Witold Skaczkiewicz (1950-2011)

040 – Via Dolorosa cz.1

In Anielskie Wersety, Via Dolorosa on 20 marca 2009 at 12:48

040 – Via Dolorosa cz.1

Christmas Eve  Gustave Doré

Christmas Eve Gustave Doré

  1. Zapędzono nas do wagonów bydlęcych.
  2. Moja najlepsza matka, pytała drżącym głosem: – Jeson, i co teraz będzie z nami.
  3. Nie umiałem jej powiedzieć.
  4. Słychać było tylko pokrzykiwania.. Maher! Schnell!
  5. Było tak bardzo ciasno, tak bardzo nieludzko.
  6. Pociąg jechał ani szybko ani wolno.
  7. Po prostu zmierzał do celu
  8. Przez szpary wagonu próbowałem zobaczyć gdzie nas wiozą.
  9. Nic nie widziałem
  10. Przytuliłem matkę i moje dwie siostry.
  11. Udało mi się trochę zdrzemnąć.
  12. Gdy pociąg się zatrzymał usłyszałem wrzaski po niemiecku i szczekania psów.
  13. Po otwarciu drzwi wagonu zobaczyłem, że stoimy na jakiejś bocznicy.
  14. Pociąg był otoczony stojącymi co kilka metrów esesmanami z ujadającymi czarnymi psami.
  15. Mama i siostry przytuliły się do mnie szepcząc byśmy nie dali się rozdzielić.
  16. Głośne Raus! Raus! Jüdischen Schweine! i bicie tych co stali w drzwiach wagonu powodowało, że wagon opróżniał się bardzo szybko.
  17. Zauważyłem, że kobiety i mężczyźni byli rozdzielani.
  18. Wyskoczyłem z wagonu lecz odwróciłem się bu pomóc zejść mamie.
  19. Wtedy poczułem bardzo bolesne uderzenie kolbą karabinu.
  20. Upadając zauważyłem na klamrze paska napis Gott mit uns.
  21. Uderzenie było tak mocne, że gdyby nie Azariasz, zapewne przy upadku stracił bym przytomność.
  22. Osłonił mnie swoim skrzydłem.
  23. Czy to ty Israfil? – zapytałem.
  24. Nie odpowiedział.
  25. Otulał mnie skrzydłami nawet wówczas, gdy zobaczyłem oddalających się moich najbliższych.
  26. Zobaczyłem przerażoną twarz mojej matki.
  27. Rozejrzałem się.
  28. Miejsce do którego przyjechaliśmy było jakimś obozem, wokoło wiele strażniczych wieżyczek, baraków i druty kolczaste.
  29. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego.
  30. Nawet na ilustracjach.
  31. Już nigdy więcej nie zobaczyłem zatroskanej twarzy mojej matki, ani radosnych uśmiechów moich sióstr.
  32. Uformowano nas w kolumnę i kazano maszerować.
  33. Przez jakiś czas maszerowaliśmy na wprost zachodzącego słońca.
  34. Za drutami kolczastymi tam, gdzie stały baraki przemykały się czasami jakieś bardzo wynędzniałe postacie.
  35. Odniosłem wrażenie, że nie jesteśmy niczym dziwnym i nie wzbudzamy niczyjego zainteresowania.
  36. Próbowałem jednego „złapać wzrokiem”, ale gdy tylko na mnie spojrzał, spuścił wzrok i szybko oddalił się.
  37. Jakiś dziwny zapach unosił się nad tym miejscem, jakby swąd palonego ciała.
  38. Ktoś w mundurze, wrzeszczał, że teraz my brudni  Żydzi pójdziemy do łaźni.
  39. Kazano się nam rozebrać do naga.
  40. Zapytałem się kogoś: Co to za miejsce? Gdzie jesteśmy?
  41. To Auschwitz – Birkenau usłyszałem.
  42. Wpędzono do pomieszczenia i zatrzaśnięto za nami wrota.
  43. Po chwili usłyszałem syk wydobywającego się gazu.
  44. Zacząłem się dusić.
  45. Wokoło wszyscy załkali.
  46. Eli, Eli, lema sabachthani? I ja zawołałem.
  47. Zanim straciłem przytomność, zauważyłem, że Israfil, bierze mnie na ręce i rozkładając swoje wielkie skrzydła unosi.
  48. Więcej już nic nie pamiętam.

    Gerard David, Chrystus przybijany do krzyża

    Gerard David, Chrystus przybijany do krzyża

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

Reklamy
  1. Szanowny Panie Witoldzie.
    Dzięki moim znajomym w Polsce trafiłam na Anielskie Wersety. Pana cudowna erudycja i wiedza dech zapiera. W tym co Pan pisze i jak Pan to robi jest olbrzymia mądrość i wprost niespotykany, szlachetny humanizm.
    Czy dobrze rozumiem, że Via Dolorosa to droga każdego z nas?
    Pozdrawiam Pana ze szczerym podziwem
    Maria
    (od wielu lat w Toronto, kiedyś w Polsce w Łodzi)

    • Ja jestem klasyczny Polak. 🙂
      Nie bardzo umiem się zachować gdy mnie chwalą. Być może dlatego, że w Polsce jest tak koszmarne ciągnięcie w dół. Powiem wprost: każdy miły komentarz z jednej strony daje mi fantastyczny napęd, a z drugiej wywołuje lęk przed atakami rodaków, zwłaszcza takimi, którzy to, o literaturze wiedza wszystko najlepiej i chodzą po warszawskich salonach nabzdyczeni i bez pomysły na literaturę.

      Jeżeli narodowi polskiemu jest cokolwiek potrzebne, to tylko wiara w swe możliwości twórcze. A każda twórczość zawiera element nowego, a nowe… Cóż, mówiąc o nowym można okazać się ignorantem, wiec najlepiej nie mówić. 🙂

      Proszę Pani, bardzo serdecznie Pani dziękuję, za dobre słowa.

      Sądzę, że dobrze Pani odczytuje Via Dolorosa.

      Najserdeczniej pozdrawiam

      W.S.

  2. Od dwóch tygodni czytam codziennie Pana powieść. Początkowo wydawało mi się, że szuka Pan taniej sensacji. I jakże się myliłem. Teraz dokładnie widzę jak misternie buduje Pan powieść splatając wszystkie wątki w jeden warkocz. To lektura fascynująca, godna najwyższego miejsca w historii literatury światowej.

    Serdecznie pozdrawiam i bardzo dziękuje ze odważył się Pan na napisanie czegoś, tak bardzo pozytywnie, różniącego się od otaczającego nas „literackiego” chłamu.

    Michał

    • Bardzo Panu dziękuje. Cieszę się że znajduje Pan to, co stanowi kanwę powieści. Porównanie do warkocza wydaje sie bardzo trafne – tak właśnie to widzę..

      Jeżeli chodzi o „wielkość” to doprawdy, chyba każdy twórca musi mieć przekonanie o słuszności i wyjątkowości tego co czyni. Cóż – com wart zobaczymy gdy zakończę dzieło. 🙂

      Ciepłe pozdrowienia

      W.S.

  3. Przygotowuje do druku i tlumacze taki hm… komiks. Rzecz w sumnie nie lzejsza niz Via Dolorosa. Nieraz spotykam sie z opiniami, ze to co bolesne i brudne nie jest dobre dla wszystkich kazdego. Sa wrazliwcy, ktorzy tego nie znosza. Napisalam to juz kiedys, ale powtorze odnosnie do Twoich Anielskich Wersetow. Taki maly truizm – skoro zycie, ze wszystkim, co ze soba niesie jest dla kazdego, to z ta opowiescia nie moze byc inaczej.
    Naturalnie mozna zamykac oczy, zatykac usta i uszy wzorem trzech cnot Wschodu, mozna zamiatac brudy pod dywan, mozna rozprawiac o sacrum i profanum we fijoletach czy innych karmazynowych biretach, tylko ze to rowniez bywa niezdrowe i kto wie, czy nie bardziej. Macham

    • Ja więcej brudu widzę dyskusjach polityków niż w Anielskich Wersetach. Zauważ, że tu występuje doskonałe połączenie treści z formą. Jak to powyżej napisał Michał, autor zaplata tu warkocz, ja dodam że w warkoczu potrzebne trzy pęki, tu mamy: sacrum, profanum i to co jeszcze nie jest sacrum a już nie jest profanum. Nie pyta się czy mu wolno.
      Panie Witoldzie jestem z Panem

      • Jest tak, jak Pani pisze. Warkocz składa się z sacrum, profanum i tego, co nie jest sacrum lecz już nie jest profanum. W tym ostatnim chodzi oczywiście o ten szczególny proces inicjacji, o ten okres, podczas zdobywania wtajemniczenia.
        Ciepło pozdrawiam

    • Sądzę, że to co bolesne i brudne nie jest dobre dla nikogo.
      Jestem świadomy, że nie piszę księgi, która trafi pod strzechy.
      Jestem równie pewien, że z Harlekina nie otrzymam propozycji wydania. 🙂

  4. nie wiem, co mam napisać. nie mogę się wyrwać z tego bloga, wracam i czytam, czytam i mam gęsią skórkę
    na Harlekina nie ma Pan co liczyć, to pewne. u nich może ja miałabym szanse 🙂

    • Uważnie przeczytałem wszystkie Pani komentarze – serdecznie dziękuje i zachęcam do dalszych.

      Zastanawiając się nad stosunkiem kościoła do wyznawców nieodparcie narzuca mi się wniosek, że jest on taki jaki być powinien/!/… Wielowiekowe trwanie – „panowanie” nad „wiernymi” /cudzysłów jak sadzę uprawniony/ jest oparte we właściwosciach owych „wiernych” – bowiem kościół, z jednej strony wypełnia /jak sądzę/ przyrodzoną człowiekowi potrzebę wiary religijnej, której /gdy występuje/ nie zastąpi nic innego, a z drugiej wykształcony został imperialny mechanizm TRWANIA – panowania ponad władzą świecką – państwem. Niewątpliwe jest, że dobro KOŚCIOŁA nie jest tożsame z dobrem jednostki, a to powoduje zakucie wyznawców w dyby kościelnych norm, zakazów i nakazów.
      Narody wbrew pozorom lubią być „trzymane za mordę” choćby po to, by móc przeciw temu zamordyzmowi protestować /oczywiście jest to znaczne uproszczenie ale coś jest „na rzeczy”/.
      Dzisiaj w Polsce uroczystości kościelne i procesje – na wsiach pozamiatano chodniki, wycięto chwasty, skoszono trawę, zrobiono generalne porządki w obejściach /co prawda by „było pięknie” wycięto młode drzewka i powtykano na trasie procesji/ – czy wyobraża Pani sobie formalny nakaz władzy świeckiej który spowodował by takie porządki?

      Reasumując – kościół by nie przetrwał gdyby nie przyzwolenie i potrzeby NARODU a utrzymanie się przy WŁADZY wymaga tego co najczęściej potępiamy – MANIPULACJI w klasycznym rozumieniu tego pojęcia.
      Tacy jesteśmy? tacy być chcemy?

      Serdecznie pozdrawiam
      W.

  5. „człowiek musi w coś wierzyć” mawiają ludzie. no więc wierzą, tym bardziej, że nie mają wyboru. wyraziłam się niedawno o kościele używając słów „sekta”. Moja rozmówczyni stwierdziła,że osoba wierząca może poczuć się dotknięta. przytoczyła mi definicję słowa sekta. podtrzymałam swoje twierdzenie. bo niby kościół nie zakazuje kontaktów z członkami rodziny, ale on po prostu nie musi! wszyscy tkwią w nim od urodzenia i podlegają praniu mózgu. inna sprawa jest taka, że gdyby nie manipulował ludźmi kościół katolicki uczyniłoby to samo inne ugrupowanie. bo przecież – jak niedawno przeczytałam – musimy w coś wierzyć aby życie miało sens. tylko ja wolę wierzyć w Boga, którego nie opisuje żadna religia. a może w tego, którego opisują wszystkie religie. bez zaszufladkowania i w poczuciu wolności, bez strachu przed potępieniem. nawiasem mówiąc, bóg ze Starego Testamentu to kiepski „ojciec”. nie chciałabym mieć takiego mściwego i zazdrosnego ojca w tym świecie, a co dopiero w życiu wiecznym.
    pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: