Witold Skaczkiewicz (1950-2011)

042 – Via Dolorosa cz.2

In Anielskie Wersety, Via Dolorosa on 21 marca 2009 at 20:00

042 – Via Dolorosa cz.2

 The Virgin & Angels  William-Adolphe Bouguereau

The Virgin & Angels William-Adolphe Bouguereau

  1. Nie potrafię opowiedzieć tego piekła
  2. Olbrzymia ilość płonącej benzyny lotniczej sprawiła wrażenie ze za chwile upieczemy się żywcem.
  3. Pracowałem w restauracji na 106 pietrze, gdy usłyszałem huk a budynek zadrżał.
  4. Pomyślałem, że muszę się znaleźć jak najszybciej w Sky Lobbie.
  5. Pobiegłem w stronę wind, lecz to właśnie stamtąd dochodził największy żar i dym.
  6. Zszedłem schodami piętro niżej.
  7. Lecz kłęby dymu zmusiły mnie do powrotu.
  8. Wtedy zadzwonił telefon.
  9. To Ruta – moja żona.
  10. – Jezon? – usłyszałem jej zaniepokojony głos.
  11. – Ruta? – odpowiedziałem
  12. – Czy u ciebie wszystko w porządku?
  13. Tak bardzo się bałam, oglądam w telewizji, że jakiś samolot miał wypadek i uderzył w północna wieżę.
  14. A przecież ty tam pracujesz.
  15. Tak bardzo się martwiłam, że coś ci mogło się stać.
  16. Tak bardzo się ciesze, że nic ci nie jest.
  17. Żyje, ty moja najukochańsza Rut – starałem się mówić najspokojniej jak potrafię.
  18. Czy mogłem Ci powiedzieć, że znajduje się w sytuacji, z której nie ma wyjścia?
  19. Kocham cie Jezonie – usłyszałem – Bardzo Cię kocham.
  20. Ratuj się, jesteś mi bardzo potrzebny
  21. Postaram się jakoś z tego wydostać – krzyknąłem – kocham Cie! Zadzwoń do mnie za kilka minut.
  22. Wtedy zobaczyłem, jak w sąsiednią wieże uderza samolot i jak z budynku wylatuje ogień i dym.
  23. Wtedy uświadomiłem sobie, że to nie wypadek.
  24. Wtedy zawaliło się piętro i zobaczyłem pod sobą ziejąca ogniem jamę.
  25. Czy tak wygląda piekło?
  26. Gabriel!
  27. Gabriel… Strażniku mego Raju, czy chcesz mnie wrzucić do piekła?- zawołałem.
  28. Jak osaczone zwierze biegałem do utraty tchu, szukając wyjścia.
  29. Nie znalazłem.
  30. Stałem przy wytłuczonym oknie, patrząc w budzący sie dzień.
  31. Na niebie żadnej chmury
  32. Pociekły mi łzy i zawołałem: Eli, Eli, lema sabachthani?
  33. Nie miałem tallit,  nie miałem tefillin, lecz usta moje powtarzały: Baruch ata Adonaj Elohejnu, Melech haolam, aszer kidszanu bemicwotajw weciwanu likro et hahallel przypominając smak wina ostatniego Pesach…
  34. I wtedy zobaczyłem Go.
  35. Stał, patrząc na mnie ciepłym wzrokiem.
  36. Uśmiechał sie.
  37. Czy to ty Gabriel? – zapytałem cicho.
  38. Już czas….  – odpowiedział
  39. Juz czas… – powtórzyłem.
  40. Skoczyłem przed siebie.
  41. Chociaż zobacze, co się własciwie stało – pomyślałem
  42. Zobaczyłem, że kilkanaście metrów dalej też ktoś spada,
  43. Zobaczyłem straszna dziurę, przez którą buchały płomienie i czarny dym.
  44. Zobaczyłem przepiękne błekitne niebo.
  45. Zobaczyłem na dole tłumy ludzi, do których zbliżałem się przerażająco szybko.
  46. I wówczas poczułem miekkość skrzydeł Gabriela.
  47. Poczułem, że już nie spadam
  48. Poczułem, że się unoszę wprost w ten cudowny, bezchmurny błękit nieba.
  49. Wtedy usłyszałem dzwonek, mojego mobilnego telefonu.
  50. To Ruta – pomyślałem.
  51. To wszystko co zapamiętałem.

    tables-covenant-blake-l

    God Writing on the Tables of the Covenant William Blake

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

Reklamy
  1. Czyż nie pięknie jest wierzyć, że przychodzą po nas litościwe anioły… że strach nie jest taki straszny, a ból bolesny…? Czyż nie byłoby tak lepiej…? Fajniej by tak było. Nie dla nich, dla nas. Odpoczywają już bez bólu, bez łez, bez pamięci…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: