027 – Księga Świadectw – Trzecie

The Flagellation of Christ William-Adolphe Bouguereau
Niepokój Jadusza
- Jadusz był pełen niepokoju: „Sam nie wiem?!…
- Przecież on sam tego chce…
- Potrzebuje mnie aby się spełniło…
- Ktoś to musi zrobić…
- A jednak mimo że zostanę przeklęty, nie mogę tego zrobić.
- Moje imię będzie wyklęte…
- A jeżeli tego nie zrobię to jak wtedy wypełnią się Pisma, że tak się stać musi?” – myślał.
Niepokój Otra
- Otr, patrząc na Jezona odnosił wrażenie, że on nie czuje grożącego mu zagrożenia.
- - Człowieku! Quo vadis?
- Mówię ci że nie warto…
- Opuść Jeruszę!
- Pójdziemy z tobą!
- Oni uwolnią Arabasza.
- Bardziej się boją ludzkich umysłów niż zbrodni…. – powiedział do Jezona.
- - Pan stworzył diabła aby nas próbował! – odpowiedział Jezon.
- - Po co?… By czuć gorycz niespełnienia?… – próbował Otr.
- - Już za późno… Sam tę drogę wybrałem. – Jezon machnięciem ręki urwał dyskusję.
Pytania Jadusza
- Przecież on wiedział… – zastanawiał się Jadusz
- - Przecież on musiał wiedzieć, że to co robi może być osądzone najsurowiej.
- Często przechodził obok wzgórza kaźni.
- Słyszał jęki, znał wszystkie przekleństwa.
- Słyszał, jak klęli Bogów, aniołów, diabłów…
- I klęli też matki.
- Swoje matki, za to, że ich na taki los urodziły.
- Nienawidzili swoje matki.
- Konali w męczarniach, jeszcze za życia dziobani przez ptaki.
- Klęli te ptaki i je też znienawidzili.
- Kto i po co wymyślił tak okrutną śmierć? – Jadusz nie wiedział.
- Wiedział, że być może w niedalekiej przyszłości Jezon będzie musiał zmierzyć się z ciężarem tego kawałka drewna, z ciężarem swojego ciała przebitego na wylot kołkami.
- Pewno Jezon wiedział, ale być może nie wierzył.
- Być może nie wierzył, że to spotka jego, właśnie jego – tego który głosi miłość, który dawał ludziom wybawienie i Boga; ani dobrego ani złego tylko sprawiedliwego.
- Czy Jezon nie wierzył, że może go spotkać ten najgorszy z losów.
- Czy on nie wierzył, że komuś przyjdzie do głowy by sięgać po to co on ma najcenniejszego, po jego życie?
- A może wiedział, ale nie nie chciał uwierzyć, że to właśnie on został wybrany przez tą gwiazdę i być może przez tą gwiazdę będzie musiał pójść do nieba.
- Poprzez bezsensowną okrutną męczarnie…
- Czy on ma w sobie taką nadludzką moc?

Pieta William-Adolphe Bouguereau
_________
Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd





Fantastyczne, spędziłem tu sensownie czas, i będę tu bywał często. Szkoda, że tak mało jest takich blogów.
Panie Witoldzie, BRAWO! Czapki z głów.
Serdecznie Pana pozdrawiam. Obecnie prowadze biuro w Sunshine Coast / Queeensland.
Jakby sie Pan wybierał prosze nie zapomnieć o nas.
Pozdrowienia od Joanny
Antek
Antoni, witaj!
Wiele serdeczności dla Asi. Oczywiście będziemy w kontakce.
Pozdrawiam i życzę ciekawych wrażeń z dalszej lektury Anielskich Wersetów. Agada dołącza się do życzeń. Dam jej do Ciebie kontakt to sobie pogadacie. Ale cie wywiało… Daleko..
w.
Boskie, czy mozna kupic Anielskie Wersety w całosci?
NIestety jeszcze nie, bowiem własnie jej pisze.
Serdecznosci