038 – Pierwsza Księga Samotności – cz.3

Midsummer's Eve Edward Robert Hughes
Ulisses wychodzi ze świątyni
- A ja, zgnojony z własnej woli…
- Czy na pewno miałem wpływ na to wszystko?
- Czy nie rządziła mną jakaś nie dająca się pokonać siła? – przebiło się Ulissesowi w zakamarku mózgu.
- Czy On, taki cierpiący…
- Czy On jest wspaniały?…
- Rozejrzał się ponownie po świątyni.
- Nadal nie było nikogo.
- Podszedł jeszcze raz do krzyża i poklepał przyjacielsko ukrzyżowaną figurę po łydce.
- - I na cholerę ci to było?…
- Przecież ci twoi twierdzą, że śmierć jest najwspanialszą chwilą życia, że dopiero ona daje życie.
- Czy na pewno sam taką wybrałeś?…
- A swoją drogą to bardzo ciekawe dlaczegoś nie został po zmartwychwstaniu…
- Dlaczego nie zostałeś?
- Wtedy przecież mógłbyś pokazać, ile jest warta ta ziemska władza. – mruknął Ulisses, wzruszył ramionami i wyszedł.
Ulisses nie czuje się oczyszczony
- Nie czuł się oczyszczony.
- Zastanawiał się, jak nazwać to co przed chwilą zrobił.
- Czy nie naruszył jakiej świętości?
- I nie chodziło mu o cudzą świętość.
- Myślał o swojej świętości.
- O tym, co jest dla niego święte, i czy on, w ogóle, ma jakieś świętości?
- Nie rozumiał, dlaczego odczuwa jakiś nieokreślony niepokój.
- Przecież ta figura nie należała do jego świata…
- Czy napewno? – pomyślał
- Czyżby wszystko co jest, było jednak święte?…
- A ja wprowadzam zamęt do tego najwspanialszego ze światów?…
- Dlaczego o tym myślę?…
- Dlaczego to jest dla mnie problemem?
- A jednak…
- A może właśnie o to chodzi?
- Może w ten sposób spełnił swoją rolę!”
- Pieprzony wisielec…
- Są tacy którzy twierdzą, że pokazywane na filmach drastyczne sceny maj zły wpływ na dzieci…
- A ta kaźnia?
- A to ukrzyżowanie? – przemknęło mu przez głowę.
Ulisses znowu czuje upalność miasta
- Znowu poczuł upalność ulicy.
- Szedł przed siebie, co chwila wycierając wierzchem dłoni pot z czoła.
- - Zrób coś z tym… – powiedział chyba zbyt głośno, bo ktoś tam odwrócił głowę i spojrzał uważnie na niego.
- Ale ty zdaje się lubisz ciepło… – nie mógł oderwać się od natłoku myśli
- …Te płonące stosy
- … Ci kaci, z twoim na ustach imieniem
- … Joanna D‘Arc
- …Czarownice?
- A to światełko, tam, w końcu kościoła…
- Czy to ten oczyszczający płomień?
- Kto bardziej cierpiał, czy ty, czy może oni?
- Z krwią wrzącą w płomieniach, czując swąd swojego ścierwa…
- Przecież tak ty, jak i oni byliście odmieńcami…
- A ja? – zdumiał się słysząc swój własny głos.
Ulisses zadaje pytania
- Czy mnie też ukrzyżujecie, albo spalicie, albo skażecie na milczenie?
- Zakażecie słuchać tego co chcę powiedzieć?
- Czy wytoczycie mi tysiące procesów o to, że chcę się wreszcie wyrzygać?
- Na waszą nienaruszalność?!
- A czy ja mam prawo do swojej nienaruszalności?
- Czy mogę to zapomnieć?
- Wybaczyć?
- Te tysiące istot ciętych mieczem krzyżowców.
- Te tysiące matek pozbawionych dzieci które umierały na ich oczach?
- Człowiek ma wolną wolę, powiesz…
- Jesteś kurwa cwaniak!
- Dużej klasy cwaniak!… – pomyślał
- Bo ty przecież zbawiasz!… – powiedział do siebie.
- Odwrócił się i spojrzał na wieże kościoła
- Pójdziemy do nieba?… Powiadasz?!… – pomyślał i poszedł dalej.
- Bez celu…
- Przed siebie..

The Guardian of Paradise Franz von Stuck
_________
Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd





tak.. miedzy innymi i dlatego trudno mi czuć przynależność do kościoła, do instytucji, która ma tyle okrutnych morderstw na sumieniu..