Witold Skaczkiewicz (1950-2011)

015 – Czwarta Księga Wędrowców – Ulisses – cz.1

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marca 2009 at 8:25

015 – Czwarta Księga Wędrowców – Ulisses – cz.1

Heart of Snow Edward Robert Hughes

Heart of Snow Edward Robert Hughes

Baltazar wśród dam lekkiego obyczaju

  1. Wyproszono ich…
  2. Nie, powiedzmy prawdę, po prostu wyrzucono ich z hotelowej restauracji.
  3. Nie tylko dlatego że już zamykano…
  4. Zgodnie zdecydowali, że libacji nie dość i postanowili przejść do „piekiełka”, hotelowego nocnego klubu.
  5. Krótki spacer orzeźwił towarzystwo i poczuli nowe siły do kontynuowania tak wspaniale zaczętego wieczoru.
  6. Baltazar nie bywał na takich bankietach.
  7. Był już młodym księdzem w prowincjonalnym miasteczku i pomimo tego że zwykle nie zwykł chodzić w sutannie, nigdy nie zapominał o swoim powołaniu.
  8. Dzisiejszy wyskok trochę go krępował.
  9. Nie czuł się najlepiej (nie mógł się znaleźć) w pijackim towarzystwie.
  10. Co prawda nigdy nie stronił od kieliszka (od czasu do czasu), ale to co go dzisiaj spotkało przerosło jego wyobraźnię.
  11. W takim chlaniu jeszcze nie uczestniczył.
  12. Nieco przymuszony przez przyjaciół (nie chcąc im psuć dobrej zabawy) siedział z nimi coraz bardziej niecierpliwie wyglądając końca libacji; pili już kilka godzin lecz nie zapowiadało się, że nastąpi to niebawem.
  13. Wypity alkohol zrobił swoje.
  14. Baltazar trochę się rozluźnił lecz (zdaniem Ulissesa) i tak zachowywał się nazbyt sztywno choć widać było że ma już nieźle w czubie, podobnie jak reszta towarzystwa.
  15. W lokalu nie było zbyt wielu gości.
  16. Ktoś smętnie nucił przy stoliku pijacką śpiewkę, w innym miejscu śmiano się rubasznie.
  17. Orkiestra starała się rozbawić gości, jednak niewielu kwapiło się do wyjścia na taneczny parkiet; widać było, że goście zdecydowanie przekładają intymne wlewanie w siebie mocnych trunków niż publiczne wygibasy.
  18. Usiedli przy stoliku z dala od hałasujących głośników i zamówili kolejną butelkę.
  19. I jak przed chwilą, w restauracji, pomiędzy kolejnymi kieliszkami zawzięcie dyskutowali o czymś niezmiernie poważnym, nie zwracając uwagi na to, że to, co ich tak zajmuje jest istotne tylko po wypiciu kilku kieliszków wódki.
  20. I nic nie zapowiadało, że wieczór ten będzie inny niż wiele poprzednich spędzonych w zupełnie podobny sposób.
  21. – Czy to są kurwy? – dotychczas milczący Baltazar trącił Ulissesa w ramię.
  22. – Gdzie? Gdzie? O świątobliwy ojcze! – Ulisses wykorzystywał każdą okazję aby Baltazar nie zapomniał swojego wyboru.
  23. – No tam! Przy barze… – Baltazar zawieszając głos skierował głowę na stojące przy barze dziewczyny.
  24. Wchodząc nie zauważyli że przy barze stało i siedziało na wysokich krzesłach kilka młodych dziewcząt, wyjątkowo elegancko ubranych.
  25. Może tylko ich spódnice pokazywały trochę więcej niż zwykle.
  26. – Kurwy? Kurwy?
  27. Wszędzie są kurwy…
  28. Cóż to Baltazarze?! Chcesz złamać swoją dziewiczą niewinność? – zabełkotał Ulisses – No to masz doskonałą okazję.
  29. Idź, obejrzyj sobie…
  30. A może chciałbyś jakąś do pokoiku?
  31. Co?…
  32. Zerżnął byś takie doświadczone ciałko?
  33. Baltazar znacząco puknął się palcem w głowę, lecz po chwili wstał i kołyszącym krokiem poszedł w stronę baru.

    Ulisses wyobraża sobie pijanego Baltazara

  34. – O kurwa! – zaniepokoił się Ulisses – Świątobliwa ekscelencja jeszcze będzie je nawracał… Albo gorzej… Jeszcze nam którą zerżnie!
  35. – I pójdzie do piekła… – wtrącił dobrze już pijany Kasper, zawzięcie dyskutujący z Penelopą.
  36. – Mógłbyś nie kląć… – powiedziała Penelopa patrząc na Ulissesa dobrze już rozbiegniętym wzrokiem.
  37. – Kocham tego twojego pijackiego zeza, ty moja żono – Ulisses chciał objąć Penolopę, ale jakoś mu to nie wyszło (nie trafił) więc zrezygnował.
  38. A Baltazar zbliżył się do baru i w sposób, można by nawet powiedzieć dość nachalny, rozpoczął oglądanie panienek.
  39. Ulisses starając się utrzymać głowę w pionie obserwował poczynania przyjaciela. Wydało mu się, że Baltazar rozpoczyna jakąś rozmowę i natychmiast postanowił zadbać o kolegę.
  40. – Trzeba go stamtąd zabrać… Bo za chwilę będzie gnój… – powiedział Ulisses wstając ociężale.
  41. Ilość wypitego alkoholu dawała się ostro we znaki. Był w stanie, który nazywał lekko ciężką śrubą. Zwykle w takiej sytuacji każdy następny kieliszek kończył się fatalnie, „skręceniem kiszki” i zwiedzaniem muszli klozetowych.
  42. Otrząsnął się i wolno poszedł w stronę Baltazara.
  43. „Ogląda je jak małpy w ZOO” – pomyślał zbliżając się do baru.
  44. Z zaciekawieniem przyglądał się panienkom. Nie często miał okazję oglądać te lepsze, hotelowe. Czyste, wymuskane… Pachnące.
  45. Wyobraził sobie, że oto jego najbliższy przyjaciel – Baltazar, staje na barze… Czubkiem buta przesuwa kieliszki, a te z brzękiem tłuką się na podłodze… („Brzdęk, brzdęk, bum” – pomyślał uradowany z pracującej wyobraźni Ulisses) I wtedy, gdy już zrobił na barze porządek, wznosi ręce ku górze i melodyjnym głosem zaczyna: Ojcze nasz i zdrowaś… A wszyscy siedzący przy stolikach biją brawa, a potem zbierają swoje niedopite butelki i gremialnie wyrzucają je do śmieci… Kosze pełne niepustych butelek, gdzieś tam wycieka alkohol napełniając powietrze ostrym zapachem rozlanego trunku. I wszyscy, otoczeni tymi oparami, padają na kolana wznosząc ręce do Baltazara a on, kreśląc w powietrzu linię pionową i chwilę później poziomą, tak jak stoi, wprost przed siebie puszcza wspaniałego, gorzelnianego pawia.

    Ulisses nie pozwala Baltazarowi popełnić grzechu

  46. – Przepraszam za kolegę – powiedział odciągając Baltazara, który jak mu się zdawało, był na najlepszej drodze do rozpoczęcia umoralniającego kazania.
  47. – No chodź stąd… – powiedział Baltazarowi na ucho – Przecież nie będziesz zadawał się z kurwami… Co o tym proboszcz pomyśli?
  48. No chodź, jak będziesz chciał panienkę wydymać to ci coś znajdziemy, a tu zarazisz się jeszcze jakimś syfem i będziesz musiał pokazywać swego świętobliwego członka jakiemuś dermatologowi.
  49. Baltazar nieco oprzytomniał zrobił zwrot w miejscu, popatrzył na Ulissesa nieprzytomnymi oczami i bez słowa, podtrzymując się wzajemnie, wrócili stolika.
  50. „Najwyższy czas” – pomyślał Ulisses patrząc z troską na niezaprawionego w bojach przyjaciela.
  51. Przy stoliku Penelopa nadal żarliwie dyskutowała z Kasprem i chyba nawet nie zauważyła ich odejścia.
  52. – Napij się Baltazar… – powiedział Ulisses – Upij się!… Co się będziesz kurwił…
  53. – Jak one mogą oddawać własne ciało za pieniądze? – załkał Baltazar łapiąc się za głowę.
  54. – Ciało!? Baltazarze!… One nie tylko ciało oddają za pieniądze! Także duszę!
  55. Duszę, kurwa sprzedają… Bo kurwa to nie zawód… Kurwa to powołanie!… Powołanie! Proszę księdza…
  56. A zresztą czym to my się od nich różnimy? Co?!…
  57. Może jesteśmy inni? Popatrz na nie…

    Prostytutka okazuje się znajomą Ulissesa

  58. Ulisses podniósł głowę i z trudem skoncentrował spojrzenie na barze. Nagle oniemiał.
  59. „Przecież ja ją znam… Tą dziewczynę… Tam, przy barze…„ – wpatrywał się w nią aż spotkały się ich spojrzenia.
  60. – Przecież to Joanna… Ja ją przecież znam. Z akademika… Ona studiowała?!…
  61. Dziewczyna stojąca przy barze spuściła wzrok.
  62. – Przepraszam was na chwilę… – powiedział Ulisses podnosząc się.
  63. – Kurwa! Teraz następny! Czyście wy wszyscy ochujeli?- usłyszał za sobą głos Kaspra, gdy niezbyt pewnym krokiem zmierzał w stronę baru.
  64. Przypomniał sobie, że często wymieniali uśmiechy na korytarzu akademika w którym mieszkał. Znali się z widzenie, lecz nie pamiętał czy kiedykolwiek ze sobą rozmawiali.
  65. – Cześć! – powiedział – Co ty tu robisz?… Sama jesteś?
  66. – Cześć – odpowiedziała nieco skrępowana – Jak to co robię?… Pracuję…
  67. – Jesteś?… Przepraszam! Jesteś kurwą? …
  68. – No – odpowiedziała krótko, z uśmiechem.
  69. Ulissesa zatkało. Próbował coś powiedzieć, ale nie bardzo wiedział co.
  70. Musiał mieć wyjątkowo głupi wyraz twarzy i chyba to zauważyła, bo powiedziała: – Coś tak zbaraniał… Przecież muszę z czegoś żyć. Chyba rozumiesz…
  71. Ale już ciebie pożegnam, wracam do domu. – Joanna wyraźnie chciała skończyć to niezaplanowane spotkanie.
  72. Ulisses pomyślał, że nie może pozwolić jej odejść.
  73. – Poczekaj! Poczekaj… Czy mógłbym cię odprowadzić? Tak dawno nie widzieliśmy się…
  74. – Ale ty, zdaje się, nie jesteś sam? Czy to twoja żona?
  75. – Nie szkodzi… Joanno… Odprowadzę cię… Świeże powietrze dobrze mi zrobi.
  76. – Jak chcesz. Poczekam na ciebie przy szatni; tylko się pospiesz… – powiedziała odchodząc.
  77. Ulisses wrócił do stolika gdzie nic się nie zmieniło.Kacper i Penelopa nadal spierali się o coś niezmiernie ważnego, przekonani że właśnie teraz popychają naukę do przodu.
  78. – Słuchajcie… Muszę… – mówił szybko – Słuchajcie, to jest moja znajoma… Z akademika… Odprowadzę ją do domu… Mogę już tu nie wrócić. Penolopo, weź Baltazara do domu. A ty, Kasper, mieszkasz tu w hotelu? No dobra… To do zobaczenia.
  79. Pa! – musnął wargami czoło Penolopy i poszedł w kierunku wyjścia.

    Night  Sir Edward Burne-Jones

    Night Sir Edward Burne-Jones

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: