025 – Księga Świadectw – Drugie

The Angel of Death Evelyn De Morgan
Jezon próbuje wyjaśnić
- Usiedli przy stole.
- Wszyscy razem.
- I wspominali swoje wędrówki.
- A pamiętasz Jezonie… Wtedy gdy byłeś na pustyni… Opowiadałeś przecież…
- Wtedy, gdy wątpiłeś, że można ludziom cokolwiek przekazać…
- Kiedy wątpiłeś, czy dasz radę; kiedy wątpiłeś czy stać cię na podjęcie wyzwania? – zapytał Otr.
- Tak… – odpowiedział Jezon – …to stało się wtedy.
- Wtedy dopiero zrozumiałem, że jedynym władcą człowieka jest jego Rozum.
- To wtedy powiedziałeś, że to twój rozum jest twoim jedynym panem i jedynym Bogiem…
- I wtedy powiedziałeś, że panu Bogu swemu, jednemu Bogu będziemy pokłony oddawać…
- Otr patrzył na Jezona z podziwem.
- Wtedy poczułem tą niewiarygodną siłę by odrzucić cały ten brud, mity, pustą religię…
- To wszystko nie pozwala trzeźwo i twórczo myśleć.
- To przeszkadzało człowiekowi być twórczym.
- To przecież oni, to bezmyślni kapłani wmówili człowiekowi, że bez ich Boga życie będzie puste…
- Że tylko w ich Bogu znajdą pocieszenie dla swojego rozumu.
- I robili to po to, by im ten rozum zabrać; by nie mogli swobodnie i bez ograniczeń myśleć…
- By włożyć człowieka w jakieś ramki…
- Uformować na sposób dla nich wygodny…
- Przyporządkować, uniformizować, by móc na niego wpływać, by móc go kontrolować w całej jego działalności.
- Przecież jest prawo, które reguluje zachowanie człowieka wśród innych ludzi…
- To wystarczy.
- Tam, w tych kodeksach jest zapisana wolna wola człowieka, co człowiek może a czego nie może, by nie mordował, nie kradł bo wówczas szkodzi innym.
- I to wystarczy.
Pocałunek Jadusza
- I wtedy podszedł do niego Jadusz i rozłożywszy ramiona ucałował go w powitalnym uścisku.
- Taki on już był.
- Zawsze się witał w ten sposób.
- Zawsze życzliwy dla ludzi…
- I ten jego uśmiech…
- To dzięki temu zdobywał sobie przyjaciół; właśnie tym życzliwym uśmiechem.
- Nawet w chwilach grozy.
- - Witaj Jezonie! – powiedział – Jak to dobrze znowu ciebie widzieć…
- „Oto jedyny z moich przyjaciół.” – pomyślał Jezon – „Na niego zawsze mogę liczyć.
- On jedyny mnie nie zawiedzie.
- Cóż by się stało, gdyby Jadusz wiedziony jakąś egocentrycznością tego nie zrobił?
- Gdyby myślał tylko o sobie, o swoim dobrym imieniu…
- Jak mi go żal…
- On przecież musi wiedzieć, że jego imię zostanie zhańbione; że już nigdy żadna matka pieszcząc swoje dziecko nie użyje jego imienia.
- Ale zachował się jak człowiek.
- Jak przyjaciel…” – myślał Jezon, gdy zakładano mu kajdanki
- - Jedyny z nich, który nie zwątpił.
- Prawdziwy i szczery przyjaciel; choć imię jego zostanie przeklęte.

Phosphorus and Hesperus Evelyn De Morgan
_________
Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd




