Witold Skaczkiewicz (1950-2011)

Archive for the ‘Księga Sędziów’ Category

033 – Druga Księga Sędziów

In Anielskie Wersety, Księga Sędziów on 20 marca 2009 at 8:43

033 – Druga Księga Sędziów

Titania's Awakening  Sims

Titania's Awakening Sims

Jezon staje przed sądem

  1. I nastał ten dzień gdy Jezona postawiono przed sądem.
  2. Wprowadzono go do sali wypełnionej tłumem gapiów i ustawiono przed długim pustym stołem.
  3. Jezon zauważył, że gdy wchodził, otaczająca go ciżba nagle zamilkła.
  4. Lecz teraz było coraz głośniej.
  5. Początkowy szum przeobrażał się w hałas.
  6. Rozejrzał się po sali.
  7. Ujrzał same obce twarze na których malowała się jakaś nieokreślona niechęć do niego, jakąś surowa zaciętość; jakby zrobił im coś naprawdę strasznego.
  8. Niektórzy spoglądali na niego z przyklejonym do twarzy uśmiechem.
  9. Nie kryli, że nie był to uśmiech życzliwy.
  10. Pokazywali go sobie palcami, mimo, że tylko on stał przed nimi.
  11. Wymieniali jakieś uwagi, wpatrywali się w niego jakby oceniając jak będzie znosił swoje upokorzenie.
  12. Widać było, że najbardziej ich ciekawi, czy uda się zobaczyć jak będzie łkał o łaskę, co wynagrodzi im codzienną szarą nudę.
  13. Oni patrzyli, a Jezonowi zdawało się, że słyszy jak szepczą sobie do uszu: „winny, winny, winny”.
  14. Czuł, że oni już wydali na niego wyrok i zupełnie ich nie będzie obchodziło co on ma do powiedzenia.
  15. Oni tu przyszli na widowisko a nie okazywać swoje dobre serce.

    Jezon oczekuje na wejście sędziów

  16. Jezon spuścił wzrok.
  17. Stał spokojnie oczekując na wejście sędziów którzy mieli oceniać jego winę.
  18. Jego winę!
  19. Bo przecież dla wszystkich już było oczywiste że jest winien, że musi być winien, bo przecież stoi przed sądem.
  20. Przecież to oczywiste, że za nic nikogo się przed sąd nie stawia.
  21. Nie mógł oczekiwać zrozumienia sądu.
  22. Wiedział, że sąd składał się z najbardziej ortodoksyjnych i zatwardziałych kapłanów.
  23. Wreszcie rozległ się dzwonek.

    Sąd wchodzi na salę rozpraw

  24. Nagle ucichło i weszli sędziowie.
  25. Było ich dwunastu.
  26. Ubrani w jakieś staromodne togi, w upudrowanych perukach, omalże w maskach na twarzach.
  27. Wszystko to miało budować przekonanie, że wchodząc na salę przestają być ludźmi, z ich ludzkimi przywarami, z ich nastrojami, bólami głowy…
  28. Ich stroje miały przekonywać że są jakimiś nieokreślonymi aniołami prawa.
  29. Aniołami życia i aniołami śmierci.
  30. Usiedli.
  31. Usiedli też wszyscy na sali, tylko Jezon stał.
  32. Dla niego nie przewidziano krzesła.
  33. Z niepokojem czekał na najważniejszą chwilę swojego życia.
  34. Przecież dziś miała zapaść najważniejsza od chwili narodzin decyzja w jego życiu – czy jego życie już dziś dobiegło końca, czy może dane mu będzie dożyć starości.
  35. Na sali, po chwilowej martwej ciszy, zaczęły się pojawiać coraz głośniejsze szepty i po chwili zawrzało jak przed wejściem sądu.

    Sąd rozpoczyna obrady

  36. Przewodniczący sądu zastukał kilka razy w stół i gdy trochę ucichło zwrócił się do Jezona: – To ty jesteś oskarżony?
  37. Podaj swoje imię!
  38. – Nazwali mnie Jezon – odpowiedział zapytany
  39. Urodzony?…
  40. – Urodziłem się w roku nadejścia Gwiazdy.
  41. – Imię ojca i matki…
  42. – Moja matka ma na imię Aria.
  43. – Imię ojca!
  44. Podaj imię ojca!… – przewodniczący zniecierpliwionym tonem, poganiał Jezona.
  45. – Jego imię brzmi Jest.
  46. – Jak to jest, co to jest…
  47. Podaj imię ojca jak cię sąd pyta… – przewodniczący zirytowany, mocno zastukał by uciszyć widownię, zbyt głośno komentującą słowa Jezona i oczywiście nadać wagi swojemu wystąpieniu.
  48. – Podaj natychmiast imię ojca!
  49. Czy nie rozumiesz co do ciebie mówię?
  50. – Rozumiem. – odparł spokojnie Jezon
  51. Imię mojego ojca brzmi Jest.
  52. Przewodniczący machnął lekceważąco ręką w kierunku Jezona, zamruczał coś pod nosem i podyktował protokolantowi: – Oskarżony mówi, że jego ojciec ma na imię Jest i dlatego sąd przystąpi teraz do dalszych pytań.
  53. – Czy wiesz o co jesteś oskarżony Jezonie synu Jest?…
  54. Zresztą możesz nie odpowiadać, zaraz i tak ci prokurator odczyta zarzuty.
  55. Proszę czytać panie prokuratorze – przewodniczący uśmiechną się porozumiewawczo do niepozornego człowieczka w jaskrawo czerwonej peruce.
  56. Prokurator wstał, odchrząknął i rozejrzał się w koło jakby chcąc sprawdzić czy wszyscy go widzą.
  57. Był prawie o głowę niższy od Jezona i gdyby nie jego czerwona peruka zginął by w tłumie.

    Prokurator wygłasza oskarżenie

  58. – Wysoki trybunale… – prokurator nabrał powietrza i jeszcze raz rozejrzał się po sali
  59. – Wysoki trybunale!
  60. Oto mamy dziś osądzić człowieka, który śmie twierdzić, że jest prorokiem, że dano mu prawo do podejmowania dyskusji ze wszystkimi mądrościami zapisanymi w naszych księgach…
  61. Człowiek ten twierdzi że ma takie prawo albowiem jest synem Boga…
  62. Na sali odezwały się gwizdy i szyderstwa pod adresem Jezona.
  63. Prokurator napoleońskim ruchem ręki uspokoił salę.
  64. – Otóż, Wysoki Trybunale i wy, wszyscy świadkowie tego dzisiejszego procesu, ja, prokurator, działający w imieniu ludu, oskarżam Jezona z Betulam, syna Jest, jak teraz mówi, o to, że przez niego, niejaki Pitał którego niechlubnie tu wspominamy, otóż oskarżam Jezona o to, że to przez niego Pitał wymordował wszystkie niemowlęta Betulamu i całej Jeruszy.

    All Hallows Eve Collage

    All Hallows Eve Collage

    Jezon po odczytaniu aktu oskarżenia

  65. Stał w powłóczystej białej szacie po środku wielkiej sali, otoczony nienawistnymi spojrzeniami.
  66. Stał zadziwiony patrząc na twarze sędziów, gapiów i nie mógł zrozumieć skąd u nich tyle nienawiści?
  67. Ani jedna z otaczających go twarzy nie była mu życzliwa.
  68. – O Panie! Cóż im ja takiego zrobiłem, że mnie tak nienawidzą?… – zapytał półgłosem.
  69. Nie usłyszał odpowiedzi.
  70. A oni stali, gestykulowali, rozmawiali półgłosem co dawało szum nie do zniesienia i pokazywali na niego, głównego aktora i bohatera tego dramatu.
  71. – Chciałem wam dać świadectwo miłości…
  72. Że można, zamiast nienawiścią żyć miłością.
  73. Że wszyscy jesteśmy równi przed Panem… – pomyślał patrząc przerażony na otaczającą go, żądną krwi ciżbę.
  74. – O Panie! Cóż mi za los zgotowałeś?

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

Reklamy

031 – Pierwsza Księga Sędziów

In Anielskie Wersety, Księga Sędziów on 20 marca 2009 at 8:41

031 – Pierwsza Księga Sędziów

The Madonna of the Roses William-Adolphe Bouguereau

The Madonna of the Roses William-Adolphe Bouguereau

Jezona budzi pukanie do drzwi

  1. Jezona obudziło pukanie do drzwi.
  2. Raczej był to nieustający łomot.
  3. Ostrożnie zajrzał w oko „judasza” i zobaczył stojących za drzwiami żandarmów.
  4. Po cichu odszedł od drzwi położył się na łóżku.
  5. – Zaczęło się – powiedział cicho do Ulissesa.
  6. Od jakiegoś czasu spodziewał się tej wizyty.
  7. Odebrał przecież pismo z sądu, ale niedyspozycja nie pozwoliła mu stawić się w wyznaczonym terminie.
  8. Było mu to na rękę.
  9. Nie czuł się na siłach obalać zarzuty.
  10. Smuciło go to, że został oskarżony właśnie przez tych, których kochał, którym dał tyle z siebie.
  11. I to nie groźba procesu i ewentualnej kary przerażała go; był przerażony że to ludzie z którymi przebywał tyle czasu oskarżyli go, ci, których uważał za przyjaciół, przed którymi nie miał tajemnic; że nic z niego nie zrozumieli.
  12. Walenie w drzwi ponowiło się jeszcze kilka razy i wreszcie ucichło.
  13. Jezon wyjrzał przez zsunięte żaluzje i zobaczył odchodzących żandarmów, którzy palcami pokazywali sobie jego okna.

    Jezon wie, że żandarmi wrócą

  14. Wiedział, że wrócą.
  15. Wiedział, że będzie musiał stawić czoła i zarzutom oskarżenia i tym którzy go zdradzili.

    Jezon nie ma żalu do tych, którzy go zdradzili

  16. Nie miał do nich żalu, dziwił się tylko; jak to możliwe, że właśnie ci, z którymi przebył taki szmat czasu, że właśnie to oni przed sąd go przywiedli?
  17. Denerwował się.
  18. Pobrzękiwano od dawna, tu i ówdzie, że szykują się na niego.
  19. Wiedział, że to co ma się stać i tak się stanie.
  20. Znał oskarżenie i nie liczył na to, że zostanie wycofane.
  21. Zresztą nie było takiej możliwości.
  22. Wiedział, że i tak wcześniej, czy później musi się stawić przed sądem.
  23. Jednak teraz nie czuł się na siłach.
  24. Wiedział, że teraz nie jest w najlepszej dyspozycji psychicznej aby obalać to bezsensowne oskarżenie wynikłe z bezpodstawnego jego zdaniem donosu.
  25. A jednak nie było innej drogi do obalenia oskarżenia jak stawienie się przed sądem.
  26. Teraz był strzępkiem nerwów.
  27. Nie dokończył rozpoczętego dzieła i uwikłanie się w niekończący się proces groziło że kilka lat mozolnej pracy pójdzie na marne.
  28. Nie czuł się na siłach prowadzić spór, udowadniać swoje racje choć wiedział, że jest to jedyne wyjście.

    Jezon wie, że nie znajdzie wsparcia

  29. Nie szukał wsparcia wśród tych swoich przyjaciół, którzy pozostali przy nim.
  30. Wiedział, jaka jest natura człowieka; że w obliczu zagrożenia ratują swoją własną skórę i z zasady nie lubią konfliktów.
  31. Chętni, by pocieszać, lecz w chwilach gdy są naprawdę potrzebni, okazują się, bardzo zajęci swoimi sprawami.
  32. Jezon to rozumiał i nie miał im tego za złe.
  33. – Tacy są – pomyślał.
  34. Otr, jego najbliższy przyjaciel, z którym przeżył tak wiele, że nie dałoby się tego opisać, tak się przejął jego procesem, że sam zaproponował, być świadkiem na jego korzyść.
  35. Jednak Jezon, znając Otra, wiedział, że on pierwszy, dziś taki spontaniczny, wyprze się znajomości z nim gdy tylko sprawa nabierze złego obroty.
  36. – Otrze – powiedział do niego – przecież ty pierwszy się mnie zaprzesz.
  37. – Jezonie, co ty opowiadasz…
  38. Przecież jestem twoim najlepszym przyjacielem…
  39. Nigdy w życiu!
  40. Będę z tobą w biedzie tak jak byłem w bogactwie.
  41. Damy sobie z nimi radę.
  42. – Tak, tak… – odparł zamyślony Jezon.

    Jezon obserwując przyjaciół dostrzega swoją samotność

  43. Jezon obserwował swoich przyjaciół z którymi przeżył tyle wspaniałych chwil i ze smutkiem myślał, że nie znajdzie się wśród nikt, na kogo teraz, właśnie teraz mógłby liczyć.
  44. Że w chwili najgorszej zostanie sam.
  45. Myślał, jak on by postąpił gdyby któryś z nich znalazł się w podobnej sytuacji…
  46. Przypominał sobie jak w dzieciństwie czasami brał winę na siebie ratując przed laniem kolegę; gdy zamiast winnego, to on dostawał w skórę.
  47. Lecz dzisiaj, gdy ciążyło na nim oskarżenie, które było tak banalne a jednocześnie tak poważne, chyba by się nie zdecydował nastawić swój tyłek za kogoś z przyjaciół.
  48. Nie oczekiwał zresztą tego i od nich.
  49. Miał tylko nadzieję, że będą z nim, będą go wspierać i nie zostawią go na pastwę sądu.
  50. Być może wtedy byłby silniejszy.
  51. A na pewno było by mu łatwiej.
    Jezon rozważa swoje szanse
  52. Ciążyło na nim oskarżenie, które mogło się skończyć tylko uniewinnieniem, albo skazaniem go na męczeńską śmierć.
  53. Został oskarżony o chęć przejęcia władzy, co było oczywisty absurdem.
  54. Obawiał się jednak, że z powodów politycznych sprawa może przybrać najgorszy z możliwych kierunek.
  55. Że choćby dlatego, by pokazać swoje wiernopoddaństwo sędziowie nie dadzą posłuchu jego racją.
  56. Dlatego liczył na to, że sędzią będzie Pitał a nie któryś z żądnych władzy jego rodaków.

    Jezon zastanawia się co zrobi Pitał

  57. Pitał był człowiekiem wykształconym i musiał wiedzieć, że Jezon, tym co głosi, nie zagraża władzy…
  58. Że nigdy nie sięgał po ziemskie królestwo.
  59. Że jedyne co proponował ludziom to tylko zjednoczenie się w dobrym celu, zjednoczenie się w Kościół ludzi dążących do świętości.
  60. Musiał wiedzieć, co było oczywistą prawdą, że Jezon nie sięga po władzę świecką.
  61. Że chce tylko zbawienia dusz, a to, w sposób oczywisty nie miało nic wspólnego z rządzeniem.
  62. Przecież Jezon nie chciał być królem…
  63. Wprawdzie niektórzy ludzie bez wyobraźni przypisywali mu chęć pozbawienia władzy rządzącego króla i zajęcia jego tronu, on przecież nigdy do tego nie nawoływał.
  64. Jeżeli mówił o królestwie to przecież nie o ziemskim!
  65. On przecież mówił o królestwie boskim.
  66. On mówił o duszy a nie o ciele, ziemskiej duszy powłoce.
  67. Niech sobie tym ciałem rządzą tu na ziemi.
  68. On chciał aby wszyscy zrozumieli, że ważniejszym od ciała jest dusza, która pozostaje na wieki; a ciało?
  69. Ciało przemija…
  70. Chciał, aby żyjący chwilowo, tu na ziemi, niezależnie od rodzaju władzy, zajmowali się swoją duszą.
  71. Bo przecież „Królestwo boskie ma pod sobą wszystkich królów” jak często mawiał, szukając sposobu najdoskonalszego wyjawienia przenikającej go prawdy prawdy.

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd