Witold Skaczkiewicz (1950-2011)

016 – Czwarta Księga Wędrówców – Ulisses – cz.2

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marca 2009 at 8:26

016 – Czwarta Księga Wędrówców – Ulisses – cz.2

Psyche Entering Cupid's Garden  John William Waterhouse

Psyche Entering Cupid's Garden John William Waterhouse

Ciekawość Ulissesa

  1. Świtało już, gdy wychodzili z hotelu.
  2. Chłód poranka orzeźwił Ulissesa.
  3. Chciał rozmawiać.
  4. Chciał jak najwięcej dowiedzieć się o tej, jak myślał, ciemnej stronie życia.
  5. Nie ganił Joanny za to co robi; może nawet podziwiał ją za „odwagę”?
  6. … Nie umiał tego nazwać…
  7. Nie była to przecież odwaga, ale było to coś zbliżonego…
  8. Zerwanie z normami…
  9. Nonkonformizm jakiś?…
  10. A matka, a rodzina…
  11. Był bardzo ciekawy.
  12. „Toż to zwyczajny sklep z dupą…” – pomyślał.
  13. Mnóstwo pytań cisnęło mu się w głowie.
  14. I te banalne i te najważniejsze – o seks.
  15. Rozmowa o seksie z najprawdziwszą profesjonalistką.
  16. Bardzo chciał wiedzieć.
  17. O człowieku?
  18. O sobie…
  19. Dotychczas nie miał takiej okazji.
  20. W łóżku zazwyczaj nie starał się nawiązywać rozmowy na ten temat.
  21. Czy to dlatego że krępował się, czy dlatego że sam chciał intuicyjnie odkrywać tajemnice, czy dlatego że rozmowa taka, siłą rzeczy „biologiczno-fizjologiczna” nie mieściła się w odlocie jakiego doznawał przy każdym kolejnym wytrysku?
  22. Czuł jednak, że mimo niemałej praktyki jest jednak w tej dziedzinie amatorem.
  23. Raz chyba tylko wymienił z partnerką uwagi na ten temat: – „Rób na co masz ochotę” – powiedziała wówczas, to i robił.
  24. Robił wszystko to na co miał ochotę, ale rozumiał to w taki sposób, że on będzie jej robił to na co sam ma ochotę; że w ten sposób da jej znak, bez zbędnego gadania, czego od niej oczekuje…
  25. Pamiętał, że wychodziło to wcale nieźle – gdy zauważał że ona nie powtarza jego czynności domyślał się, że teraz on ma robić to na co ona miała ochotę, i wtedy po raz pierwszy zauważył jak kobieta rozluźnia swoje ciało, jak jej oczy rozbiegają się i czuł tą niewiarygodną rozrzewniającą bliskość, czuł że stają się jednym ciałem.

    Zwierzenia Joanny

  26. – Widzę, że zjada cię ciekawość…
  27. Co chcesz wiedzieć? – zapytała z uśmiechem.
  28. – Wszystko – odpowiedział.„Niech pierwszy rzuci kamieniem…” przeleciało mu przez głowę.
  29. Opowiadaj wszystko.
  30. – Ale co?
  31. – No to co robisz…
  32. – Wiesz przecież.
  33. Pracuję – odpowiedziała uśmiechnięta.
  34. – Ale ty przecież studiowałaś?
  35. – Ach studia!?… Studiowałam fizykę na uniwersytecie.
  36. Właściwie to studia skończyłam, ale nie broniłam pracy magisterskiej…
  37. – A długo już…
  38. Długo już to robisz? – zapytał Ulisses a Joanna parsknęła śmiechem.
  39. – Co robię?!
  40. Puszczam się?…
  41. Jestem kurwą i wcale się tego nie wstydzę… – powiedziała roześmiana
  42. – Nawet to lubię.
  43. Ja zawsze lubiłam seks… – uśmiech nie schodził z jej twarzy.
  44. – No tak, ale ty się sprzedajesz…
  45. – Daję wam to, czego potrzebujecie.
  46. Tak jak jedzenia i picia.
  47. Bo tak nas Pan Bóg stworzył!
  48. – Nie czujesz się wykorzystywana?
  49. Przecież ty to robisz z ludźmi którzy ci płacą…
  50. No wiesz…
  51. Klient płaci to wymaga!… – próbował Ulisses.
  52. – Kochany! Żebyś ty widział, jak ci co płacą starają się mnie zadowolić…
  53. Jak starają się być wspaniałymi kochankami…
  54. To nie jest tak jak sobie wyobrażasz…
  55. Takich jest mało…
  56. Najgorsi są ci ze zwierzętami…
  57. No wiesz…
  58. Jeden przyszedł do mnie z chomikiem.
  59. No wiesz…
  60. Chciał mi włożyć w cipę chomika zamiast swego chujka…
  61. No rozumiesz…
  62. Taki popierdolony zboczeniec…
  63. Tego pogoniłam natychmiast – Joanna zapaliła papierosa.
  64. Ulisses zauważył, że papieros jest jakiejś nie często spotykanej marki.
  65. „Czy to dla tych papierosów” – pomyślał.
  66. – A czym się to różni od małżeństwa? – kontynuowała Joanna.
  67. – Przecież tam też bywa różnie…
  68. Czasami wspaniale, a czasami…
  69. Przecież najczęściej to baba sobie leży a na niej jakiś facet, jej mąż…
  70. Rajcuje i sapie jak lokomotywa a ona sobie leży, spogląda na sufit i myśli, że przydało by się pomalować, albo zmienić tapety…
  71. To kochany każda porządna żona zna doskonale.
  72. Nie odmówi przecież swojemu mężowi bo ten pójdzie do innej i ona zostanie z bachorami sama.
  73. Chłop w domu to dupy trzeba dawać czy się podoba czy nie…
  74. Jak nie dasz, to ci jeszcze przypierdoli i będziesz chodzić z pizdą pod okiem… – rozgadała się Joanna
  75. – A tu kultura, kochany…
  76. Kultura!
  77. Facecik stara się jak może; pieści, mówi czułe słówka, zaleca się jak w pierwszych miesiącach narzeczeństwa.
  78. A jak cię zerżnie to aż żyć się chce…
  79. No i ja zarabiam…
  80. A gdzie ja mogłam pójść do pracy?
  81. Za ile…
  82. Nie miałam co na dupę włożyć, nie miałam mieszkania…
  83. I tak to się zaczęło…
  84. Najpierw wstydliwie…
  85. No wiesz pieniądze.
  86. Jak pierwszy raz poszłam z takim jednym do łóżka i ten mi dawał pieniądze to się cała buraczkowa zrobiłam…
  87. Uciekłam z tego hotelu…
  88. Pieniędzy nie wzięłam…
  89. Bez sensu… – machnęła ręką.
  90. – A w małżeństwie jest inaczej? – wyrzucała z siebie zirytowana
  91. – Dupek przynosi pensyjkę na pierwszego…
  92. Często na lekkim gazie i rżnie cię niechlujnie przez cały miesiąc, bo o co ma się starać?
  93. Przecież ślubna jest jego!
  94. Własna!
  95. A ona nie dość, że nie ma na kieckę…
  96. Nawet na żarcie nie starcza, bo kupił sobie flaszkę i poszedł z kolesiami w długą…
  97. No i pół wypłaty diabli wzięli…
  98. Potem chodzi taka wyświechtana a on się ogląda na ulicy za tymi czystymi….
  99. Pachnącymi…
  100. Przychodzi do domu i co widzi?
  101. Jakąś zapracowaną fleję.
  102. Jak cię widzi, tak cię rżnie – skończyła prawie na bezdechu.
  103. Ulisses słuchał nie przerywając mimo jakiegoś wewnętrznego sprzeciwu to co mówiła Joanna miało sens.
  104. A Joanna wyrzucała z siebie:
  105. – Ja do łóżka z byle kim nie idę…
  106. Idę z takim co mi się podoba.
  107. Z takim, co i za darmo bym poszła…
  108. Wybieram sobie…
  109. I idą jak muchy na lep.
  110. Bo te wasze dupeńki, wychowane przez księdza na religii nie wiedzą do czego dupę mają.
  111. Faceci też nie lepsi…
  112. Chcieli by, a wstydzą się swojej baby…
  113. I przychodzą do nas… – uśmiechnęła się pogodnie
  114. – Jesteście strasznie popierdoleni – zakończyła Joanna gdy znaleźli się pod jej domem
  115. – Jesteśmy na miejscu.
  116. Przepraszam, że nie zaproszę cię do siebie.
  117. Jestem już bardzo zmęczona.
  118. A ten twój kolega…
  119. Tam przy barze…
  120. Wcale przystojny… – wtrąciła
  121. – Wpadnij kiedyś jak będziesz w pobliżu – powiedziała na pożegnanie.
  122. Joanna weszła do klatki schodowej zwyczajnego, niczym od innych nie różniącego się budynku.
  123. Ulisses wolnym krokiem poszedł na postój taksówek.
  124. W głowie miał kocioł.
  125. Żałował, że jest tak napity i nie zdoła wszystkiego spamiętać.
  126. Miał nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mu się namówić Joannę na zwierzenia, ale czuł, że takie rzeczy mówi się rzadko.
  127. I że być może były to jedyne, niepowtarzalne zwierzenia.
  128. Do domu przyjechał nad ranem.
    Ariadne John William Waterhouse

    Ariadne John William Waterhouse

    Powrót Ulissesa do domu

  129. Penelopa i Baltazar spali po przeciwległych stronach jedynego, ale bardzo szerokiego łóżka.
  130. Długi spacer z Joanną orzeźwił go i pomyślał, że nic nie stoi na przeszkodzie aby jako mąż walnął sobie numerek.
  131. – Chyba mi jej księżulo nie zrypał – zastanowił się Ulisses i położył się w środku.
  132. – Jesteś już… – sennym głosem wyszeptała Penelopa
  133. – Przytul mnie szybko, szybko…
  134. Jakże się za tobą stęskniłam…
  135. Ulisses objął Penolopę i poczuł, jak wzbierają się w nim męskie siły.
  136. – Przestań się wygłupiać – wyszeptała mu do ucha – gdy położył jej rękę na swój budzący się członek – Baltazar się obudzi…
  137. Ulisses wsłuchał się w miarowy oddech przyjaciela.
  138. Baltazar spał.
  139. – No chodź…
  140. Przecież on śpi jak zabity… – wyszeptał.
  141. Kochali się po cichu, by nie obudzić śpiącego Baltazara.
  142. Później objęci zasnęli.

    La Belle Dame sans Merci John William Waterhouse

    La Belle Dame sans Merci John William Waterhouse

Reklamy
  1. Panie Witoldzie,
    to się doskonale czyta, ma Pan wielki talent.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: