omijają mnie przez to szerokim łukiem, gdy tylko zorientują się, że wiem 😉
    Co do jak?, to chyba wypada skonkretyzować to pytanie kolejnymi, precyzyjnymi..

    ad.8.
    W mojej głowie nie funkcjonują postaci, dlatego właśnie mnie nic tu nie razi i nic nie obraża moich uczuć religijnych. Nie jestem formalistką.
    Więcej – wysunę tezę, że piszący hasła o obrażaniu uczuć religijnych tak naprawdę sami nie mają bladego pojęcia, co mają na myśli, pisząc te słowa. Powtarzają te hasła na zasadzie reakcji szczura na czerwone światełko w labiryncie. Bez urazy.

    Porządkowanie punktowane mi się podoba, przyznaję – punkt dla Ciebie 🙂

    • ad „ad.1 + 2.”
      Dalszą rozmowę na temat „prowokacji” proponuje przenieś w inne miejsce, np. na twój blog.
      Dlatego, że nie dotyczy to Anielskich Wersetów, które nie wynikają z potrzeby „do zaobserwowania pewnych schematów socjologicznych”.

      Uprzejmie zwracam twoją uwagę na fakt, że Anielskie Wersety wywodzą się z dziedziny sztuki |zobacz|, a nie nauki |zobacz|, i dlatego jako takie, nie są obarczone koniecznością jakiegokolwiek dowodzenia.

      ad. ad.3.
      Nie dostrzegam tu zastosowania myśli p. Pierre Bouguer`a. Sądzę, że moja wiedza o krzywej psa, przy pisaniu Anielskich Wersetów ma się tak samo do Anielskich Wersetów, jak moja wiedza o kwadracie sinusa kąta połówkowego nazwanego popularnie semiversus. //Onegdaj studiowałem w Wyższej Szkole Morskiej i pozostała mi ta funkcja z trygonometrii sferycznej//. Jeżeli się mylę proszę o sprostowanie.

      ad. ad4
      Aktem chrztu zostałem wpisany w obręb pewnej specyficznej kultury, a to takiej w której występuje Bóg. Bóg specyficzny. |zobacz|. Zobacz również wyciąg, który tam uczyniłem.. szczególnie taoizm.

      ad. ad5
      To wyzwanie podejmuje w Anielskich Wersetach. Przejawienie nieprzejawionego, dla kogoś wychowanego w kulturze zachodu jest trudne, o ile w ogóle możliwe do zrozumienia. Natomiast np. hindusowi nie powinno sprawiać żadnego problemu. W myśli europejskiej zajmowali się tym średniowieczni alchemicy – /choćby zobacz Tabula Smaragdina Hermesa Trismegistosa/ i teologowie /Bóg Trójjedyny, matka Boska Trzykroć Przedziwna/. Ale o tym szerzej w innym miejscu.

      ad. ad6
      Refleksja do której namawiałem w p.6 miała na celu uświadomienie tego o czym pisze w p. 7.

      ad. ad7
      Księża w rzeczy samej to dość sympatyczni ludzie. Opowiadał mi jeden o tym jak ich „formowano” w seminarium. kazano im taczką przewozić ziemie z jednego miejsca na drugie. A na drugi dzień odwrotnie. Miało to nauczyć nie dyskutowania nad tym co przełożony nakazuje.

      ad. ad8
      Podzielam twoje zdanie.

      Serdecznosci

  3. 1 + 2 – ew. mogę taką dyskusję rozpocząć w najbliższym czasie na Haiku, PK też nie jest na nią miejscem. Tu jedynie doprecyzowałam, skąd wzięło się moje pierwsze zapytanie 😉

    3.
    Chodziło mi o to, że zawieszeni jesteśmy między tym, do czego dążymy i czego pragniemy a tym, co jest nam dawane bez naszej woli, ochoty i uświadomionej potrzeby. Czyli – niejako – coś mamy (my – koty) przed sobą i za tym gnamy (mysz), ale i coś goni nas (pies). Jedna i druga zmienna wpływa na nasze ruchy. Teraz pytanie. Czy, gdyby nagle w miejscu naszej myszy pojawił się też pies i tam by na nas poczekał, to osiągnęlibyśmy poczucie szczęścia i spełnienia, czy może doznalibyśmy poczucia pustki i braku celu.

    4.
    Powiem Ci, że to nie jest dla mnie żadnym aksjomatem – jeśli można to tak nazwać. Podstawowe pytanie, kto ustanowił chrzest (ale faktycznie, powiedzmy: ideowo, nie praktycznie – dekalog fizycznie/praktycznie przyniósł Mojżesz, ale dziesięcioro przykazań nie pochodzi od niego; faktycznie jakieś urządzenie zaprojektował konkretny wynalazca, choć praktycznie jego masową produkcją zajmą się setki ludzi nie mających żadnego powiązania ze stworzeniem prototypu, których powinnością wionno być dokładne odwzorowanie instrukcji, nie wprowadzanie do niej własnych poprawek, bo wtedy nowopowstały projekt nie byłby już projektem konstruktora-wynalazcy), w jakim celu i dla kogo. Chrzest jest zamysłem Bożym, nie ludzkim. Interesuje mnie zatem – gdy rozpatruję rzeczony – stanowisko Boga, nie ludzi, którzy je wypaczyli dla własnych korzyści. Ilu ludzi, tyle pomysłów na ustalanie własnych zasad – Bóg swoich zasad nie zmienia. Gdybym miała iść ścieżką ludzkiego rozumowania, szybko natrafiłabym na rondo, z którego nie ma zjazdu. Cenię logikę, nie jej brak. Abstrakcja jest świetnym patentem na Sztukę, nie na rozumienie praw rządzących światem. Dlaczego do tego nawiązuję?
    Bo nasunął mi się dzięki tej naszej rozmowie i dzięki Tobie pewien wniosek. Naukowcy, którzy odkrywają już istniejące prawa fizyczne, czy matematyczne, rządzące światem i definiują je w zrozumiałe wzory, odczytują Boga wprost na tej właśnie płaszczyźnie. Nikt nie dyskutuje z prawami natury, bo od samego wprowadzenia w miejsce Bożego prawa np. grawitacji własnych pomysłów na nią, przyciąganie ziemskie się nie zmieni. Nikt się na to nie nabierze i nie uwierzy jakiemuś samozwańczemu autorowi innej interpretacji prawa ciążenia ufając, że skoczy z wieżowca i się nie zabije, a zacznie szybować niczym ptak. Inaczej jest z prawami etycznymi/moralnymi. Tu każda interpretacja uchodzi płazem i jest poczytywana za odkrywczą/ożywczą. Interpretacja powodów i skutków zawieranego poprzez chrzest przymierza nie skutkuje nagłą utratą życia, dlatego łatwo jest przyjąć każdą wariację w temacie zupełnie bezrefleksyjnie i bez potrzeby marnowania czasu na znalezienie podstaw. Stąd właśnie pozorny bałagan i zamazany obraz. Bo jakiż sens miałoby przymierze zawierane nie między jego stronami i jakiej odpowiedzialności mógłby żądać Bóg od dojrzałego już człowieka, za którego kiedyś ktoś zadecydował, że ma służyć konkretnemu Bogu/być częścią jakiejś religijnej wspólnoty? Przecież to tak, jakby moi rodzice podpisywali po moim urodzeniu, w moim imieniu, umowę o pracę z konkretnym przedsiębiorcą, a ten naiwnie liczyłby, że ta umowa będzie skutkowała w przyszłości wobec mnie. Widzisz tu jakąkolwiek logikę postępowania? Ja – żadnej.

    Liczę, że wybaczysz mi ten słowotok, niewielu jest ciekawych rozmówców w blogosferze, więc korzystam maksymalnie z możliwości przegadania z Tobą tematów jakkolwiek związanych z tematyką Twojego dzieła. Za co Ci zresztą serdecznie dziękuję 🙂

    Dlatego właśnie podtrzymuję: można stać się katolikiem poprzez „chrzest” polegający na pokropieniu nieświadomego niemowlęcia wodą. Nie można stać się chrześcijaninem w rzeczywistym słowa chrześcijanin znaczeniu. Chrzest wiązał się od początku z przyjmowaną na siebie odpowiedzialnością świadomie przyjmującej go osoby.

    5.
    Widzisz, ja zazwyczaj mam problemy w odnalezieniu linii porozumienia w takich przypadkach. Patrzymy pod innym kątem. Ty starasz się spojrzeć na ludzkie definicje niewidzialnego poprzez także ludzkie zagmatwane teorie i patenty. Stąd Ty widzisz potrzebę, której ja nie dostrzegam – wyjaśniania pozornie niewyjaśnionego. Ja patrzę na sprawę prostolinijnie – z pktu widzenia Boga, skoro o nim mowa. Możemy to zilustrować przykładem Jezusa, który nie starał się podejmować dyskusji z Faryzeuszami i Sadyceuszami na podstawie odstępczych judaistycznych tradycji i nauk, nawet na podstawie własnych teorii, ale zawsze odnosił się do ich zarzutów na podstawie tego, co napisano w proroctwach. Dlatego zresztą szybko tracili pozorną butę i odwagę do zagonienia go w kozi róg. Dlatego też tak bardzo go nienawidzili – nie stać ich było na pokorę, swoją mądrość stawiali ponad mądrością Bożą. W chwili, gdy okazywała się dalece nieporównywalna poziomem, ośmieszeni i zawstydzeni pałali rządzą zamknięcia ust Jezusowi. Coś, co sprawiałoby trudność będąc próbą „logicznego” wyjaśnienia od strony ludzkiej, stawało się proste i bezdyskusyjne, gdy spojrzeć na to oczami Boga.

    Systemy religijne mącą, systemy filozoficzne nie pomagają, bo skupiając się na wycinku rzeczywistości – i nie tylko – wkładają cały swój wysiłek w wypracowanie nie istniejącego tworu: logicznej abstrakcji. Logicznej, bo dającej się wyjaśnić w miarę konstruktywnie i prosto na tym właśnie odcinku, którego objaśniania się podejmuje. Abstrakcji, bo w zestawieniu z całością – ba! wystarczy, że z drugim odcinkiem – tracą sens, wzajemnie się wykluczają bądź przynajmniej nie są do pogodzenia.
    Dlaczego piję do filozofii? Bo triada, której kontynuacją koncepcyjną jest pojęcie trójcy, ma się nijak do tego, co znajdujemy w Biblii. Ten starożytny twór pogański posłużył Platonowi do przedstawienia własnej koncepcji – teoretycznie racjonalnej, filozoficznej trójcy przymiotów, dającej początek trzem hipostazom, czyli osobom boskim (wcielonej jako dogmat w szeregi KK w IV w.). Nawet bibliści – i to katoliccy – nie przeczą, że chrystianizm wywodzi się z religii żydowskiej (ST), a ta była ściśle unitarna. Nie dość, że w żaden logiczny sposób nie można połączyć wczesnochrześcijańskiej nauki o naturze Boga z przyjętym pod koniec IVw. dogmatem trójcy, to wprost: dogmat ten jest odstępstwem od nauk pierwszych chrześcijan.

    7.
    Chcesz od razu na ruszt? ;)))) Chylę czoła, krótko zwięźle i na temat jest punkt siódmy 🙂

    Pozdrowienia weekendowe 🙂

    • W pośpiechu zapomniałam – jakby – o najważniejszym. A może i dobrze, że będzie to osobno ujęte.

      Powyższa dyskusja jest przewodem przyczynowo-skutkowym, nawiązującym do pewnych skostniałych schemtów (bez)myślowych, leżących u podstaw niezrozumienia Ciebie, jako Artysty, a odbioru stricte, jako Prowokatora. Tylko tyle.

      Wyjaśniłeś swoje motywy i cele i są one dla mnie czytelne i jak najbardziej zrozumiałe. To jest dla odbioru AW i Twoich artystycznych intencji najważniejsze.

      O, chyba wszystko na tym poziomie rozmowy 🙂

      Serdeczności.

    • 1. W sprawie dyskusji o PROWOKACJI.
      Przepraszam za, jak mi się później zdało, nieco obcesowe ‚zepchniecie’ tejże z tego bloga. Przyjmij proszę moje wytłumaczenie: jest to oczywiście problem WAŻKI, lecz tu w tym miejscu, nie chciałbym prowadzić rozmów o WSZYSTKIM. Sądzę, że ilość problemów związanych z ANIELSKIMI WERSETAMI jest tak duża, że obawiam się, o CZAS na ich pisanie :).
      Ogólnie zdanie moje na jej temat jest takie: jest ona oczywiście upoważniona, lecz wyłącznie jako NARZĘDZIE służące do ZWRÓCENIA UWAGI na coś co jest ISTOTNE. Prowokacja dla SAMEJ PROWOKACJI /czerpanie dowolnych profitów tylko z niej/ to działanie, moim zdaniem, dosyć idiotyczne.

      4.
      Zwróć, proszę, swoją uwagę, na to, że ja pisze o KULTURZE w której żyć mi przyszło. I nie zajmuję się analizą jej naukowych podstaw, ani krytyką teologii, lecz wyłącznie tym, co ten „zapach” powoduje. //Skojarzenie kuchenne dosyć dobrze oddaje moje intencje – zapach dochodzący z kuchni powoduje wibracje ślinianek i innych soków żołądkowych, i dla tej wibracji nie ma znaczenia czy jest to zapach sosu z prawdziwej pieczeni, czy to sos z torebki. Dramat dla smakosza dopiero gdy spróbuje!//

      *
      „Chrzest jest zamysłem Bożym, nie ludzkim.”
      Zanim przeczytasz dalej, zachęcam do zapoznania się z moim wierszolem CONCATENATIO II
      Ów, problem zamysłu Bożego wyjaśniałem w innych miejscach – zwykle w takich razach przywołuje taka oto dykteryjkę: ‘Tatusiu, czy czarownice potrafią latać? Nie ma czarownic synku. Ależ tatusiu, ja nie pytam czy czarownice są czy ich nie ma, tylko czy potrafią latać.’
      Zatem, dopóki będziesz pytała czy czarownice potrafią latać, dopóty będziesz przywoływała ‚zamysł Boży’.
      Oczywiście, jeżeli przyjmiesz, że czarownice mają np. zeza, nic nie stanie na drodze by zastanawiać się, czy ‘opadanie liściem’/* jest piękniejsze od ‘korkociągu’/*. Jednakże owo zastanawianie się jest obarczone błędem nie w stwierdzeniu, ze czarownice mają ZEZA, lecz w ISTNIENIU czarownic.

      —–
      */ figury akrobacji lotniczej

      I o tym są ANIELSKIE WERSETY, o tym, że nie spotkałem nikogo kto wierzy w istnienie czarownic, natomiast dyskusja o ich „ZEZIE” trwa od wielu stuleci.

      *
      Odczytywanie Boga w PRZYRODZIE, jest jak się wydaje szczególna właściwością ludzkiego umysłu, rozważał to Pitał w 019 – Druga Księga Pitała

      *
      „Dlatego właśnie podtrzymuję: można stać się katolikiem poprzez “chrzest” polegający na pokropieniu nieświadomego niemowlęcia wodą.” Zwróć proszę uwagę, że moi bohaterowie poruszają się sferach ich WYOBRAŻEŃ o tym, co DEFINIUJE oficjalna wykładnia Pisma.
      Nie wiem, czy katolikiem, ale chrzest jest conditio sine qua non, by stać się chrześcijaninem.

      5.
      W żaden sposób, nie chciałbym się dać wciągnąć w dyskusje TEOLOGICZNĄ, natomiast teleologiczną, w jakimś sensie prowadze w Anielskich Wersetach

      Tyle na goraco,

      serdeczności.

  4. Pisze Pan czym są Anielskie Wersety, a czy mógłby Pan słów kilka na temat: Czym nie są Anielskie Wersety?

  5. Czy to strona jakiejś sekty?

  6. Ladne zdjecia obrazow. Nie bede sie wdawal w dyskusje bo jestem prostakiem. Musze znalezc troche czasu aby zaabsorbowac to wszystko co tu napisane i posilic sie na jakis inteligentny wpis.
    Pozdrawiam. Kazdy jest inny i to ze Pan/Ty jest inny to ma pan do tego calkowite prawo i nikogo nie trzeba prosic o pozwolenie. Pozdrawiam.

    • Wielkie dzięki, bardzo mi miło…
      Nieskromnie zapraszam do lektury i będę wdzięczny za uwagi. Anielskie Wersety to karkołomne przedsięwzięcie, zatem każda uwaga jest ważna.

      Fotografie sa tu: http://czarno.wordpress.com/, a niebawem /dziska, jutro/ uruchomię blog z nowymi fotografiami – no to będzie niespodzianka.

  7. Nie miałam i nie mam takich przeżyć, a z każdym kolejnym odcinkiem dochodzę do wniosku, że jestem szczęściara. Nie poddana byłam próbie rozwiązywania problemów, które Pan przedstawia.
    Należę do ludzi, których określa się jako „sieroty życiowe” , no cóż…na tego bęc…przyjmuję to do świadomości i stosowania. Czy dobrze mi z tym? Skłamałabym mówiąc tak. Nie sądzę jednak, tym którzy „przebojem” idą przez życie jest dobrze. Czy są zaradniejsi od „sierot” ??? Być może,
    ale jakim kosztem ! Czy poczucie pogardy dla siebie nie rośnie ? Przecież uśmiech na twarzy nie zatuszuje rany wewnętrznej. Poza (!) – po co? Być może wynika to z chęci szukania zrozumienia.
    Czy w dalszych częściach znajdę odpowiedź na pytania, które rosną w zastraszającym tempie.
    Oczywiście chodzi mi o odpowiedź bez podpowiedzi…tu w sidła własne wpadłam. Podpowiedź jest w „ANIELSKICH WERSETACH” (słowo i malarstwo, a do tego moje ubogie doświadczenie życiowe i śpiew ptaków w ogrodzie.
    Pozdrawiam życząc dużo zdrowia wiosennego.

    • To co pani pisze jest bardzo interesujące. A było by fascynujące, gdy zdecydowała się Pani zadawać TE pytania. Być może niekiedy odpowiedź bardzo by Pania zaskoczyła.
      Nie wiem czy Anielskie Wersety sa jakimkolwiek balsamem, sa na pewno, bo taki zamiar miałem, otwarciem „szkatuł” czesto dotychczas zamknietych.

      Sądzę, że kazda ranę należy życzliwie akceptować. Walka z nia nie ma sensu, bo przecież ona już jest!

      Za życzenia zdrowia dziękuje specjalnie. Zbyt wiele lat nie chorowałem by mnie nie odpadło – rzęzi mi w płucach, trzewia zbolałe, ze sie obracać bałem.. Ale juz lepiej…

      Wiele serdeczności

      W.

      Postscriptum.
      Jak to cudownie mieć nowych przyjaciół.

  8. Mam nadzieję, że w czasie choroby przyjaciele Pana nie opuścili, nie mam tu na myśli „obecności” na zasadzie „tak wypada”. Czy to wiosna swoim czarem sprawiła, że mimo niemocy fizycznej dalej Pan pisał i pisze – balsam ? Tak ! Kiedy tworzy się dzieło. Balsam również dla czytającego (w moim przypadku z wypiekami na policzkach). Swoje „szkatuły” otwiera Pan , w moim zdaniem, z ogromnym wyczuciem i smakiem. Czuję terapię wstrząsową – czyn/zdarzenie a następnie rozmyślania – tak jak w muzyce, pierwsze akordy mocnego uderzenia, a następnie tonowanie, wyciszenie…symfonia bólu – brzmienie zbyt trudne dla mnie. Nie potrafię wyjaśnić dlaczego, ale w tych serpentynach zdarzeń wyczuwam ciepło.
    Zastanawiam się, jak rozpoznać granicę radości, w którym momencie zmienia się w cierpienie. Czy jest to możliwe do rozpoznania, tak by na czas zahamować (nie za wcześnie, nie za późno) ? A jeśli tak, czy posiadając taką zdolność rozpoznania nie zuboży radości, jej pełnego odczuwania?
    Pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: