Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: „Ojcze mój!” A gdy ten rzekł: „Oto jestem, mój synu” – zapytał: Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?” Abraham odpowiedział: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. i szli obydwaj dalej. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu.
Potem Abraham sięgnął ręką po nóż aby zabić syna swego.
Genesis 22.7






Jakoś nigdy nie umiałam zrozumieć tego kawałka, nawet wtedy, kiedy nie miałam jeszcze syna… Eeech…
Wzorzec wiary?
Ja również nie bardzo rozumiem, to idiotyczne, własnego syna, na stos..?
…nie tylko syna,ale własne życie są gotowi oddać,i oddają .To jest wiara,religia ja nie krytykuje tego,skoro uważają ze po śmierci ,dopiero zaczyna się Eden…Dla mnie “mój Eden” jest teraz ,własnego dziecka napewno nie poświęciłabym nigdy ,nie ma we mnie tak mocnej wiary jaka miał Abraham…
Paranoja.
Facet w dzisiejszych czasach za usiłowanie zabójstwa dziecka dostałby 15 lat pierdla o zaostrzonym rygorze. Ktoś powie, to miłość do Boga, a ja mówię fanatyzm , który gorszy jest niż ciężka choroba psychiczna. Miłość zaś do fanatyzmu ma się tak, jak piękny ptak do jego guana. I nie wierzę, że Bóg chciał doświadczyć Izaaka w sposób w jaki rekrutuje do swoich szeregów ruska mafia.
Cóż, wierzyć MUSISZ, jeżeli wierzysz w TEGO Boga. To jeden z kanonów konstytuujących TĄ wiarę. Oddaj Bogu wszystko co masz najdroższe? a ON, w akcie MIŁOŚCI – prawdopodobnie – ni pozwoli ci popełnić dzieciobójstwa.
Niczego nie muszę prócz tego, że muszę umrzeć, ale wierzę w TEGO Boga i myślę, że to też konstytuuje moją (TĄ) wiarę. Pięknym kluczowym słowem jest w Twojej wypowiedzi słowo „prawdopodobnie”, otóż to, prawdopodobnie.
Przy okazji – Mama, ksiądz na religii itd. Powtarzali wciąż „bój się Boga”. Przymiotnik bogobojny, to imperatyw katolika. I proste pytanie szaraczka, jak można jednocześnie Kogoś kochać i bać się Go. Relatywizm?
Czy to wiara czy choroba?
Stachu.
Choroba zawsze jest realna. Wiara zaś będąca domeną ducha może być czysta jak łza niemowlęcia, a przy tym chora (wypaczona) jak paralityk.
Uwaga TECHNICZNA !
Te dwa apostrofy przy noe = powodują ze wypowiedzi znajduje w folderze spam, stąd opóźnienie w publikacji – przepraszam
Wiara i choroba… Obie są kwestią emocji i tzw. ducha.
Obserwując historię pewnych chorób wyraźnie widzę czasem, jak przy ich nawrotach wiara się pogłębia…
Nie wiem co o tym myslec.
no cóż, jeśli chce się wychować posłusznych niewolników, którzy nie będą myśleć samodzielnie, to takie przypowieści są jak znalazł. do tego indoktrynacja od urodzenia i masz armię nie do pokonania. wyrywam się właśnie spod wpływów kościoła, który okaleczył mnie odbierając wolność. nie jest mi łatwo, bo zawsze chciałam zostać świętą. a dzisiaj według kościoła katolickiego zasługuję jeno na egzorcyzmy
Zgadzam się z komentarzem wyżej. Kiedy będzie coś nowego?:)
Problem który poruszasz to kluczowy problem Anielskich Wersetów – to co otrzymaliśmy w niezbyt świadomym oglądzie i recepcji rzeczywistości a wpływ TEGO, na dalsze życie… Jeżeli pozwolisz to wrócę to tego komentarza nieco dłuższa wypowiedzią, niebawem, bo ważne. Dziś w nie najlepszej dyspozycji jestem.
Panie Witoldzie, niech pan do nas wraca. A na niedyspozycje polecam kapuśniaczek!
Pan Witold niedysponowany? Zaczytuje sie Pana wierszolami. Sa piekne.