Witold Skaczkiewicz (1950-2011)

035 – Piąta Księga Pitała

In Anielskie Wersety, Księga Pitała on 20 marca 2009 at 8:45

035 – Piąta Księga Pitała

The Plague  Arnold Böcklin

The Plague Arnold Böcklin

  1. Abyś mógł zrozumieć o czym mówię, muszę się cofnąć do czasu kiedy nie było was, śmiertelnych.
  2. Tylko mi nie przerywaj, tego nie lubię – powiedziało siedzące naprzeciwko Piłata monstrum.
  3. Nazywają mnie Dantanianem…
  4. Wtedy… Nie było śmiertelnych.
  5. Żyliśmy w wielkiej i zgodnej rodzinie; wolni i bezproblemowi.
  6. Któregoś dnia, Ojciec chcąc zrobić nam przyjemność ulepił nad brzegiem rzeki, z trawy i z gliny, coś zupełnie dziwnego.
  7. Miało to dwie ręce, dwie nogi, a nad tym wszystkim królowała okrągła puszka, którą ojciec nazwał głową.
  8. Było to takie śmieszne, że każdy z nas chciał to mieć własność.
  9. Zbliżała się ulewna burza i „to coś”, co Ojciec zrobił z gliny, mogło się rozlecieć, więc poprosiliśmy Ojca, aby coś z tym zrobił, aby ta zabawka nie rozleciała się w proch.
  10. I wówczas Ojciec, podszedł do tego czegoś i dmuchnął mu w głowę.
  11. Powiedział, że dał mu rozum i teraz to coś już się nie rozleci.
  12. Bo, jak powiedział, zmienił glinę w ciało.
  13. Ileż było zabawy, gdy to coś, takie nieporadne, zaczęło się poruszać, przewracać…
  14. Ojciec myślał jakby go nazwać i wymyślił śmieszną nazwę „człowiek”.
  15. Niby miało to oznaczać żyjącą glinę lub żyjącą ziemię…
  16. No wiesz, że powstało to z prochu, i żyje, lecz i tak się w proch kiedyś zamieni.
  17. Miało to wiele wad w swojej konstrukcji, ale było takie zabawne, że nikt nie chciał tego poprawiać.
  18. Ileż to było śmiechu gdy to coś, „człowiek”, próbowało się poruszać no swoich patykowatych nogach i co krok padało na ziemię.
  19. Gdy zaspokoiliśmy pierwszą ciekawość a to coś okazało się nawet dość zaradne, poprosiliśmy Ojca, aby zrobił jeszcze jednego, ale trochę innego; takiego, który by go uzupełniał.
  20. Belet, chyba krzyknął, że powinni się kochać?…
  21. Ojciec nie dał się długo prosić.
  22. Na drugi dzień już był!
  23. Tak samo nieporadny, podobny do pierwszego, ale nieco inny.
  24. Mniej owłosiony…
  25. Nazwaliśmy go „kobieta”.
  26. Gdybyś widział jak oni się nawzajem oglądali.
  27. Człowiek zdziwiony oglądał siebie niby takiego samego, a innego.
  28. Patrzył, obchodził, macał; nawet to polizał i dziwił się, że to on i nie on jednocześnie.
  29. Ten „kobieta”, dosyć szybko opanował chodzenie.
  30. Któregoś dnia zauważyliśmy, że odkryli różnice w swojej budowie i znaleźli sposób, aby się połączyć.
  31. Dziwiło nas to wtedy, że takie stworki, ledwo co powstałe, a już się łączą.
  32. Od tamtego dnia, łączyli się prawie bez przerwy i widać było, że sprawiało im to niezmierną przyjemność bo nie chcieli się rozłączyć.
  33. Ojciec, widząc że mają się ku sobie, wytyczył im miejsce które nazwał Ogród.
  34. Było tam wszystko co potrzebne było do życia.
  35. I woda krystaliczna, i owoce…
  36. Okazało się, że człowiek tak się zapatrzył w Ojca, że go we wszystkim naśladuje.
  37. Nawet ulepił sobie takie coś podobne do niego tylko dużo mniejsze i dmuchał na niego i chuchał…
  38. Było oczywiste, że nic mu z tego nie wyjdzie bo nawet my nie mieliśmy daru dmuchania.
  39. Wymyślał też jakieś różne przedmioty, na które dmuchał…
  40. Zauważyliśmy, że ten człowiek, „kobieta”, robi się coraz grubsza i grubsza…
  41. Któregoś ranka zauważyliśmy, że mają trzeciego, takiego trochę do nich podobnego…
  42. Tylko, że ten był mały i straszliwie wrzeszczał.
  43. Zdumienie Ojca i nasze nie miało granic…
  44. Jak to?!…
  45. To ten stwór umiał jednak dmuchać?
  46. Pytaliśmy się o to ojca, ale on nic nie powiedział, zamyślił się tylko.
  47. Od pojawienia się tego małego wrzeszczącego, człowiek zupełnie się z nami nie liczył, nawet z Ojcem.
  48. Wycinał drzewa, budował jakieś dziwne budowle zaśmiecające tak piękny krajobraz.
  49. A po pewnym czasie w ogóle przestał słuchać głosu Ojca.
  50. I wtedy Ojciec zamyślił się na długie godziny.
  51. Nigdy przedtem nie widziałem go w takim stanie.
  52. Siedział, siedział i myślał.
  53. – Te stworzenia dorosły do samodzielnego życia – oświadczył pewnego dnia.
  54. – Skoro ja ich stworzyłem, a oni nie chcą słuchać mojego głosu to niech sobie sami budują swój świat.
  55. Niech sami sieją i niech sami zbierają.
  56. Niech umierają i się odradzają.
  57. Moja rola skończona.
  58. Forkas obruszył się.
  59. Ojcze – powiedział – przecież oni zniszczą nam całą okolicę…
  60. Wszystko jest dla nich nowe.
  61. Trzeba ich nauczyć jak mają postępować…
  62. Trzeba dać im czas aby zrozumieli skutki swoich czynów.
  63. Ale oni – powiedział Ojciec – są przecież zupełnie nieudani, nie słuchają tego co do nich mówię, nie słuchają mojego słowa.
  64. Jak będą tak postępować dalej to przecież wszystko zniszczą…
  65. Może trzeba by ich unicestwić?
  66. Zamienić ponownie w glinę? – pytał ojciec
  67. No tak, ale co zrobić z tym małym?
  68. Przecież nie ja go stworzyłem.
  69. Czyż mogę go unicestwić?
  70. Feniks wsparł Forkasa i Ojciec zdecydował, że da im jednak szansę.
  71. Postawię w Ogrodzie jedno drzewo, wśród tysiąca takich samych i zakażę człowiekowi i kobiecie zrywać owoce tego drzewa – zdecydował Ojciec.
  72. – Niech zrywają z innych, ale to jedno, takie samo jak tysiące innych będzie zakazane.
  73. Jeżeli zerwą z tego drzewa owoc, będzie to znak, że te stwory będą żyły już zawsze własnym życiem.
  74. I stworzył Ojciec drzewo takie samo jak tysiące innych drzew w Ogrodzie.
  75. Razem z drzewem stworzył węża i powiedział człowiekom, że to jest drzewo węża i tylko węża.
  76. I tylko wąż może jeść owoce drzewa.
  77. I stało się.
  78. Człowiek pomimo, że obok rosły takie same drzewa interesował się tylko drzewem węża.
  79. Usiłował go przekupić, zastawiał na niego sidła, różne pułapki, lecz wąż nie dał się złapać.
  80. A jednak kiedyś przechytrzyli węża.
  81. Człowiek odwrócił jego uwagę, a kobieta zerwała owoc…
  82. – Co on tak tego pilnuje – powiedział kobieta i odrzuciła owoc w trawę – to przecież taki sam owoc, jak te których jest tu miliony.
  83. I wcale nie jest smaczniejszy – dodał człowiek.
  84. Ojciec, westchnął głęboko i wyruszył gdzieś daleko w wszechświat.
  85. – Odpocząć – jak powiedział.
  86. Nam zakazał wszelkich z nimi kontaktów.
  87. I tak też było.
  88. Kiedyś przypadkiem spotkałem człowieka.
  89. Szedł drogą trzymając w ręce butelkę czegoś, co nazwał wódką…
  90. Powiedział, że jest nieszczęśliwy i dlatego pije…
  91. Opowiadał mi, że zakochał się w innej, jak to powiedział, kobiecie…
  92. – Panie! Panie! – usłyszał przez sen Pitał – Skazali Jezona…
Bat-Woman  Albert Penot

Bat-Woman Albert Penot

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: