Witold Skaczkiewicz

Archiwum z roku 2009

080 – Księga Zakazów – Ks. Rodzaju 3:17

In Anielskie Wersety on 20 grudzień 2009 at 18:23

John Anster Fitzgerald-The Enchanted Forest

(17) Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia.

(Ks. Rodzaju 3:17, Biblia Tysiąclecia)

079 – Księga Pomieszanych Języków – Genesis 22,7

In Księga Pomieszanych Języków on 22 maj 2009 at 16:49
Rembrant

Rembrant

Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: „Ojcze mój!” A gdy ten rzekł: „Oto jestem, mój synu” – zapytał: Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?” Abraham odpowiedział: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. i szli obydwaj dalej. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu.
Potem Abraham sięgnął ręką po nóż aby zabić syna swego.
Genesis 22.7

078 – Księga Pomieszanych Języków – Genesis 6.5

In Księga Pomieszanych Języków on 12 maj 2009 at 22:08

aGen0103Dore_TheCreationOfLight

Kiedy zaś Pan widział że wieka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie pan rzekł „Zgładzę ludzi których stworzyłem z powierzchni ziemi: ludzie bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo mi żal że ich stworzyłem”
Genesis 6.5

077 – Księga Pomieszanych Języków – Pierwsza Księga Królewska 1.1

In Księga Pomieszanych Języków on 6 maj 2009 at 10:38
*

*

Z biegiem czasu sędziwy król Dawid tak się posunął w latach, że nie mógł się rozgrzać, choć rozgrzewano go kocami. Wówczas powiedzieli mu jego słudzy: „Trzeba, aby wyszukać panu memu, królowi, młodą dziewicę, a ona będzie przy królu czuwać i mieć na niego staranie. I będzie spała na twym łonie, a przez to ogrzewała pana mego króla”. Szukano więc pięknej dziewczyny w całym kraju izraelskim, aż wreszcie znaleziono Szunemitkę Abiszag i przyprowadzono ją do króla. Dziewczyna była nadzwyczaj piękna. Choć miała staranie o króla i obsługiwała go, król się do niej nie zbliżył.
Pierwsza Księga Królewska 1.1

076 – Księga Pomieszanych Języków – Pierwsza Księga Królewska 20,35

In Księga Pomieszanych Języków on 29 kwiecień 2009 at 18:21
Gustave Dore

Gustave Dore

Pewien człowiek spośród uczniów prorockich rzekł, z rozkazu Pana, do swego współtowarzysza: „Uderz że mnie!” Ale ów człowiek nie chciał go uderzyć. Wówczas mu rzekł: „Ponieważ nie posłuchałeś głosu Pana, oto skoro tylko odejdziesz ode mnie, napadnie na ciebie lew!” Kiedy odszedł od niego, lew upatrzył go sobie i zabił go.
Pierwsza Księga Królewska 20.35

075 – Księga Pomieszanych Języków – Ks. Józef Krzemiński SJ

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 28 kwiecień 2009 at 13:42
Ks. Józef Krzemiński SJ /foto z http://www.jezuici.pl/misje/ludowe/kontakt.htm/

Ks. Józef Krzemiński SJ (foto z http://www.jezuici.pl/misje/ludowe/kontakt.htm)

Wszechmogący Boże, rozlej Twoje błogosławieństwo na te pojazdy, prowadzone zgodnie z przepisami ruchu drogowego.
Józef Krzemiński SJ

074 – Księga Pomieszanych Języków – Yourcenar

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 27 kwiecień 2009 at 13:11
Marguerite Yourcenar

Marguerite Yourcenar

…Ale czasami, bez widocznej przyczyny, znowu stawała mu przed oczyma brzemienna kobieta, której w pewnym langwedockim miasteczku wbrew przysiędze Hipokratesa pomógł poronić, aby oszczędzić jej hańbiącej śmierci po powrocie zazdrosnego małżonka…
Marguerite Yourcenar

073 – Księga Pomieszanych Języków – Christian Schubart

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 25 kwiecień 2009 at 19:13
Christian Friedrich Daniel Schubart

Christian Friedrich Daniel Schubart

Gdyby Wszechmocny chciał spełnić wszystkie życzenia ludzi, mieliby wkrótce do czynienia z naruszeniem harmonii naszego świata
Christian Schubart

072 – Księga Pomieszanych Języków – Pierwsza Księga Królewska 17.1

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 24 kwiecień 2009 at 19:02

*

*

Prorok Eliasz z Tszebe w Gileadzie rzekł do Achaba: „Na życie Pana, Boga Izraela, któremu służę! Nie będzie w tych latach ani rosy, ani deszczu, dopóki nie powiem”
Potem Pan skierował do niego to słowo: „Odejdź stąd i udaj się na wschód, aby ukryć się przy potoku Kerit, który jest na wschód od Jordanu. Wodę będziesz pił z potoku, krukom zaś kazałem, żeby cię tam żywiły”
Poszedł więc, aby uczynić według rozkazu Pańskiego, i podążył, żeby zamieszkać przy potoku Kernit na wschód od Jordanu. A kruki przynosiły mu rano chleb a wieczorem mięso, a wodę pijał z potoku. Lecz po upływie pewnego czasu potok wysechł, gdyż w kraju nie padał deszcz.
Pierwsza Księga Królewska 17.1

071 – Księga Pomieszanych Języków – Artur Schnitzler

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 23 kwiecień 2009 at 18:55

Artur Schnitzler

Artur Schnitzler

Owszem, można sobie wybierać drogę, ale nie ludzi, których się spotyka.
Artur Schnitzler

070 – Księga Pomieszanych Języków – Augustyn z Hippony

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 22 kwiecień 2009 at 18:45
Augustyn z Hippony

Augustyn z Hippony

Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada.
Augustyn z Hippony

069 – Księga Pomieszanych Języków – Erwin Ringel

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 21 kwiecień 2009 at 17:03
,

Erwin Ringel

…życie nie musi być jednoznaczne z klęską, tak jak istnienie nie musi być zawsze cmentarzem pogrzebanych nadziei.
Erwin Ringel

068 – Księga Pomieszanych Języków – Platon

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 20 kwiecień 2009 at 14:00
Platon

Platon

Życie tak jest ciężkie, że jeżeli go za grobem nie ma w ogóle, to niewielka strata, a jeżeli tam jest życie takie, jakie orficy opisują, to warto umrzeć. To pośmiertne szczęście bierze jednak Sokrates bardzo ostrożnie i z uśmiechem. Zgoła nie jest go pewny. Półżartem o nim mówi. Na myśl mu przychodzą postacie z podań trojańskich, które spotkał los podobny Palmedes to mądry syn Naupliosa, króla Eubei, który zdemaskował Odyseusza, kiedy ten nie chcąc się wybrać pod Troję udawał obłąkanego. Przez zemstę podrzucił mu Odyseusz na spółkę z Aganemnonem i Diomedesem do namiotu złoto i podrobiony list, niby od Priama pochodzący, a równocześnie oskarżył go o zdradę przed Grekami, którzy oskarżeniu uwierzyli i ukamienowali niewinnego bohatera…

… Rolę Odyseusza grają w procesie Sokratesa oskarżyciele. Podobnie jak Palamedes demaskuje lenistwo Odyseusza, udającego obłąkanie, tak Sokrates,wyglądający niejednemu na obłąkanego, zawodowo demaskuje głupotę i lenistwo domorosłych Odyseuszów.

Jednego i drugiego tłum uśmierca niesprawiedliwie.
Platon

067 – Księga Pomieszanych Języków – J. G. Seume

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 19 kwiecień 2009 at 13:57

Johann Gottfried Seume

Johann Gottfried Seume

Wydaje się, że przeznaczeniem człowieka nie jest prawda lecz walka o prawdę; zatem nie wolność, nie sprawiedliwość, nie szczęście… lecz walka o ich osiągnięcie.
Johann G. Seume

066 – Księga Pomieszanych Języków – de Lubac

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 17 kwiecień 2009 at 22:41

*

Henri de Lubac

Z żadnej miłości naturalnej nie przechodzi się wprost i bezpośrednio do miłości nadprzyrodzonej. Trzeba siebie stracić by się odnaleźć.
Henri de Lubac

065 – Dziewiąta Księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 16 kwiecień 2009 at 18:00
Ariel John Anster Fitzgerald

Ariel John Anster Fitzgerald

  1. Bał się.
  2. Może to zbyt mocno powiedziane, nie tyle się bał, ale gdzieś tam pod skórą czuł obawę, że ci, którzy zaliczają go do tych dziesięciu procent, gdyby doszli do absolutnej władzy, to właśnie oni oskarżą go o to, że jest złodziejem.
  3. W każdej społeczności są „parszywe owce”, lecz oni nimi być nie mogą – przecież nie pozwala im na to wiara, oni są czyści.
  4. Bał się ich zacietrzewienia.
  5. Bał się chorobliwej obrony ich świętych wartości.
  6. Bał się tego.
  7. On znał swoje wartości.
  8. Też były dla niego święte a mimo to nie bał się, że ktokolwiek jest w stanie je zburzyć i dlatego był pełen wewnętrznie.
  9. Był silny swoim przekonaniem, że to, w co on wierzy nie musi, a nawet nie powinno być dla wszystkich i dlatego nigdy nie usiłował narzucać komukolwiek swojego zdania.
  10. Głęboko wierzył, że przekonania są najbardziej prywatną sprawą i każdy ma do nich prawo.
  11. Natomiast ta druga strona walczyła.
  12. Walczyła, jakby wszystko i wszyscy sprzysięgli się zrobić im krzywdę, jakby ktoś usiłował zabrać im te ich wartości.
  13. Jakby ktoś próbował wyrwać je im i pozbawić czegoś cenniejszego niż życie.
  14. I mimo że nikt im nie przeszkadzał, że mieli święty spokój, że mogli modlić się po swoich świątyniach, że mogli modlić się pod świętym sklepieniem niebieskim i nikt ich nie namawiał do zmiany wiary, oni krzyczeli, że dzieje im się krzywda gdy ktoś publicznie wygłosił inne zdanie.
    Ulisses zastanawia się, nad Bogiem i prawdami wiary.
  15. Niech sobie wierzą.
  16. Niech sobie wyznają.
  17. Rozumiał i szanował ich racje ale miał też swoje i chciał aby one, nie wadzące nikomu, też były uszanowane.
  18. Jego Bogiem był brak Boga.
  19. On rozumiał tych, którzy wierzą w Boga, rozumiał ich wartości, jak to oni nazywali “chrześcijańskie”, które obowiązywały dwa tysiące lat.
  20. I co dały?…
  21. Na Boga!… – myślał Ulisses – Przecież oni mieli dwa tysiące lat na to, aby wprowadzić w życie te ich, za przeproszeniem wartości.
  22. I co?
  23. Ochrzczeni jak kradli tak kradną, jak cudzołożyli tak cudzołożą, jak dawali fałszywe świadectwo tak dają, jak mordowali tak nadal mordują…
  24. No oczywiście nie wszyscy.
  25. Ale coś tu nie gra.
  26. Oczywiście powiedzą, jest to wina wolnej woli.
  27. Oczywiście powiedzą, że człowiek nie jest ideałem i czasami błądzi…
  28. Ulisses nie kradł, nie mordował, nie cudzołożył, nie dawał fałszywego świadectwa mimo, że nie wierzył w gusła czy jakiegoś tam Boga; w żadnego Boga.
  29. A mimo to czasami dowiadywał się od członków ziemskiej elity Boskiej, że jest członkiem chorego społeczeństwa.
  30. Czasami jakiś bonza w sutannie mówił mu publicznie że jest chory, bo zdrowy byłby wtedy, gdyby robił tak jak bonza chce.
  31. Bo bonza wie!
  32. Bo przez bonzę spływają słowa bonzy Boga, i dlatego bonza ma prawo robić mu uwagi, pouczać…
  33. A, nie daj Boże, gdyby on, Ulisses powiedział głośno co myśli…
  34. Wtedy dopiero by się zaczęła nagonka: że narusza wartości chrześcijańskie, że narusza prawo naturalne…
  35. I nikt by nie brał pod uwagę tego, że on też jest ochrzczony i jako taki, niezależnie od tego czy mu się to podoba czy nie, jest chrześcijaninem.
  36. Chrztu przecież nie można cofnąć.
    Ulisses postanawia nie ochrzcić swoich dzieci
  37. Tak myśląc Ulisses postanowił nie kontynuować dalej tego, jak to nazywał, „cyrku” i nie chciał ochrzcić swoich dzieci.
  38. To ich sprawa… – powiedział do Marii
  39. Jak kiedyś zechcą, jak kiedyś kiedy poznają rozmaitość tego świata, sami zdecydują.
  40. I wtedy okazało się, że Maria nie jest w stanie przeskoczyć siebie, przeskoczyć rozumem tego, co zostało jej wpojone w dzieciństwie.
    W związku Ulissesa z Marią coś się psuje
  41. Pipciu! – spytał kiedyś – Czy ty wiesz, że cię kocham?
  42. Mógłbyś się do mnie zwracać inaczej? – przerwała gwałtownie – Ciągle „pipciu” i „pipciu”.
  43. Mógłbyś chociaż nie mówić tak przy ludziach…
  44. Ulisses pomyślał, że przecież mówi o czymś bardzo ważnym.
  45. I o czymś zupełnie innym niż ona…
  46. Odniósł wrażenie, że już nie mówią tym samym językiem.
  47. Co się stało… – zastanawiał się Ulisses – Że ta jego kochana „Pipcia”, ten jego sposób na życie, nagle oddala się i nie są już tymi samymi ludźmi którzy, tak przecież niedawno, brali życie na swe wspólne barki.
  48. Jak to możliwe, że zamiast się zbliżać, oddalają od siebie.
  49. Jak to możliwe, że przestali już szukać ratunku w sobie; a nie byli przecież jeszcze tak mocni aby żyć bez siebie.
    Ulisses wraca do pustego domu
  50. I któregoś dnia Ulisses wrócił do pustego domu.
  51. Maria zabrała dzieci, swoje rzeczy i wyjechała do swojej matki aby „zgodnie z tradycją” poddać je obrzędowi chrztu.
  52. “By byli normalni” jak napisała w liście pożegnalnym.
  53. Ulisses początkowo wściekał się na nią, lecz z czasem pogodził się z jej decyzją, bo cóż innego mógł zrobić.
  54. A może to i lepiej – mówił do siebie – przecież przyjdzie im żyć w społeczeństwie w którym chrzci się swoje dzieci po to, aby były normalne.
  55. Po co mają być inni?
  56. A może to i gorzej… – pomyślał – …bo przyjdzie im żyć w niezawinionym kłamstwie.
Spring  Franz von Stuck

Spring Franz von Stuck

064 – Księga Pomieszanych Języków – Yourcenar

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 16 kwiecień 2009 at 10:54
Marguerite Yourcenar

Marguerite Yourcenar

…Ziemia obracała się nic nie wiedząc o kalendarzu juliańskim i erze chrześcijańskiej, zakreślała swój krąg bez początku i końca…

Marguerite Yourcenar

063 – Księga Pomieszanych Języków – Dostojewski

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 14 kwiecień 2009 at 13:46

Fiodor Dostojewski

Fiodor Dostojewski

“Jedynie wierząc we własną nieśmiertelność, człowiek może uchwycić prawdziwe znaczenie swojego istnienia tu na ziemi.”
Fiodor Dostojewski

062 – Księga Pomieszanych Języków – Kapłańska 24.13

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 12 kwiecień 2009 at 10:17
by Gustave Dore

by Gustave Dore

Wtedy Pan powiedział do Mojżesza: Każ wyprowadzić bluźniercę poza obóz.
Wszyscy którzy go słyszeli, położą ręce na jego głowie.
Cała społeczność kamieniuje go.
Potem powiesz Izraelitom: Ktokolwiek przeklina swego Boga, będzie za to odpowiadał.
Ktokolwiek bluźni w imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią. Cała społeczność kamieniuje go.
Zarówno tubylec jak i przybysz będzie ukarany śmiercią za bluźnierstwo przeciw Imieniu.

Kapłańska 24.13

061 – Księga Pomieszanych Języków – Wolter

In Anielskie Wersety on 10 kwiecień 2009 at 17:29
Voltaire (Wolter), właśc. François-Marie Arouet

Voltaire (Wolter), właśc. François-Marie Arouet

Bo czyż jest coś szaleńczego i straszniejszego niż powiedzieć ludziom: “Moi drodzy, nie dość jest być wiernymi sługami, uległymi dziećmi, czułymi ojcami, dobrymi sąsiadami, nie dość jest przestrzegać wszelkich cnót, stronić od niewdzięczności, czcić w pokoju Jezusa Chrystusa. Trzeba jeszcze, abyście wiedzieli, jak on się począł we wszechwieczności, a jeśli nie potraficie rozpoznać homouzji w każdej osobie Trójcy Świętej, to zapowiadamy wam, że będziecie płonęli wieczyście w ogniu, tymczasem zaś na początek, zaraz tu was pozabijamy.”

Wolter

060 – Księga Pomieszanych Języków – Wolter Modlitwa do Boga

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 9 kwiecień 2009 at 10:10

060 – Księga Pomieszanych Języków – Wolter Modlitwa do Boga

Voltaire (Wolter), właśc. François-Marie Arouet

Voltaire (Wolter), właśc. François-Marie Arouet (ur. 21 listopada 1694 w Paryżu, zm. 30 maja 1778 w Paryżu)

“Tedy nie zwracam się już do ludzi, lecz do Ciebie, Boże wszech istot, wszech światów i wszech czasów.

Jeżeli słabym stworzeniom, zagubionym w bezmiarze i niedostrzegalnym dla reszty wszechświata, wolno jest okazać tę śmiałość, by prosić o coś Ciebie, któryś dał wszystko, Ciebie, którego wyroki są równie niewzruszone jako i wieczne, to racz spojrzeć miłosiernie na błędy przywiązane do naszej natury.

Niechaj te błędy nie pogrążają nas w nieszczęściu.

Nie dałeś nam serca po to, abyśmy się nienawidzili, i rąk po to, abyśmy się mordowali.

Spraw, abyśmy sobie nawzajem pomagali nieść brzemię tego życia ciężkiego i znikomego.

Niechaj drobne różnice w ubiorach, którymi okryte są nasze kruche ciała, we wszelkich naszych niedostatecznych językach, we wszelkich naszych śmiesznych obyczajach, we wszelkich naszych niedoskonałych prawach, we wszelkich naszych niedorzecznych poglądach we wszelkich dolach tak różnych dla naszych oczu, a tak równych przed Twoim obliczem, niechaj te wszystkie nieznaczne różnice, które znamionują atomy zwane l u d ź m i, nie stają się symbolami nienawiści i prześladowania.

Niechaj ci, którzy zapalają gromnice w samo południe, aby Cię uczcić, cierpią tych, którzy zadowalają się światłem Twojego słońca.

Niechaj ci, co okrywają sutannę białym płótnem, aby głosić, że trzeba Cię miłować, nie żywią nienawiści do tych, którzy głoszą to samo w płaszczu a czarnej wełny.

Niechaj będzie wszystko jedno, czy oddawana Ci cześć jest w gwarze powstałej z języka starodawnego, czy też w gwarze nowszej.

Niechaj ci, którzy noszą suknie ufarbowane na czerwono lub fioletowo, którzy panują nad cząsteczką stosu brudów tego świata i mają w swym posiadaniu zaokrąglone ułamki pewnego metalu, korzystają bez pych z tego, co nazywają w i e l k o ś c i ą i b o g a c t w e m, inni zaś niechaj na to patrzą niezazdrośnie, albowiem wiesz, że nie ma w tych marnościach ani czego zazdrościć, ani też czym się pysznić.

Obyż wszyscy ludzie przypomnieli sobie, że są braćmi!

Obyż zmierzili sobie tyranię sprawowaną nad duszami, podobnie jak brzydzą się rabunkiem, który siłą wydziera owoce pracy i spokojnego rękodzieła!

Jeżeli już plagi wojny są nieuniknione, porzućmy nienawiść, nie rozdzierajmy się wzajemnie wśród pokoju i korzystajmy z chwil naszego istnienia, aby jednako w tysiącu języków od Syjamu aż do Kalifornii wielbić Twoją dobroć, która obdarzyła nas tą chwilą.”

Wolter Modlitwa do Boga

059 – Księga Pomieszanych Języków – Ks. Józef Krzemiński SJ

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 8 kwiecień 2009 at 16:00
Ks. Józef Krzemiński SJ /foto z http://www.jezuici.pl/misje/ludowe/kontakt.htm/

Ks. Józef Krzemiński SJ (foto z http://www.jezuici.pl/misje/ludowe/kontakt.htm)

“Bóg kocha! Bóg ma serce! Bóg jest miłością!

A tylu ludzi smutnych, zrozpaczonych.

Młodzi zakładają kluby samobójców, małżeństwa rozbite, dzieci sierotami, a iluż idzie na wieczne zatracenie?!”

Józef Krzemiński SJ

058 – Księga Pomieszanych Języków – o. Tadeusz Rydzyk

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 7 kwiecień 2009 at 9:06

058 – Księga Pomieszanych Języków – o. Tadeusz Rydzyk

O. Tadeusz Rydzyk

O. Tadeusz Rydzyk /foto Internet/

Wąż starodawny spojrzał na Ewę, a ona się w nim zakochała i posłuchała go, nawet węża.
A wąż to jest kłamca i morderca człowieka od początku.

O. Tadeusz Rydzyk

057 – Księga Pomieszanych Języków – Kapłańska.26.14

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 6 kwiecień 2009 at 14:14

057 – Księga Pomieszanych Języków – Kapłańska.26.14

Hope  George Frederic Watts

Hope George Frederic Watts

Jeżeli zaś nie będziecie mnie słuchać i nie będziecie wykonywać moich nakazów, jeżeli będziecie gardzić moimi ustawami, jeżeli będziecie się brzydzić moimi wyrokami, tak że nie będziecie wykonywać moich nakazów i złamiecie moje przymierze, to i Ja obejdę się z wami odpowiednio: ześle na was przerażenie, wycieńczenie i gorączkę, które prowadzą do ślepoty i rujnują zdrowie.

Wtedy na próżno będziecie siali wasze ziarno.

Zjedzą je wasi nieprzyjaciele.

Zwrócę obliczę przeciwko wam, będziecie pobici przez nie przyjaciół.

Ci, którzy was nienawidzą, będą rządzili wami, a wy będziecie uciekać nawet wtedy, kiedy nikt was nie będzie ścigał.

Jeżeli i wtedy nie będziecie mnie słuchać, będę w dalszym ciągu karał was siedem razy więcej za wasze grzechy.

Rozbiję waszą dumną potęgę, sprawię, a niebo będzie dla was jak z żelaza, a ziemia jak z brązu.

Na próżno będziecie się wysilać – wasza ziemia nie wyda żadnego plonu, a drzewo na ziemi nie da owoców.

Jeżeli nadal będziecie postępować mnie na przekór i nie zechcecie mnie słuchać, ześle na was siedmiokrotne kary za wasze grzechy: ześle na was dzikie zwierzęta, które pożrą wasze dzieci, zniszczą bydło, zmniejszą zaludnienie tak, że wasze drogi opustoszeją.

Jeżeli i wtedy nie poprawicie się i będziecie postępować mnie na przekór to i ja postąpię wam na przekór i będę was karał siedmiokrotnie za grzechy wasze.

Ześlę na was miecz, który się pomści za złamanie przymierza.

Jeżeli wtedy schronicie się do miast ześlę zarazę pomiędzy was, tak że wpadniecie w ręce nieprzyjaciół.

Rozbiję wam podporę chleba tak że dziesięć kobiet będzie piec chleb w jednym piecu.

Będą wam wydzielać chleb na wagę, tak że jedząc nie będziecie syci.

Jeżeli i wtedy nie będziecie mi posłuszni i będziecie mi postępować na przekór, to i ja z gniewem wystąpię przeciwko wam i ześlę na was siedmiokrotnie kary za wasze grzechy.

Będziecie jedli ciało synów i córek waszych.

Zniszczę wasze wyżyny słoneczne, rozbiję wasze stele, rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydzić wami.

Zamienię w ruiny wasze miasta, spustoszę wasze miejsca święte, nie będę wchłaniał przyjemnej woni waszych ofiar.

Ja sam spustoszę ziemię, tak że będą zdumiewać się wasi wrogowie, którzy wezmą ją w posiadanie.

Was samych rozproszę między narodami, dobędę za wami miecza, ziemia wasza będzie spustoszona, miasta wasze zburzone.

Kapłańska.26.14

056 – Księga Pomieszanych Języków – Platon

In Anielskie Wersety, Księga Pomieszanych Języków on 5 kwiecień 2009 at 20:04
Platon

Platon

W rzeczy samej, gdy się ludziom mówi coś o bogach, Timajosie, jest łatwiej wywołać wrażenie, iż się mówi prawdę, niż gdy się nam opowiada coś na temat śmiertelnych.

Gdy się mówi coś o bogach, to brak doświadczenia słuchaczy i ich zupełna niezdolność sprawdzenia tego, co się mówi, dają pełną swobodę temu, kto chce coś na ten temat powiedzieć.

Zaiste, odnośnie do bogów, co my o nich właściwie wiemy?
Platon

055 – Ósma Księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 4 kwiecień 2009 at 22:29

055 – Ósma Księga Marii

Ulysses and the Sirens Herbert James Draper

Ulysses and the Sirens Herbert James Draper

  1. A Maria, jak to kobieta…
  2. Ulisses miał wrażenie, że chciała by pójść do kościoła, pomodlić sie.
  3. Wywodziła się z tego rejonu kraju, gdzie ludzie tradycyjnie, od pokoleń, związani byli z religią.
  4. Pytał, a niekiedy nawet sugerował Marii, by jeżeli odczuwa taką potrzebę, włączyła się do Kościoła.
  5. Ona jednak wzruszał ramionami, twierdząc, że nie jest to jej do niczego potrzebne.
  6. “Wolna wola” – mawiał wówczas Ulisses.
  7. Już we wczesnej młodości, gdy tylko usłyszał o “wolnej woli” zastanowiło go to.
  8. Skoro twierdzą, że Bóg dał ludziom “wolną wolę”, to aktem chrztu, udzielonemu człowiekowi bez jego woli, zostało naruszone pierwsze i najbardziej podstawowe prawo, dane przez tegoż Boga – myślał Ulisses.
  9. Bo jaka to “wolna wola”?
  10. Jaką to wolną wolę ma mieć, skoro został poza swoją wolą dopisany do jakiegoś tam kościoła?
  11. Chyba, że… – spekulował Ulisses – Chyba, że ta “wolna wola” obowiązuje dopiero od momentu, gdy staniesz się świadomym wyznawcą tego kościoła.
  12. Ale tego Ulisses nie wiedział.
  13. A czy ten kościół, daje ci jakiekolwiek prawa jeżeli nie chcesz mieć z tym kościołem nic wspólnego? – zastanawiał się.
  14. Jeżeli nie wyznajesz tej religii?
  15. Jeżeli nie wyznajesz żadnej religii?
  16. Czy wówczas masz jakieś prawa?
  17. A czy pozwolą ci pogrzebać twoje prochy w ich ziemi?
  18. A jeżeli cała ziemia stanie się ich?
  19. Czy jeżeli zostałeś ochrzczony, lecz nie uczestniczyłeś w życiu kościoła, to czy pogrzebią cię w ich ziemi?
  20. Czy jeżeli ochrzcili cię poza twoją wolą, to czy możesz już dysponować swoją “wolną wolą”.
  21. Czy powinieneś stać się wyznawcą…
  22. A gdy przychodzi do ciebie ksiądz po kolędzie, i mimo że od progu mówisz mu, że nie jesteś wyznawcą jego religii, wpuszczasz bo widzisz, że chce wejść, a ty jesteś po prostu grzeczny…
  23. Chwilę później robi jakieś głupawe miny gdy mu mówisz, z grzeczności, przez Pan.
  24. A przecież mówią Pan Bóg i tamten “pan” nie robi głupich min.
  25. A jak nie wpuścisz, to nie napisze ci kredą na drzwiach, i w ten sposób, dotychczas żyjąc sobie spokojnie i wymieniając sympatyczne uśmiechu z sąsiadami, nagle widzisz, że oni, ci co mają na drzwiach napisy kredą, jakoś tak dziwnie na ciebie patrzą…
  26. Patrzysz w lusterko…
  27. Nie jesteś brudny.
  28. To co się stało?
  29. Zastanawiasz się czas jakiś i nagle dociera do ciebie, że ci miłosierni i tolerancyjni patrzą na ciebie z ciekawością…
  30. Bo ty jesteś inny!
  31. Niektórzy dają ci takie prawo…
  32. Ale są też tacy, którzy przestają cię lubić.
  33. Nie specjalnie ci na tym zależy i nie widzisz w tym problemu.
  34. Do czasu gdy twoje dziecko nie zapyta się ciebie dlaczego nie chodzisz do kościoła i dlaczego ono nie chodzi do kościoła; bo na podwórku nie chcą się z nim bawić.
  35. Dlaczego im tak bardzo zależy by dopisać cię od tego a nie innego kościoła?
  36. Czy na pewno zależy im tylko na zbawieniu, twojej jak to oni mówią, duszy?
  37. Ulisses odnosił wrażenie, że wielu ze znanych mu osobiście wyznawców chodzi do kościoła z niejako z rozpędu.
  38. Nie dlatego, że wierzą w Boga, lecz dlatego, że tak zostali wychowani.
  39. Powtarzają ten rytuał, nie zastanawiając sie.
  40. Bo i o czym tu mysleć?
  41. Tak robił dziadek.
  42. Tak robił ojciec.
  43. Tak robi on.
  44. Tak będą robiły jego dzieci.
  45. Przypomniał sobie, gdy kiedyś, będąc z wycieczką w jedynym z najważniejszych kościołów w kraju, zobaczył tabliczki wiszące w świątyni “Ostrzega się przed złodziejami”.
  46. Jakże to? – pytał Ulisses – To w społeczeństwie, gdzie jak głoszą dostojnicy Kościoła dziewięćdziesiąt procent ludzi to ludzie wierzący, są złodzieje?
  47. Jakże to, to Pan Bóg nie pokaże złodzieja, który kradnie w jego świątyni, natychmiastowym porażeniem?
  48. Lub uschnięciem tej kradnącej ręki?
  49. Przecież jednym z podstaw wiary, tej wiary, jest przykazanie nie kradnij…
  50. A on, nie był wierzący i nie kradł!
  51. Lecz czy zaliczał się do tych wyrzutków społeczeństwa, do tych pozostałych dziesięciu procent, przed którymi ostrzegały te tabliczki?

    Lamia  Herbert James Draper

    Lamia Herbert James Draper

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

054 – Siódma Księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 3 kwiecień 2009 at 22:54

054 – Siódma Księga Marii

Lady Godiva  Hon. John Collier

Lady Godiva Hon. John Collier

  1. A cóż to jest „niepokalane poczęcie”? – zastanowił się Ulisses
  2. Czy to znaczy, że ja wlewając spermę w łono kobiety coś kalam?
  3. Czy to może znaczy, że moje dzieci rodzą się w wyniku „pokalanego poczęcia”, a więc grzechu?
  4. Czy to stąd ten smród owiewający seks?”
  5. Ten który urodził się w wyniku „niepokalanego poczęcia” urodził się przecież z matki dziewicy! – powiedział Ulisses tak głośno, że aż to go zdziwiło.
  6. To w takim razie ja, zrodzony z miłosnego związku moich rodziców, jestem pokalany?
  7. Czy to może znaczyć, że my wszyscy, urodzeni bez naszej zgody i winy, przychodzimy na świat „pokalani”, grzeszni?
  8. Czy to znaczy, że całe życie musimy z tego powodu kajać się i zasługiwać na zmycie tego grzesznego poczęcia?
  9. Czy to znaczy, że my, z urodzenia grzeszni, nigdy już nie zmyjemy swojego grzechu?
  10. Ulisses zamyślił się.
  11. Tak czy inaczej, gdyby nie ginekologiczna kloaka byłby już ojcem niemałej gromadki.
  12. A teraz chciał mieć drugie dziecko.
  13. I to nie dla zaspokojenia swojej próżności, ale dlatego, by gdyby ich związek z Marią kiedykolwiek miał się rozpaść, było ich dwóch.
  14. Dwóch, bo Ulisses po prostu wiedział, on wiedział, że drugi też będzie syn.
  15. Gdzieś tam głęboko, miał również nadzieję, że dwoje dzieci scementuje na zawsze ich związek z Marią.
  16. Dzieci, a nie jakikolwiek obrzęd.
  17. Ulisses uważał, że poprzez chrzest został zapisany do Kościoła bez swojej woli, toteż teraz, jako człowiek dorosły, miał trochę żalu do rodziców że go chrzcili.
  18. Nie chciał chrzcić swoich dzieci.
  19. Nigdy nie miał ciągot do szukania pociechy w mistyce.
  20. Pamiętał, że nie zgodził się na swoją pierwszą komunię.
  21. Później trochę żałował, gdy rówieśnicy w ładnych ubrankach z wielkimi świecami w rekach maszerowali do kościoła.
  22. Później trochę żałował, gdy okazało się, że z tej okazji koledzy dostali wiele interesujących prezentów.
  23. Lecz rodzice nie naciskali.
  24. Też byli ochrzczeni.
  25. A swojego Boga stracili w wojennych zawieruchach.
  26. Nie wiedzieli czy jest, czy go nie ma, ale gdyby był, to chyba by mu nie wybaczyli.
  27. Nie za swoje cierpienia…
  28. Za te cierpienia które widzieli.
  29. Wychowani byli w głęboko religijnych rodzinach, lecz to co przeszli, to co widzieli, a wszystko to wydarzało się za zgodą tego Pana Wszechświatów, upoważniało ich do niewiary.
  30. Ulisses był przekonany, że to co przeszli, stawiało ich na równi, albo i wyżej od tego, który gdzieś tam z niebios ze spokojem, nie robiąc nic, przygląda się jak ludzie giną, uprzednio umęczeni w taki sposób, że cierpienie Chrystusa na krzyżu zdawało się błachostką.
  31. Nie dziwił się im, że dali mu wolną wolę.
  32. Mimo to wcześniej, pomimo swoich doświadczeń, powiesili nad jego łóżkiem obraz z cierpiącym na krzyżu Chrystusem, uczyli katechizmu, a nawet uczyli go modlić się na klęczkach, przed snem, przed posiłkiem…
The Gates of Dawn Herbert James Draper

The Gates of Dawn Herbert James Draper

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

053 – Szósta Księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 2 kwiecień 2009 at 22:00

053 – Szósta Księga Marii

Salome  Franz von Stuck

Salome Franz von Stuck

  1. Ulisses podziwiał niesłychaną płodność kobiet z którymi sypiał.
  2. Zdumiewało go to, że nie stosują one dostępnych środków antykoncepcyjnych.
  3. Przecież są jakieś spirale… Jakieś pigułki…
  4. Gdy po fakcie o tym rozmawiał, dowiadywał się, najczęściej z wyrazem oburzenia, że to on powinien był zadbać o to aby partnerka nie zaszła w ciążę.
  5. Nie wiedział jak.
  6. Jak mógł to zrobić?
  7. Kiedy?
  8. Czy w chwili gdy świat przestaje istnieć, gdy widzi tylko jej wpatrzone w niego oczy, w tym samym co on uniesieniu, tuż przed połączeniu się w jedno ciało; a on wówczas mówi – przepraszam, muszę założyć gumkę…
  9. Pewno tak.
  10. Pewno tak należało czynić.
  11. Pamiętał z dzieciństwa chichoty gdy z kolegami po raz pierwszy zobaczyli ten genialny balonik.
  12. Napełniali go a to wodą, a to piaskiem nie do końca zdając sobie sprawę do czego to służy…
  13. I tak pozostało…
  14. Owiane jakąś śmiesznowulgarną tajemnicą.
  15. Zdumiewała go też, jego własna i partnerek nieumiejętność rozmowy na temat tego co się dzieje w łóżku.
  16. Brakowało słów.
  17. A i temat z nie zrozumiałych powodów przykryty był jakąś grubą warstwą nieczystości…
  18. Co sprawia, że te cudownie unerwione kawałki ludzkiego ciała, służące nie tylko do sprawiania sobie, i wzajemnie, przyjemności; lecz również a może przede wszystkim do zachowania gatunku, ludzie nazwali najbardziej wulgarnymi wyrazami: Chujem i Pizdą…
  19. Nazw tych używają wtedy, gdy trzeba, na przykład, o kimś powiedzieć źle.
  20. Wtedy ten ktoś staje się rozrodczym kawałkiem ciała.
  21. A czynność robienia krzywdy nazwana jest imieniem aktu płciowego.
  22. Czy to się ciągnie od wtedy, gdy religijni wodzowie kazali pozbawić greckie ciała „wstydu”?
  23. A może to ich robota?
  24. Czy to oni ten brud nam wcisnęli?
Dancers Franz von Stuck

Dancers Franz von Stuck

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

052 – Piąta Księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 1 kwiecień 2009 at 22:29

052 – Piąta Księga Marii

The Valkyrie's Vigil  Edward Robert Hughes

The Valkyrie's Vigil Edward Robert Hughes

  1. Ulissesowi wydało sie, że dopiero po porodzie Maria jest sobą.
  2. Że poprzednio grała jakąś rolę, a teraz, zmęczona zajmowaniem się dzieckiem, pokazuje jaka jest naprawdę.
  3. Zdumiewał się, gdy Maria kładąc dziecko do łóżka nie otulała go kołderką, tylko po prostu, ot tak zwyczajnie, przykrywała.
  4. Pamiętał ze swojego dzieciństwa to miłe uczucie, gdy jego matka, otulała go do snu, podwijając kocyk w taki sposób, by nigdzie nie było mu zimno.
  5. Później zrozumiał, że Maria zachowuje się tak, jak sama była traktowana w dzieciństwie.
  6. Że nie dostała od swojej matki tej dziecięcej pieszczoty.
  7. A może było zupełnie inaczej?
  8. Nie wiedział, ale czuł, że dzieje się coś niedobrego.
  9. Coraz częściej miał wrażenie, że ten wspaniały dzisiaj związek kiedyś rozsypie się mimo jego starań.
  10. Obiecał sobie, że tym razem nie da się wciągnąć w żadne romanse i będzie wierny Marii.
  11. Dawało mu to niewiarygodną siłę i pewność siebie.
  12. Nie chciał też mieć jednego dziecka.
  13. Nie chciał by jego syn był jedynakiem, jak on.
  14. Doskonale pamiętał te chwile gdy siedział sam w pustym domu.
  15. Były to najprzykrzejsze chwile dzieciństwa.
  16. Rozmawiał o tym z Marią.
  17. Nie wiedział, czy ona chce mieć drugie dziecko.
  18. Nigdy nie powiedziała mu tak, ale też nigdy nie zaprzeczyła.
  19. Aż pewnego razu podczas stosunku Ulisses wytrysną zawartość swoich jąder najgłębiej jak mógł, ciesząc się z pierwszego w jego życiu „świadomego macierzyństwa”.

    Night with Her Train of Stars  Edward Robert Hughes

    Night with Her Train of Stars Edward Robert Hughes

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

051 – Via Dolorosa 3 cz.3

In Anielskie Wersety, Via Dolorosa on 31 marzec 2009 at 23:08

051 – Via Dolorosa 3 cz.3

The Adoration of the Magi  John Duncan

The Adoration of the Magi John Duncan

  1. Kazali mi nieść patibulum
  2. Dlaczego chcą mnie ukrzyżować?
  3. Przecież to wbrew prawu
  4. Pitał kazał mnie wychłostać.
  5. Prawo rzymskie nie dopuszcza podwójnego karania
  6. Cóż ja takiego zrobiłem, że tak mnie nienawidzą.
  7. Czy zrobili to w trosce o swój naród?
  8. Czy przestraszyli się, że rozbudzam nadzieje?
  9. Czy przestraszyli się zemsty Rzymu?
  10. Czy w trosce o naród postanowili mnie poświęcić?
  11. Rzucają we mnie kamieniami i drwią sobie.
  12. Dlaczego to robią.
  13. Ciężka jest ta belka.
  14. Nie chcę byście myśleli, że ja to robię by was zbawić.
  15. Każdy musi sam siebie zbawić
  16. Każdy ma swoja drogę.
  17. Moja śmierć waszej drogi nie zmieni.
  18. Jacy wy jesteście naiwni.
  19. Nadzorca uderzył mnie pejczem, poczułem przenikliwy ból.
  20. Mam łzy w oczach.
  21. Plują na mnie
  22. Nie che umierać.
  23. Upadłem
The Mirror Sir Frank Dicksee

The Mirror Sir Frank Dicksee

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

050 – Czwarta księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 31 marzec 2009 at 11:45

050 – Czwarta księga Marii

The Holy Family  William-Adolphe Bouguereau

The Holy Family William-Adolphe Bouguereau

  1. Pierworodnego przyjął z radością.
  2. - Cześć! Welcome home! – powiedział, gdy pierwszy raz wziął go na ręce.
  3. Cały był jakiś taki świąteczny…
  4. I to małe cudowne stworzenie, które tulił do siebie.
  5. Ulisses czuł w sobie radość tak przepełniającą, że tańczył, bacząc by nikt go nie zauważył.
  6. Maria po porodzie czuła się nieswojo.
  7. Tak się przynajmniej Ulissesowi wydawało.
  8. Patrzył na nią i nie mógł odeprzeć wrażenia, że coś jest nie tak.
  9. Wydawało mu się, że to dziecko ją zmieniło.
  10. Czuł, że z Marią dzieje się coś, czego nie rozumiał.
  11. Chciał wiedzieć, chciał rozumieć aby pomóc jej w jej kłopocie, jeżeli taki ma.
  12. Próbował o tym rozmawiać ale Maria uspokajała go mówiąc, ze wszystko jest w porządku.
  13. Cieszył się dzieckiem.
  14. Mimo że początkowo miał wątpliwości, teraz zrozumiał, że oto otworzył się nowy rozdział jego życia i ogromnie się przejął swoim macierzyństwem.
  15. Wpatrywał się w pierworodnego, zastanawiając się co musi zrobić, aby on, miał lepsze życie.
  16. Aby żył prosto i szczęśliwie.
  17. Pod opieką matki, ojca i dobrych aniołów.
The Calmady Children  Sir Thomas Lawrence

The Calmady Children Sir Thomas Lawrence

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

049 – Via Dolorosa 3 cz.2

In Anielskie Wersety, Via Dolorosa on 30 marzec 2009 at 9:16

049 – Via Dolorosa 3 cz.2

Angus Og,  Putting a Spell of Summer  Calm on the Sea John Duncan

Angus Og, Putting a Spell of Summer Calm on the Sea John Duncan

  1. Dlaczego oni mnie tak strasznie biją
  2. Nie wiem czy wytrzymam ten ból.
  3. “Weźcie go i ukrzyżujcie, ja nie znajduje w nim żadnej winy”  powiedział Pitał zanim umył ręce.
  4. Nie chcę umierać.
  5. Nie chcę umierać za grzechy innych.
  6. Zerwali ze mnie płaszcz purpurowy i rzucili mi moje szaty
  7. Zobaczyłem matkę moją.
  8. Jakże ona musi cierpieć.
  9. Znowu mnie biją i każą bym krzyż, do którego mnie przybiją sam zaniósł na Golgotę.
  10. Nie chcę umierać.
  11. Nie chcę nikogo zbawiać.
  12. Nie chcę być dla nikogo wzorem.
  13. Nie chcę by pokolenia się do mnie modliły.
  14. Nie chcę byście robili ze mnie widowiska.
  15. Nie chcę umierać na krzyżu za wasze grzechy.
  16. Chcę żyć.
  17. Idę niosąc krzyż, a wokoło tyle radości.
  18. Z czego oni się cieszą?
  19. Dlaczego ze mnie szydzą?
  20. Dlaczego mnie opluwają?
  21. Dlaczego mnie biją?
  22. Czy nie wystarczy im, że umrę w cierpieniach?
Saint Bride John Duncan

Saint Bride John Duncan

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

048 – Via Dolorosa 3 cz.1

In Anielskie Wersety, Via Dolorosa on 28 marzec 2009 at 1:58

048 – Via Dolorosa 3 cz.1

Andromeda  Gustave Doré

Andromeda Gustave Doré

  1. Szydzili ze mnie gdy Pitał rozkazał by wyprowadzic mnie przed tłum.
  2. Założyli mi płaszcz purpurowy i z gałęzi ciernia skręconą koronę.
  3. Bardzo bolało, gdy ciernie rozcinały mi skórę na głowie.
  4. Lecz ten żołdak, który mi wciskał tą cierniową obręcz śmiał się mi prosto w oczy.
  5. Splunął na mnie.
  6. Gdy mnie ustawili naprzeciw miotającego obelgi tłumu Pitał pokazał mnie ręka i powiedział – Wyprowadzam go do was, abyście sami zobaczyli, że to człowiek niewinny.
  7. Nie znajduje w nim żadnej winy – to zwykły człowiek.
  8. To człowiek!
  9. Tłum, podsycany przez kapłanów wrzeszczał: Ukrzyżuj go! Ukrzyżuj!
  10. Widziałem rysująca się wściekłość na twarzy  Pitała.
  11. Lecz kapłani nie zamierzali go słuchać.
  12. Wreszcie Pitał zapytał się kapłanów: Czy waszego, żydowskiego króla mam ukrzyżować?
  13. Wtedy usłyszałem jak kapłani powiedzieli w mym rodzinnym języku: Nie mamy innego króla poza cezarem!
  14. Wtedy Pitał zażądał by mu podali misę z woda i ostentacyjne umył ręce.
  15. Wszyscy wiedzieli, że Pitał oddaje mnie kapłanom, i że zostanę ukrzyżowany.
  16. Nogi mi się ugięły
  17. Dlaczego mam umrzeć?
  18. Dlaczego mam umrzeć w taki sposób?
  19. Cóż ja takiego zrobiłem?
  20. Nie chce być zamordowany w taki sposób.
  21. W żaden sposób.
  22. Chce żyć!

    The Star of Bethlehem  Edward Burne-Jones

    The Star of Bethlehem Edward Burne-Jones

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

Zabezpieczony: 047 – Pierwsza księga Baltazara cz.3

In Anielskie Wersety, Księga Baltazara on 26 marzec 2009 at 21:27

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:


046 – Pierwsza księga Baltazara cz.2

In Anielskie Wersety, Księga Baltazara on 25 marzec 2009 at 17:37

046 – Pierwsza księga Baltazara cz.2

The Fisherman and the Siren  Fredric, Lord Leighton

The Fisherman and the Siren Fredric, Lord Leighton

  1. - Posłuchaj… – przerwał Baltazar.
  2. - Nie przeszkadzaj, nie przerywaj mi – zawołał Ulisses i jednym tchem wyrzucał z siebie
  3. - A Abrachama też wysłał z Izaakiem na tragiczną wycieczkę!..
  4. Krwią cieknie to wasze Pismo Święte!
  5. - A tradycja? Dlaczego patrzysz tak jednostronnie? – spytał niezmiennie spokojny Baltazar.
  6. - Tradycja!
  7. Bez tej tradycji nie będę pełen?
  8. Ja człowiek?
  9. - Bóg jest dobrocią! – powiedział nie dając się wciągnąć w awanturę Baltazar.
  10. - Skoro jak mówisz Bóg jest z swojej natury samą dobrocią – kontynuował Ulisses – dobrocią ponad dobrociami, dobrocią przewyższającą dobroć i ta jego dobroć przejawia się w tym, że daje człowiekowi życie, to ten ezoteryczny facet jest świnia.
  11. Tak!
  12. Po prostu świnia!
  13. - Chyba trochę przesadzasz – powiedział już zirytowany Baltazar.
  14. - A alimenty gdzie?
  15. Łaskawca daje życie i potem gówno go człowiek obchodzi! – wrzasnął Ulisses zrywając się z krzesła
  16. - Z dobroci powstałeś człowieku to teraz cierp.
  17. Żyj sobie miłością! A na dodatek niespełnioną.
  18. Nooo!
  19. To jasne, że życie człowieka nie składa się z samych cierpień – mówił Ulisses rozłożywszy szeroko ręce
  20. - Ale nawet kobieta gdy wypuszcza tą waszą dobroć ze swojego łona, cierpi.
  21. I to nie zależy od jej wolnej, czy nie wolnej woli.
  22. Bóg dał, to kobieta wyje w bólach porodowych.
  23. Wyje dlatego że tak jest w piśmie!?
  24. Czy ten, który zna wszystkie rzeczy przed ich powstaniem robi to specjalnie?
  25. A może by uniknąć bólu i cierpienia kobiety mają przestać rodzić?
  26. A może na tym polega łaska Pana?
  27. Radość z seksu przy poczęciu, cierpienie przy narodzinach… O to chodzi?
  28. A skoro człowiek uczyniony na obraz….
  29. - Pozwól mi coś powiedzieć… – Baltazar złapał go za rękę.
  30. - Wiem wiem!
  31. Natura ludzka!
  32. Nie przerywaj – ostrym głosem ofukną Baltazara
  33. - A więc skoro człowiek, rozumiany jako natura ludzka jako całość jest stworzony na obraz i podobieństwo Pana, to skoro rzeczywiście tak jest, to bardzo kiepski obraz tego stwórcy mi się tu rysuje
  34. - Próżny, leniwy zachłanny; i nie dlatego, że taki jest z natury; on taki być musi.
  35. Bo nie przeżyje!
  36. Komuniści popełnili okropny błąd, oprócz tego oczywiście, że stawiali na rozum człowieka, a nie jego przyrodzone cechy.
  37. Otóż gdyby oni zamiast tępić religię, ten opium dla mas, gdyby zamiast tępić podczepili się pod nią, byli by nie do ruszenia.
  38. A oni postawili na Homo sapiens, oni zakładali, że człowiek jest ideałem…
  39. - Nigdzie nie jest napisane, że człowiek jest ideałem i dlatego.. – Baltazar nie zdążył skończyć.
  40. - Chujem jest!
  41. Chujem! – krzyczał Ulisses
  42. - Skurwysynem! Zwierzęciem!…
  43. Nie, nie jest zwierzęciem bo zwierzę nie zabija gdy nie jest głodne.
  44. A człowiek tak!
  45. Wszystko to o kant dupy trzasnąć!
  46. Wszystko to szyte nie na ludzką miarę!
  47. - A jaka ona jest? – spytał poważnie Baltazar.
  48. - Kurwa nie wiem! Nie wiem!… – opowiedział bezradnie zmęczony swoim przydługim wywodem Ulisses.
  49. - Volenti nihil diificile – powiedział Baltazar
  50. - Co tam mruczysz?
  51. Że co krzywda?…
  52. Chcesz może powiedzieć, że obiecał i że chce nam dać wieczne szczęście w przyszłym życiu bo teraz wszystko w naszych rękach? – Ulisses zastanowił się przez chwilę
  53. - No tak!
  54. Tylko, że to życie jest absolutnie do dupy! – kontynuował
  55. - Żeby dostać się do tej krainy wiecznej szczęśliwości, trzeba najpierw dobrze dostać w dupę!
  56. Wsadź sobie rękę do ognia a zrozumiesz o co chodzi.
  57. Nie będzie większego szczęścia nad to, które odczujesz po wyjęciu.
  58. Oczywiście będzie jeszcze trochę bolało.
  59. To ten wasz czyściec!
  60. - Rękami i nogami bronicie Kościoła, tego jak to wy nazywacie, rozdanego Jezusa Chrystusa, bronicie swej potęgi, swoich wpływów pod pozorem, że bronicie zbawienia człowieka.
  61. A ten nieszczęśnik, który tak wam dziś wierny i tak kopnie w kalendarz i nikt, a już na pewno nie on sam; i nikt się nie dowie jak tam z tym jego szczęściem…
  62. A czy nie wydaje ci się, że byłoby uczciwsze ze strony tego waszego stwórcy, gdyby dał jakiś znak od czasu do czasu? – zapytał Ulisses -
  63. Wszyscy lubią piwo, on zapewne też! (Bo przecież my na jego wzór…)
  64. To czy nie mógłby tak od czasu do czasu wpaść na jednego.
  65. Jak dobry szef…
  66. Przecież nie mówię że jak troskliwy ojciec.
  67. Siedzicie panowie, analizujecie księgi i szukacie w głowie, w specyfice ludzkiego języka, tak niedoskonałej, szukacie potwierdzeń waszej siły, waszej władzy.
  68. A ludziska rosną, rozwijają się…
  69. Kiedyś była bozia w niebie…
  70. Polecieli na księżyc i co?
  71. Nie ma Bozi!
  72. To trzeba było znowu coś wymyśleć.
  73. Okazało się, że Bozia jest…
  74. Ale już nie w niebie.
  75. No to gdzie ta Bozia?
  76. - W tobie – powiedział Baltazar
  77. - We mnie powiadasz?
  78. Tak jest!
  79. Ona jest we mnie.
  80. Całkowicie się zgadzam.
  81. To ja jestem Bozią!
  82. Dla siebie!…
  83. I nie chcę być Bozią dla ciebie!
  84. A ty?…
  85. - Ja pracuję dla ludzi.
  86. Przecież ludzie nie mogą tylko żreć i pić – powiedział Baltazar mając wyraźnie dość tego monologu.
  87. - Powiadasz kochany, że tyle lat pracujesz i na pięciuset parafian twojej parafii połowa głosowała na komunistę.
  88. I o to masz do nich żal?
  89. Twierdzisz, że to komuniści, że to lata wojującego ateizmu zrobiły?
  90. Zastanawiasz się, czy człowiek naprawdę potrzebuje tylko nachlać się i nażreć?
  91. Czy człowiek nie ma innych potrzeb?
  92. Ma!
  93. Ale nie tam, gdzie ten człowiek nie ma pieniędzy…
  94. Tak! Pieniędzy!
  95. By móc realizować swoje potrzeby…
  96. Człowiek rozwija swoje życie duchowe wtedy, gdy jest w skrajnej nędzy i nic mu innego nie pozostaje jak tylko modlitwa, albo wtedy, gdy ma już to wszystko co jego zdaniem jest mu potrzebne do życia, wtedy kupuje obrazy, wtedy rozwija swoje życie duchowe.
  97. Czy ty wierzysz w to, że ci ludzie którzy przychodzą do ciebie do kościoła rozwijają swoje życie duchowe…
  98. Nie daj ci Boże dowiedzieć się prawdy.
  99. Bo wtedy sobie strzelisz w łeb. – zakończył Ulisses.
  100. Pili do późnej nocy, aż wreszcie padli do jedynego łóżka.
  101. Nad ranem Ulisses poczuł na swoim boku twardy członek Baltazara.
  102. - Ej?! Misiu?…
  103. Ja nie jestem pedałem!
  104. - Ja też nie…

    Flaming June  Fredric, Lord Leighton

    Flaming June Fredric, Lord Leighton

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

045 – Pierwsza księga Baltazara cz.1

In Anielskie Wersety, Księga Baltazara on 24 marzec 2009 at 19:24

045 – Pierwsza księga Baltazara cz.1

 The Tree of Forgivness  Sir Edward Burne-Jones

The Tree of Forgivness Sir Edward Burne-Jones

  1. Tego dnia Ulisses postanowił wreszcie odwiedzić Baltazara.
  2. Złożyć mu niezapowiedzianą, choć zapewne od dawna oczekiwaną wizytę.
  3. Jechał samochodem kilka dobrych godzin i doprawdy nie marzył o niczym więcej, jak tylko napić się wódy.
  4. Przywitali się z radością…
  5. Baltazar chciał pokazać Ulissesowi obejście, lecz ten wyjął przywiezioną przez siebie flaszkę i nie pytając, osunął podstawione kieliszki i nalał do szklanek.
  6. Wypili wspominając młodzieńcze czasy.
  7. Baltazar postawił następną połówkę…
  8. Pili ostro, i wtedy Ulisses, jak zwykle zaatakował…
  9. - A kim jesteście wy, którzy mówicie, że jesteście Bogiem?
  10. Wy, którzy wiecie to samo, co On wie?… – mówił niezbyt już trzeźwy Ulisses
  11. - Czy to ziemska, czy Boska wola dała wam tę władzę?
  12. Baltazar jak zwykle, jak wiele razy wcześniej, nie zareagował na zaczepkę.
  13. Siedział i patrzył spokojnie na Ulissesa.
  14. - To wszystko co wy robicie to przecież teatr!
  15. Cyrk!
  16. Manipulujecie ludźmi tylko po to by zapewnić sobie godziwy byt, napchać sobie brzuchy… – zaczepił Ulisses.
  17. - Poczekaj, co ty mówisz? Jaki byt? Popatrz na mnie… Ile już lat pracuję… I co mam? – przerwał Baltazar
  18. - Jeszcze na studiach wyjechałem za granicę aby zarobić na samochód i jeżdżę nim do dziś.
  19. Wszystko się rozsypuje a ja drżę, by coś się nie zepsuło bo nie mam na naprawę…
  20. Co ja takiego mam?
  21. Meble?…
  22. Dostałem używane…
  23. A co sobie nakupiłem przez te lata pracy?
  24. Lodówkę?
  25. Telewizor?
  26. Te trochę książek?…
  27. To jest ten godziwy byt?
  28. Masz rację… – Baltazar był wyraźnie zdenerwowany – …ostatnio kupiłem węgiel bo przedtem marzłem!
  29. Bo nie miałem na węgiel!
  30. - No bo ty jesteś jakiś dziwak chyba. – Ulisses wykorzystał moment, gdy Baltazar nabierał powietrza
  31. - A czegoś ty chciał?
  32. Jaka praca taka płaca!
  33. Ulisses wyładowywał z siebie coś, co nie było złością, może bardziej pytaniem o coś, może chęcią poznania, dotarcia do prawdy?
  34. Nie wiedział.
  35. Wyrzucał z siebie jakieś problemy być może istotne dla tylko dla niego i tylko w tej chwili.
  36. - A oni?…
  37. Ci ludzie?
  38. Ochrzczeni bez swojej zgody!
  39. Dla spokoju ducha łażą po tych waszych świątyniach, słuchają, spowiadają się a potem…
  40. Potem są znowu ludźmi.
  41. Oczyszczonymi!
  42. Mogą więc od nowa grzeszyć.
  43. - Napijesz się kawy? – Baltazar próbował przerwać ataki Ulissesa.
  44. - Myślisz, że byłoby więcej grzechu na świecie gdyby nie kościół? – kontynuował Ulisses nie chcąc przerywać myśli
  45. - A co to znaczy, że jesteśmy tacy jak On!
  46. Grzeszni sprawiedliwi!
  47. I każdy grzech zostanie odpuszczony byśmy mogli spokojnie grzeszyć dalej?
  48. Jakie to higieniczne!
  49. Byle tylko rzucać wam na tacę – Ulisses wyrzucał z siebie z niewiarygodną pasją.
  50. Przechylił butelkę i pociągną głęboki łyk.
  51. - Zrobię ci kawy – powiedział Baltazar i podszedł do kuchenki gazowej
  52. - Zamknąć wszystkie teatry – wykrzykiwał niezrażony Ulisses – kościół wystarczy!
  53. Misterium jednoczące…
  54. Siła wspólnoty w tym pierdolonym świecie.
  55. Mówicie mi, żem człowiek…
  56. Że mam wolną wolę…
  57. Patrzysz na siebie i widzisz żeś taki sam…
  58. Człowiek…
  59. To jaki jesteś?
  60. Ty! Stworzony na wzór i podobieństwo…
  61. Czy jesteś taki jak On?
  62. Taki sam?
  63. Z Jego wolnej woli.
  64. Ulisses podniósł butelkę i tym razem nalał do kieliszków.
  65. - Pij! Baltazarze…
  66. Jak myślisz, zostałeś stworzony na trzeźwo? – powiedział Ulisses przechylając kieliszek
  67. - A może w pijackim szale.
  68. - Bełkoczesz – powiedział Baltazar siadając na podłodze.
  69. - Nalej sobie i przestań pierdolić bo już uszy więdną.
  70. Poczytaj sobie katechizm, może wtedy coś zroumiesz.
  71. - Kurwa! – krzyknął Ulisses
  72. - Baltazarze!…
  73. Przecież ten wasz katechizm to po prostu kodeks karny!
  74. Tego nie rób, tego nie wolno…
  75. Bo to grzech!
  76. A to z kolei grzech śmiertelny!
  77. Czy nie sądzisz, że to popierdolone?
  78. - To nie tak…
  79. Ty nic nie rozumiesz – odpowiedział spokojnie Baltazar.
  80. - Czego ja nie rozumiem? – zapytał wzburzony Ulisses
  81. - Czy nie rozumiem tego, że wpierdalacie się siłą nadludzkiego autorytetu tam, gdzie was nie proszą?…
  82. Że dążycie do zawładnięcia i duszą i ciałem człowieka…
  83. Bogowie! Aniołowie! Duchy Święte!… – Ulisses machał rękami
  84. Ja wiem, ze to wszystko po to by przykryć drańską naturę człowieka.
  85. By skierować go na jakąś uporządkowaną drogę.
  86. I z tym się zgadzam.
  87. Ale czy nie wydaje ci się, że również coś to człowiekowi zabiera?
  88. - Nie rozumiesz istoty wiary – próbował Baltazar
  89. Nie rozumiesz…
  90. - Nie! – przerwał mu Ulisses
  91. - Tego nie rozumiem.
  92. Nie rozumiem tak pojętego Boga!
  93. Człowiek chce kochać i chce być kochanym.
  94. Tak w wymiarze ludzkim i jeżeli to mu potrzebne ponad ludzkim…
  95. A u was ?
  96. Słowa. słowa, słowa.
  97. Ziemska miłość do Boga a Boska w tym drugim życiu po śmierci?
  98. Miłość to branie i dawanie.
  99. Nie wiem czego więcej, a może po równo?
  100. To nie ma znaczenia.
  101. Miłość musi być oparta na kontakcie.
  102. Na fizycznym doznaniu, a nie na wyobrażeniu.
  103. Cóż to za nieszczęśliwy ten wasz Bóg, który kocha wszystkich!
  104. Cóż to za nieszczęśliwi ludzie, którzy kochają takiego Boga!
  105. Jak ty chcesz realizować swą miłość do Boga skoro i tak nie możesz się do niego zbliżyć.
  106. I tu cała wasz tajemnica.
  107. Tajemnica zbliżenia i tajemnica miłości.
  108. Miłość ta bowiem niespełniona.
  109. I jakże często strach przed piekłem!
  110. I to ma być miłość?
  111. Kochać wszystkich to znaczy nie kochać nikogo.
  112. I taki jest ten wasz Pan, który nawet swojego syna dla łaski zbawienia posadził na krzyżu.
  113. Pozwolił aby cierpiał…
  114. Z miłości!
  115. Surowy to ojciec.

    Cupid's Hunting Fields   Edward Burne-Jones

    Cupid's Hunting Fields Edward Burne-Jones

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

044 – Konfesjonał – Trzecie wyznanie Penolopy

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 23 marzec 2009 at 19:22

044 – Konfesjonał – Trzecie wyznanie Penolopy

Protection (Song of Peace)  Briton  Riviere

Protection (Song of Peace) Briton Riviere

by Lucyna Zbroszczyk

  1. Widziałam wyraźnie, że Ulisses nie jest już ze mną
  2. Patrzył na mnie tak, jakby czuł się winny.
  3. Zbiegło się to z tym, kiedy Kacper zapoznał nas z Abiszą
  4. Ależ ona była piękna, młodsza trochę ode mnie i taka pełna życia.
  5. Wnosiła tyle światła, gdziekolwiek się pojawiała.
  6. Od razu ją polubiłam, stała się mi bliska, dzieliła się ze mną swymi radościami i smutkami.
  7. I nie przeczę, rekompensowała mi niejako oddalanie się Ulissesa.
  8. Dziękowałam losowi, że postawił mi na drodze tę kobietę.
  9. Może to taka jedność płci, solidarność, a może po prostu Abisza taka była, że wnosiła radość.
  10. Lubiłam patrzyć na nią, gdy mówiła, pełna podniecenia, gestykulowała lekko, robiąc miny niewinnego dziecka
  11. I ten uśmiech, który niezmiennie gościł na jej twarzy.
  12. I nagle…skończyło się niemalże wszystko.
  13. Któregoś razu Ulisses powiedział, że musi pobyć sam ze sobą.
  14. Zabrał ze sobą kilka rzeczy i wyszedł.
  15. Nie zatrzymywałam go
  16. Nie mogłam się ruszyć, stałam, zamieniona w słup soli
  17. Wiedziałam, że gdy odejdzie, ja przestanę istnieć.
  18. Nie, nie moje ciało, ono będzie dalej żyło, ale zniknie kobieta, najszczęśliwsza pod słońcem, która mogła kochać człowieka, którego uwielbiała ponad wszystko.
  19. Wtedy, kiedy już odzyskałam władze w kończynach, kiedy słabo poczułam, że krew znów płynie w moim ciele, usiadłam w fotelu, w którym przesiadywał Ulisses.
  20. Patrzyłam przed siebie, nie odbierałam żadnych sygnałów z zewnątrz, a łzy płynęły mi w ciszy, bezwiednie, bez szlochu.
  21. Przypuszczam, że gdyby wtedy ktoś zapytał mnie o coś, nie usłyszałabym słów.
  22. Żyłam długo w takim odrętwieniu
  23. W tym czasie niczego nie pragnęłam
  24. Na nic nie czekałam
  25. Nie czułam zimna ani ciepła,  ani głodu
  26. Nie widziałam słońca
  27. Nie widziałam ludzi.
  28. Byłam na dnie studni, w której niechybnie bym zginęła, gdyby nie wizyta Udjasza.
  29. Przyszedł i opowiedział mi o związku Ulissesa z Abiszą.
  30. I paradoksalnie to mnie uratowało
  31. Gdy w mojej wyobraźni zobaczyłam Abiszę w objęciach Ulissesa, poczułam, jak moje serce rozpryskuje się na miliony kawałków, które niechybnie powędrowałyby w przestrzeń, a ja umarłabym.
  32. I wtedy zrozumiałam, że muszę siebie uratować
  33. I wtedy zmrużyłam oczy i pierwszy raz, od dawna, uśmiechnęłam się.
  34. Poczułam zwycięstwo życia nad śmiercią.
  35. Wypłynęłam i postanowiłam żyć dalej
  36. Wędrować już bez Ulissesa przy moim boku, ale z Ulissesem w sercu.
  37. Siedział tam, był moim dobrym duszkiem, który szeptał mi, którą drogę wybrać na rozstajach dróg, podpowiadał mi jaką decyzję podjąć i pozwalał mi nie bać się.
  38. Nie, nie, nie było tak kolorowo.
  39. Musiałam przywyknąć do pustki , jaką zostawił po odejściu
  40. Nagle nastała cisza, która aż kuła w uszy.
  41. Często pytałam: dlaczego odszedł?
  42. Pewnie za mało go kochałam
  43. Albo stałam się już dla niego mało atrakcyjna
  44. Może w łóżku stałam się kłodą, a on chciał wulkan
  45. Może byłam zbyt zaborcza w swej miłości.
  46. Pytałam sama siebie, choć wiedziałam, że nie ma winnego
  47. Błądziłam po omackum jak ślepiec, który próbuje znaleźć swój skrawek ziemi.
  48. Wiele nocy spędzałam w nasłuchiwaniu
  49. Może usłyszę kroki na schodach
  50. Może usłyszę zgrzyt otwieranego zamka w drzwiach
  51. Może usłyszę ciche pytanie Ulissesa ” śpisz kochanie ? ”

    Valkyrie   Fredric Sandys

    Valkyrie Fredric Sandys

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

043 – Trzecia Księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 23 marzec 2009 at 1:24

043 – Trzecia Księga Marii

Hans Memling, Św. Weronika,

Hans Memling, Św. Weronika,

Maria informuje Ulissesa o dziecku

  1. Przebudziła się gdy wszedł do pokoju ze śniadaniem.
  2. Uklękła naga na łóżku…
  3. -  Jaki jesteś kochany…
  4. Gdy postawił tacę stanęła na łóżku i radośnie zarzuciła mu ręce na szyję.
  5. - Wiesz…
  6. Urodzę ci dziecko…
  7. - Wspaniale…
  8. Ulisses potraktował to jako zapowiedź odległej przyszłości
  9. – Ale czy to nie za wcześnie? – zażartował.
  10. Nie wiem, czy już jestem gotowy?…
  11. - Urodzę!
  12. Jestem w ciąży i urodzę – powiedziała zdecydowanie Maria siadając na łóżku.
  13. - Tym razem nie usunę tej ciąży! – zakryła się kocem, spod którego wystawały tylko bacznie obserwujące go oczy.
  14. - No dobrze!
  15. Już dobrze…
  16. Nie bądź taka zachmurzona…
  17. Pogadajmy o tym.
  18. - Nie będę z tobą rozmawiać, bo ty zawsze wiesz swoje – powiedziała naburmuszona.
  19. Czy jesteś pewna, że jesteś w ciąży ze mną? – spytał spokojnie Ulisses
  20. - A jakie to ma dla ciebie znaczenie?… Mogę sama wychować to dziecko.
  21. Do niczego nie jesteś mi potrzebny! – odpowiedziała złośliwie Maria.

    Sen Ulissesa

  22. Ulisses tego dnia był bardzo zmęczony, położył się wcześniej.
  23. Całodzienna harówka jak i decyzja Marii, spowodowała, że szybko zasnął.
  24. Miał taki zwyczaj, że problemy przesypiał.
  25. Wierzył, że następny dzień przyniesie myśl nową, świeżą i problem będzie łatwiej rozwikłać.
  26. Spał niespokojnym, zmęczonym snem, gdy nagle z niewiadomych powodów, obudził się.
  27. W nie rozbudzonej głowie przelatywała resztka snu.
  28. Usilnie starał się zapamiętać o czym śnił.
  29. W głowie kotłowały się jakieś obrazy, których nie potrafił poskładać…
  30. To był sen o Marii…
  31. O mnie i o dziecku…
  32. Co to było?… – usilnie próbował odtworzyć z posztrzępionych fragmentów sens swojego snu.
  33. Nie potrafił.
  34. Wydawało mu się, że słyszał jakiś głos mówiący coś o dziecku; że przyszło na świat wybrane?…
  35. Nic z tego nie rozumiał.
  36. Czuł, że na pewno chodziło o Marię.
  37. To zresztą zrozumiałe, bowiem wczoraj postawiła go przed faktem dokonanym.
  38. Nie lubił tego. Zwykł sam decydować o swoim losie.
  39. - A teraz to dziecko… – pomyślał.
  40. Opadł na poduszkę, objął śpiącą Marię i ponownie zasnął.
  41. Obudził się rano, jak zwykle o pierwszym brzasku słońca.
  42. Nie pamiętał o czym śnił.
  43. Był przekonany, że był to sen kolorowy.
  44. Nie pamiętał kolorów.

    Ulisses godzi się z myślą, że będzie ojcem

  45. Był już spokojny, a nawet się cieszył, że będzie ojcem.
  46. Kochał Marię, i wierzył że jakoś dadzą sobie radę.
  47. I wtedy pierwszy raz w życiu pomyślał o swojej śmierci.
  48. Nie tylko dlatego, że będzie teraz komuś potrzebny, ale również dlatego, że będzie musiał zrezygnować z wielu przyzwyczajeń, które musi włożyć do grobu.
  49. Poszedł do warsztatu i przygotował drewno.
  50. - Na kołyskę… – powiedział radośnie do siebie.

    St. Cecilia (detail)  John William Waterhouse

    St. Cecilia (detail) John William Waterhouse

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

042 – Via Dolorosa cz.2

In Anielskie Wersety, Via Dolorosa on 21 marzec 2009 at 20:00

042 – Via Dolorosa cz.2

 The Virgin & Angels  William-Adolphe Bouguereau

The Virgin & Angels William-Adolphe Bouguereau

  1. Nie potrafię opowiedzieć tego piekła
  2. Olbrzymia ilość płonącej benzyny lotniczej sprawiła wrażenie ze za chwile upieczemy się żywcem.
  3. Pracowałem w restauracji na 106 pietrze, gdy usłyszałem huk a budynek zadrżał.
  4. Pomyślałem, że muszę się znaleźć jak najszybciej w Sky Lobbie.
  5. Pobiegłem w stronę wind, lecz to właśnie stamtąd dochodził największy żar i dym.
  6. Zszedłem schodami piętro niżej.
  7. Lecz kłęby dymu zmusiły mnie do powrotu.
  8. Wtedy zadzwonił telefon.
  9. To Ruta – moja żona.
  10. - Jezon? – usłyszałem jej zaniepokojony głos.
  11. - Ruta? – odpowiedziałem
  12. - Czy u ciebie wszystko w porządku?
  13. Tak bardzo się bałam, oglądam w telewizji, że jakiś samolot miał wypadek i uderzył w północna wieżę.
  14. A przecież ty tam pracujesz.
  15. Tak bardzo się martwiłam, że coś ci mogło się stać.
  16. Tak bardzo się ciesze, że nic ci nie jest.
  17. Żyje, ty moja najukochańsza Rut – starałem się mówić najspokojniej jak potrafię.
  18. Czy mogłem Ci powiedzieć, że znajduje się w sytuacji, z której nie ma wyjścia?
  19. Kocham cie Jezonie – usłyszałem – Bardzo Cię kocham.
  20. Ratuj się, jesteś mi bardzo potrzebny
  21. Postaram się jakoś z tego wydostać – krzyknąłem – kocham Cie! Zadzwoń do mnie za kilka minut.
  22. Wtedy zobaczyłem, jak w sąsiednią wieże uderza samolot i jak z budynku wylatuje ogień i dym.
  23. Wtedy uświadomiłem sobie, że to nie wypadek.
  24. Wtedy zawaliło się piętro i zobaczyłem pod sobą ziejąca ogniem jamę.
  25. Czy tak wygląda piekło?
  26. Gabriel!
  27. Gabriel… Strażniku mego Raju, czy chcesz mnie wrzucić do piekła?- zawołałem.
  28. Jak osaczone zwierze biegałem do utraty tchu, szukając wyjścia.
  29. Nie znalazłem.
  30. Stałem przy wytłuczonym oknie, patrząc w budzący sie dzień.
  31. Na niebie żadnej chmury
  32. Pociekły mi łzy i zawołałem: Eli, Eli, lema sabachthani?
  33. Nie miałem tallit,  nie miałem tefillin, lecz usta moje powtarzały: Baruch ata Adonaj Elohejnu, Melech haolam, aszer kidszanu bemicwotajw weciwanu likro et hahallel przypominając smak wina ostatniego Pesach…
  34. I wtedy zobaczyłem Go.
  35. Stał, patrząc na mnie ciepłym wzrokiem.
  36. Uśmiechał sie.
  37. Czy to ty Gabriel? – zapytałem cicho.
  38. Już czas….  – odpowiedział
  39. Juz czas… – powtórzyłem.
  40. Skoczyłem przed siebie.
  41. Chociaż zobacze, co się własciwie stało – pomyślałem
  42. Zobaczyłem, że kilkanaście metrów dalej też ktoś spada,
  43. Zobaczyłem straszna dziurę, przez którą buchały płomienie i czarny dym.
  44. Zobaczyłem przepiękne błekitne niebo.
  45. Zobaczyłem na dole tłumy ludzi, do których zbliżałem się przerażająco szybko.
  46. I wówczas poczułem miekkość skrzydeł Gabriela.
  47. Poczułem, że już nie spadam
  48. Poczułem, że się unoszę wprost w ten cudowny, bezchmurny błękit nieba.
  49. Wtedy usłyszałem dzwonek, mojego mobilnego telefonu.
  50. To Ruta – pomyślałem.
  51. To wszystko co zapamiętałem.

    tables-covenant-blake-l

    God Writing on the Tables of the Covenant William Blake

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

041 – Druga Księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 20 marzec 2009 at 13:34

041 – Druga Księga Marii

Ophelia  Paul Steck

Ophelia Paul Steck

  1. Delikatnie odsunął się, przykrył Marię i powoli, aby jej nie rozbudzić, wstał.
  2. Z rozrzewnieniem spojrzał na skotłowane na podłodze ubranie przypominając sobie, że zawsze to tak jest, że nie ma czasu poskładać ubrań.
  3. Maria spokojnie spała.
  4. Za oknem błysnęły pierwsze promienie słonecznego dnia.
  5. Dniało.
  6. Jakże jesteś piękna, moja przyjaciółko… Jakże jesteś piękna – wyszeptał Ulisses z rozrzewnieniem
  7. Czy i ty jesteś stworzona na obraz i podobieństwo Pana?…
  8. Maria poruszyła się i wpatrzyła w niego rozespanymi oczami.
  9. - Chodź! – powiedziała sennym szeptem
  10. - Przytul mnie mocno…
  11. I nie gadaj tyle…
  12. Kochaj mnie…
  13. I znowu leżał, trzymając ją w objęciach.

    Ulisses boi się że gdy otworzy oczy to wszystko okaże się snem

  14. Nie wiedział, czy ma tylko ciało, czy również i duszę, ale było mu to zupełnie obojętne.
  15. Był z nią, kochał, i chciał aby ta chwila stała się wiecznością.
  16. Całował jej krucze włosy upajając się zapachem.
  17. Słońce wpadające przez odsłonięte okno przyjemnie muskało ich splecione ciała gdy usłyszał jej szept: „Nie budźcie i nie płoszcie miłości dopóki sama nie zechce…”
  18. Miał zamknięte oczy i bał się, że jeżeli je otworzy, wszystko okaże się snem.
  19. A więc nie spała…
  20. I ona też?…
  21. Nie spałaś?… – zapytał.
  22. No, nie mrucz.
  23. Nie mrucz…
  24. Kochaj! – usłyszał gdzieś z pod kołdry.

    Tristan and Yseult  Jean Delville

    Tristan and Yseult Jean Delville

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

040 – Via Dolorosa cz.1

In Anielskie Wersety, Via Dolorosa on 20 marzec 2009 at 12:48

040 – Via Dolorosa cz.1

Christmas Eve  Gustave Doré

Christmas Eve Gustave Doré

  1. Zapędzono nas do wagonów bydlęcych.
  2. Moja najlepsza matka, pytała drżącym głosem: – Jeson, i co teraz będzie z nami.
  3. Nie umiałem jej powiedzieć.
  4. Słychać było tylko pokrzykiwania.. Maher! Schnell!
  5. Było tak bardzo ciasno, tak bardzo nieludzko.
  6. Pociąg jechał ani szybko ani wolno.
  7. Po prostu zmierzał do celu
  8. Przez szpary wagonu próbowałem zobaczyć gdzie nas wiozą.
  9. Nic nie widziałem
  10. Przytuliłem matkę i moje dwie siostry.
  11. Udało mi się trochę zdrzemnąć.
  12. Gdy pociąg się zatrzymał usłyszałem wrzaski po niemiecku i szczekania psów.
  13. Po otwarciu drzwi wagonu zobaczyłem, że stoimy na jakiejś bocznicy.
  14. Pociąg był otoczony stojącymi co kilka metrów esesmanami z ujadającymi czarnymi psami.
  15. Mama i siostry przytuliły się do mnie szepcząc byśmy nie dali się rozdzielić.
  16. Głośne Raus! Raus! Jüdischen Schweine! i bicie tych co stali w drzwiach wagonu powodowało, że wagon opróżniał się bardzo szybko.
  17. Zauważyłem, że kobiety i mężczyźni byli rozdzielani.
  18. Wyskoczyłem z wagonu lecz odwróciłem się bu pomóc zejść mamie.
  19. Wtedy poczułem bardzo bolesne uderzenie kolbą karabinu.
  20. Upadając zauważyłem na klamrze paska napis Gott mit uns.
  21. Uderzenie było tak mocne, że gdyby nie Azariasz, zapewne przy upadku stracił bym przytomność.
  22. Osłonił mnie swoim skrzydłem.
  23. Czy to ty Israfil? – zapytałem.
  24. Nie odpowiedział.
  25. Otulał mnie skrzydłami nawet wówczas, gdy zobaczyłem oddalających się moich najbliższych.
  26. Zobaczyłem przerażoną twarz mojej matki.
  27. Rozejrzałem się.
  28. Miejsce do którego przyjechaliśmy było jakimś obozem, wokoło wiele strażniczych wieżyczek, baraków i druty kolczaste.
  29. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego.
  30. Nawet na ilustracjach.
  31. Już nigdy więcej nie zobaczyłem zatroskanej twarzy mojej matki, ani radosnych uśmiechów moich sióstr.
  32. Uformowano nas w kolumnę i kazano maszerować.
  33. Przez jakiś czas maszerowaliśmy na wprost zachodzącego słońca.
  34. Za drutami kolczastymi tam, gdzie stały baraki przemykały się czasami jakieś bardzo wynędzniałe postacie.
  35. Odniosłem wrażenie, że nie jesteśmy niczym dziwnym i nie wzbudzamy niczyjego zainteresowania.
  36. Próbowałem jednego “złapać wzrokiem”, ale gdy tylko na mnie spojrzał, spuścił wzrok i szybko oddalił się.
  37. Jakiś dziwny zapach unosił się nad tym miejscem, jakby swąd palonego ciała.
  38. Ktoś w mundurze, wrzeszczał, że teraz my brudni  Żydzi pójdziemy do łaźni.
  39. Kazano się nam rozebrać do naga.
  40. Zapytałem się kogoś: Co to za miejsce? Gdzie jesteśmy?
  41. To Auschwitz – Birkenau usłyszałem.
  42. Wpędzono do pomieszczenia i zatrzaśnięto za nami wrota.
  43. Po chwili usłyszałem syk wydobywającego się gazu.
  44. Zacząłem się dusić.
  45. Wokoło wszyscy załkali.
  46. Eli, Eli, lema sabachthani? I ja zawołałem.
  47. Zanim straciłem przytomność, zauważyłem, że Israfil, bierze mnie na ręce i rozkładając swoje wielkie skrzydła unosi.
  48. Więcej już nic nie pamiętam.

    Gerard David, Chrystus przybijany do krzyża

    Gerard David, Chrystus przybijany do krzyża

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

039 – Pierwsza Księga Marii

In Anielskie Wersety, Księga Marii on 20 marzec 2009 at 8:49

039 – Pierwsza Księga Marii

Boreas John William Waterhouse

Boreas John William Waterhouse

Ulisses spotyka Marię

  1. A Marię to Ulisses spotkał przypadkiem.
  2. Od razu zakochał się w niej, na wszelki wypadek, nieprzytomnie.
  3. I nie było to dalekie od prawdy.
  4. Zobaczył ją, i zdało mu się, że jest ona tak samo jak on pogubiona w tym pierdolonym świecie, który, o czym był przekonany, nie szykuje już mu nic dobrego.
  5. Wydało mu się, że Maria jest zwiastunem zmiany w jego życiu i mimo, że nie wszystko u niej akceptował, był przekonany, że znalazł ostoję dla duszy i ciała.
  6. Wydawało mu się, że ona podobnie jak on, ma już dość przechodzenia z łóżka do łóżka.
  7. Wydawało mu się, że, jak mawiał, „zjadła już swoje wiadro spermy” a więc poznała wszelkie tajniki tego „najlepszego ze światów”.
  8. Rozmawiali, i kochali się…
  9. - Ilu miałaś? – kiedyś zapytał żartem, ale nie odpowiedziała…
  10. Opowiadała za to o swoim dzieciństwie, o rodzinie.
  11. O swoich planach.
  12. Chciała być aktorką.
  13. Porzuciła studia na Uniwersytecie i czyniła starania, a nawet występowała w teatrach, aby zostać zawodową aktorką.
  14. Grała co prawda jakieś bardzo podrzędne role, ale Ulisses widział ją jako pełną ambicji, trochę pogubioną i wspaniałą dziewczynę.

    Maria wyraża żal do tych którzy nie pomagają jej w karierze

  15. - Nie przepuszczają te chuje… – miała żal do kogoś bliżej nieokreślonego, kto jej zdaniem przeszkadzał jej w karierze.

    Ulisses staje się potrzebny

  16. A Ulisses, jak mu się zdawało, stał wreszcie komuś potrzebny, dwoił się i troił aby Maria mogła zrealizować swoje marzenia.
  17. Był przekonany, że ona wie czego chce i da z siebie wszystko aby sny stały się realne.
  18. Zaczął żyć jej życiem.
  19. Zapomniał o swoim.
  20. Nazywał ją pieszczotliwie „Pipcia”, co jego zdaniem, oddawało nie tylko jej ciepły charakter, ale i doceniało to, co miała najcenniejsze

    Hylas and the Nymphs John William Waterhouse

    Hylas and the Nymphs John William Waterhouse

    Ulisses o sobie i swoich przeżyciach

  21. Nie wychodzili z łóżka już drugą dobę.
  22. Tylko „na siusiu”, lub do kuchni by przyrządzić coś do zjedzenia.
  23. Kochali się, zasypiali.
  24. I znowu rzucali się na siebie szukając nowych wrażeń.
  25. Dopasowywali swe ciała do siebie i do bólu drażnili wszystkie czułe miejsca.
  26. Maria w półśnie przytulała się do jego piersi.
  27. Patrzył na jej piękne ciało myśląc nad szybkością z jaką przebiegają kolejne dni.
  28. Chciałby aby tak było zawsze, aby to co ich tak bardzo do siebie ciągnie nigdy nie ucichło.
  29. Aby nie zamilkło nakryte kłopotami dnia codziennego.
  30. Leżał nieruchomo patrząc na świtający dzień.
  31. Pomyślał o grzechu…
  32. O nawoływaniu do wstrzemięźliwości…
  33. Jakże okrutnym dla siebie trzeba być, by chcieć zabrać ludziom to czego on doznawał minionej nocy – uśmiechnął się gdzieś w głębi do siebie.
  34. Pomyślał o ostatnim wystąpieniu papieża.
  35. Nie mógł zrozumieć jak ci starcy, którzy być może gdzieś tam w młodości pociupciali sobie, albo w ogóle nigdy; jak ci nieszczęśnicy demonstracyjnie występujący przeciw naturze, dla których jedynym sposobem realizacji seksualnej jest walenie konia, mogą wypowiadać się na temat seksu, na temat człowieka i jego życia.
  36. Jak ten „chór wujów”, zgrzybiałych starców, może nakazywać wstrzemięźliwość…
  37. Zakazywać tej niewiarygodnej rozkoszy poznawania tak innego ciała – z czułością spojrzał na Marie.
  38. Zastanawiał się, czy wynika to z jakiegoś ich nieszczęścia, czy z wieku.
  39. - Ciekawe jakim ja będę staruchem?
  40. Czy też będę oburzał się na parę całującą się w parku; w takim zbliżeniu, że widać wyraźnie, że są już o wiele dalej niż w „grze wstępnej”? – przeleciało mu przez głowę.
  41. Czy któryś z tych nieszczęśników, którzy korzystając ze swojej jak to nazwali „wolnej woli” zrezygnowali z prokreacji, wie czym jest to cudowne drżenie każdej komórki ciała, każdego neutronu, protonu czy czegoś tam jeszcze, pod wpływem dotknięć ukochanej kobiety?
  42. Jakże oni, tacy niepełni, mogą zabierać głos w tych sprawach.

    Ulisses okazuje się wielbicielem biblijnej poezji

  43. Sięgnął, po leżące nad łóżkiem Pismo Święte podarowane mu kiedyś przez Baltazara, i zaczął cichutko recytować:
  44. „Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust twoich!
  45. Ach, twoja miłość jest słodsza niż wino!
  46. Wyborna jest wonność twoich olejków, twoje imię jak najlepszy olejek do maści!
  47. Dlatego miłują cię dziewczęta.”
  48. Czy może zrozumieć to ktoś, kto nie leżał bezwładny, wypróżniony z wszystkich olejków? – chciał wrzasnąć pełnią swojego szczęścia.
  49. Psy ogrodnika…
  50. Dlaczego, ci popierdoleńcy, robią ludziom wodę z mózgu? – przerzucił kartkę.
  51. Znał „Pieśń nad pieśniami” na pamięć; prawie całą, ale czytając, zawsze natrafiał na jakiś fragment, który go zatrzymywał.
  52. - „Twoje łono to okrągła czasza, niech nie zabraknie w niej wina!” – przeczytał i znowu uśmiechnął się do siebie…
  53. Nie masz ty już siły lubieżniku jeden. – pomyślał o sobie, lecz jakaś nieodparta siła ciągnęła go, by wessać się znowu w to winne łono, i pić, i pić, pić do zawrotu głowy, trzymając w ramionach drżące ciało.
  54. Powstrzymał się.
  55. Niech pośpi…
  56. Niech trochę wypocznie – pomyślał patrząc z uśmiechem na Marię.
  57. Czytał dalej przerzucając wzrok po kolejnych strofach:
  58. „Rankiem pójdziemy do winnic zobaczyć, czy kwitnie winna latorośl, czy otwarły się pączki, czy granaty w pełnym kwieciu: Tam ci okażę swą miłość!”…
  59. Czytał jeszcze przez chwilę, delektując się i powtarzając w myślach kolejne strofy.
  60. Był pewien, że nie mógł tego napisać ktoś, kto nie poznał tego co on, przed chwilą, co poznawał wczoraj, i bedzie jutro…
  61. Czuł się bardzo związany z tym wspaniałym poetą i natchnionym zapewne, jak o nim myślał, wspaniałym jebaką.

    The Lady Clair  John William Waterhouse

    The Lady Clair John William Waterhouse

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

038 – Pierwsza Księga Samotności – cz.3

In Anielskie Wersety, Księga Samotności on 20 marzec 2009 at 8:48

038 – Pierwsza Księga Samotności – cz.3

Midsummer's Eve Edward Robert Hughes

Midsummer's Eve Edward Robert Hughes

Ulisses wychodzi ze świątyni

  1. A ja, zgnojony z własnej woli…
  2. Czy na pewno miałem wpływ na to wszystko?
  3. Czy nie rządziła mną jakaś nie dająca się pokonać siła? – przebiło się Ulissesowi w zakamarku mózgu.
  4. Czy On, taki cierpiący…
  5. Czy On jest wspaniały?…
  6. Rozejrzał się ponownie po świątyni.
  7. Nadal nie było nikogo.
  8. Podszedł jeszcze raz do krzyża i poklepał przyjacielsko ukrzyżowaną figurę po łydce.
  9. - I na cholerę ci to było?…
  10. Przecież ci twoi twierdzą, że śmierć jest najwspanialszą chwilą życia, że dopiero ona daje życie.
  11. Czy na pewno sam taką wybrałeś?…
  12. A swoją drogą to bardzo ciekawe dlaczegoś nie został po zmartwychwstaniu…
  13. Dlaczego nie zostałeś?
  14. Wtedy przecież mógłbyś pokazać, ile jest warta ta ziemska władza. – mruknął Ulisses, wzruszył ramionami i wyszedł.

    Ulisses nie czuje się oczyszczony

  15. Nie czuł się oczyszczony.
  16. Zastanawiał się, jak nazwać to co przed chwilą zrobił.
  17. Czy nie naruszył jakiej świętości?
  18. I nie chodziło mu o cudzą świętość.
  19. Myślał o swojej świętości.
  20. O tym, co jest dla niego święte, i czy on, w ogóle, ma jakieś świętości?
  21. Nie rozumiał, dlaczego odczuwa jakiś nieokreślony niepokój.
  22. Przecież ta figura nie należała do jego świata…
  23. Czy napewno? – pomyślał
  24. Czyżby wszystko co jest, było jednak święte?…
  25. A ja wprowadzam zamęt do tego najwspanialszego ze światów?…
  26. Dlaczego o tym myślę?…
  27. Dlaczego to jest dla mnie problemem?
  28. A jednak…
  29. A może właśnie o to chodzi?
  30. Może w ten sposób spełnił swoją rolę!”
  31. Pieprzony wisielec…
  32. Są tacy którzy twierdzą, że pokazywane na filmach drastyczne sceny maj zły wpływ na dzieci…
  33. A ta kaźnia?
  34. A to ukrzyżowanie? – przemknęło mu przez głowę.

    Ulisses znowu czuje upalność miasta

  35. Znowu poczuł upalność ulicy.
  36. Szedł przed siebie, co chwila wycierając wierzchem dłoni pot z czoła.
  37. - Zrób coś z tym… – powiedział chyba zbyt głośno, bo ktoś tam odwrócił głowę i spojrzał uważnie na niego.
  38. Ale ty zdaje się lubisz ciepło… – nie mógł oderwać się od natłoku myśli
  39. …Te płonące stosy
  40. … Ci kaci, z twoim na ustach imieniem
  41. … Joanna D‘Arc
  42. …Czarownice?
  43. A to światełko, tam, w końcu kościoła…
  44. Czy to ten oczyszczający płomień?
  45. Kto bardziej cierpiał, czy ty, czy może oni?
  46. Z krwią wrzącą w płomieniach, czując swąd swojego ścierwa…
  47. Przecież tak ty, jak i oni byliście odmieńcami…
  48. A ja? – zdumiał się słysząc swój własny głos.

    Ulisses zadaje pytania

  49. Czy mnie też ukrzyżujecie, albo spalicie, albo skażecie na milczenie?
  50. Zakażecie słuchać tego co chcę powiedzieć?
  51. Czy wytoczycie mi tysiące procesów o to, że chcę się wreszcie wyrzygać?
  52. Na waszą nienaruszalność?!
  53. A czy ja mam prawo do swojej nienaruszalności?
  54. Czy mogę to zapomnieć?
  55. Wybaczyć?
  56. Te tysiące istot ciętych mieczem krzyżowców.
  57. Te tysiące matek pozbawionych dzieci które umierały na ich oczach?
  58. Człowiek ma wolną wolę, powiesz…
  59. Jesteś kurwa cwaniak!
  60. Dużej klasy cwaniak!… – pomyślał
  61. Bo ty przecież zbawiasz!… – powiedział do siebie.
  62. Odwrócił się i spojrzał na wieże kościoła
  63. Pójdziemy do nieba?… Powiadasz?!… – pomyślał i poszedł dalej.
  64. Bez celu…
  65. Przed siebie..

    The Guardian of Paradise  Franz von Stuck

    The Guardian of Paradise Franz von Stuck

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

037 – Pierwsza Księga Samotności – cz.2

In Anielskie Wersety, Księga Samotności on 20 marzec 2009 at 8:47

037 – Pierwsza Księga Samotności – cz.2

Gather Ye Rosebuds  While Ye May  John William Waterhouse

Gather Ye Rosebuds While Ye May John William Waterhouse

Ulisses przesiada się do ławki naprzeciw ołtarza

  1. Rozejrzał się wokoło.
  2. Zdziwił się, że pomimo takiego upału był w kościele sam.
  3. „Czyżby nie wiedzieli, że w kościele jest zawsze chłodno?” – przemknęło mu, gdy sadowił się w drewnianej ławce, naprzeciw ołtarza.
  4. - Ciekawe co by to było, gdyby Chrystusa uśmiercono na gilotynie, albo na krześle elektrycznym? – mruknął i poczuł, że ogarnia go jakaś niepewność.
  5. Mimo, że nie był wyznawcą żadnej religii, teraz w chłodzie świątyni zastanowił się, czy aby na pewno nie wierzy…
  6. Lecz czy można uwierzyć w jakiegoś Boga, który miał swój świat gdzieś tam, w niebie.
  7. Chyba bardziej wierzył w jakąś nieokreśloną siłę jednoczącą ludzi…
  8. Nie umiał tego nazwać.
  9. Chyba trzeba w coś wierzyć? – zapytał sam siebie
  10. Chyba trzeba do kogoś należeć!
  11. I chyba to nie jest takie ważne w co, i do kogo.

    Ulisses karci siebie za niewybredne myśli

  12. „A Giordano Bruno?… Spalono go w imię twoje, akrobato!” – pomyślał.
  13. Spojrzał na złocisty ołtarz i natychmiast, skarcił się za to sformułowanie.

    Ulisses rozmyśla o patosie

  14. - Czy to jest takie wzniosłe, dlatego że jest wzniosłe, czy dlatego, że tak mi się wydaje…
  15. Że gdzieś tam kiedyś, ktoś mi wmówił ten patos? – zapytał niegłośno.
  16. „A gdyby tak ciebie na gilotynie?…” – przeleciało mu znowu przez głowę
  17. - „Czy byśmy dzisiaj mieli takie małe gilotynki wiszące na szyjach…
  18. Albo na krześle elektrycznym?…
  19. Gdyby zbawiciel objawił się dzisiaj to by go chyba nie ukrzyżowano.
  20. A droga?…
  21. Chyba była by elektryczna?
  22. Procesja z zachwytem przyglądająca się corocznemu misterium: skazany dostaje pierwszy wstrząs!…
  23. Pierwsze tysiąc woltów…
  24. Trzepocze się…
  25. I widzi radość obserwujących kaźnię widzów: – Patrzcie! Patrzcie!Jak on się pięknie trzepocze…
  26. Poczuł do siebie obrzydzenie.
  27. Wizje, które budował w swoim umyśle przypominały tani kabarecik.
  28. Przecież to nie moja sprawa.
  29. Nie mój zbawiciel.
  30. Niech sobie wielbią co chcą”
  31. Otrząsnął się czując chłód gotyckich murów.
  32. - Co za ulga… – wyszeptał.

    Ulisses rozmyśla o naturze człowieka

  33. …Krzyż jest przecież zdecydowanie bardziej estetyczny.
  34. Tylko on daje szansę na to wspaniałe, długie, cierpienie…
  35. - Zastanowiło go co pociąga wiernych w tym przedstawieniu cierpienia…
  36. Czy aby na pewno zjednoczenie z cierpieniem?
  37. A może zaspokojenie ciekawości kaźni?
  38. Przypomniał sobie, że widział jakiś film dokumentalny…
  39. Pokazywano ostatnią publiczną egzekucję.
  40. Przyszły na nią tysiące ludzi.
  41. Co ich tam przywiodło?
  42. Przyszli przecież z własnej nieprzymuszonej woli.
  43. Przyszły kobiety, mężczyźni, i przyszły też, mimo zakazu, dzieci.
  44. Po co oni wszyscy tam przyszli?
  45. To nic, że skazańcem był jakiś straszliwy zbrodniarz, mający na sumieniu wielu ludzi.
  46. Po co oni tam przyszli?
  47. Czy z chęci zemsty?
  48. Czy może po to by zobaczyć jak umiera człowiek?
  49. Jak umiera jeden z nich
  50. Też mający dwie ręce, dwie nogi…
  51. Czy może przyszli tam po to by zobaczyć swoją śmierć?
  52. Czy przyszli po to aby zobaczyć sprawiedliwość?
  53. Czy przyszli tam z ciekawości?
  54. A On?
  55. Ukrzyżowany z własnej woli, po to by zbawić…
  56. Czy on również chciał zaspokoić ludzką ciekawość?

    The Ramparts  of God's House  John Melhuish  Strudwick

    The Ramparts of God's House John Melhuish Strudwick

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

036 – Pierwsza Księga Samotności – cz.1

In Anielskie Wersety, Księga Samotności on 20 marzec 2009 at 8:46

036 – Pierwsza Księga Samotności – cz.1

Sleeping Angel Leon Jean Basile Penault

Sleeping Angel Leon Jean Basile Penault

Ulisses spaceruje po rozgrzanym mieście

  1. I znowu był sam.
  2. Ani się z tego cieszył ani martwił.
  3. Niewątpliwie było mu jakoś nieswojo.
  4. Szedł ulicą w gorących promieniach letniego słońca.
  5. Upalne powietrze stało w miejscu.
  6. Ulica, jak to w upalnym lecie, śmierdziała potem i wszelkimi odmianami dezodorantów.
  7. Wszedł w wiejące chłodem drzwi kościoła.
  8. By ulżyć spoconemu ciału.
  9. Zdziwiła go pustka…

    Ulisses szuka pocieszenia dla ciała

  10. Nie sięgał do wody święconej, nie przeżegnał się znakiem krzyża…
  11. Szukał pocieszenia dla ciała a nie dla ducha.
  12. Nie wierzył, że jego strapione dusza mogła by znaleźć pocieszenie w tym miejscu.
  13. Nagabywany o wyznanie zwykle odpowiadał, że nie ma tego szczęścia, by Pan Bóg obdarzył go łaską wiary.
  14. Czasami, nie za często (miał takie wrażenie), że było by mu łatwiej gdyby mógł zwalić swe niepowodzenia na kogoś kto rządzi nim i całym tym światem;
  15. Czasami również żałował, że nie wyrobiono mu w dzieciństwie umiejętności pozbywania się kłopotów w konfesjonale.

    Ulissesa zatrzymuje wielki drewniany krzyż

  16. Wszedł i znalazł się dokładnie naprzeciw wielkiego krzyża.
  17. Duża, ponad naturalnych rozmiarów, ukrzyżowana figura spoglądała na niego spod przymrużonych powiek.
  18. Długo patrzył w jego drewniane oczy…
  19. Wiele krucyfiksów oglądał w swoim życiu; ten jednak był najwspanialszy.
  20. Wszystko w nim było wspaniałe.
  21. Napięte mięśnie, układ ciała, szata – to wszystko ukazywało mistrzostwo rzeźbiarza.
  22. I ten kolor…
  23. Jakieś prawie błękitne drewniane ciało, nie człowiecze nie boskie…
  24. „Umęczony… Jakby przed chwilą… Jak żywy!” – pomyślał Ulisses.
  25. Zastanowiło go to niezamierzone skojarzenie.
  26. Ukląkł na drewnianym klęczniku i wpatrzony w mistrzowską rzeźbę poczuł jakąś wspólnotę z tym uformowanym dłutem kawałkiem lipy.

    Ulisses rozmyśla o ukrzyżowanym

  27. „Umęczony, prawie jak żywy… Jak ja!…” – pomyślał.
  28. „Któż ci dał tyle życia…
  29. Przecież umarłeś.
  30. Umarłeś a dajesz życie?…
  31. Dajesz nienawiść.
  32. Dajesz śmierć…
  33. Dajesz radość?…
  34. Czy ci którzy w twoim imieniu nienawidzą robią to po to by zobaczyć jak ty się wtedy czułeś?…
  35. Dajesz przecież miłość tysiącom kobiet, które cię poślubiły zakładając czarne habity.
  36. Zakryły swe ciało, zakryły dusze i wielbią cię…
  37. Takiego bidulka…
  38. I biorąc z tobą ślub dały jednocześnie śmierć gatunkowi ludzkiemu – zrezygnowały z rodzenia dzieci!
  39. Co twój ojciec na to?
  40. Co by się stało gdyby tak wszystkie kobiety zakochały się w tobie…
  41. Co by się wtedy stało?” – pomyślał wstając.

    Self Portrait with Death with a Violin  Arnold Böcklin

    Self Portrait with Death with a Violin Arnold Böcklin

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

035 – Piąta Księga Pitała

In Anielskie Wersety, Księga Pitała on 20 marzec 2009 at 8:45

035 – Piąta Księga Pitała

The Plague  Arnold Böcklin

The Plague Arnold Böcklin

  1. Abyś mógł zrozumieć o czym mówię, muszę się cofnąć do czasu kiedy nie było was, śmiertelnych.
  2. Tylko mi nie przerywaj, tego nie lubię – powiedziało siedzące naprzeciwko Piłata monstrum.
  3. Nazywają mnie Dantanianem…
  4. Wtedy… Nie było śmiertelnych.
  5. Żyliśmy w wielkiej i zgodnej rodzinie; wolni i bezproblemowi.
  6. Któregoś dnia, Ojciec chcąc zrobić nam przyjemność ulepił nad brzegiem rzeki, z trawy i z gliny, coś zupełnie dziwnego.
  7. Miało to dwie ręce, dwie nogi, a nad tym wszystkim królowała okrągła puszka, którą ojciec nazwał głową.
  8. Było to takie śmieszne, że każdy z nas chciał to mieć własność.
  9. Zbliżała się ulewna burza i “to coś”, co Ojciec zrobił z gliny, mogło się rozlecieć, więc poprosiliśmy Ojca, aby coś z tym zrobił, aby ta zabawka nie rozleciała się w proch.
  10. I wówczas Ojciec, podszedł do tego czegoś i dmuchnął mu w głowę.
  11. Powiedział, że dał mu rozum i teraz to coś już się nie rozleci.
  12. Bo, jak powiedział, zmienił glinę w ciało.
  13. Ileż było zabawy, gdy to coś, takie nieporadne, zaczęło się poruszać, przewracać…
  14. Ojciec myślał jakby go nazwać i wymyślił śmieszną nazwę “człowiek”.
  15. Niby miało to oznaczać żyjącą glinę lub żyjącą ziemię…
  16. No wiesz, że powstało to z prochu, i żyje, lecz i tak się w proch kiedyś zamieni.
  17. Miało to wiele wad w swojej konstrukcji, ale było takie zabawne, że nikt nie chciał tego poprawiać.
  18. Ileż to było śmiechu gdy to coś, “człowiek”, próbowało się poruszać no swoich patykowatych nogach i co krok padało na ziemię.
  19. Gdy zaspokoiliśmy pierwszą ciekawość a to coś okazało się nawet dość zaradne, poprosiliśmy Ojca, aby zrobił jeszcze jednego, ale trochę innego; takiego, który by go uzupełniał.
  20. Belet, chyba krzyknął, że powinni się kochać?…
  21. Ojciec nie dał się długo prosić.
  22. Na drugi dzień już był!
  23. Tak samo nieporadny, podobny do pierwszego, ale nieco inny.
  24. Mniej owłosiony…
  25. Nazwaliśmy go “kobieta”.
  26. Gdybyś widział jak oni się nawzajem oglądali.
  27. Człowiek zdziwiony oglądał siebie niby takiego samego, a innego.
  28. Patrzył, obchodził, macał; nawet to polizał i dziwił się, że to on i nie on jednocześnie.
  29. Ten “kobieta”, dosyć szybko opanował chodzenie.
  30. Któregoś dnia zauważyliśmy, że odkryli różnice w swojej budowie i znaleźli sposób, aby się połączyć.
  31. Dziwiło nas to wtedy, że takie stworki, ledwo co powstałe, a już się łączą.
  32. Od tamtego dnia, łączyli się prawie bez przerwy i widać było, że sprawiało im to niezmierną przyjemność bo nie chcieli się rozłączyć.
  33. Ojciec, widząc że mają się ku sobie, wytyczył im miejsce które nazwał Ogród.
  34. Było tam wszystko co potrzebne było do życia.
  35. I woda krystaliczna, i owoce…
  36. Okazało się, że człowiek tak się zapatrzył w Ojca, że go we wszystkim naśladuje.
  37. Nawet ulepił sobie takie coś podobne do niego tylko dużo mniejsze i dmuchał na niego i chuchał…
  38. Było oczywiste, że nic mu z tego nie wyjdzie bo nawet my nie mieliśmy daru dmuchania.
  39. Wymyślał też jakieś różne przedmioty, na które dmuchał…
  40. Zauważyliśmy, że ten człowiek, “kobieta”, robi się coraz grubsza i grubsza…
  41. Któregoś ranka zauważyliśmy, że mają trzeciego, takiego trochę do nich podobnego…
  42. Tylko, że ten był mały i straszliwie wrzeszczał.
  43. Zdumienie Ojca i nasze nie miało granic…
  44. Jak to?!…
  45. To ten stwór umiał jednak dmuchać?
  46. Pytaliśmy się o to ojca, ale on nic nie powiedział, zamyślił się tylko.
  47. Od pojawienia się tego małego wrzeszczącego, człowiek zupełnie się z nami nie liczył, nawet z Ojcem.
  48. Wycinał drzewa, budował jakieś dziwne budowle zaśmiecające tak piękny krajobraz.
  49. A po pewnym czasie w ogóle przestał słuchać głosu Ojca.
  50. I wtedy Ojciec zamyślił się na długie godziny.
  51. Nigdy przedtem nie widziałem go w takim stanie.
  52. Siedział, siedział i myślał.
  53. - Te stworzenia dorosły do samodzielnego życia – oświadczył pewnego dnia.
  54. - Skoro ja ich stworzyłem, a oni nie chcą słuchać mojego głosu to niech sobie sami budują swój świat.
  55. Niech sami sieją i niech sami zbierają.
  56. Niech umierają i się odradzają.
  57. Moja rola skończona.
  58. Forkas obruszył się.
  59. Ojcze – powiedział – przecież oni zniszczą nam całą okolicę…
  60. Wszystko jest dla nich nowe.
  61. Trzeba ich nauczyć jak mają postępować…
  62. Trzeba dać im czas aby zrozumieli skutki swoich czynów.
  63. Ale oni – powiedział Ojciec – są przecież zupełnie nieudani, nie słuchają tego co do nich mówię, nie słuchają mojego słowa.
  64. Jak będą tak postępować dalej to przecież wszystko zniszczą…
  65. Może trzeba by ich unicestwić?
  66. Zamienić ponownie w glinę? – pytał ojciec
  67. No tak, ale co zrobić z tym małym?
  68. Przecież nie ja go stworzyłem.
  69. Czyż mogę go unicestwić?
  70. Feniks wsparł Forkasa i Ojciec zdecydował, że da im jednak szansę.
  71. Postawię w Ogrodzie jedno drzewo, wśród tysiąca takich samych i zakażę człowiekowi i kobiecie zrywać owoce tego drzewa – zdecydował Ojciec.
  72. - Niech zrywają z innych, ale to jedno, takie samo jak tysiące innych będzie zakazane.
  73. Jeżeli zerwą z tego drzewa owoc, będzie to znak, że te stwory będą żyły już zawsze własnym życiem.
  74. I stworzył Ojciec drzewo takie samo jak tysiące innych drzew w Ogrodzie.
  75. Razem z drzewem stworzył węża i powiedział człowiekom, że to jest drzewo węża i tylko węża.
  76. I tylko wąż może jeść owoce drzewa.
  77. I stało się.
  78. Człowiek pomimo, że obok rosły takie same drzewa interesował się tylko drzewem węża.
  79. Usiłował go przekupić, zastawiał na niego sidła, różne pułapki, lecz wąż nie dał się złapać.
  80. A jednak kiedyś przechytrzyli węża.
  81. Człowiek odwrócił jego uwagę, a kobieta zerwała owoc…
  82. - Co on tak tego pilnuje – powiedział kobieta i odrzuciła owoc w trawę – to przecież taki sam owoc, jak te których jest tu miliony.
  83. I wcale nie jest smaczniejszy – dodał człowiek.
  84. Ojciec, westchnął głęboko i wyruszył gdzieś daleko w wszechświat.
  85. - Odpocząć – jak powiedział.
  86. Nam zakazał wszelkich z nimi kontaktów.
  87. I tak też było.
  88. Kiedyś przypadkiem spotkałem człowieka.
  89. Szedł drogą trzymając w ręce butelkę czegoś, co nazwał wódką…
  90. Powiedział, że jest nieszczęśliwy i dlatego pije…
  91. Opowiadał mi, że zakochał się w innej, jak to powiedział, kobiecie…
  92. - Panie! Panie! – usłyszał przez sen Pitał – Skazali Jezona…
Bat-Woman  Albert Penot

Bat-Woman Albert Penot

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

034 – Siódma Księga Wędrowców

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:44

034 – Siódma Księga Wędrowców

Return from the Harvest William-Adolphe Bouguereau

Return from the Harvest William-Adolphe Bouguereau

Ulisses w przededniu nowej wędrówki

  1. Ulisses pogubił się całkowicie…
  2. Rozwód z Penelopą wytworzył w nim poczucie winy z którym nie umiał sobie poradzić.
  3. Chciał, pragnął, rozwiązać drążący go problem, który go po prostu zjadał; i problem został rozwiązany.
  4. Wiedział, że ta część jego życia to już historia, że stało się i nie może o tym stale myśleć, lecz czuł straszliwy żal.
  5. Jak mu się wydawało był wtedy związany z Penelopą mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.
  6. Wiedział, że ona najwięcej straciła – nie tyle jego, ile siebie
  7. Została uderzona w to, co ceniła najbardziej.
  8. Nie wyobrażał sobie swojego życia bez Penolopy.
  9. Bez jej uśmiechu którym witała go zawsze gdy wracał do domu.
  10. Teraz dopiero jasno zobaczył co miał i co stracił.
  11. Dobrze wiedział, że takiej kobiety długo, a może nawet nigdy, nie znajdzie.
  12. Jak to zwykle bywa, swą miłość zrozumiał dopiero po jej stracie.
  13. Czuł pustkę i cierpiał samotnie.
  14. Wiedział, że sam jest sobie winny i szczerze, po chrześcijańsku wybaczył Udjaszowi, który gdy mieszkali razem każdej niedzieli był na Mszy.
  15. Wiedział, że Udjasz już jest czysty.
  16. Wiedział, że Udjasz zapewne już dostał rozgrzeszenie – w konfesjonale.

    Ulisses odgania od siebie pragnienie zemsty

  17. Ulisses rozumiał Udjasza, Penelopa była kobietą nietuzinkową i mogła Ujdasza zafascynować; ale mimo to, gdzieś tam w środku, nie mógł oczyścić się z jakiejś nieokreślonej chęci zemsty.
  18. Gdzieś tam w środku nie mógł pogodzić się z tą „męską zdradą” Udjasza.

    Ulisses zatraca się

  19. Upijał się, aby złagodzić powstałą pustkę.
  20. By załagodzić to wewnętrzne wycie, tą złość na siebie.
  21. Zatracał się i czynił to świadomie.
  22. Chciał oderwać siebie, od tego drugiego…
  23. Oderwać to złe licho, które pojawiało się zupełnie nieoczekiwanie.
  24. Pił, upadlał się, i staczał coraz niżej.
  25. Lecz i to nie przynosiło ukojenia.
  26. Wreszcie klina zaczął traktować klinem i walił panienki, jaka popadła…
  27. Beznamiętnie, bez sensu.
  28. Oprzytomniał nieco, gdy któregoś ranka obudził się w łóżku obok czegoś takiego, co trudno było nazwać kobietą.
  29. Spała, a na twarzy miała koszmarne resztki wczorajszego dnia, a może nawet wcześniejsze: jakieś tusze, szminki, pudry; a wszystko to rozmazane, pomieszane ze sobą.
  30. Nie mógł na to patrzeć i skrył twarz w dłoniach, a wtedy ona przebudziła się i powiedziała pijanym głosem że chce „siku”.
  31. - Gdzie będziesz lazła… – powiedział gorzko Ulisses
  32. – Szczyj pod siebie… – wydało mu się, że jest to odpowiedni żart do tej rozmazanej sytuacji.
  33. I wtedy ona, ten człowiek tak bardzo Boży, i wtedy ona bez zmiany wyrazu twarzy, bez najmniejszego ruchu, wypuściła całą zawartość swojego pęcherza do jego łóżka.
  34. - Spierdalaj! – ryknął Ulisses i wyrzucił z siebie całą wczorajszą zawartość żołądka.

    Seated Nude William-Adolphe Bouguereau

    Seated Nude William-Adolphe Bouguereau

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

033 – Druga Księga Sędziów

In Anielskie Wersety, Księga Sędziów on 20 marzec 2009 at 8:43

033 – Druga Księga Sędziów

Titania's Awakening  Sims

Titania's Awakening Sims

Jezon staje przed sądem

  1. I nastał ten dzień gdy Jezona postawiono przed sądem.
  2. Wprowadzono go do sali wypełnionej tłumem gapiów i ustawiono przed długim pustym stołem.
  3. Jezon zauważył, że gdy wchodził, otaczająca go ciżba nagle zamilkła.
  4. Lecz teraz było coraz głośniej.
  5. Początkowy szum przeobrażał się w hałas.
  6. Rozejrzał się po sali.
  7. Ujrzał same obce twarze na których malowała się jakaś nieokreślona niechęć do niego, jakąś surowa zaciętość; jakby zrobił im coś naprawdę strasznego.
  8. Niektórzy spoglądali na niego z przyklejonym do twarzy uśmiechem.
  9. Nie kryli, że nie był to uśmiech życzliwy.
  10. Pokazywali go sobie palcami, mimo, że tylko on stał przed nimi.
  11. Wymieniali jakieś uwagi, wpatrywali się w niego jakby oceniając jak będzie znosił swoje upokorzenie.
  12. Widać było, że najbardziej ich ciekawi, czy uda się zobaczyć jak będzie łkał o łaskę, co wynagrodzi im codzienną szarą nudę.
  13. Oni patrzyli, a Jezonowi zdawało się, że słyszy jak szepczą sobie do uszu: „winny, winny, winny”.
  14. Czuł, że oni już wydali na niego wyrok i zupełnie ich nie będzie obchodziło co on ma do powiedzenia.
  15. Oni tu przyszli na widowisko a nie okazywać swoje dobre serce.

    Jezon oczekuje na wejście sędziów

  16. Jezon spuścił wzrok.
  17. Stał spokojnie oczekując na wejście sędziów którzy mieli oceniać jego winę.
  18. Jego winę!
  19. Bo przecież dla wszystkich już było oczywiste że jest winien, że musi być winien, bo przecież stoi przed sądem.
  20. Przecież to oczywiste, że za nic nikogo się przed sąd nie stawia.
  21. Nie mógł oczekiwać zrozumienia sądu.
  22. Wiedział, że sąd składał się z najbardziej ortodoksyjnych i zatwardziałych kapłanów.
  23. Wreszcie rozległ się dzwonek.

    Sąd wchodzi na salę rozpraw

  24. Nagle ucichło i weszli sędziowie.
  25. Było ich dwunastu.
  26. Ubrani w jakieś staromodne togi, w upudrowanych perukach, omalże w maskach na twarzach.
  27. Wszystko to miało budować przekonanie, że wchodząc na salę przestają być ludźmi, z ich ludzkimi przywarami, z ich nastrojami, bólami głowy…
  28. Ich stroje miały przekonywać że są jakimiś nieokreślonymi aniołami prawa.
  29. Aniołami życia i aniołami śmierci.
  30. Usiedli.
  31. Usiedli też wszyscy na sali, tylko Jezon stał.
  32. Dla niego nie przewidziano krzesła.
  33. Z niepokojem czekał na najważniejszą chwilę swojego życia.
  34. Przecież dziś miała zapaść najważniejsza od chwili narodzin decyzja w jego życiu – czy jego życie już dziś dobiegło końca, czy może dane mu będzie dożyć starości.
  35. Na sali, po chwilowej martwej ciszy, zaczęły się pojawiać coraz głośniejsze szepty i po chwili zawrzało jak przed wejściem sądu.

    Sąd rozpoczyna obrady

  36. Przewodniczący sądu zastukał kilka razy w stół i gdy trochę ucichło zwrócił się do Jezona: – To ty jesteś oskarżony?
  37. Podaj swoje imię!
  38. - Nazwali mnie Jezon – odpowiedział zapytany
  39. Urodzony?…
  40. - Urodziłem się w roku nadejścia Gwiazdy.
  41. - Imię ojca i matki…
  42. - Moja matka ma na imię Aria.
  43. - Imię ojca!
  44. Podaj imię ojca!… – przewodniczący zniecierpliwionym tonem, poganiał Jezona.
  45. - Jego imię brzmi Jest.
  46. - Jak to jest, co to jest…
  47. Podaj imię ojca jak cię sąd pyta… – przewodniczący zirytowany, mocno zastukał by uciszyć widownię, zbyt głośno komentującą słowa Jezona i oczywiście nadać wagi swojemu wystąpieniu.
  48. - Podaj natychmiast imię ojca!
  49. Czy nie rozumiesz co do ciebie mówię?
  50. - Rozumiem. – odparł spokojnie Jezon
  51. Imię mojego ojca brzmi Jest.
  52. Przewodniczący machnął lekceważąco ręką w kierunku Jezona, zamruczał coś pod nosem i podyktował protokolantowi: – Oskarżony mówi, że jego ojciec ma na imię Jest i dlatego sąd przystąpi teraz do dalszych pytań.
  53. - Czy wiesz o co jesteś oskarżony Jezonie synu Jest?…
  54. Zresztą możesz nie odpowiadać, zaraz i tak ci prokurator odczyta zarzuty.
  55. Proszę czytać panie prokuratorze – przewodniczący uśmiechną się porozumiewawczo do niepozornego człowieczka w jaskrawo czerwonej peruce.
  56. Prokurator wstał, odchrząknął i rozejrzał się w koło jakby chcąc sprawdzić czy wszyscy go widzą.
  57. Był prawie o głowę niższy od Jezona i gdyby nie jego czerwona peruka zginął by w tłumie.

    Prokurator wygłasza oskarżenie

  58. - Wysoki trybunale… – prokurator nabrał powietrza i jeszcze raz rozejrzał się po sali
  59. - Wysoki trybunale!
  60. Oto mamy dziś osądzić człowieka, który śmie twierdzić, że jest prorokiem, że dano mu prawo do podejmowania dyskusji ze wszystkimi mądrościami zapisanymi w naszych księgach…
  61. Człowiek ten twierdzi że ma takie prawo albowiem jest synem Boga…
  62. Na sali odezwały się gwizdy i szyderstwa pod adresem Jezona.
  63. Prokurator napoleońskim ruchem ręki uspokoił salę.
  64. - Otóż, Wysoki Trybunale i wy, wszyscy świadkowie tego dzisiejszego procesu, ja, prokurator, działający w imieniu ludu, oskarżam Jezona z Betulam, syna Jest, jak teraz mówi, o to, że przez niego, niejaki Pitał którego niechlubnie tu wspominamy, otóż oskarżam Jezona o to, że to przez niego Pitał wymordował wszystkie niemowlęta Betulamu i całej Jeruszy.

    All Hallows Eve Collage

    All Hallows Eve Collage

    Jezon po odczytaniu aktu oskarżenia

  65. Stał w powłóczystej białej szacie po środku wielkiej sali, otoczony nienawistnymi spojrzeniami.
  66. Stał zadziwiony patrząc na twarze sędziów, gapiów i nie mógł zrozumieć skąd u nich tyle nienawiści?
  67. Ani jedna z otaczających go twarzy nie była mu życzliwa.
  68. - O Panie! Cóż im ja takiego zrobiłem, że mnie tak nienawidzą?… – zapytał półgłosem.
  69. Nie usłyszał odpowiedzi.
  70. A oni stali, gestykulowali, rozmawiali półgłosem co dawało szum nie do zniesienia i pokazywali na niego, głównego aktora i bohatera tego dramatu.
  71. - Chciałem wam dać świadectwo miłości…
  72. Że można, zamiast nienawiścią żyć miłością.
  73. Że wszyscy jesteśmy równi przed Panem… – pomyślał patrząc przerażony na otaczającą go, żądną krwi ciżbę.
  74. - O Panie! Cóż mi za los zgotowałeś?

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

032 – Szósta Księga Wędrowców

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:42

032 – Szósta Księga Wędrowców

Evening Mood  William-Adolphe Bouguereau

Evening Mood William-Adolphe Bouguereau

Ulisses wyprowadza się do Udjasza

  1. Ulisses zabrał kilka swoich rzeczy i wyprowadził się do Udjasza, który dopiero co otrzymał mieszkanie.
  2. Zerwał kontakty z Abiszą i zajął się swoimi studiami.
  3. Udjasz był przyjacielem domu.
  4. Często bywał u nich i zwykle zadziwiał Ulissesa; on jedyny ze wszystkich ich znajomych chodził co niedzielę na mszę do kościoła i zachwytem cytował usłyszane tam kazania.
  5. - Ciekawy facet – mówił o nim Ulisses Penolopie.
  6. Podziwiał jego wewnętrzny spokój i wspaniałą umiejętność znajdowania odpowiedzi bez zadawania pytań.
  7. A Ulisses odwrotnie, katował swój umysł rozlicznymi pytaniami i męczył stale wątpiąc.
  8. A Udjasz po prostu wiedział.
  9. Znał odpowiedzi i nigdy nie próbował z nimi dyskutować.
  10. Taki był.

    Nadzieje Ulissesa

  11. Ulisses miał nadzieję, że stanie się coś, co pozwoli rozwiązać problem, którego sam nie potrafił rozwiązać.
  12. Liczył że Penelopa, ta wspaniała jego Penelopa, da mu jakiś znak, pozwalający oczyścić się z minionego okresu.
  13. Kochał ją.
  14. Nie wiedział jak jej powiedzieć że tonie, i ma nadzieję że Penelopa poda mu rękę.
  15. Czekał na jej znak, jak Noe w swojej łodzi na tęczę.

    W domu Udjasza

  16. Ulisses z Udjaszem jak to młodzi mężczyzni…
  17. Młodzieńczy żar, który ich unosił, usprawiedliwiał Ulissesa przed nim samym z kolejnych napotykanych panienek.
  18. Żadnej nie traktował poważnie i starał się, aby nie zostawały zbyt długo.
  19. Udjasz przypominał Ulissesowi Baltazara.
  20. Był, czego nie krył a nawet się z tym obnosił, praktykującym katolikiem.
  21. Znajdował w swojej wierze wybawienie dla niemożności rozumu i podobnie jak Baltazar zaciekle bronił swoich racji w oparciu o dogmaty, i nie chciał dopuszczać umysłu do żadnych spekulacji.
  22. „Zostanie świętym” – myślał Ulisses żartobliwie.
  23. I Udjasz, przykładnie, co niedzielę a często i w dni powszednie chodził na msze.
  24. „Cóż takiego on tam znajduje” – Ulisses stale zadawał sobie to pytanie postanawiając sobie że kiedyś pójdzie tam z nim.
  25. Posłuchać.
  26. Zastanawiali go ludzie pokroju Udjasza.
  27. Zastanawiali go wszyscy ci, którzy mają gotowe rozwiązania.
  28. Zastanawiali go dlatego, gdyż odnosił wrażenie, że oni nie są w stanie dopuścić do siebie, innych niż swoje, racji.
  29. Czy to dobrze?
  30. Czy to źle?
  31. Ulisses nie wiedział.
  32. Sam, jak mu się wydawało, był człowiekiem otwartym i każdej propozycji światopoglądowej przyglądał się z zaciekawieniem, zastanawiając się, czy któraś z tych propozycji nie mogła by pokazać mu świata z innej, nie znanej mu strony.
  33. Nawet gdy się z nią nie zgadzał, zawsze przyznawał rozmówcy prawo jego wyboru.
  34. A Udjasz nie.
  35. Udjasz dowodził że jego wartości są jedyne, najlepsze i dla tego niepodważalne.
  36. Wyraźnie akcentował wyższość swoich przekonań moralnych, wynikających z wyznawanej religii.
  37. Ulisses ze smutkiem myślał, że nie wiele brakuje, a będzie musiał żyć w społeczeństwie gdzie wszyscy będą wyznawali te same wartości; często cięższe niż granitowa góra.
  38. Był przerażony, że ci ludzie, którzy w swoim przekonaniu mają zawsze rację, okazują jakąś bliżej niesprecyzowaną nienawiść do ludzi o innych poglądach, jednocześnie głosząc, że uczucie nienawiści jest im zupełnie obce.
  39. „Czyżby nie byli jednak pewni tych swoich wartości?
  40. Dlaczego z taką zaciekłością o nie walczą?
  41. Przecież oni je wyznają, to niech żyją według nich!
  42. Dlaczego uważają że mają prawo uważać że oni wiedzą najlepiej?
  43. Dlaczego boją się być nienarzucającym się wzorem, lecz walczą aby wszyscy byli tacy jak oni?” – pytał siebie Ulisses.
    Biblis William-Adolphe Bouguereau

    Biblis William-Adolphe Bouguereau

    Ulisses spotyka przypadkowo Abiszę

  44. A któregoś dnia, Ulisses spotkał przypadkowo Abiszę. Gdzieś w zakamarkach miasta.
  45. Uśmiechnęli się do siebie z zakłopotaniem, poszli na kawę.
  46. I ponownie zostali kochankami.

    Zdrada Udjasza

  47. I wtedy Udjasz, który widywał Abiszę w domu Penolopy, powiedział Penolopie o związku Ulissesa z Abiszą.
  48. I wtedy Udjasz poprosił Ulissesa na szczerą rozmowę, ot tak jakby zgubił wypłatę i potrzebował pożyczki
  49. - Powiedziałem jej o Abiszy… – rozpoczął.
  50. - Komu? – spytał zajęty swoimi myślami Ulisses.
  51. - Penolopie!…
  52. Ulisses zobaczył ziejącą przed nim pustkę.
  53. Nie obchodził go Udasz, mimo że miał taki moment, że chciał dać mu w twarz.
  54. Pierdolnąć go zaciśniętą pięścią pomiędzy tak dobrze funkcjonujące półkule.
  55. Kopnąć w te napuchnięta jaja, tłuc i patrzeć na cieknącą krew.
  56. Olał go.
  57. Nie obchodził go Udasz.
  58. Wyobraził sobie, co musiała przeżywać Penelopa słuchając Udjasza.
  59. Słysząc to wszystko nie od niego, lecz od Udjasza.
  60. Wydawało mu się, że gdyby usłyszała to od niego, jej ból nie byłby taki mocny…
  61. Nie mógł się zdobyć na to wcześniej; ale ostatnio czuł – już wiedział, że jest gotów.
  62. Że jest już gotów postawić wszystko na jedną kartę…
  63. Chciał pójść do niej i to wszystko z siebie wyrzucić.
  64. Chciał to zrobić sam i miał nadzieję, że to wyznanie połączy ich silniej niż dotąd, że skończy się ta męka oszukiwania kobiety która była jego żoną i zostaną razem, bogatsi o wiedzę o sobie.
  65. Albo się rozejdą i wówczas też odnajdą swój zagubiony spokój.
  66. Nie zrobił tego dotychczas, albowiem wiedział że chcąc oczyścić siebie będzie musiał sprawić jej ból; aby samemu się go pozbyć.
  67. Nie chciał jej sprawiać bólu.
  68. A teraz wiedział, że Penolopie nie pozostało nic innego jak wnieść o rozwód.
  69. I wiedział, że ona to zrobi.
  70. Wiedział że ona musi to zrobić, a on nie będzie miał nic do powiedzenia.
  71. Wiedział, że została urażona jej duma.

    Szokujące wyznanie Udjasza

  72. - Kochałem ją – wyznał Udjasz – i miałem nadzieję, że to mi da jakieś szanse, ale zdaje się, że ona…
  73. - Znienawidziła cię, szczerą kobiecą nienawiścią… – przerwał mu Ulisses
  74. - I mnie też…

    Udjasz żąda aby Ulisses wyprowadził się od niego

  75. - Wiesz Ulissesie… W takiej sytuacji nie możemy już dalej ze sobą mieszkać…
  76. Ja nie mógłbym ci patrzyć w oczy – cicho skończył Udasz.
  77. - Czy ją chociaż zerżnąłeś? – zapytał ciężkim żartem Ulisses ukrywając swoje wzburzenie.
  78. - Nie… Naprawdę nie… – odpowiedział Udjasz.
  79. - Nie martw się. – pocieszył Udjasza
  80. - Wiem że chcesz to odpokutować.
  81. Nie martw się…
  82. Ja kiedyś zerżnę ci twoją żonę.
  83. Będziemy kwita…
  84. „O władco piekieł!” – pomyślał Ulisses – „Nie dość, że ten skurwysyn zabrał mi żonę nie zerżnąwszy jej nawet, to jeszcze wypierdolił mnie na bruk!
  85. A ja?
  86. Kimże ja jestem, że pozwoliłem sobie na stratę jedynej kobiety z którą odważyłem się wziąć ślub i przysięgać?…
  87. I złamać dane jej słowo?” – Ulisses gorzko nad sobą zapłakał.

    The Wasp's Nest William-Adolphe Bouguereau

    The Wasp's Nest William-Adolphe Bouguereau

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

031 – Pierwsza Księga Sędziów

In Anielskie Wersety, Księga Sędziów on 20 marzec 2009 at 8:41

031 – Pierwsza Księga Sędziów

The Madonna of the Roses William-Adolphe Bouguereau

The Madonna of the Roses William-Adolphe Bouguereau

Jezona budzi pukanie do drzwi

  1. Jezona obudziło pukanie do drzwi.
  2. Raczej był to nieustający łomot.
  3. Ostrożnie zajrzał w oko „judasza” i zobaczył stojących za drzwiami żandarmów.
  4. Po cichu odszedł od drzwi położył się na łóżku.
  5. - Zaczęło się – powiedział cicho do Ulissesa.
  6. Od jakiegoś czasu spodziewał się tej wizyty.
  7. Odebrał przecież pismo z sądu, ale niedyspozycja nie pozwoliła mu stawić się w wyznaczonym terminie.
  8. Było mu to na rękę.
  9. Nie czuł się na siłach obalać zarzuty.
  10. Smuciło go to, że został oskarżony właśnie przez tych, których kochał, którym dał tyle z siebie.
  11. I to nie groźba procesu i ewentualnej kary przerażała go; był przerażony że to ludzie z którymi przebywał tyle czasu oskarżyli go, ci, których uważał za przyjaciół, przed którymi nie miał tajemnic; że nic z niego nie zrozumieli.
  12. Walenie w drzwi ponowiło się jeszcze kilka razy i wreszcie ucichło.
  13. Jezon wyjrzał przez zsunięte żaluzje i zobaczył odchodzących żandarmów, którzy palcami pokazywali sobie jego okna.

    Jezon wie, że żandarmi wrócą

  14. Wiedział, że wrócą.
  15. Wiedział, że będzie musiał stawić czoła i zarzutom oskarżenia i tym którzy go zdradzili.

    Jezon nie ma żalu do tych, którzy go zdradzili

  16. Nie miał do nich żalu, dziwił się tylko; jak to możliwe, że właśnie ci, z którymi przebył taki szmat czasu, że właśnie to oni przed sąd go przywiedli?
  17. Denerwował się.
  18. Pobrzękiwano od dawna, tu i ówdzie, że szykują się na niego.
  19. Wiedział, że to co ma się stać i tak się stanie.
  20. Znał oskarżenie i nie liczył na to, że zostanie wycofane.
  21. Zresztą nie było takiej możliwości.
  22. Wiedział, że i tak wcześniej, czy później musi się stawić przed sądem.
  23. Jednak teraz nie czuł się na siłach.
  24. Wiedział, że teraz nie jest w najlepszej dyspozycji psychicznej aby obalać to bezsensowne oskarżenie wynikłe z bezpodstawnego jego zdaniem donosu.
  25. A jednak nie było innej drogi do obalenia oskarżenia jak stawienie się przed sądem.
  26. Teraz był strzępkiem nerwów.
  27. Nie dokończył rozpoczętego dzieła i uwikłanie się w niekończący się proces groziło że kilka lat mozolnej pracy pójdzie na marne.
  28. Nie czuł się na siłach prowadzić spór, udowadniać swoje racje choć wiedział, że jest to jedyne wyjście.

    Jezon wie, że nie znajdzie wsparcia

  29. Nie szukał wsparcia wśród tych swoich przyjaciół, którzy pozostali przy nim.
  30. Wiedział, jaka jest natura człowieka; że w obliczu zagrożenia ratują swoją własną skórę i z zasady nie lubią konfliktów.
  31. Chętni, by pocieszać, lecz w chwilach gdy są naprawdę potrzebni, okazują się, bardzo zajęci swoimi sprawami.
  32. Jezon to rozumiał i nie miał im tego za złe.
  33. - Tacy są – pomyślał.
  34. Otr, jego najbliższy przyjaciel, z którym przeżył tak wiele, że nie dałoby się tego opisać, tak się przejął jego procesem, że sam zaproponował, być świadkiem na jego korzyść.
  35. Jednak Jezon, znając Otra, wiedział, że on pierwszy, dziś taki spontaniczny, wyprze się znajomości z nim gdy tylko sprawa nabierze złego obroty.
  36. - Otrze – powiedział do niego – przecież ty pierwszy się mnie zaprzesz.
  37. - Jezonie, co ty opowiadasz…
  38. Przecież jestem twoim najlepszym przyjacielem…
  39. Nigdy w życiu!
  40. Będę z tobą w biedzie tak jak byłem w bogactwie.
  41. Damy sobie z nimi radę.
  42. - Tak, tak… – odparł zamyślony Jezon.

    Jezon obserwując przyjaciół dostrzega swoją samotność

  43. Jezon obserwował swoich przyjaciół z którymi przeżył tyle wspaniałych chwil i ze smutkiem myślał, że nie znajdzie się wśród nikt, na kogo teraz, właśnie teraz mógłby liczyć.
  44. Że w chwili najgorszej zostanie sam.
  45. Myślał, jak on by postąpił gdyby któryś z nich znalazł się w podobnej sytuacji…
  46. Przypominał sobie jak w dzieciństwie czasami brał winę na siebie ratując przed laniem kolegę; gdy zamiast winnego, to on dostawał w skórę.
  47. Lecz dzisiaj, gdy ciążyło na nim oskarżenie, które było tak banalne a jednocześnie tak poważne, chyba by się nie zdecydował nastawić swój tyłek za kogoś z przyjaciół.
  48. Nie oczekiwał zresztą tego i od nich.
  49. Miał tylko nadzieję, że będą z nim, będą go wspierać i nie zostawią go na pastwę sądu.
  50. Być może wtedy byłby silniejszy.
  51. A na pewno było by mu łatwiej.
    Jezon rozważa swoje szanse
  52. Ciążyło na nim oskarżenie, które mogło się skończyć tylko uniewinnieniem, albo skazaniem go na męczeńską śmierć.
  53. Został oskarżony o chęć przejęcia władzy, co było oczywisty absurdem.
  54. Obawiał się jednak, że z powodów politycznych sprawa może przybrać najgorszy z możliwych kierunek.
  55. Że choćby dlatego, by pokazać swoje wiernopoddaństwo sędziowie nie dadzą posłuchu jego racją.
  56. Dlatego liczył na to, że sędzią będzie Pitał a nie któryś z żądnych władzy jego rodaków.

    Jezon zastanawia się co zrobi Pitał

  57. Pitał był człowiekiem wykształconym i musiał wiedzieć, że Jezon, tym co głosi, nie zagraża władzy…
  58. Że nigdy nie sięgał po ziemskie królestwo.
  59. Że jedyne co proponował ludziom to tylko zjednoczenie się w dobrym celu, zjednoczenie się w Kościół ludzi dążących do świętości.
  60. Musiał wiedzieć, co było oczywistą prawdą, że Jezon nie sięga po władzę świecką.
  61. Że chce tylko zbawienia dusz, a to, w sposób oczywisty nie miało nic wspólnego z rządzeniem.
  62. Przecież Jezon nie chciał być królem…
  63. Wprawdzie niektórzy ludzie bez wyobraźni przypisywali mu chęć pozbawienia władzy rządzącego króla i zajęcia jego tronu, on przecież nigdy do tego nie nawoływał.
  64. Jeżeli mówił o królestwie to przecież nie o ziemskim!
  65. On przecież mówił o królestwie boskim.
  66. On mówił o duszy a nie o ciele, ziemskiej duszy powłoce.
  67. Niech sobie tym ciałem rządzą tu na ziemi.
  68. On chciał aby wszyscy zrozumieli, że ważniejszym od ciała jest dusza, która pozostaje na wieki; a ciało?
  69. Ciało przemija…
  70. Chciał, aby żyjący chwilowo, tu na ziemi, niezależnie od rodzaju władzy, zajmowali się swoją duszą.
  71. Bo przecież „Królestwo boskie ma pod sobą wszystkich królów” jak często mawiał, szukając sposobu najdoskonalszego wyjawienia przenikającej go prawdy prawdy.

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

030 – Czwarta Księga Pitała – Sen

In Anielskie Wersety, Księga Pitała on 20 marzec 2009 at 8:40

Dedykuje Michaiłowi Afanasjewiczowi Bułhakowowi, z wdzięcznością za inspiracje

Czwarta Księga Pitała – 030

La Brie du Printemps William-Adolphe Bouguereau

La Brie du Printemps William-Adolphe Bouguereau

Pitał jest przekonany, że będzie urodzaj

  1. Pitał zapatrzony w palmy obrośnięte dorodnym owocami, majestatycznie kołyszące się ciepłym, wieczornym powiewem, usadowił się wygodnie w ulubionym fotelu.
  2. - Będzie urodzaj… – pomyślał.
  3. Przymrużył nieco oczy, czuł się bardzo zmęczony; ciężki dzień zrobił swoje…

    Zjawa przerywa zasłużony wypoczynek Pitała

  4. Zanim poczuł to wspaniałe odprężenie, które było mu wprost niezbędne, nagle zupełnie niespodziewanie usłyszał chrząknięcie.
  5. Tuż obok, za stołem.
  6. Spojrzał tam zamglonymi oczami i zobaczył głowę…
  7. Siedziała i bezczelnie patrzyła mu prosto w oczy…
  8. “Cóż to za mara?” – zdziwiony przetarł oczy by przyjrzeć się dokładniej.
  9. - Witaj Pitale… – powiedziała głowa.

    Wyjaśnienia autora

    Tu należą się Czytelnikowi wyjaśnienia, bowiem to co zobaczył Pitał zapewne nigdy nie było doświadczeniem Szanownego Czytelnika, a nawet autorowi nie wpadło by to do głowy; otóż na przeciwko Pitała siedziała głowa. Wiem że czytelnikowi wydaje się to niemożliwe, lecz przysięgam, że było dokładnie tak: na fotelu siedziała sama głowa. Sama głowa i nic więcej. Piszący te słowa też początkowo nie chciał dać temu wiary. Ale idźmy dalej, zapewne niebawem dowiemy się więcej.

    Pitał jest zakłopotany

  10. - Niezbyt przyjemnie rozmawia się z samą głową… – powiedział Pitał
  11. - Czy nie było by lepiej abyś się nieco bardziej upostaciowiła?
  12. - Chciałbyś mnie zobaczyć, marna człeczyno?… – zapytała głowa
  13. - A co wolisz, rozmawiać z ludzką gębą, czy z rogatą kozą?…
  14. Pitał (co prawda z odrazą) przyjrzał się dokładniej.
  15. Nigdy nie widział nic bardziej paskudnego – na fotelu, dokładnie naprzeciwko siedziała…
  16. Ba! Rozpierała się głowa…
  17. Sama głowa!
  18. Dziwne było to o tyle, że nie sprawiała wrażenia jakby była odcięta…
  19. Wydawało się że jest ona całością, jakąś niewyobrażalną jednią…
  20. Po chwili, jakby nie dość zaskoczenia, zaczęła przybierać inne kształty: raz była samym okiem, a po chwili wielkim uchem które z kolei przekształciło się w szyderczy uśmiech, a ten stał się samymi dziurkami od nosa, by po chwili przemienić się w kudłatą, paskudną głową.
  21. Spod zlepionej potem czupryny wysunęły się dwa guzy i przy wtórze ohydnego śmiechu, błyskawicznie wyrosły w dwa okazałe rogi.
  22. Szyderczy uśmiech umilkł i w mgnieniu oka głowa zmieniła się w młodą i piękną kobietę; usta podkreślone karminem, oczy lekko uwydatnione kredką.
  23. Obrazowi temu przeszkadzała tylko korona, zrobiona ze złotych rogów.
  24. - Czy wybrałeś już która postać ci najbardziej odpowiada? – usłyszał przyjemny kobiecy głos.
  25. - A daj ty sobie spokój!
  26. Ty, kimkolwiek jesteś…
  27. Jak sobie, do licha, wyobrażasz rozmowę z samymi dziurkami od nosa?
  28. Pozostań lepiej w tej postaci – powiedział Pitał, zirytowany tym, że takie nieokreślone „coś” przeszkadza mu w odpoczynku.
  29. Bardzo proszę… – powiedziało przymilnie to „coś”
  30. No to może wreszcie mi powiesz co chciałeś ode mnie?
  31. Po co chciałeś się ze mną zobaczyć?

    Pitał odczuwa wściekłość

  32. Ja z tobą?
  33. A kimże ty jesteś u licha?…
  34. Nie dość, że przerywasz mi wypoczynek to jeszcze każesz mi się bawić w zgadywanki? – Pitał czuł że ogarnia go wściekłość; nie mógł pojąć jak to się stało że straże przepuściły to dziwo, które śmie mu zakłócać tak potrzebny relaks.
  35. Cha! Cha!… U licha powiadasz… Kim, jestem?…
  36. U licha?… Lichem jestem!
  37. Co się teraz wygłupiasz człowieczku, co się mizdżysz, przecież całe życie chciałeś porozmawiać ze mną.
  38. Spełnij wreszcie swoje marzenie, przecież całe życie chciałeś porozmawiać z Diabłem!…
  39. No to masz…
  40. Rozmawiaj sobie…
  41. Mów po co zawracasz mi mój diabelski spokój?
  42. - To bzdura, ciebie nie ma… – powiedział półgłosem Pitał.
  43. Prawdą jest, że kiedyś gdy był młodszy wyobrażał sobie czasami że byłoby ciekawe spotkać demona zła, lecz dawno już o tym nie myślał; nawet zapomniał że takie pojęcie istniało.
  44. - Zaraz… Do licha… Coś ostatnio było…
  45. Pitał uświadomił sobie, że ostatnio usłyszał coś o Diable: „Ewa nawet węża wybrała. Ewa nawet w wężu się zakochała. A wąż ma przeróżne oblicza i on nie pokazuje się, że jest szkaradny. On pokazuje piękne twarze i wielkie obietnice, ale jest kłamstwem i śmiercią. Ewa nawet z szatanem rozmawiała, szatana posłuchała, tak wydał się jej piękny. Również w naszą Ojczyznę wszedł szatan, wąż o przeróżnych pięknych twarzach i mówi ciągle piękne słowa. Cały czas mówi piękne słowa, a my możemy wołać: co się z stało z tobą, Jeruszo?”
  46. - Nie ma cię nędzna kreaturo! – wrzasnął Pitał.
  47. - Co ty nie powiesz?
  48. Ty marny człowieczku.
  49. Nie mam nie?…
  50. To co siedzi naprzeciwko ciebie palancie jeden?…
  51. Może to ty sam?…
  52. Niedowiarku…
  53. Poczytaj sobie „Najmądrzejszą Księgę”.
  54. Może gdybyś czytał, oszczędził byś mi fatygi…
  55. Co ty robiłeś na lekcjach religii?
  56. Obmacywałeś dziewczynki zboczeńcu jeden!
  57. Dlatego teraz trudno ci uwierzyć nawet własnym oczom, palancie!
  58. Zmarnowałeś czas…
  59. - Siedząca na fotelu głowa podskoczyła, chrząknęła i zamieniła się w męską, o wydatnym nosie i sumiastym wąsie.
  60. - Zmarnowałeś mój czas! – kontynuowała głowa – I dlatego teraz masz problem.
  61. Gdybyś wtedy, gdy był na to czas, pokornie słuchał co ci ksiądz mówi, nie zastanawiał byś się teraz czy jestem kobietą czy mężczyzną!
  62. Pitał pomyślał, że chyba jest w tym trochę racji; przecież właśnie przed chwilą pomyślał o tym, jakiej płci może być ten dziwny stwór, posiadający tak niesłychaną łatwość przeistaczanie się.

    Zjawa ukazuje Pitałowi jego grzeszne myśli

  63. - Jestem tym i tamtym jednocześnie.
  64. To jaki jestem zależy tylko od ciebie.
  65. Zobaczysz mnie tym, kim chcesz widzieć… – powiedziało to „coś” i wykrzyknęło – O! Do baby cię ciągnie…
  66. To masz babę!
  67. Z kosmiczną szybkością na fotelu pojawiła się kobieta…
  68. Piękna!
  69. O ciele młodym i wonnym.
  70. Była zupełnie naga.
  71. Była więcej niż naga.
  72. Widać było jednocześnie jej ciało i duszę.
  73. Zewnątrz i wewnątrz.
  74. Pitał pomyślał, że tak właśnie, przed chwilą, to sobie wyobraził.
  75. A patrząc na to powabne ciało, poczuł dokładnie to co zwykle czuje mężczyzna w takich sytuacjach: poczuł przyjemne ciepło i znany mu od niepamiętnych czasów niepokój w kroczu.
  76. - Ej!… Człowieczku, uspokój się!
  77. Widzisz tylko to co chcesz widzieć.
  78. No pomyśl…
  79. Przecież widzisz tylko siebie, masturbancie jeden.
  80. Ja, jestem i tobą i sobą. – Powiedziała siedząca przed nim niebiańska piękność.
  81. - Czyżbyś chciał zerżnąć sam siebie?
  82. Chciałbyś być obojnakiem?
  83. Ty już nie rozumiesz sam siebie, człowieczku…
  84. Pitał już nie był zdziwiony…
  85. Był wprost oniemiały.
  86. Nic z tego nie rozumiał.
  87. Wydawało mu się, że rozmawia sam ze sobą a przecież na przeciwko niego, przecież tuż obok, siedziała…
  88. Siedział?…
  89. Nie mógł tego zrozumieć.
  90. Pomyślał, że mógł tego nawet dotknąć, tak było blisko.
  91. - Chyba nie wypada – powiedział półgłosem Pitał i uszczypnął się w udo.

    Zjawa proponuje Pitałowi by ją uszczypnął

  92. - Jestem! Jestem!
  93. Przecież czujesz że to nie sen, nie mara…
  94. No co się wstydzisz?
  95. Uszczypnij mnie.
  96. No śmiało…
  97. Dotknij mojego ciała…
  98. - Aaa! – zawołał Pitał gdy dość mocno uszczypnął to dziwadło.
  99. Zdumiało go, że choć palcami czuje inne ciało to ból odczuwa sam.
  100. - I co?…
  101. Przekonałeś się już?
  102. To teraz mów co chciałeś ode mnie…
  103. Albo nie, nie musisz mnie o nic pytać…
  104. Znam przecież wszystkie twoje pytania…

    Pojawienie się strażnika przerywa koszmarny sen Pitała

  105. - Najjaśniejszy Panie… – usłyszał przerywający drzemkę głos strażnika
  106. - Najjaśniejszy Panie, podano kolację.
The Mourners  Evelyn De Morgan

The Mourners Evelyn De Morgan

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

029 – Konfesjonał – Drugie wyznanie Penelopy

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 20 marzec 2009 at 8:39

Konfesjonał – Drugie wyznanie Penelopy

beguiling-merlin-l

The Beguiling of Merlin Sir Edward Burne-Jones

by Lucyna Zbroszczyk

  1. Miałam sen…
  2. Czy podświadomie pragnęłam zostać tam, wtedy….
  3. Pieprzyć się w tym niezwykłym miejscu z Ulissesem?
  4. Czy zawsze mój rozum zwycięża z pragnieniami?
  5. Widziałam klasztor, zbudowany na skraju urwiska skalnego.
  6. Stanęłam u jego wrót, jakiś zakapturzony zakonnik pociągnął za sznur, rozległ się dzwon.
  7. Ktoś poprowadził mnie podwojami wirydarza do bocznej części bryły klasztoru.
  8. Znalazłam się w klasztornej celi; ciemnej, rozświetlonej nikłym światłem księżyca, wpadającego przez maleńkie okno.
  9. Przy jednej ze ścian stał klęcznik, przed którym, na ścianie wisiał wizerunek Jezusa ukrzyżowanego,
  10. Przy przeciwległej ścianie, na ziemi leżała mata słomiana i jakaś jutowa derka.
  11. Chyba jutowa… Nie jestem pewna…
  12. Usiadłam tam i poczułam przerażenie, jakbym znalazła się w miejscu, skąd nie ma powrotu.
  13. Ten sen był niezwykle wyraźny, plastyczny, jakby to wszystko się działo naprawdę.
  14. I wtedy, w tej ciszy, usłyszałam wyraźne szuranie.
  15. Jakby ktoś stąpał po korytarzu, ale nie chciał być słyszany.
  16. W drzwiach pojawiła się  sylwetka człowieka…
  17. Zbliżał się do mnie, a ja zamierałam ze strachu
  18. Jak sparaliżowana, nie mogłam mówić, nie mogłam krzyczeć
  19. Chyba nawet nie chciałam.
  20. A on uklęknął przede mną, położył mi palec na ustach
  21. Poczułam jego rękę na ramieniu, jakby mówił ” nie obawiaj się mnie “.
  22. Czy to był jeden z braci zakonnych?
  23. Nie wiem. Chyba chciałam, aby nim był.
  24. Zaczął gładzić mi szyję, drugą dłoń wplatal mi we włosy, a ja zadrżałam.
  25. Dotykał moich brwi, oczu
  26. Muskał opuszkami palców usta,
  27. Gdy przysunął się bliżej, chcąc dotknąć piersi,  poczułam, że ma erekcję i pomyślałam : to przecież mężczyzna, też czuje, pragnie, kocha.
  28. A ja byłam taka samotna.
  29. On mnie dotykał, a ja rozluźniłam się zupełnie.
  30. Poczułam gorące pragnienie, byłam gotowa go przyjąć w sobie…
  31. Obudziłam się.
  32. Usiadłam na łóżku i zdałam sobie sprawę, że w tym śnie nie było Ulissesa.
ophelia-cabanel-l

Ophelia Alexandre Cabanel

_________

Copyright by Lucyna Zbroszczyk & Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

028 – Ksiega świadectw – Czwarte

In Anielskie Wersety, Księga Świadectw on 20 marzec 2009 at 8:38

028 – Ksiega świadectw – Czwarte

madonna-lilies-l

Madonna of the Lilies William-Adolphe Bouguereau

  1. Ja Pitał, opowiem wam dlaczego czasami budzę się w nocy z krzykiem.
  2. To wydarzyło się wówczas, gdy oglądałem pięknego motyla, który usiał na parapecie.
  3. Miał miękkie jedwabiste skrzydła.
  4. Mienił się przecudnymi kolorami
  5. Gdy weszli kapłani odleciał…
  6. Ubrani w jakieś dziwne, staroświeckie stroje; zupełnie nie z tej epoki i zażądali uwięzienia Jezona.
  7. - Ludzie! Na Boga! – O co wam chodzi?
  8. Co wy chcecie od tego mistyka?
  9. To przecież wędrowny kaznodzieja, co on wam może przeszkadzać? – zapytałem wytrącony z równowagi.
  10. - Nie szanuje prawa – odrzekli prawie zgodnym chórem.
  11. – Na Boga! Nie można szanować prawa bardziej niż człowieka temu prawu poddanego! – zawołałem.
  12. - Prawo jest prawem – odpowiedzieli – jest świętością daną przez Boga, a kto wykracza poza prawo musi być osądzony!
time-l1

Time, Death, and Judgement George Frederic Watts

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

027 – Księga Świadectw – Trzecie

In Anielskie Wersety, Księga Świadectw on 20 marzec 2009 at 8:37

027 – Księga Świadectw – Trzecie

flagellation-christ-l

The Flagellation of Christ William-Adolphe Bouguereau

Niepokój Jadusza

  1. Jadusz był pełen niepokoju: „Sam nie wiem?!…
  2. Przecież on sam tego chce…
  3. Potrzebuje mnie aby się spełniło…
  4. Ktoś to musi zrobić…
  5. A jednak mimo że zostanę przeklęty, nie mogę tego zrobić.
  6. Moje imię będzie wyklęte…
  7. A jeżeli tego nie zrobię to jak wtedy wypełnią się Pisma, że tak się stać musi?” – myślał.

    Niepokój Otra

  8. Otr, patrząc na Jezona odnosił wrażenie, że on nie czuje grożącego mu zagrożenia.
  9. - Człowieku! Quo vadis?
  10. Mówię ci że nie warto…
  11. Opuść Jeruszę!
  12. Pójdziemy z tobą!
  13. Oni uwolnią Arabasza.
  14. Bardziej się boją ludzkich umysłów niż zbrodni…. – powiedział do Jezona.
  15. - Pan stworzył diabła aby nas próbował! – odpowiedział Jezon.
  16. - Po co?… By czuć gorycz niespełnienia?… – próbował Otr.
  17. - Już za późno… Sam tę drogę wybrałem. – Jezon machnięciem ręki urwał dyskusję.

    Pytania Jadusza

  18. Przecież on wiedział… – zastanawiał się Jadusz
  19. - Przecież on musiał wiedzieć, że to co robi może być osądzone najsurowiej.
  20. Często przechodził obok wzgórza kaźni.
  21. Słyszał jęki, znał wszystkie przekleństwa.
  22. Słyszał, jak klęli Bogów, aniołów, diabłów…
  23. I klęli też matki.
  24. Swoje matki, za to, że ich na taki los urodziły.
  25. Nienawidzili swoje matki.
  26. Konali w męczarniach, jeszcze za życia dziobani przez ptaki.
  27. Klęli te ptaki i je też znienawidzili.
  28. Kto i po co wymyślił tak okrutną śmierć? – Jadusz nie wiedział.
  29. Wiedział, że być może w niedalekiej przyszłości Jezon będzie musiał zmierzyć się z ciężarem tego kawałka drewna, z ciężarem swojego ciała przebitego na wylot kołkami.
  30. Pewno Jezon wiedział, ale być może nie wierzył.
  31. Być może nie wierzył, że to spotka jego, właśnie jego – tego który głosi miłość, który dawał ludziom wybawienie i Boga; ani dobrego ani złego tylko sprawiedliwego.
  32. Czy Jezon nie wierzył, że może go spotkać ten najgorszy z losów.
  33. Czy on nie wierzył, że komuś przyjdzie do głowy by sięgać po to co on ma najcenniejszego, po jego życie?
  34. A może wiedział, ale nie nie chciał uwierzyć, że to właśnie on został wybrany przez tą gwiazdę i być może przez tą gwiazdę będzie musiał pójść do nieba.
  35. Poprzez bezsensowną okrutną męczarnie…
  36. Czy on ma w sobie taką nadludzką moc?
pieta-l

Pieta William-Adolphe Bouguereau

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

026 – Piąta Księga Wędrowców – Ulisses – cz.1

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:36

026 – Piąta Księga Wędrowców – Ulisses – cz.1

song-angels-l

Song of the Angels William-Adolphe Bouguereau

Kasper przyprowadza Abiszę

  1. A pewnego dnia, nie tak długo po tym, jak Ulisses i Penolopa wprowadzili się do kolejnego, wynajętego mieszkania, Kasper przyprowadził Abiszę.
  2. Wkrótce Abisza zaprzyjaźniła się z Penolopą i zaczęła częściej, już sama, bywać w ich domu.
  3. Była kilka lat młodsza od Penolopy i wprowadziła do nich trochę naiwno młodzieńczej frywolności.
  4. Często opowiadała o swoich kłopotach i po jakimś czasie zaczęła traktować Penolopę jak swoją starszą siostrę.
  5. Penolopa akceptowała taki układ i zawsze służyła Abiszy siostrzaną radą.

    Abisza i Ulisses zostają kochankami

  6. Nie wiadomo jak to się stało, ale pewnego dnia Ulisses i Abisza zostali kochankami.
  7. Ulisses czuł wyrzuty sumienia…
  8. Nie mógł spojrzeć Penolopie w oczy, tej wspaniałej i mądrej kobiecie.
  9. Czy to zwykła ciekawość?… A może siła namiętności powodowała że przespał się z Abiszą?
  10. Nie wiedział.
  11. Tak czy inaczej, nie było mu z tym dobrze.
  12. Nie. Nigdy w łóżku nie rozmawiali o Penolopie.
  13. Czuli że popełniają jakieś wykroczenie, występek przeciw tej którą chyba oboje kochali, ale nie rozmawiali.
  14. Ulissesa fascynowało, że ciało Abiszy drżało pod każdym jego dotknięciem.
  15. Wyzwalało to w nim niewiarygodne męskie siły.
  16. - Drżyj… Nie zatracaj tego. Nie wstydź się tego co czujesz – szeptał Ulisses.
  17. Był z siebie dumny przy każdym kolejnym numerze…
  18. I przypominała mu się jego pierwsza „prawdziwa” kochanka która przed laty wyciskała z niego ostatnie poty. Nie podejrzewał wtedy, że stać go na tyle.
  19. Aż kiedyś powiedziała mu, że chyba ją traktuje jak sportowiec zawody, a nie jak kochanek kochankę.
  20. A teraz z Abiszą przeżywał to samo.
  21. Cofał się do wczesnej młodzieńczej męskości i wydawało mu się, że nie ma to żadnego związku z Penolopą.
  22. Przecież nie kochał Abiszy…
  23. Łączył go z nią tylko seks i był pewien, że niebawem znudzą się sobą i pozostaną w wspaniałej, zażyłej przyjaźni.
  24. A sytuacja stawała się coraz trudniejsza.
  25. Ulisses nie mógł znaleźć rozwiązania swojego związku z Abiszą.
  26. Abisza bywała często w ich domu, uśmiechali się, razem jedli…
  27. Czuł się głupio wobec Penolopy, której gotował niezasłużone cierpienie.
  28. Nie mógł już tego wytrzymać.
  29. Któregoś dnia powiedział Penolopie, że musi trochę pobyć sam ze sobą.
  30. - Trochę – powiedział.
cloister-world-l

The Cloister or The World Arthur Hacker

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

025 – Księga Świadectw – Drugie

In Anielskie Wersety, Księga Świadectw on 20 marzec 2009 at 8:35

025 – Księga Świadectw – Drugie

The Angel of Death Evelyn De Morgan

The Angel of Death Evelyn De Morgan

Jezon próbuje wyjaśnić

  1. Usiedli przy stole.
  2. Wszyscy razem.
  3. I wspominali swoje wędrówki.
  4. A pamiętasz Jezonie… Wtedy gdy byłeś na pustyni… Opowiadałeś przecież…
  5. Wtedy, gdy wątpiłeś, że można ludziom cokolwiek przekazać…
  6. Kiedy wątpiłeś, czy dasz radę; kiedy wątpiłeś czy stać cię na podjęcie wyzwania? – zapytał Otr.
  7. Tak… – odpowiedział Jezon – …to stało się wtedy.
  8. Wtedy dopiero zrozumiałem, że jedynym władcą człowieka jest jego Rozum.
  9. To wtedy powiedziałeś, że to twój rozum jest twoim jedynym panem i jedynym Bogiem…
  10. I wtedy powiedziałeś, że panu Bogu swemu, jednemu Bogu będziemy pokłony oddawać…
  11. Otr patrzył na Jezona z podziwem.
  12. Wtedy poczułem tą niewiarygodną siłę by odrzucić cały ten brud, mity, pustą religię…
  13. To wszystko nie pozwala trzeźwo i twórczo myśleć.
  14. To przeszkadzało człowiekowi być twórczym.
  15. To przecież oni, to bezmyślni kapłani wmówili człowiekowi, że bez ich Boga życie będzie puste…
  16. Że tylko w ich Bogu znajdą pocieszenie dla swojego rozumu.
  17. I robili to po to, by im ten rozum zabrać; by nie mogli swobodnie i bez ograniczeń myśleć…
  18. By włożyć człowieka w jakieś ramki…
  19. Uformować na sposób dla nich wygodny…
  20. Przyporządkować, uniformizować, by móc na niego wpływać, by móc go kontrolować w całej jego działalności.
  21. Przecież jest prawo, które reguluje zachowanie człowieka wśród innych ludzi…
  22. To wystarczy.
  23. Tam, w tych kodeksach jest zapisana wolna wola człowieka, co człowiek może a czego nie może, by nie mordował, nie kradł bo wówczas szkodzi innym.
  24. I to wystarczy.

    Pocałunek Jadusza

  25. I wtedy podszedł do niego Jadusz i rozłożywszy ramiona ucałował go w powitalnym uścisku.
  26. Taki on już był.
  27. Zawsze się witał w ten sposób.
  28. Zawsze życzliwy dla ludzi…
  29. I ten jego uśmiech…
  30. To dzięki temu zdobywał sobie przyjaciół; właśnie tym życzliwym uśmiechem.
  31. Nawet w chwilach grozy.
  32. - Witaj Jezonie! – powiedział – Jak to dobrze znowu ciebie widzieć…
  33. „Oto jedyny z moich przyjaciół.” – pomyślał Jezon – „Na niego zawsze mogę liczyć.
  34. On jedyny mnie nie zawiedzie.
  35. Cóż by się stało, gdyby Jadusz wiedziony jakąś egocentrycznością tego nie zrobił?
  36. Gdyby myślał tylko o sobie, o swoim dobrym imieniu…
  37. Jak mi go żal…
  38. On przecież musi wiedzieć, że jego imię zostanie zhańbione; że już nigdy żadna matka pieszcząc swoje dziecko nie użyje jego imienia.
  39. Ale zachował się jak człowiek.
  40. Jak przyjaciel…” – myślał Jezon, gdy zakładano mu kajdanki
  41. - Jedyny z nich, który nie zwątpił.
  42. Prawdziwy i szczery przyjaciel; choć imię jego zostanie przeklęte.

    Phosphorus and Hesperus  Evelyn De Morgan

    Phosphorus and Hesperus Evelyn De Morgan

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

024 – Trzecia Księga Pitała

In Anielskie Wersety, Księga Pitała on 20 marzec 2009 at 8:34

024 – Trzecia Księga Pitała

Angel Musician, Ross0 Fiorentino

Angel Musician, Ross0 Fiorentino

Pitał rozważa o szansach Jezona

  1. Pitał zdawał sobie sprawę z tego, że szanse Jezona są nikłe. Zadarł przecież z hierarchią, zadarł z tymi którzy głosili jedyne prawdy; podważał ich nieomylność…
  2. Ci, co tak dużo krzyczą, właśnie teraz, w tej chwili, szykują grób swojej władzy. Wcześniej czy później…” – uświadomił sobie Pitał.
  3. Wiedział również że ci, śmiertelni, teraz swojej władzy nie popuszczą. Są bowiem składnikiem tego samego łańcucha pokarmowego.
  4. A żyje im się całkiem wygodnie…
  5. - Niby dlaczego mieli by podcinać gałąź na której siedzą? – zapytał Pitał Ulissesa
  6. Czy nie lepiej wyciąć to drzewo które chce wypijać te soki, które oni piją?
  7. Czy nie lepiej?

    Pitał udowodnia czytelnikowi że jest znakomitym obserwatorem przyrody

  8. Wielokroć Pitał z niegasnącym zainteresowaniem przyglądał się puszczy.
  9. Widział jak duże drzewa zasłaniały światło tym mniejszym, rosnącym pod nimi.
  10. Widział jak te małe, jeżeli udawało im się przetrwać, po jakimś czasie wypijały sok tym, które kiedyś były tak wspaniałe i mocne. Miały (jak Pitał nazywał) mocniejsze ssanie.
  11. Widział jak te stare zaczynały umierać a na ich miejscu tryumfalnie rozrastały się te młode.
  12. Widział także, że te stare, po śmierci, gniły i stawały się pożywką dla tych, które kiedyś takie biedniutkie teraz stawały się olbrzymami.
  13. Stawały się doskonałością!
  14. I zasłaniały światło tym, które rosły pod nimi.
  15. Pitał znakomicie wiedział, że drzewa rosną bardzo powoli.
  16. Zwłaszcza te które mają dużo liści.
  17. Zwłaszcza te, które długo żyją.

    Pitał zastanawia się nad przyrodzoną człowiekowi mistyką

  18. Zastanawiał się też nad tym, czy swej przyrodzonej potrzeby mistycznej nie mógłby człowiek wykorzystać w sposób bardziej twórczy.
  19. “I cóż ja mam zrobić z tym nieszczęsnym Jezonem?…” – zadumał się Pitał.

    Pitał postanawia spotkać się z Jezonem

  20. Pitał postanowił wezwać Jezona.
  21. Ot tak, na rozmowę.
  22. Chciał się na własne oczy przekonać, kim jest ten człowiek który w stosunkowo niedługim czasie potrafił wyprowadzić z równowagi całą władzę cywilną.
  23. Tyle przecież o nim mówiono.
  24. Chciał poznać człowieka, który postawił swoje życie do dyspozycji śmierci w imię jakiś idei.
  25. Chciał poznać tego człowieka bo istniała minimalna szansa, że ten mistyk nie będzie musiał umierać.

    Pitał o śmierci

  26. Pitał nie lubił śmierci.
  27. Był już człowiekiem niemłodym i wiedział, że niedługo i po niego przyjdzie.
  28. Przeżył swoje życie godziwie i nie chciał przed jego końcem spotykać się z nią niepotrzebnie.
  29. Usiadł w swoim ulubionym fotelu i zamyślił się…
  30. Jak to właściwie jest?
  31. Jak to jest z życiem i ze śmiercią.
  32. Czy śmierć jest częścią życia?
  33. Czy może jest oddzielnym bytem?
  34. A narodziny?
  35. Czym jest ten stan od momentu zapłodnienia do urodzenia?
  36. Kapłani twierdzą, że człowiek ma dwie fazy życia: życie, i życie pozagrobowe…
  37. Życie pozagrobowe?

    Pitał rozważa o życiu

  38. Pitał jako człowiek, jak już wspomnieliśmy, nie gardzący myśleniem i zajmujący się funkcjonowaniem języka, zaczął pogłębiać problem: „Życie? A mówią też życie pozagrobowe? Czyli coś co nie żyje jednak żyje…”
  39. Mózg mu podpowiadał że coś tu nie gra, nie mógł zrozumieć jak to możliwe, by żyło coś co przecież nie żyje; nie umiał znaleźć logicznego rozwiązania tego problemu.
  40. Jeżeli przyjmiemy, że istnieje życie „pozagrobowe”, nazywane przecież życiem, to musi ono do tego, nazwijmy go życiem “przedgrobowym”, być podobne…
  41. Czy to tak jak z pieczywem?
  42. Jest przecież chleb, są bułki…
  43. Wszystko to zrobione z mąki a jednak różni się i formą i smakiem,
  44. Niby to samo a inne.
  45. A życie?
  46. Czy to, że jak ludzie tego chcą też ma dwie formy, czy to oznacza, że owo życie pozagrobowe gdzieś istnieje, gdzieś musi się toczyć?
  47. Nie podobała mu się nazwa „życie”.
  48. Bo skoro ktoś żyje mimo że umarł to może nie istnieje śmierć?
  49. A może życiem należało by nazwać tylko fizyczne istnienie?
  50. Tylko tę fizyczną formę, bezmózgową formę istnienia…
  51. Przecież mówimy że kwiat, zanim umrze też żyje…
  52. To jak by można wówczas nazwać ten stan drugi, ten który nazywany jest „życiem pozagrobowym”?…
  53. Czy są to dwa stany tego samego?…
  54. Czy podobieństwo nazwy jest tylko przypadkowe?
  55. A jeżeli nie, to co z tego wynika? – zapytał Pitał.

    Pitała pochłania rozważanie o życiu pozagrobowym

  56. „A jakby tu wprowadzić rozróżnienie…” – spekulował dalej – „…Życie, to istnienie. To bycie… Fizyczna egzystencja od momentu urodzin do momentu śmierci.
  57. Cóż w takim razie było by potrzebne do życia?
  58. Pokarm? Ciepło? Czy tylko to, co wytwarza fizyczną energię?
  59. Chyba nic więcej.
  60. Przecież tak żyją pierwotniaki, prymitywne formy białkowe, i tak też żyją rośliny…
  61. Czy rośliny też żyją pozagrobowo?
  62. A co potrzebne jest do życia człowiekowi?
  63. Przecież gdyby go zamknąć do klatki, dawać jeść i ogrzać…”
  64. Pitał słyszał o przypadku zamkniętego w piwnicy dziecka któremu dawano tylko strawę.
  65. Ten zamknięty człowiek nie umiał mówić, nie miał kontaktu z tym wszystkim co „człowiek” wytwarzał, nie wiedział nic o tym co działo się poza jego piwnicą.
  66. Czy on żył?… – Pitał zasępił się
  67. Czy on żył „życiem”, czy tym drugim, jak to oni nazywają „życiem pozagrobowym” tym, które ma następować po śmierci…
  68. Czy ta druga forma życia?
  69. Czy aby jest to forma? – zapytał sam siebie
  70. Czy jest to forma czy zupełnie samodzielny byt?
  71. Skąd się to u licha bierze?…
  72. To pierwsze „życie” wydawało się dość jasne… Plemnik natrafia na jajko… Pyłek wpada do kielicha…
  73. A to drugie „życie”?
  74. Czyżby do jego narodzin potrzebna była śmierć?” – Pitał był wyraźnie zakłopotany
  75. To co w takim razie jest potrzebne człowiekowi do śmierci?
  76. Co musi być spełnione, by akt ten się dokonał?
  77. Co jest potrzebne by człowiek umarł?

    Pitał odczuwa intelektualną bezradność

  78. Pitał poszukał w pamięci i przypomniał sobie, że kiedyś czytał na ten temat jakiś wiersz.
  79. Poeta oddawał to czego on teraz nie potrafił wyrazić.
  80. Wstał i podszedł do biblioteki.
  81. To był chyba J. Joyce… – poczuł przebłysk pamięci.
  82. Długo szukał po półkach, wertował, lecz nie znalazł.
  83. Nie mógł też sobie przypomnieć treści.
  84. Pamiętał sens lecz nie mógł przypomnieć sobie słów.
  85. A może się mylę?… – Ponownie zasiadł w swoim ulubionym fotelu i kontynuował rozmyślanie
  86. „Mamy więc chyba pierwszy pewnik: Są dwa stany, a może dwie formy, a może nawet samodzielne byty, tego co nazywa się „życie”.
  87. A skoro nazywamy to „życiem”, oba jedną nazwą, to wygląda na to że stany te są ze sobą nierozerwalnie związane.”
  88. - Ciekawe, czy tylko w jednym kierunku?” – zadał głośne pytanie.
  89. „A jak to, co nazywamy życiem, wpływa na to co nazywamy życiem pozagrobowym? Czy istnieje także wpływ odwrotny? Jeżeli jest to jaki?…”
  90. Mimo dużego doświadczenia w myśleniu Pitał czuł szum w głowie, pojęcia nakładały na siebie nie pozwalając na jasne przedstawienie problemu.
  91. To przecież jak sen motyla – wyszeptał skrajnie zmęczony, przypominając sobie chińskiego mistrza Chuang Chu.
  92. Doszedł do wniosku że dzisiaj nie jest w stanie rozświetlić ciemności swojego umysłu i wówczas usłyszał kroki…

    Pitał spotyka się z Jezonem

  93. - Panie!… Przyprowadzili Jezona…
  94. Przez moment był niezadowolony, lecz po chwili pomyślał, że może ten mistyk zapłodni jego myślenie i uda mu się wreszcie znaleźć rozwiązanie problemu dwupostaciowego życia.
  95. - Wprowadzić! – powiedział Pitał takim samym tonem, jakiego używają wszyscy wybitni władcy.
  96. I wprowadzono go…
  97. Pitał zobaczył przed sobą młodzieńca dwudziestoparoletniego, o inteligentnym, jak to ocenił, wyrazie twarzy, trzymającego się prosto i dzielnie.
  98. Widać było że nieczęsto zjada pełny posiłek a ogorzała twarz wskazywała że często przebywa na powietrzu.
  99. - Zostawcie nas samych – Pitał kategorycznym machnięciem ręki pozbył się świadków.
  100. Mimo że Pitał był człowiekiem spostrzegawczym i w pierwszym oglądzie zauważał wiele cech rozmówcy, postanowił przyjrzeć się mu dokładniej.
  101. - Proszę usiąść – wskazał Jezonowi miejsce.
  102. Jezon usiadł, i widać było że nie jest zakłopotany jak to zwykle czynili goście Pitała.
  103. Siedział spokojnie i Pitał odniósł wrażenie, że nawet ta przedłużająca się chwila ciszy nie wywołuje w Jezonie żadnego niepokoju.
  104. - Więc to ty jesteś ten słynny Jezon? – zapytał wreszcie Pitał.
  105. - Tak mnie nazwali – odpowiedział przybysz.
  106. - Czy wiesz że możesz zostać oskarżony?
  107. - Wiem.
  108. - I cóż ty na to?
  109. - Wiem, że przypisują mi czyny które nie miały miejsca…
  110. Wiem również że nie mogę być oskarżany o to że ludzie mają potrzebę wyobrażania sobie więcej niż widzą…
  111. Nie moja to wina, że patrząc na chmury widzą wielbłądy…
  112. - A jak myślisz czyja? Może chmur? – Pitał postanowił sprawdzić możliwości intelektualne rozmówcy.

angel-fra-angelico-l

Angel, Fra Angelico


023 – Konfesjonał – Pierwsze wyznanie Penolopy

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 20 marzec 2009 at 8:33

023 – Konfesjonał – Pierwsze wyznanie Penolopy

The Kiss Francesco Hayez

The Kiss Francesco Hayez

W roli Penolpy – pani Lucyna Zbroszczyk

  1. Wróciłam do domu zmęczona i marzyłam tylko, aby wejść do wanny.
  2. Leżałam w pachnącej kąpieli, piłam drinka i nagle poczułam falę podniecenia; wsunęłam rękę między nogi i zaczęłam pieścić ręką nabrzmiałe wargi sromowe, drugą ręką gładziłam ciało, piersi, szyję, aż dotknęłam twardniejącej łechtaczki.
  3. I wtedy zapragnęłam tylko jednego – kochać się z Ulissesem.
  4. Wyszłam z wanny, okryłam się ręcznikiem i skierowałam się do sypialni.
  5. On już tam był, leżał na łóżku, sączył drinka.
  6. Był nagi.
  7. Jego naprężony członek pulsował, widać było, że czeka na mnie.
  8. Patrzyłam na niego, jak tam tak leży i pomyślałam , jak bardzo go kocham.
  9. Uklęknęłam przy łóżku i zaczęłam całować jego stopę.
  10. Wsunęłam duży palec do buzi i ssałam go, zrobiła to samo z drugą stopą.
  11. To jakby hołd złożony jemu, jak obmywanie stóp przez Jezusa, takie poddaństwo i jednocześnie oznaka wielkiej miłości.
  12. Potem całowałam łydki, kolana…
  13. Mój język smakował teraz skóry wnętrza ud, zbliżał się do pachwiny…
  14. Koniuszkiem języka wodziłam po główce penisa, wślizgując się w maleńki otworek.
  15. Zlizałam kropelkę jego soków.
  16. Słyszałam pomruki zadowolenia Ulissesa.
  17. Uwielbiałam mieć tę świadomość, że daje mu rozkosz, że mogę mu dać całą siebie, nie tylko ciało, ale też duszę.
  18. Objęłam wargami penisa, wsuwając go głęboko do buzi, aż poczułam go w gardle.
  19. Ssałam łapczywie.
  20. Wtedy poczułam, jak palce Ulissesa wsuwają się we mnie.
  21. Czułam rozlewającą się po ciele falę rozkoszy.
  22. Byłam tak podniecona, że świat przestał istnieć.
  23. Czułam w sobie palce Ulissesa, które zbierały moją wilgoć.
  24. Wiedziałam, że za chwilę osiągnę wyżynę swego podniecenia, spełnienie…
  25. Poczułam również, jak ciało Ulissesa sztywnieje, penis zaczyna pulsować i wyrzucać kaskady soków.
  26. Zlizywałam je z lubością, połykając.
  27. Moja pochwa pulsowała oblepiając palce Ulissesa.
  28. Wtedy on zbliżył te palce do moich ust, i posmakowałam siebie.
  29. W moich ustach zmieszały się nasze soki.
  30. Pocałowałam Ulissesa namiętnie, wtuliłam się w niego i czułam, jak nasze ciała się powoli rozluźniają.
  31. Była tylko cisza i my.
  32. Tak wtulona, zasypiałam i po raz kolejny czułam, że jestem cholerną szczęściarą.
guardian-angels-l

Guardian Angels, Mann

_________

Copyright by Lucyna Zbroszczyk & Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

022 – Czwarta Księga Wędrowców – Penolopa

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:32

022 – Czwarta Księga Wędrowców – Penolopa

gs-christ-child-stokes-l

Christ Child and Angels, Stokes

W roli Penolpy – pani Lucyna Zbroszczyk

  1. Penelopa nie mogła zasnąć, wciąż i wciąż wracał jeden obraz, kiedy to Ulisses opuszcza knajpę w towarzystwie tej dziewczyny.
  2. Nie… Nie żeby była zazdrosna, ale…
  3. To był jeden z tych wieczorów, kiedy całą paczką chodzili napić się i wesoło spędzić czas.
  4. Penelopa patrzyła na Ulissesa, który mało mówił, ale stawał się niecierpliwy.
  5. Jego wzrok zaczął błądzić po sali; w końcu wstał i poszedł do barku.
  6. Rozmawiał z jakaś kobietą, śmiali się, a Penelopa nie mogła przestać patrzyć w ich stronę.
  7. Kochała go tak bardzo, był dla niej mistrzem, nauczycielem, przyjacielem, kochankiem, że zrobiłaby dla niego wszystko.
  8. Nie potrafiła jednego; pogodzić się z tym, że inne kobiety mogą dotykać jego ciało i że on jest w środku ciała innej kobiety.
  9. Nigdy nie robiła mu wymówek, gdy wracał od innej kobiety, pachnący jeszcze jej perfumami,wręcz przeciwnie, cieszyła się, że już jest w domu, robiła mu kąpiel i kawę.
  10. Potem długo patrzyła na niego, gdy zasypiał, czuła się wtedy tak szczęśliwa i wreszcie bezpieczna, bo znów był z nią.
  11. Wtedy, kiedy tak patrzyła na Ulissesa, na jego oczy, które wprost pożerały tę dziewczynę, nie mogła się pozbyć tej natrętnej myśli ” znów będziesz zasypiała wtulając twarz w mokrą od łez poduszkę “.
  12. I ten jeden moment, kiedy Ulisses patrzył tej lali głęboko w oczy, przesądził o wszystkim.
  13. Wtedy już wiedziała, że od teraz wszystko będzie inaczej.
Sleep and His Half Brother Death John William Waterhouse

Sleep and His Half Brother Death John William Waterhouse


_________

Copyright by Lucyna Zbroszczyk & Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

021 – Konfesjonał – Szóste wyznanie Sary

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 20 marzec 2009 at 8:31

021 – Konfesjonał – Szóste wyznanie Sary

angel-burn-jones-l

Angel, Burne-Jones

  1. Jak dziewczynki wychodzą do szkoły to zawsze się odwracają w tym samym miejscu, i machają…
  2. A ja, jeżeli mam pracę na druga zmianę, stoję w oknie. I tak sobie chwile machamy.
  3. Wczoraj, jak wyszły chciałam jeszcze na chwile wejść do łóżka poleżeć w spokoju. Pomarzyć.
  4. Chyba trzeba by pomalować ściany w tym roku, może przed świętami – pomyślałam.
  5. Wtedy też o tym próbowałam myśleć.
  6. Najpierw mnie zbił, a potem zerwał ze mnie szlafrok.
  7. Na siłę rozchyla mi nogi i od razu wszedł we mnie z dużą siłą.
  8. Błagam, aby tego nie robił, ale on czuje radość i satysfakcję.
  9. Wszystko mnie boli, czuje się zeszmacona, zdominowana bez reszty.
  10. Pochwa, wszystko w środku mnie boli. Jestem bardzo sucha i tarcie jest duże.
  11. Narasta we mnie nienawiść i obrzydzenie.
  12. Trzęsę się ze strachu, bólu i żalu.
  13. On mnie pieprzy a ja myślę aby jak najszybciej skończył bo i tak się nie wyrwę.
  14. Marzę aby być gdzieś daleko, staram się odizolować od tego co się dzieje.
  15. I wtedy myślałam, o ścianach, że można by pomalować, a potem wyobrażam sobie innego mężczyznę, który czule się ze mną kocha i jest delikatny, mówi czułe słowa.
  16. Wtedy usłyszałam zadowolony głos mojego męża: „No co kurwa, dobrze ci?”.
  17. Zadowolony, otrzepuje się, podciąga gacie i wychodzi.
  18. Szybko kieruję się do łazienki aby zwymiotować z bólu, i obrzydzenia.
  19. Biorę prysznic, ale nie mogę dobrze się umyć bo wszystko mnie boli, więc woda tylko tak po prostu spływa.
  20. Przez chwilę czuję ukojenie.
  21. Płaczę.
cup-death-l

The Cup of Death Elihu Vedder

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

020 – Księga Świadectw – Pierwsze

In Anielskie Wersety, Księga Świadectw on 20 marzec 2009 at 8:30

020 – Księga Świadectw – Pierwsze

rescue-guinevere-hath-l

The Rescue of Guinevere William Hatherell

Ateusz opowiada jak Jezon spowodował że uschło drzewo figowe

  1. - I gdy tak szliśmy w stronę miasta… – Ateusz rozpoczął opowieść – …Jezon zobaczył drzewo figowe.
  2. „Posilimy się trochę” powiedział, lecz zauważył, że na drzewie nie było nic, żadnego owocu tylko same liście.
  3. Wtedy Jezon staną przed drzewem i obrażonym głosem powiedział: „Niechaj już nigdy nie będzie z ciebie owoców.”
  4. I drzewo uschło.
  5. Rozumiesz Ulissesie!? To drzewo po prostu uschło. Liście opadły, i pozostał drewniany kikut.
  6. Nie mogliśmy zrozumieć, jak to się stało.
  7. Wówczas Jezon powiedział, że to jeszcze nic, może bowiem powiedzieć górze, aby uniosła się i wpadła do morza; i ona wniesie się i wpadnie do morza.
  8. Dlatego, bo on to mówi z wiarą i bez zwątpienia, a wiara może przenosić i góry.
  9. Kiedyś, kiedy byłem sam i nikogo nie było w pobliżu powiedziałem: „Góro! Podnieś się, i wpadnij do morza!”, nie była to wielka góra, raczej pagórek, lecz nic się nie stało.
  10. Nic. Zupełnie nic!
  11. - I co? – zapytał Ulisses Ateusza.
  12. - Może miałem zbyt mało wiary w sobie? Ale na pewno jest to możliwe. Wierzę w to gorąco.
  13. Nie wiem tylko po co Jezon zniszczył to drzewo figowe, być może w przyszłym roku dało by wspaniałe owoce.
  14. Szkoda drzewa…
  15. Ale skoro tak się stało to znaczy, że tak się stać musiało.
  16. Nie muszę wszystkiego rozumieć.

    Ateusz nie rozumie wszystkiego i godzi się z tym

  17. - Bo wiesz Ulissesie, mój rozum chyba powinien się skupić na czym innym.
  18. Bo przecież i tak nie uzyskam odpowiedzi na nurtujący mnie problem.
  19. To tak samo jak kiedyś zapytali Jezona: „Kto ci dał tę moc?”
  20. Jezon wówczas zadał pytanie; chodziło o chrzest Ana.
  21. Dobrze to pamiętam, bo Jezon zapytał: „Skąd był chrzest Ana? Czy z nieba czy z ludzi?”
  22. Ale zadał bobu!
  23. Musieli ostro kombinować bo przecież gdyby odpowiedzieli, że z nieba, to Jezon by im powiedział: „Skoro wiecie że z nieba to czemu pytacie?”
  24. A jeżeli powiedzieli by, że z ludzi, to jak mogli by nie wierzyć w to, w co wierzą ludzie.
  25. A ludzie już wtedy mieli Ana za proroka.
  26. Myśleli, myśleli i doszli do wniosku, że nie potrafią odpowiedzieć.
  27. Wówczas Jezon powiedział do nich: „Skoro nie wiecie to i ja wam nie powiem. Myślcie sobie sami nad tym.”
  28. To jakże ja, prosty Ateusz, mogę odpowiedzieć sobie na tak trudne pytania.
  29. Czyż nie lepiej zająć swój umysłu czymś innym?

    An niepokoi się o Jezona

  30. Widać było, że An z niepokojem obserwował Jezona. Był w nim zakochany…
  31. “Może to zbyt wielkie słowo” – myślał An.
  32. Ale było to uczucie wielkie. To czym darzył Jezona nie można było inaczej nazwać.
  33. Tyle przeszli razem, że czuł, że może go obdarzać miłością.
  34. Prawdziwą męską miłością.
  35. Jezon był przecież taki wspaniały i taki mądry.
  36. Imponował mu.
  37. Zawsze potrafił powiedzieć to co myślał, i to w tak celny sposób, że dech zapierało.
  38. Czy była to miłość erotyczna, czy raczej jakieś psie przywiązanie do pokarmu którym obdarzał go Jezon. Bo przecież wtedy gdy wędrowali razem, jakże często głodni, był pełen jak nigdy dotąd.
  39. An nie wiedział, lecz czuł jakąś niewiarygodną, wspaniałą, pełnię.
  40. A teraz?
  41. A teraz Jezon, jego mistrz i przyjaciel robi coś, czego An nie rozumiał.
  42. Ten, który był największym czcicielem życia postanowił zmierzyć się ze śmiercią.
  43. An nie rozumiał, nie wiedział jak to możliwe, żeby dobrowolnie, z pełną świadomością oddawać się w ramiona tej, po pocałunku której nie ma już odwrotu.
  44. A przecież tyle jeszcze mieli do zrobienia.
  45. Nie rozumiał, a może nawet nie chciał dopuścić do siebie myśli, że Jezona może zabraknąć.
  46. Że może zabraknąć mu druha i kompana tylu wspaniałych wędrówek.
  47. Że może mu zabraknąć jego miłości.
666px-giotto_-_scrovegni_-_-31-_-_kiss_of_judas

Pocałunek Judasza, Giotto (Padova).

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

019 – Druga Księga Pitała

In Anielskie Wersety, Księga Pitała on 20 marzec 2009 at 8:29

019 – Druga Księga Pitała

Clytie Evelyn De Morgan

Clytie Evelyn De Morgan

Problem Pitała

  1. No i teraz Pitał miał problem: Jak przekonać tego, który jest przekonany?…
  2. A jak przekonać tych którzy są przekonani?…
  3. Jak przekonać, pewnych siebie nadfizyków, do fizyki?
  4. Jakich użyć argumentów by przekonać sądzących i podsądnego że są wartości większe niż ich przekonania. Że największą wartością dla człowieka, który żyje, jest jego życie, Że dla człowieka nie ma nic bardziej ważnego.
  5. Pitał, który w niejednej wojnie brał udział i widział bezwzględną kruchość człowieka, (niejeden raz) zdumiewał się tym, że prawdy niematerialne brały górę nad (co by tu nie mówić) dość lichym życiem człowieka.
  6. Zdumiewał się tym, bo działo się to stanowczo za często.

    Pitał rozważa o wojnach o przekonania

  7. Uczestniczył w wojnach toczonych o przekonania, w których ludzie ginęli przekonani, że najważniejsze są ich przekonania.
  8. Za niezrozumiały fenomen i dziw nad dziwy uważał to, że ludzie umierali, a ich przekonania pozostawały nadal.
  9. Okazywały się trwalsze od fizycznej egzystencji człowieka.
  10. Ba! Ginęli również ich synowie, niepomni tego, że to samo było powodem śmierci ich ojców.
  11. Pitał rozważa o losie człowieka i o tym, z czym człowiek musi walczyć
  12. Pitał zastanawiając się nad losem człowieka pytał sam siebie:„Cóż pozostało człowiekowi w sytuacji, w której doskonale wie, że będzie żył kilkadziesiąt lat i w tym czasie będzie musiał właściwie cały czas walczyć?
  13. Będzie zmuszony walczyć o strawę dla siebie i dla rodziny. Będzie walczyć o sposób zdobywania strawy, o to aby był coraz łatwiejszy, aby nie musiał całej swojej energii poświęcać tylko temu.
  14. Będzie musiał walczyć z członkami tego samego gatunku, którzy chcą przecież dokładnie tego samego co on: nie dać się zepchnąć przez bardziej zaradnych do roli li-tylko dostarczyciela im pokarmu.
  15. Będzie musiał walczyć z chorobą, z przyrodą, z powodziami, z wichrami…
  16. Walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć a mała chwila nieuwagi w tej walce wystarczała aby zostawał spychany coraz niżej.
  17. I cóż pozostawało człowiekowi innego jak tylko szukać ratunku w prawdach wywodzących się z marzeń o lepszym losie?”
  18. Rozumiał ludzi.

    Pitał przygląda się przyrodzie

  19. Często Pitał przyglądał się przyrodzie. Z zachwytem oglądał zachodzące słońce, przebijające się przez chmury z jakąś niewiarygodną grozą. Zastanawiał się, co w jest nim, w jego duszy takiego, że odbiera to zjawisko jako groźne, jako nadprzyrodzone.
  20. Zastanawiał się, co w tym zjawisku budzi jego niepokój.
  21. Wyobrażał sobie ludzi, żyjących przed wiekami, tych, którzy (jak mówił) budowali człowieka; bo nie miał wątpliwości, że człowiek jest twórczy i z pokolenia na pokolenia dodaje coś do swego człowieczeństwa; wyobrażał sobie jak ci ludzie musieli być przerażeni widząc niszczące dzieło pioruna…
  22. Jak bardzo chcieli to sobie wytłumaczyć.
  23. Jak bardzo chcieli znaleźć prawdę. I zapewne znajdowali.
  24. Musieli znaleźć!
  25. Pitał nie był pewien czy napewno wie po co im były potrzebne te odkrycia.

    Pitał rozważa o przekonaniach

  26. Wiedział, że przekonania są w jakiś sposób przenoszone z pokolenia na pokolenie i podejrzewał że trudno było by wytłumaczyć ludziom, że piorun to nie siła jakiegoś Boga, tylko zwykła fizyka.
  27. Pitał rozważa o zmuszaniu umysłu
  28. Wiedział, że są ludzie, którzy wcale nie chcą zmuszać swojego umysłu do zajmowania się szukaniem jakichś innych rozwiązań niż te, które przekazali im przodkowie.
  29. Wiedział, że tą niechęć sprytnie wykorzystywali ci, którzy głosili że są natchnieni przez swojego (najczęściej jedynego) Boga.
  30. I zdawał sobie sprawę z tego, że jeden człowiek, choćby on sam, nie jest w stanie opanować całej wiedzy i mądrości którą stworzył Człowiek i dlatego niektóre problemy i ich rozwiązania musi przyjmować na wiarę.

    Pitał rozważa co wynika z tego, że człowiek krótko żyje

  31. To dlatego że człowiek tak krótko żyje; to dlatego musi wierzyć że jest tak, jak mu mówią inni. Bo człowiek (chcąc czy nie chcąc) żyje w ograniczonym czasowo i przestrzennie kręgu, i nie mogąc doświadczyć, musi ufać.
  32. Musi wierzyć.
  33. Wiedział, że stąd niedaleko do mistycyzmu; tego bezrozumowego przyjmowania prawd.
  34. Czuł intuicyjnie, że miało to pewien związek z nadfizyką.
  35. Pitał o kapłanach i życiu wiecznym
  36. Doskonale wiedział, że niektórzy kapłani rozgłaszają prawdy, które opierają się na założeniu, że tylko ich wyznawcy, wyznawcy ich Boga, będą żyć wiecznie i że to ich życie wieczne będzie dopiero szczęśliwe.
  37. Że to, co się dzieje teraz, to ich teraźniejsze życie, to sprawdzenie, czy zasługują na to drugie, jak mówili pozagrobowe życie.
  38. Jakże z takiego założenia blisko do następnych konstrukcji.
  39. Do winy, do kary… Do cierpiących za nich, do zbawicieli…

    Pitał o hierarchii żyjącej w obłokach

  40. Jakże łatwo zbudować wtedy całą hierarchię żyjącą gdzieś tam; najlepiej w miejscu niedostępnym, w obłokach.
  41. - Gdzieś, gdzie nie można w chwili obecnej dosięgnąć – powiedział po cichu Pitał i pogrążył się w dalszych rozważaniach: „Hierarchię, można budować szczególnie łatwo, bo przecież wszystko opiera się na tej specyficznej konstrukcji umysłu, na tej wspaniałej umiejętności tworzenia wizji bardziej realnych niż fizyczna rzeczywistość.
  42. I jakże trudno się o nich mówi, i jakże trudno te konstrukty umysłowe, te przekonania, te wiary, obalać lub modyfikować”.
  43. Wiedział że to nie możliwe, bo zbyt wielka rzesza śmiertelnych korzystała z przywileju bycia kapłanami.
  44. Wszak oni też walczyli o swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym.
  45. Walczyli o to, by mieć lepiej; oczywiście według ich własnego wyboru.
  46. Wszak jeden orze, drugi naprawia buty a trzeci jest policjantem.

    Pitał o oraniu i władzy

  47. - Widać nie chcieli orać – mówił Pitał – ale przecież to ich wybór, dobry jak każdy inny.
  48. Nigdy nie mógł zrozumieć fenomenu rozdzielenia się tych dwóch ośrodków władzy: władzy rządzącej światem fizycznym i władzy rządzącej umysłami.
  49. Obie te władze były do siebie podobne i właściwie różniła je tylko pewna nieznaczna przewaga…
  50. - Jak to można by nazwać? – pytał Pitał, ale nie znalazł odpowiedzi.
  51. Przecież władza rządząca ciałem rządziła i duszą. Oczywiście zawsze twierdziła że rządzi tylko ciałem. A i ta druga, podobnie mówiła że chce rządzić tylko duszą ale nie omieszkiwała wtrącać się do ciała.
  52. Często zauważał, że ci od zbawienia dusz starają się sięgać do fizyczności człowieka ograniczając mu choćby życie seksualne.
  53. Był w tym głęboki sens.
  54. Bo czymże jest seks jak nie jedyną radością z tego że jest się człowiekiem?
  55. Przecież człowiek to i kobieta i mężczyzna – jakże różni nie tylko fizycznie. Jakże pomimo oczywistych podobieństw są różni!
  56. A seks?
  57. To przecież jedyne chwile, gdy te dwa tak różne stwory są ze sobą naprawdę razem.
  58. To chwile, gdy tajemnicza obcość staje się jednością, gdy dwa tak różne ciała sprawiają sobie wzajemnie niewysłowione rozkosze.
  59. o chwila gdy pryska wszelka tajemnica i człowiek staje się wreszcie sobą, zapominając o konwenansach, elegancji, o tym, że siedząc przy stole należy nóż trzymać w prawej ręce.
  60. - Jakże to kuszące by ci co rządzą umysłami rządzili również fizycznością człowieka – myślał Pitał – to przecie realizacja marzeń o absolucie.

    Pitał o władaniu duszą i ciałem

  61. Zastanawiał się również nad ciekawym fenomenem, że często ci, którzy są gorącymi wyznawcami władców duszy nie zgadzają się na władanie ich fizycznością.
  62. Starają się rozłączyć te dwa byty.
  63. Sięgał głęboko w historię i uświadamiał sobie, że jest to proces powolny, ale stale postępujący, choć słyszał o krainach, gdzie ci którzy rządzą duszami rządzą też ciałem.
  64. Dochodziły go słuchy, że nie dzieje się tam najlepiej. Nie miał jednak na ten temat zdecydowanego zdania, i cieszył się, że w kraju w którym on rządzi jest inaczej.
  65. Dawało to jakąś minimalną szansę temu biednemu mistykowi Jezonowi.

    S O S  Evelyn De Morgan

    S O S Evelyn De Morgan

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

018 – Konfesjonał – Piąte wyznanie Sary

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 20 marzec 2009 at 8:28
The Lady of Shallot - 1894  John William Waterhouse

The Lady of Shallot - 1894 John William Waterhouse

  1. Raz tylko przez wiele lat poczułam uczucie jakbym się zakochała.
  2. Gdy zobaczyłam go pierwszy raz, a we mnie jakby piorun strzelił.
  3. Czułam jak nogi mi wiotczeją, serce mało mi nie wyskoczyło, oczy zrobiły się szkliste a ręce drżały. I to dziwne uczucie w żołądku.
  4. Nie mogłam spać, nie mogłam racjonalnie myśleć, czytać.
  5. Wszędzie widziałam jego. Ale on znikł i już go nie zobaczyłam.
  6. Uczucie trzymało mnie jeszcze długo. Miałam nadzieję, że się pojawi, ale coś w środku mówiło mi, że skończyło się zanim się zaczęło.
  7. Tłumaczyłam sobie, że to kara dla mnie, że i tak nie miało szans, bo mam dzieci, a żaden facet nie będzie traktował ich poważnie.
  8. Co będzie, gdy one wyrosną i odejdą, bo przecież to nastąpi i to szybciej niż sądzę.
  9. Zostanę sama, nikomu nie potrzebna. Ta myśl mnie przeraża.
  10. Słyszę własny krzyk, który prosi o pomoc.
  11. Nikt poza mną go nie słyszy, bo jestem milcząca, zamykam się w sobie jak i w czterech ścianach. Chwilami brakuje mi powietrza. Zbiera mnie na mdłości, chcę bardzo pozbyć się tych negatywnych uczuć, bo one spalają całą moją energię, potrzebną, aby normalnie funkcjonować.
  12. Umysł w tej chwili mam totalnie rozwalony. Rozwalił się na parę kawałków. Trzeba to złożyć na nowo. Tylko czy wszystkie części będą pasowały do siebie, aby zrobić z tego całość?
  13. To, co zauważam u mężczyzn, to łatwość zdobywania ich.
  14. Jeżeli kobieta tylko chce, może zdobyć, choć na chwilkę, prawie każdego.
  15. Uwielbiają polowanie, zdobywanie kobiety, a nie zdają sobie sprawy, że często sami są zwierzyną.
  16. Każda kobieta lubi być adorowana.
  17. Chce czuć się piękna bez względu na wiek.
  18. Nie lubię patrzeć na siebie. A już całkowitą porażką jest oglądanie moich zdjęć. Patrząc na zdjęcie widzę żywą śmierć. Głęboko osadzone oczy, wpadnięte policzki. Koszmar.
  19. To jest dziwne uczucie, gdy napotykasz jakiegoś mężczyznę i nie reagujesz w żaden sposób, a na widok innego nogi ci się uginają.
  20. Czujesz drżenie wszystkich wnętrzności, gorąco, zimno, na przemian.
  21. Ten dreszczyk emocji powoduje w nas niesamowita radość i to, że czujemy się piękne, bez względu na to, co pokazuje nasze odzwierciedlenie w lustrze.
  22. Ja czuję się atrakcyjna przez chwilę, a potem zamykam się w swojej skórze i nie ma nikt tam dostępu.
  23. Zastanawiam się, czego oni ode mnie chcą, co we mnie widzą.
  24. Niby lubię być adorowana, jednak nie rozumiem pewnych zachowań. Same sprzeczności.
  25. W związkach też czuję się niepewnie. W szkole średniej podkochiwałam się w chłopaku, bardzo przystojnym, ale od razu skazałam na niepowodzenie ewentualną znajomość. Więc nic nie zrobiłam, aby pomóc swemu ewentualnemu szczęściu.
  26. Po wielu latach nasze drogi jakoś się spotkały. Okazało się, że tak jemu, jak i mnie nie powiodło się w sprawach sercowych.
  27. Przez trzy miesiące graliśmy w słowa. Każde z nas próbowało wyczuć te drugą stronę. Doszliśmy do wniosku, że mamy ochotę spotykać się.
  28. Czasami rozumiemy się bez słów.
  29. On, przez wiele lat ćwiczył kulturystykę, zresztą nadal ją uprawia.
  30. Przez parę lat spotykaliśmy się. Ani jednej sprzeczki, ale… No właśnie to, ale.
  31. W tym związku było coś bardzo dziwnego. Miał problemy z potencją.
  32. Przez wiele lat byłam wyrozumiała w tej kwestii, sądziłam, że razem możemy pokonać pewne trudności.
  33. On pewnie siłownią nadrabiał niemożność zadowolenia kobiety. W różny sposób próbował nadrobić swoje braki.
  34. Czasem był bardzo pewny siebie. Zbyt pewny.
  35. Czułam się jak dziewczyna na telefon. Kiedy pan i władca nocy ma ochotę i możliwość dzwonił do mnie z propozycją spotkania.
  36. Nie interesowały go moje dzieci, ani ewentualna przyszłość.
  37. Czułam, że się dusze w tym.
  38. Czy mam być potwierdzeniem, dla jego niepewnej męskości?
  39. A on tą męskość nadrabiał mięśniami. Taki duży mięśniak, który kocha tylko siebie.
  40. Jakieś dzikie odruchy w postaci szybkiego numerka, po którym czułam takie obrzydzenie do siebie za taką żądzę, że szybko kierowałam się do wanny i szorowałam, się do czerwoności, aby zmyć z siebie hańbę.
  41. Nigdy nie miało miejsca zbliżenie z przygodnie napotkanym mężczyzną, o którym kompletnie nic nie wiedziałam, ale i tak czułam się podle.
  42. Takie dzikie odruchy działały ekscytująco przez chwilę, a potem szybko spływały jak strumień wody po moim ciele.
  43. Nie potrafiłam poczuć się kobietą w pełni. Z uczuciami, emocjami.
  44. To były spontaniczne odruchy, z zimną krwią, dla zaspokojenia własnych potrzeb.
  45. A oni rozochoceni w pełni błysku w oczach z nadzieją na kolejny raz, którego z mojego powodu po prostu nie było.
  46. Jak zimna suka wysysałam ich i zostawiałam.
  47. Słodka zemsta czy moja natura?
  48. Ta spowiedź, to zastanawianie się nad sobą i swoim postępowaniem napawa mnie lękiem.
  49. Teraz zdaję sobie sprawę jak bardzo ograniczone jest to, co robię. Bez przyszłości, beż możliwości powodzenia.
  50. Wieczna walka z samą sobą.
  51. Czuję się bardzo niepewnie, jakby znalazła się na ruchomych piaskach, z których nie można się wydostać, bo nikt nie zaryzykuje, aby ci podać rękę i cię stąd wyciągnąć, bo sam zostanie wciągnięty przez ten piękny a jak zgubny piach.
  52. Często wracam myślami do nieszczęsnego małżeństwa.
  53. Próbuję wspominać te dobre chwile, bo takie też były, jak to w małżeństwie.
  54. Ale ten obraz zasłaniają mi sceny awantur. Gdy mąż wraca po dwóch nocach nieobecności, pijany, ale niedopity.
  55. Pewnie coś z panienkami mu nie poszło, bo o trzeciej w nocy zwalił mnie z łóżka i zatargał do kuchni.
  56. Zachciało mu się obiadu.
  57. Nie pamiętam, czego się czepiał, ale wydzierał się jak opętany. Rzucał przedmiotami.
  58. Mój ojciec był ciężko chory na raka i przeszkadzało mu jego zachowanie.
  59. Matka weszła na górę, aby grzecznie poprosić o spokój.
  60. Zaczął wyzywać ją od kurew i innych. Popchnął ją energicznie i uderzył.
  61. Nie wytrzymałam i stanęłam w obronie matki.
  62. Ale co ja mogłam zrobić z rozwścieczonym skurwysynem? Patrzyłam na ciężką maszynkę do mięsa, to na niego.
  63. Myślałam, żeby przypierdolić mu tą maszynką w łeb, to może skurwysyna zabiję i będzie w końcu spokój.
  64. W ostatniej chwili opanowałam się.
  65. Wielokrotnie chciałam go wyrzucić z domu, bez rezultatu.
  66. Założyłam spiralę, aby nie zajść w ciążę, bo będę tak ten ciężar ciągnąć bez końca.
  67. Mało było problemów to zaszłam w ciążę mając spiralę w ostatnim miesiącu przed wyciągnięciem.
  68. Lekarz stwierdziła, że to ten jeden procent, do którego należę.
  69. Kurwa mać, dlaczego właśnie ja. Myślałam, że nie wrócę do domu z rozpaczy. Mgła pojawiła mi się przed oczyma, płacz i wszystkie uczucia, jakie mogły mną wtedy szarpać.
  70. Gdy powiedziałam mężowi, że jestem w ciąży, stwierdził, że pewnie jak jego nie było to ja pieprzyłam się gdzieś po kątach i to dziecko jest na pewno nie jego.
  71. Cała ciąża to koszmar. Pierwsze parę miesięcy dźwigałem pełną butle z gazem. Raz za razem, Robiłam, co się dało, aby poronić.
  72. Ale ona trzymała się mocno.
  73. Nienawidziłam męża, siebie i to jego dziecko.
  74. W piątym miesiącu musiałam się z faktem pogodzić.
  75. A pierwsze słowa męża po porodzie, były, jaki kolor ma włosów, jakby szukał potwierdzenia, że to nie jego.
  76. Nigdy mnie nie przeprosił za swoje postępowanie.
  77. Nigdy spontanicznie nie dostałam nawet kwiatów.
  78. Po prostu własność, która nie ma prawa do życia. Ma być i usługiwać.
  79. Dawać dupy, kiedy i jak właściciel będzie miał ochotę.

    Narcissus  John William Waterhouse

    Narcissus John William Waterhouse

  80. A ja coraz bardziej miałam tego dosyć. Chociaż przez rok jeszcze myślałam, że skoro jest już dwoje dzieci to już się nie rozejdę, bo jak sobie poradzę sama z dwojgiem dzieci.
  81. Karmiłam piersią roczną córeczkę i płakałam.
  82. Zadawałam sobie pytanie: Co ja takiego zrobiłam, że tak bardzo cierpię. I kiedy to się skończy. Wielokrotnie myślałam o odebraniu sobie życia, ale byłam zbyt słaba, aby to zrobić, bo tak naprawdę, chciałam żyć.
  83. Chciałam żyć, ale nie tak, tylko normalnie. Po prostu normalnie.
  84. Po śmierci ojca długo nie mogłam dojść do siebie. Było mi wszystko obojętne.
  85. Zabrakło w moim życiu człowieka, którego naprawdę kochałam i szanowałam.
  86. Wytrzymałam w tym bagnie jeszcze pół roku. Ale kiedy „kochany mężuś” próbował wyrzucić mnie przez balkon, uznałam, że już mam serdecznie tego dosyć. I choć miałabym jeść chleb ze smalcem, to będę spała spokojnie. I to się liczyło.
  87. Wreszcie zdobyłam się na odwagę.
  88. Odeszłam.
  89. Pierwsze noce były dziwnie spokojne, nikt nie krzyczał, nie wywlekał mnie z łóżka – pełny spokój.
  90. Nawet siedmioletnia córeczka przestała się moczyć.
  91. Wszystko powoli stawało się normalne.
  92. Tak bardzo cieszyłam, że wreszcie zdobyłam się na odwagę.
  93. Tatuś wpadał od czasu do czasu, zamieszać dzieciom w mózgach, bo był bardzo zły, że się baba wychyliła.
  94. Nagle zrobił się taki dobry, a i przez chwilę przypomniał sobie, że ma dzieci i one będą doskonałe od osiągnięcia celu.
  95. Kupował różne rzeczy dzieciom, a one się cieszyły. Jak to dzieci.
  96. Tatuś taki dobry, a mamusia taka wredna, uparła się i nie chce wrócić.
  97. On przecież tak bardzo mnie kocha.
  98. A ja pierdolę takie kochanie.
  99. Jak tak ma wyglądać miłość to widocznie ja się do tego kochania nie nadaję.
  100. Moje wyobrażenie o uczuciu jest inne. Całkiem inne.
  101. Nie mogąc wpłynąć na zmianę mojej decyzji i zaciągnąć mnie do łóżka, stwierdził, że jestem bezuczuciowa, wredna, i zimna suka.
  102. Bo powinnam patrzeć na dzieci, że nie mają ojca, a nie tylko na siebie.
  103. A po co dzieciom ojciec łajdak, lepiej tak jak teraz od czasu do czasu kochany tatuś.
  104. Po sześciu latach rozłąki doszedł do wniosku pewnej nocy, że ma ochotę na mnie. A że nie otworzyłam mu drzwi, bo była noc, no i był pijany, to sobie sam otworzył paroma porządnymi kopnięciami.
  105. Pałał nienawiścią.
  106. Ja niewiele myśląc, zanim zdążył wejść z drzwiami, zadzwoniłam na policję.
  107. Wydarłam się do słuchawki, że do cholery nie utrzymam tych drzwi. Dość szybko przyjechali.
  108. Sprawa tak prosta ciągnęła się prawie rok. Przez ten czas były mąż próbował różnych sposobów, abym wycofała oskarżenie.
  109. Przecież to niemożliwe, aby tak słaba dziewczyna zaczęła walczyć o jakieś swoje prawa.
  110. Początkowo intensywnie groził i zastraszał.
  111. Potem zaczął po dobroci. Kupi i wymieni drzwi.
  112. A ja mam w dupie jego nowe drzwi. Nie pozwolę na dalsze manipulowanie i pomiatanie mną.
  113. Sprawa się skończyła. Od tego czasu trochę zrozumiał gdzie jego miejsce. Wszędzie tylko nie u mnie.
  114. Przez te wszystkie lata nigdy nie próbowałam układać sobie życia. Ale tęskniłam do tego, by móc wieczorem przytulić się do mojego mężczyzny i spokojnie zasnąć.
  115. Brakowało ni normalnej, rodzinnej atmosfery. Zaczęłam czuć i tęsknić jak kobieta.
  116. Chciałam mieć, z kim spędzić Sylwestra.
  117. Po tylu latach zamknięcia w czterech ścianach zmiana nie jest prosta.
  118. Tej mojej dzikości chyba żaden normalny facet nie wytrzyma, ale się czegoś boję.
  119. Ciągle się czegoś boję i czuję, że mężczyzna, na którym w znaczny sposób ni zależy powoli mi się wymyka i się wycofuje.
  120. Czy potrafię się w końcu przestać bać i zaufać, aby móc go zatrzymać?
  121. Tak bardzo bym chciała, ale czy potrafię?
  122. Dużo z siebie wyrzuciłam zawiści i nienawiści, ale jeszcze się blokuję i uciekam. Jeszcze brakuje mi pozbycia się leków i nabrania energii abym mogła oddać siebie, ale nie fizycznie.
  123. Chciała bym sprawić radość tej ważnej osobie, moją obecnością w jego życiu.

     Sweet Summer John William Waterhouse

    Sweet Summer John William Waterhouse

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

017 – Trzecia Księga Wędrowców – Penolopa

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:27

017 – Trzecia Księga Wędrowców – Penolopa

The Sea Maidens Evelyn De Morgan

The Sea Maidens Evelyn De Morgan

W roli Penolpy – pani Lucyna Zbroszczyk

  1. Przypomniała sobie tę mroźną noc, kiedy wędrując po górach , zgubili drogę ; było tylko pustkowie, skrzący śnieg w świetle księżyca.
  2. I oni, paczka przyjaciół, zmarznięci, zmęczeni brnięciem w wysokim śniegu.
  3. Penelopa marzyła już tylko o jednym, znaleźć się w ciepłym pomieszczeniu, wypić gorącej herbaty, przytulić się do Ulissesa i zasnąć.
  4. I nagle usłyszała okrzyk Kacpra: Ludzie !
  5. Wszyscy pomyśleli chyba to samo: On już chyba ma zwidy wskutek zmęczenia.
  6. Ale w końcu zobaczyli w ciemnościach rysujące się coraz wyraźniej postaci.
  7. Było ich dwóch, po ubiorach szybko zorientowali się, że to zakonnicy.
  8. Po krótkiej rozmowie zakonnicy zaproponowali , aby wędrowcy zatrzymali się u nich, w klasztorze.
  9. Magda nie chciała tam iść, ale Ulisses zapalił się do tego pomysłu.
  10. Penelopa usłyszała stanowczy głos Ulissesa: Jeżeli chcecie, idźcie dalej, my z Penelopą zostajemy.
  11. Penelopa widziała w jego wzroku ” to coś “.
  12. Znała dokładnie ten jego wyraz twarzy.
  13. Choć było ciemno, wydawało jej, że w oświetlonej blaskiem księżyca twarzy, w jego oczach, widzi ten błysk, który oznaczał, że w głowie Ulissesa rodzi się ” szatański pomysł “.
  14. - Wracamy z nimi – rzekła z przekonaniem Penelopa.
  15. Wyobraziła sobie, że Ulisses będzie chciał się kochać z nią w jakiejś celi klasztornej, gdzie za ścianą jakiś brat zakonny oddawał się będzie modlitwie.
  16. Ta myśl ją przeraziła.
  17. Choć była wyzwoloną kobietą, odrzucała możliwość , że może wystawiać swój tyłek na pieszczoty Ulissesowi, widząc na białych, surowych ścianach klasztornej celi wizerunek Jezusa ukrzyżowanego i słysząc szepty kilkudziesięciu zakonników, rozmawiających z Bogiem.
  18. Chciała jak najszybciej iść dalej.
  19. I czuła na sobie wściekły wzrok Ulissesa.

    Night and Sleep  Evelyn De Morgan

    Night and Sleep Evelyn De Morgan

_________

Copyright by Lucyna Zbroszczyk & Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

016 – Czwarta Księga Wędrówców – Ulisses – cz.2

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:26

016 – Czwarta Księga Wędrówców – Ulisses – cz.2

Psyche Entering Cupid's Garden  John William Waterhouse

Psyche Entering Cupid's Garden John William Waterhouse

Ciekawość Ulissesa

  1. Świtało już, gdy wychodzili z hotelu.
  2. Chłód poranka orzeźwił Ulissesa.
  3. Chciał rozmawiać.
  4. Chciał jak najwięcej dowiedzieć się o tej, jak myślał, ciemnej stronie życia.
  5. Nie ganił Joanny za to co robi; może nawet podziwiał ją za „odwagę”?
  6. … Nie umiał tego nazwać…
  7. Nie była to przecież odwaga, ale było to coś zbliżonego…
  8. Zerwanie z normami…
  9. Nonkonformizm jakiś?…
  10. A matka, a rodzina…
  11. Był bardzo ciekawy.
  12. „Toż to zwyczajny sklep z dupą…” – pomyślał.
  13. Mnóstwo pytań cisnęło mu się w głowie.
  14. I te banalne i te najważniejsze – o seks.
  15. Rozmowa o seksie z najprawdziwszą profesjonalistką.
  16. Bardzo chciał wiedzieć.
  17. O człowieku?
  18. O sobie…
  19. Dotychczas nie miał takiej okazji.
  20. W łóżku zazwyczaj nie starał się nawiązywać rozmowy na ten temat.
  21. Czy to dlatego że krępował się, czy dlatego że sam chciał intuicyjnie odkrywać tajemnice, czy dlatego że rozmowa taka, siłą rzeczy „biologiczno-fizjologiczna” nie mieściła się w odlocie jakiego doznawał przy każdym kolejnym wytrysku?
  22. Czuł jednak, że mimo niemałej praktyki jest jednak w tej dziedzinie amatorem.
  23. Raz chyba tylko wymienił z partnerką uwagi na ten temat: – „Rób na co masz ochotę” – powiedziała wówczas, to i robił.
  24. Robił wszystko to na co miał ochotę, ale rozumiał to w taki sposób, że on będzie jej robił to na co sam ma ochotę; że w ten sposób da jej znak, bez zbędnego gadania, czego od niej oczekuje…
  25. Pamiętał, że wychodziło to wcale nieźle – gdy zauważał że ona nie powtarza jego czynności domyślał się, że teraz on ma robić to na co ona miała ochotę, i wtedy po raz pierwszy zauważył jak kobieta rozluźnia swoje ciało, jak jej oczy rozbiegają się i czuł tą niewiarygodną rozrzewniającą bliskość, czuł że stają się jednym ciałem.

    Zwierzenia Joanny

  26. - Widzę, że zjada cię ciekawość…
  27. Co chcesz wiedzieć? – zapytała z uśmiechem.
  28. - Wszystko – odpowiedział.„Niech pierwszy rzuci kamieniem…” przeleciało mu przez głowę.
  29. Opowiadaj wszystko.
  30. - Ale co?
  31. - No to co robisz…
  32. - Wiesz przecież.
  33. Pracuję – odpowiedziała uśmiechnięta.
  34. - Ale ty przecież studiowałaś?
  35. - Ach studia!?… Studiowałam fizykę na uniwersytecie.
  36. Właściwie to studia skończyłam, ale nie broniłam pracy magisterskiej…
  37. - A długo już…
  38. Długo już to robisz? – zapytał Ulisses a Joanna parsknęła śmiechem.
  39. - Co robię?!
  40. Puszczam się?…
  41. Jestem kurwą i wcale się tego nie wstydzę… – powiedziała roześmiana
  42. - Nawet to lubię.
  43. Ja zawsze lubiłam seks… – uśmiech nie schodził z jej twarzy.
  44. - No tak, ale ty się sprzedajesz…
  45. - Daję wam to, czego potrzebujecie.
  46. Tak jak jedzenia i picia.
  47. Bo tak nas Pan Bóg stworzył!
  48. - Nie czujesz się wykorzystywana?
  49. Przecież ty to robisz z ludźmi którzy ci płacą…
  50. No wiesz…
  51. Klient płaci to wymaga!… – próbował Ulisses.
  52. - Kochany! Żebyś ty widział, jak ci co płacą starają się mnie zadowolić…
  53. Jak starają się być wspaniałymi kochankami…
  54. To nie jest tak jak sobie wyobrażasz…
  55. Takich jest mało…
  56. Najgorsi są ci ze zwierzętami…
  57. No wiesz…
  58. Jeden przyszedł do mnie z chomikiem.
  59. No wiesz…
  60. Chciał mi włożyć w cipę chomika zamiast swego chujka…
  61. No rozumiesz…
  62. Taki popierdolony zboczeniec…
  63. Tego pogoniłam natychmiast – Joanna zapaliła papierosa.
  64. Ulisses zauważył, że papieros jest jakiejś nie często spotykanej marki.
  65. „Czy to dla tych papierosów” – pomyślał.
  66. - A czym się to różni od małżeństwa? – kontynuowała Joanna.
  67. - Przecież tam też bywa różnie…
  68. Czasami wspaniale, a czasami…
  69. Przecież najczęściej to baba sobie leży a na niej jakiś facet, jej mąż…
  70. Rajcuje i sapie jak lokomotywa a ona sobie leży, spogląda na sufit i myśli, że przydało by się pomalować, albo zmienić tapety…
  71. To kochany każda porządna żona zna doskonale.
  72. Nie odmówi przecież swojemu mężowi bo ten pójdzie do innej i ona zostanie z bachorami sama.
  73. Chłop w domu to dupy trzeba dawać czy się podoba czy nie…
  74. Jak nie dasz, to ci jeszcze przypierdoli i będziesz chodzić z pizdą pod okiem… – rozgadała się Joanna
  75. - A tu kultura, kochany…
  76. Kultura!
  77. Facecik stara się jak może; pieści, mówi czułe słówka, zaleca się jak w pierwszych miesiącach narzeczeństwa.
  78. A jak cię zerżnie to aż żyć się chce…
  79. No i ja zarabiam…
  80. A gdzie ja mogłam pójść do pracy?
  81. Za ile…
  82. Nie miałam co na dupę włożyć, nie miałam mieszkania…
  83. I tak to się zaczęło…
  84. Najpierw wstydliwie…
  85. No wiesz pieniądze.
  86. Jak pierwszy raz poszłam z takim jednym do łóżka i ten mi dawał pieniądze to się cała buraczkowa zrobiłam…
  87. Uciekłam z tego hotelu…
  88. Pieniędzy nie wzięłam…
  89. Bez sensu… – machnęła ręką.
  90. - A w małżeństwie jest inaczej? – wyrzucała z siebie zirytowana
  91. - Dupek przynosi pensyjkę na pierwszego…
  92. Często na lekkim gazie i rżnie cię niechlujnie przez cały miesiąc, bo o co ma się starać?
  93. Przecież ślubna jest jego!
  94. Własna!
  95. A ona nie dość, że nie ma na kieckę…
  96. Nawet na żarcie nie starcza, bo kupił sobie flaszkę i poszedł z kolesiami w długą…
  97. No i pół wypłaty diabli wzięli…
  98. Potem chodzi taka wyświechtana a on się ogląda na ulicy za tymi czystymi….
  99. Pachnącymi…
  100. Przychodzi do domu i co widzi?
  101. Jakąś zapracowaną fleję.
  102. Jak cię widzi, tak cię rżnie – skończyła prawie na bezdechu.
  103. Ulisses słuchał nie przerywając mimo jakiegoś wewnętrznego sprzeciwu to co mówiła Joanna miało sens.
  104. A Joanna wyrzucała z siebie:
  105. - Ja do łóżka z byle kim nie idę…
  106. Idę z takim co mi się podoba.
  107. Z takim, co i za darmo bym poszła…
  108. Wybieram sobie…
  109. I idą jak muchy na lep.
  110. Bo te wasze dupeńki, wychowane przez księdza na religii nie wiedzą do czego dupę mają.
  111. Faceci też nie lepsi…
  112. Chcieli by, a wstydzą się swojej baby…
  113. I przychodzą do nas… – uśmiechnęła się pogodnie
  114. - Jesteście strasznie popierdoleni – zakończyła Joanna gdy znaleźli się pod jej domem
  115. - Jesteśmy na miejscu.
  116. Przepraszam, że nie zaproszę cię do siebie.
  117. Jestem już bardzo zmęczona.
  118. A ten twój kolega…
  119. Tam przy barze…
  120. Wcale przystojny… – wtrąciła
  121. – Wpadnij kiedyś jak będziesz w pobliżu – powiedziała na pożegnanie.
  122. Joanna weszła do klatki schodowej zwyczajnego, niczym od innych nie różniącego się budynku.
  123. Ulisses wolnym krokiem poszedł na postój taksówek.
  124. W głowie miał kocioł.
  125. Żałował, że jest tak napity i nie zdoła wszystkiego spamiętać.
  126. Miał nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mu się namówić Joannę na zwierzenia, ale czuł, że takie rzeczy mówi się rzadko.
  127. I że być może były to jedyne, niepowtarzalne zwierzenia.
  128. Do domu przyjechał nad ranem.
    Ariadne John William Waterhouse

    Ariadne John William Waterhouse

    Powrót Ulissesa do domu

  129. Penelopa i Baltazar spali po przeciwległych stronach jedynego, ale bardzo szerokiego łóżka.
  130. Długi spacer z Joanną orzeźwił go i pomyślał, że nic nie stoi na przeszkodzie aby jako mąż walnął sobie numerek.
  131. – Chyba mi jej księżulo nie zrypał – zastanowił się Ulisses i położył się w środku.
  132. – Jesteś już… – sennym głosem wyszeptała Penelopa
  133. - Przytul mnie szybko, szybko…
  134. Jakże się za tobą stęskniłam…
  135. Ulisses objął Penolopę i poczuł, jak wzbierają się w nim męskie siły.
  136. – Przestań się wygłupiać – wyszeptała mu do ucha – gdy położył jej rękę na swój budzący się członek – Baltazar się obudzi…
  137. Ulisses wsłuchał się w miarowy oddech przyjaciela.
  138. Baltazar spał.
  139. – No chodź…
  140. Przecież on śpi jak zabity… – wyszeptał.
  141. Kochali się po cichu, by nie obudzić śpiącego Baltazara.
  142. Później objęci zasnęli.

    La Belle Dame sans Merci John William Waterhouse

    La Belle Dame sans Merci John William Waterhouse

015 – Czwarta Księga Wędrowców – Ulisses – cz.1

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:25

015 – Czwarta Księga Wędrowców – Ulisses – cz.1

Heart of Snow Edward Robert Hughes

Heart of Snow Edward Robert Hughes

Baltazar wśród dam lekkiego obyczaju

  1. Wyproszono ich…
  2. Nie, powiedzmy prawdę, po prostu wyrzucono ich z hotelowej restauracji.
  3. Nie tylko dlatego że już zamykano…
  4. Zgodnie zdecydowali, że libacji nie dość i postanowili przejść do „piekiełka”, hotelowego nocnego klubu.
  5. Krótki spacer orzeźwił towarzystwo i poczuli nowe siły do kontynuowania tak wspaniale zaczętego wieczoru.
  6. Baltazar nie bywał na takich bankietach.
  7. Był już młodym księdzem w prowincjonalnym miasteczku i pomimo tego że zwykle nie zwykł chodzić w sutannie, nigdy nie zapominał o swoim powołaniu.
  8. Dzisiejszy wyskok trochę go krępował.
  9. Nie czuł się najlepiej (nie mógł się znaleźć) w pijackim towarzystwie.
  10. Co prawda nigdy nie stronił od kieliszka (od czasu do czasu), ale to co go dzisiaj spotkało przerosło jego wyobraźnię.
  11. W takim chlaniu jeszcze nie uczestniczył.
  12. Nieco przymuszony przez przyjaciół (nie chcąc im psuć dobrej zabawy) siedział z nimi coraz bardziej niecierpliwie wyglądając końca libacji; pili już kilka godzin lecz nie zapowiadało się, że nastąpi to niebawem.
  13. Wypity alkohol zrobił swoje.
  14. Baltazar trochę się rozluźnił lecz (zdaniem Ulissesa) i tak zachowywał się nazbyt sztywno choć widać było że ma już nieźle w czubie, podobnie jak reszta towarzystwa.
  15. W lokalu nie było zbyt wielu gości.
  16. Ktoś smętnie nucił przy stoliku pijacką śpiewkę, w innym miejscu śmiano się rubasznie.
  17. Orkiestra starała się rozbawić gości, jednak niewielu kwapiło się do wyjścia na taneczny parkiet; widać było, że goście zdecydowanie przekładają intymne wlewanie w siebie mocnych trunków niż publiczne wygibasy.
  18. Usiedli przy stoliku z dala od hałasujących głośników i zamówili kolejną butelkę.
  19. I jak przed chwilą, w restauracji, pomiędzy kolejnymi kieliszkami zawzięcie dyskutowali o czymś niezmiernie poważnym, nie zwracając uwagi na to, że to, co ich tak zajmuje jest istotne tylko po wypiciu kilku kieliszków wódki.
  20. I nic nie zapowiadało, że wieczór ten będzie inny niż wiele poprzednich spędzonych w zupełnie podobny sposób.
  21. - Czy to są kurwy? – dotychczas milczący Baltazar trącił Ulissesa w ramię.
  22. - Gdzie? Gdzie? O świątobliwy ojcze! – Ulisses wykorzystywał każdą okazję aby Baltazar nie zapomniał swojego wyboru.
  23. - No tam! Przy barze… – Baltazar zawieszając głos skierował głowę na stojące przy barze dziewczyny.
  24. Wchodząc nie zauważyli że przy barze stało i siedziało na wysokich krzesłach kilka młodych dziewcząt, wyjątkowo elegancko ubranych.
  25. Może tylko ich spódnice pokazywały trochę więcej niż zwykle.
  26. - Kurwy? Kurwy?
  27. Wszędzie są kurwy…
  28. Cóż to Baltazarze?! Chcesz złamać swoją dziewiczą niewinność? – zabełkotał Ulisses – No to masz doskonałą okazję.
  29. Idź, obejrzyj sobie…
  30. A może chciałbyś jakąś do pokoiku?
  31. Co?…
  32. Zerżnął byś takie doświadczone ciałko?
  33. Baltazar znacząco puknął się palcem w głowę, lecz po chwili wstał i kołyszącym krokiem poszedł w stronę baru.

    Ulisses wyobraża sobie pijanego Baltazara

  34. - O kurwa! – zaniepokoił się Ulisses – Świątobliwa ekscelencja jeszcze będzie je nawracał… Albo gorzej… Jeszcze nam którą zerżnie!
  35. - I pójdzie do piekła… – wtrącił dobrze już pijany Kasper, zawzięcie dyskutujący z Penelopą.
  36. - Mógłbyś nie kląć… – powiedziała Penelopa patrząc na Ulissesa dobrze już rozbiegniętym wzrokiem.
  37. - Kocham tego twojego pijackiego zeza, ty moja żono – Ulisses chciał objąć Penolopę, ale jakoś mu to nie wyszło (nie trafił) więc zrezygnował.
  38. A Baltazar zbliżył się do baru i w sposób, można by nawet powiedzieć dość nachalny, rozpoczął oglądanie panienek.
  39. Ulisses starając się utrzymać głowę w pionie obserwował poczynania przyjaciela. Wydało mu się, że Baltazar rozpoczyna jakąś rozmowę i natychmiast postanowił zadbać o kolegę.
  40. - Trzeba go stamtąd zabrać… Bo za chwilę będzie gnój… – powiedział Ulisses wstając ociężale.
  41. Ilość wypitego alkoholu dawała się ostro we znaki. Był w stanie, który nazywał lekko ciężką śrubą. Zwykle w takiej sytuacji każdy następny kieliszek kończył się fatalnie, „skręceniem kiszki” i zwiedzaniem muszli klozetowych.
  42. Otrząsnął się i wolno poszedł w stronę Baltazara.
  43. „Ogląda je jak małpy w ZOO” – pomyślał zbliżając się do baru.
  44. Z zaciekawieniem przyglądał się panienkom. Nie często miał okazję oglądać te lepsze, hotelowe. Czyste, wymuskane… Pachnące.
  45. Wyobraził sobie, że oto jego najbliższy przyjaciel – Baltazar, staje na barze… Czubkiem buta przesuwa kieliszki, a te z brzękiem tłuką się na podłodze… („Brzdęk, brzdęk, bum” – pomyślał uradowany z pracującej wyobraźni Ulisses) I wtedy, gdy już zrobił na barze porządek, wznosi ręce ku górze i melodyjnym głosem zaczyna: Ojcze nasz i zdrowaś… A wszyscy siedzący przy stolikach biją brawa, a potem zbierają swoje niedopite butelki i gremialnie wyrzucają je do śmieci… Kosze pełne niepustych butelek, gdzieś tam wycieka alkohol napełniając powietrze ostrym zapachem rozlanego trunku. I wszyscy, otoczeni tymi oparami, padają na kolana wznosząc ręce do Baltazara a on, kreśląc w powietrzu linię pionową i chwilę później poziomą, tak jak stoi, wprost przed siebie puszcza wspaniałego, gorzelnianego pawia.

    Ulisses nie pozwala Baltazarowi popełnić grzechu

  46. - Przepraszam za kolegę – powiedział odciągając Baltazara, który jak mu się zdawało, był na najlepszej drodze do rozpoczęcia umoralniającego kazania.
  47. - No chodź stąd… – powiedział Baltazarowi na ucho – Przecież nie będziesz zadawał się z kurwami… Co o tym proboszcz pomyśli?
  48. No chodź, jak będziesz chciał panienkę wydymać to ci coś znajdziemy, a tu zarazisz się jeszcze jakimś syfem i będziesz musiał pokazywać swego świętobliwego członka jakiemuś dermatologowi.
  49. Baltazar nieco oprzytomniał zrobił zwrot w miejscu, popatrzył na Ulissesa nieprzytomnymi oczami i bez słowa, podtrzymując się wzajemnie, wrócili stolika.
  50. „Najwyższy czas” – pomyślał Ulisses patrząc z troską na niezaprawionego w bojach przyjaciela.
  51. Przy stoliku Penelopa nadal żarliwie dyskutowała z Kasprem i chyba nawet nie zauważyła ich odejścia.
  52. - Napij się Baltazar… – powiedział Ulisses – Upij się!… Co się będziesz kurwił…
  53. - Jak one mogą oddawać własne ciało za pieniądze? – załkał Baltazar łapiąc się za głowę.
  54. - Ciało!? Baltazarze!… One nie tylko ciało oddają za pieniądze! Także duszę!
  55. Duszę, kurwa sprzedają… Bo kurwa to nie zawód… Kurwa to powołanie!… Powołanie! Proszę księdza…
  56. A zresztą czym to my się od nich różnimy? Co?!…
  57. Może jesteśmy inni? Popatrz na nie…

    Prostytutka okazuje się znajomą Ulissesa

  58. Ulisses podniósł głowę i z trudem skoncentrował spojrzenie na barze. Nagle oniemiał.
  59. „Przecież ja ją znam… Tą dziewczynę… Tam, przy barze…„ – wpatrywał się w nią aż spotkały się ich spojrzenia.
  60. - Przecież to Joanna… Ja ją przecież znam. Z akademika… Ona studiowała?!…
  61. Dziewczyna stojąca przy barze spuściła wzrok.
  62. - Przepraszam was na chwilę… – powiedział Ulisses podnosząc się.
  63. - Kurwa! Teraz następny! Czyście wy wszyscy ochujeli?- usłyszał za sobą głos Kaspra, gdy niezbyt pewnym krokiem zmierzał w stronę baru.
  64. Przypomniał sobie, że często wymieniali uśmiechy na korytarzu akademika w którym mieszkał. Znali się z widzenie, lecz nie pamiętał czy kiedykolwiek ze sobą rozmawiali.
  65. - Cześć! – powiedział – Co ty tu robisz?… Sama jesteś?
  66. - Cześć – odpowiedziała nieco skrępowana – Jak to co robię?… Pracuję…
  67. - Jesteś?… Przepraszam! Jesteś kurwą? …
  68. - No – odpowiedziała krótko, z uśmiechem.
  69. Ulissesa zatkało. Próbował coś powiedzieć, ale nie bardzo wiedział co.
  70. Musiał mieć wyjątkowo głupi wyraz twarzy i chyba to zauważyła, bo powiedziała: – Coś tak zbaraniał… Przecież muszę z czegoś żyć. Chyba rozumiesz…
  71. Ale już ciebie pożegnam, wracam do domu. – Joanna wyraźnie chciała skończyć to niezaplanowane spotkanie.
  72. Ulisses pomyślał, że nie może pozwolić jej odejść.
  73. - Poczekaj! Poczekaj… Czy mógłbym cię odprowadzić? Tak dawno nie widzieliśmy się…
  74. - Ale ty, zdaje się, nie jesteś sam? Czy to twoja żona?
  75. - Nie szkodzi… Joanno… Odprowadzę cię… Świeże powietrze dobrze mi zrobi.
  76. - Jak chcesz. Poczekam na ciebie przy szatni; tylko się pospiesz… – powiedziała odchodząc.
  77. Ulisses wrócił do stolika gdzie nic się nie zmieniło.Kacper i Penelopa nadal spierali się o coś niezmiernie ważnego, przekonani że właśnie teraz popychają naukę do przodu.
  78. - Słuchajcie… Muszę… – mówił szybko – Słuchajcie, to jest moja znajoma… Z akademika… Odprowadzę ją do domu… Mogę już tu nie wrócić. Penolopo, weź Baltazara do domu. A ty, Kasper, mieszkasz tu w hotelu? No dobra… To do zobaczenia.
  79. Pa! – musnął wargami czoło Penolopy i poszedł w kierunku wyjścia.

    Night  Sir Edward Burne-Jones

    Night Sir Edward Burne-Jones

014 – Pierwsza Księga Pitała

In Anielskie Wersety, Księga Pitała on 20 marzec 2009 at 8:24

014 – Pierwsza Księga Pitała

Nymphaeum

Nymphaeum

Pitał wyraził zgodę na pomoc w rządzeniu Jeruszą

  1. Pitał dość nachalnie nagabywany, po jakimś czasie uprzejmie zgodził się pełnić straż nad tą młodą, jak to oni nazywali, demokracją…
  2. Nie chciał być dyktatorem który surową karą zmusza podbity naród do posłuszeństwa.
  3. Był wybitnym wojskowym, ale równocześnie (co się nieczęsto zdarza w tym fachu), humanistą rozczytanym w Homerze.
  4. Widział ten (jak to nazywał) „burdel” i postanowił za bardzo nie ingerować.
  5. Postanowił, że będzie działał w taki sposób, aby nie sprawiać wrażenia że to właśnie on tu i tak od jakiegoś czasu rządzi (wcale mu nie zależało aby ktokolwiek dowiedział się że ta gwiazda to przecież jego robota).
  6. Tłumaczył Ulissesowi, że największe korzyści osiąga się wtedy, gdy władzę oddaje się w ręce przedstawicieli podbitego narodu a samemu przy pomocy swoich ludzi opanuje gospodarkę. Dla siebie zatrzyma tylko skromną część podatków (co stanowiło przecież i tak olbrzymie dochody) i w ten sposób i tak będzie panował nad tym nieszczęśliwym krajem.
  7. - Mnie wystarczy tylko skromna część podatków, to i tak pozwoli na wykupienie całego przemysłu – mówił Pitał.
  8. Niepokoiły go zamieszki, ale jako doświadczony demokrata uważał, że taka krowa która dużo ryczy, mało mleka daje i natychmiast rozluźnił ucisk wprowadzony poprzednio przez Hedora.
  9. - A niech sobie poryczą, robaczki kochane – zwykł mawiać.

    Pitał dąży do wprowadzenia pełnej demokracji

  10. Mówił że dąży do wprowadzenia, kiedyś tam, w bliżej nieokreślonej przyszłości, pełnej demokracji, bo jak to często podkreślał – „Jest to jedyny system sprawowania władzy w którym można powiedzieć ludziom: Przecież macie demokrację, macie upragnioną wolność, i możecie robić co chcecie.”
  11. Choć doskonale wiedział, że z tego nic, ale to zupełnie nic nie wynika.
  12. Wiedział, że władcy Jerusza, odpowiedzialni przed nim za spokój w kraju i tak nie pozwolą na większe zamieszki. To przecież on ich demokratycznie mianował i on, w każdej chwili, mógł ich odwołać.
  13. Byli uzależnieni od niego, tym bardziej, że Pitał znakomicie wiedział jak bardzo im zależało na zajmowanych posadach.W każdej chwili mógł przecież rozłożyć gospodarkę tego małego kraju, tego „bękarta” jak o nim myślał. Po cichu, bez nerwów.
  14. Mógł dokręcić tą niewidoczną dla większości śrubę i wtedy było oczywiste, że lud zrobi „porządek”.
  15. A później znowu wybierze się demokratycznie tego kogo się zechce i wszystko potoczy się po staremu to znaczy dokładnie tak, jak on – Pitał, tego chce.
  16. Był w tym tylko jeden feler: na jakiś czas taka ruchawka groziła zmniejszeniem profitów Pitała i dlatego takie rozwiązania postanowił stosować w ostateczności.
  17. Jak to zwykle bywa nie tylko w demokracji.

    Pitał sprawując swoje codzienne obowiązki natrafia na Jezona

  18. Pitał jako porządny wódz, a przecież takim był, codziennie przeglądał raporty swoich donosicieli.
  19. „Na wszelki wypadek” – mawiał.
  20. Zwykle nie działo się nic ciekawego.Któregoś dnia zaniepokoiło go jednak, że w raportach stanowczo za często powtarza się imię Jezon…
  21. Wynikało z nich, że Jezon to właśnie ten, który jak głosiła legenda, pojawił się na świecie razem z gwiazdą. Tą samą o której tak często mówiono i która stawała się symbolem bliżej nieokreślonego wyzwolenia.
  22. Było to zjawisko zupełnie przez Pitała nie przewidziane, lecz trudno było by powiedzieć że spędzało mu sen z oczu. Raczej podsycało jego ciekawość.
  23. Okazało się, że Jezon gromadził przy sobie coraz większą część, jak to oni nazywali, wyznawców i to było najbardziej niepokojące.
  24. Pitała niepokoiło nie to co głosił Jezon, lecz to, że ludzie go słuchają.
  25. To, że ktoś, poza nim, zdobywa popularność mogło niepokoić.
  26. Wiedział jacy są ludzie. Wiedział jak trudno jest ich przekonać do najwspanialszych nawet i przynoszących im korzyść idei. Wiedział jak bardzo są osadzeni w tradycji i jak trudno przekonać ich do nowego.
  27. A Jezonowi to się udawało.
  28. A ludzie, o dziwo, słuchali Jezona.
  29. Pitał wyobrażał sobie Jezona jako natchnionego dziwaka.
  30. Ciekawego ze względu na jego magiczne oddziaływanie na ludzi; lecz zasięg jego działania nie był zbyt wielki – był to człowiek biedny, nie mający środków na szeroką publiczną działalność i tym samym zupełnie nie groźny.
  31. Dziwił się, że władza cywilna przykłada tak wielką wagę do jego działalności, sam zaś, jako że był wybitnym wodzem, dyskretnie obserwował działalność Jezona.
  32. „Strzeżonego Pan Bóg strzeże” – powiadał.

    Prezydent donosi Pitałowi na Jezona

  33. Aż któregoś, zupełnie pospolitego dnia, prezydent powołanej przez Pitała władzy przyszedł do niego z oficjalnym raportem…
  34. „A ten co znowu?!…” – pomyślał Pitał po wysłuchania prezydenta, którego oceniał jako głupka, cwaniaczka i największego wazeliniarza wszech czasów.
  35. Mimo że za nim nie przepadał miał on niewątpliwie jedną dobrą cechę… Był całkowicie oddany Pitałowi.
  36. „Gnojek, ale wierny” – myślał o nim Pitał
  37. - Wydaje się, że ten Jezon wcale nie jest głupi… Czy to szaleniec jakiś? Może kolejny oszołom?… Jeszcze jeden prorok?…
  38. Pitał, jak już powiedzieliśmy, człowiek oświecony, znakomicie wiedział że najważniejszą potrzebą człowieka jest jego wiara.
  39. Wiedział również, że nie musi ona (a być może nawet nie powinna) odpowiadać kryteriom jakiejkolwiek logiki.
  40. Z chłodem właściwym mężowi stanu obserwował jak chętnie ludzie zastępują kerygmaty dogmatami i zdawał sobie sprawę że choć czasami dają „nieracjonalny” posłuch jakiemuś prorokowi, to w konsekwencji zawsze „racjonalnie” odwracają się przeciw niemu.
  41. Jezon głosił treści które kłóciły się z linią wytyczoną przez Naczelnego Pasterza i nie wróżyło to jemu niczego dobrego.
  42. Powinien wiedzieć, że grozi mu… – Pitał zasępił się.
  43. - Doprawdy trudno tu wytrzymać Ulissesie… – powiedział wreszcie – …ten naród więcej przykłada wagi do mistycyzm niż jakikolwiek inny.
  44. „ A dlaczego ja mam zajmować się takimi pierdołami” – pomyślał Pitał i powiedział: – Niech go sądzą ci, do których kierował swoje słowa. Sam wybrał!
  45. Głupi nie jest, to musiał wiedzieć co go czeka.

    Pitał przypomina prezydentowi słowa Księgi

  46. Czy to nie wasza księga mówi: „Nie będziesz prorokiem we własnym kraju? – zapytał Pitał i nie czekając na odpowiedź pożegnał prezydenta.
  47. „Znowu śmierć?” – pomyślał Pitał patrząc na wychodzącego, zadowolonego ze swej misji prezydenta.
  48. - Róbcie co wam nakazuje wasze prawo!… – powiedział gdy ten był przed drzwiami – Ja umywam ręce!
  49. - Pieprzone życie… To przecież szaleńcy! Po trupach by szli do władzy… – powiedział wzburzony do Ulissesa.
  50. Pitał długo myślał nad tym czy dobrze zrobił.
  51. Nie miał innego pomysłu na to co mógłby zrobić z tą sprawą, ale podświadomie czuł że oddanie kogokolwiek w łapy prezydenta było najgorszym wyjściem.
  52. „Dla świętego spokoju powinienem oddać Jezona prezydentowi i jego ludziom…” – rozważał – „…ale to przecież rzeźnicy…”
  53. Miał wielki szacunek do filozofów i różnego autoramentu dziwaków, którzy jak wielcy artyści umieli wyjawić, wypowiedzieć prosto to, co podpowiadała mu intuicja, a on nie umiał znaleźć odpowiednich słów.

    Pitała rozważania o jasności

  54. Sam zajmował się, wprawdzie po amatorsku, filozofią i był bardzo dumny ze swojego odkrycia, które wygłaszał przy każdej nadarzającej się okazji; otóż głosił on: „Że pod słońcem nie ma nic dziwnego a wszelkie dziwy zaczynają się dopiero nocą”.
  55. Uważał, że ludzie dzielą się na tych żyjących w słońcu i tych żyjących w nocy.
  56. Szanował jednych i drugich jednak często okazywało się, że on, żyjący w pełnym dostępnym mu świetle bardzo słabo radził sobie nocą.
  57. Natomiast ci, żyjący nocą, gdy ich oślepiało zbyt mocne światło dnia, wkładali po prostu ciemne okulary…
  58. Nie był to jedyny wynalazek Pitała. Jego oświecona dusza, rozszarpywana wątpliwościami, nakazywała mu zastanawiać się nad dziwami tego świata.
  59. Interesowało go wszystko i wszystko mogło być przyczynkiem do analiz i głębokich przemyśleń.
  60. Jednym z podstawowych problemów, zajmujący jego wolny czas (którego co oczywiste nie miał zbyt wiele) był język, i jego funkcjonowanie.
  61. Oto Pitał ze zdumieniem zauważył onegdaj, że język nie potrafił precyzyjnie oddać wszystkich stanów umysłu a nadto przy jego pomocy można było konstruować prawdy jakże często dalekie od rzeczywistości a jednak tak niezmiernie rzeczywiste, że aż prawdziwe.
  62. Później sam wielokroć z tego spostrzeżenia korzystał i ze zdumieniem obserwował skutki.
  63. Dlatego nie miał nic przeciw mistykom którzy, jego zdaniem, te właściwości wykorzystywali i tym samym wzbogacali jego wiedzę o języku.
    Garden in May Maria Oakley Dewing

    Garden in May Maria Oakley Dewing

    Pitała rozważania o Prawdzie, Przekonaniach, i o Nadfizyczności

  64. Pitał zwykł twierdzić, i to też uważał za swoje odkrycie, że: „Prawdziwe jest to, co jest. Lecz to, czego nie ma, może być również prawdziwe”.
  65. Oczywiście dla tego kogoś, kto w to uwierzy. Dla tego kto wierzy, przekonanie może być nawet prawdziwsze.
  66. Zdecydowanie odróżniał te dwa stany prawdy choć traktował je równoprawnie.
  67. Uważał że przekonanie o czymś; przekonanie o tym, że coś jest, może być tak samo realne jak to, gdy to coś rzeczywiście jest, że to coś jest fizycznie.
  68. Doszedł do wniosku, że przekonania mogą być o wiele realniejsze od tego co jest fizycznie.
  69. Nie wiedział na czym to polega choć wyraźnie zauważał że Bóg jest dla Jego wyznawców bardziej materialny niż klęcznik na którym się do Niego modlą.
  70. Zauważył również że przekonania mogą istnieć nie tylko fizycznie, ale nawet nadfizycznie.
  71. Bo weźmy na przykład krzesło; to na którym szanowny czytelnik siedzi; to jest krzesło fizyczne. Ale w głowie siedzącego na krześle jest też inne krzesło, krzesło nadfizyczne.
  72. I okazuje się że na takim nadfizycznym krześle wprawdzie nie można siedzieć, ale jest ono na pewno bardziej wygodne i bardziej miękkie od tego pospolitego fizycznego.
  73. Pitał postanowił sobie, że w wolnej chwili napisze rozprawę pod tytułem „Realność w nadfizyce”.

    Pitał rozważa o Rozumie

  74. Zastanawiał się też nad konstrukcją ludzkiego umysłu ogarniętego nadfizycznością. Rozważał w jak sposób taki rozum potrafił tworzyć tak mocne przekonania, że nie różnią się one od rzeczywistości fizycznej, materialnej?
  75. I jak się okazywało (z jego wieloletniej obserwacji), przekonania często były o wiele silniejsze od bytów materialnych.
  76. O wiele trudniej było je pokonać.
  77. Zwykł dawać przykład że złodzieja można uśmiercić a mimo to pozostanie nadal złodziejem. – Bo przecież napiszą mu na nagrobku: złodziej! – mawiał ze śmiechem.

    Twilight Song  Joyce Gibson

    Twilight Song Joyce Gibson

013 – Konfesjonał – Czwarte wyznanie Sary

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 20 marzec 2009 at 8:23

013 – Konfesjonał – Czwarte wyznanie Sary

songs-l

Songs of the Morning Henrietta Rae

  1. Do dzisiaj siedzi we mnie nienawiść do facetów agresywnych i szukających motywacji w alkoholu.
  2. Przez osiem lat mojego małżeństwa poniżana, abym przypadkiem nie poczuła się, choć przez chwile że jestem czegoś warta.
  3. Abym nie zdążyła nabrać sił do tego, aby się zbuntować.
  4. Kiedy nie pił było w miarę OK., ale jak tylko przyszedł wypity zaczynało się.
  5. Początkowo prowokacja, potem awantura.
  6. Czułam pięści na mojej twarzy, brzuchu.
  7. Bił z taką siłą, że z ledwością utrzymywałam się na nogach.
  8. Abym przypadkiem nie pomyślała o buncie to jeszcze parę dobrych kopniaków, targanie za włosy i stwierdzenie, że jestem gotowa do tego, aby mógł mnie porządnie zerżnąć.
  9. Wszystko we mnie pęka.
  10. Chce mi się wrzeszczeć z bólu, upokorzenia.
  11. Każda cząstka mnie mówi o nienawiści, której nie da się opisać, o wstręcie do faceta, do miłości i czegokolwiek, co z tym związane.
  12. Nie ma słów na określenie, co wtedy czułam.
  13. Innym razem, dla urozmaicenia i podekscytowania się do popieprzenia sobie z żonką, bierze duży nóż.
  14. Najpierw okłada mnie pięściami po brzuchu, aby tym razem nie było śladów, potem energicznie rozrywa majtki i przecina ramiączka koszulki.
  15. Z przerażenia prawie nic nie widzę a zarazem wyobraźnią wybiegam w dal.
  16. Przykłada mi nóż do szyi, zaczyna dociskać i grozić.
  17. Co robić, gdy mam nóż na gardle, a na mnie siedzi obłąkany mąż, niedopity, a obok śpi czteroletnie dziecko?
  18. Pieprzył mnie jak chciał i gdzie chciał, bo uważał, że to jest mój obowiązek małżeński.
  19. We mnie z każdym dniem narastała nienawiść i ten ciągły strach.
  20. To jakiś obłęd.
  21. Kiedyś, gdy nie miał pieniędzy na alkohol, wymyślił sobie, że jestem niezła dupa, i może sprowadzić paru facetów – oni będą mnie rżnąć, a on na tym zarobi, bo przecież to on jest moim właścicielem.
  22. Zastanawiałam się, co jeszcze mnie czeka.
  23. Ile jeszcze poniżenia, szmacenia mnie czeka.
  24. Moja nienawiść do mężczyzn, ich głosów podniesionych zaczęła szybko wypalać we mnie jakiekolwiek uczucia.
  25. Nic nie było mnie w stanie ucieszyć.
  26. Przestałam czuć, myśleć.
  27. Żyłam chwilą.
  28. Co jakiś czas powtarzały się takie sceny, abym nie zapomniała.
  29. We mnie narastało obrzydzenie.
  30. Nawet teraz, mam dziwne uczucie w żołądku, a ciało trzęsie się ze strachu, choć minęło już tyle lat.
  31. Chęć zemsty, dominacji nad mężczyznami zrobiła ze mnie bezuczuciową kobietę.
  32. Nie potrafiłam czuć, kochać. Nawet nie miałam ochoty na seks.
  33. Jeżeli poszłam z facetem do łóżka to, dlatego, że ja tak chciałam.
  34. Robiłam słodkie oczka, trzymałam go w niepewności, aby nabierał powoli chęci. Rozkochiwałam ich w sobie.
  35. Robiłam sobie przyjemność, nie z ich pieprzenia, ale z tego, jak ich to wciąga.
  36. Z tego, że teraz ja mogę robić z nimi w łóżku, co chcę.
  37. Z czasem stałam się „ZIMNĄ SUKĄ”, – choć oni o tym nie wiedzieli.
  38. Miła, skromna w dzień.
  39. W nocy zimna jak zamrażarka.
  40. Bez uczuć.
  41. Nauczyłam się nawet jak osiągnąć orgazm, ale bez jego partnera.
  42. Bo w tym czasie, kiedy oni się ze mną niby kochali, mnie tam po prostu nie było.
  43. Było tylko moje ciało, a ja w tym czasie planowałam czasem chęć zemsty i to mnie podniecało, albo po prostu sobie marzyłam, innym razem przypominałam sobie, co mam do zrobienia, lub do kupienia.
  44. Tak brnęłam w to coraz głębiej.
  45. Kiedy znalazłam się w krytycznej sytuacji materialnej, brak uczuć i zemsty dał o sobie znowu znać. I trzeba było do tego wracać i wracać.
  46. Nawinął się kochanek, który zaproponował pomoc, więc czemu nie?
  47. Skoro frajer.
  48. Co prawda nie stałam na ulicy w krótkiej spódniczce, ale to było tak jakbym brala pieniądze za seks.
  49. Bo mnie chodziło o kasę a jemu o seks.
  50. Po części czułam się po prostu kurwą, a po części luksusem, za który trzeba zapłacić.
  51. Czyli czysty interes.
  52. Dwie strony zawierające jakiś układ zadowolone.
  53. Czyż tak właśnie nie powinno być?
  54. Ta nienawiść zaczęła mną rządzić.
  55. Zaczęłam odczuwać ogromną przyjemność z wykorzystywania naiwnych mężczyzn.
  56. To określenie „zimna suka” doskonale do mnie pasowało.
  57. Jak bardzo życie mnie zmieniło.
  58. To niewiarygodne, jak ze spokojnej, pełnej miłości i ufności kobiety, taki kutas może zrobić bezuczuciową szmatę.
  59. Skutkiem tego jest to, że nie umiem kochać, chociaż tak bardzo bym chciała.
  60. Jestem taka pusta w sobie, a zarazem pełna chęci nauczenia się ponownie kochać i coś w tym pieprzonym życiu osiągnąć.
  61. Tylko czy starczy mi na to sił?
  62. Teraz myślę, że jest nas dwie, całkiem przeciwne.
  63. Jedna skromna, ufna, słaba.
  64. Druga zbuntowana, pełna nieufności, nienawiści i pogardy.
  65. Któreś z nich wygra, bo nie ma dla nas obu tu miejsca.
  66. Jestem spod znaku wagi i tak jak na wadze któraś szala musi przeważyć.
  67. Bo w tym przypadku nie ma mowy o równowadze.
  68. Za parę dni mam urodziny, może zrobić sobie prezent w postaci siebie?
  69. Pokochać siebie, odrzucić złość i ocalić się z tej ciemności a wyjść do promieni słońca.
  70. One są tak czyste i ciepłe.
  71. Ale i bardzo odległe…
The Progress of Spring Charles Daniel Ward

The Progress of Spring Charles Daniel Ward

012 – Trzecia Księga Wędrowców – Ulisses

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:22

012 – Trzecia Księga Wędrowców – Ulisses

sight-l

The Sense of Sight

Mroźna zimowa noc

  1. Mroźna noc powstrzymywała ich marsz w kopnym śniegu. Od jakiegoś czasu szli przed siebie, nie widząc nic oprócz bieli śniegu połyskującego blaskiem księżyca.
  2. Nie było zbyt późno, lecz wszyscy byli zmarznięci i bardzo zmęczeni zimową ciemnością. Chłód, ginąca ciągle droga, całodzienne przebywanie w nieznanym terenie, to wszystko sprawiało że mieli już dość przygody i pragnęli znaleźć się w przyjemnym cieple schroniska, tym bardziej, że czekała tam na nich zakupiona wcześniej Tequilla, niosąca niewyobrażalne ciepło dalekiego i niedostępnego Meksyku.
  3. - A niechże to szlak trafi! – wykrzyknął zasapany Ulisses wpadając po pachwinę w śnieżną zaspę – Jeszcze tego brakowało! Wpadłem po same… Penelopo! Podaj mi rękę…
  4. - Chyba widzę jakieś światło – odezwał się milczący dotąd Kasper.
  5. - Gwiazdy ci w oczach rozbłysły – skomentował Baltazar rozglądając się dokoła – Nie ma żadnego światła!
  6. Ulisses, wyłaź wreszcie z tej nory i chodźmy dalej bo zimno mi jak cholera.
  7. - Ej! Spodnie ci pękły! Penelopa parsknęła śmiechem – Przeziębisz sobie to co masz najcenniejsze!
  8. - O czym mówisz? – Ulisses oglądał pękniętą w kroczu nogawkę, był wściekły.
  9. - Nie wściekaj się kochany… Przecież wiem że cały jesteś cenny. Ale szkoda by było, tych twoich… No wiesz… Mam powiedzieć?… – jak zwykle pogodna Penelopa, starała się uspokoić Ulissesa.
  10. Kacper i Melchior pokładali się ze śmiechu.
  11. A Baltazar jak zwykle zachowywał dystans do ziemskich spraw.
  12. Był studentem Seminarium Duchownego.
  13. Z Ulissesem znali się od wielu lat i zapewne dlatego, że byli tak różni jak woda i ogień, darzyli się niezmiernie tolerancyjną przyjaźnią.

    Przyjaźń Ulissesa z Baltazarem

  14. Kiedyś Baltazar przyjechał do Ulissesa i stojąc w progu powiedział: Zostanę księdzem. Zapisałem się na studia do Seminarium Duchownego…
  15. Ulisses nie mógł się nadziwić jego decyzji. Być może stało się tak dlatego, że niebo było Baltazarowi zawsze bliskie i marzył o tym, żeby zostać pilotem?
  16. Chciał latać lecz stan zdrowia popsuł jego plany. Ulisses znając go tyle lat, nie bardzo chciał wierzyć w jego powołanie, nie rozumiał tej decyzji podjętej jak mu się wydawało bardziej na przekór czemuś, czego nie wiedział, niż z pobudek duchowych.
  17. „W co się ten człowiek wpierdala? Czy on na pewno wie co robi?” – pomyślał wtedy Ulisses. Z czasem pogodził się z decyzją przyjaciela.
  18. Czasami, ot tak dla żartu wysyłał mu do seminarium pornograficzne pisma, a Baltazar nieodmiennie odsyłał mu obrazki z widokami świętych z obszernym opisem z którego jednoznacznie wynikało, że te święte są lepiej skomponowane.

    Niespodziewane spotkanie

  19. - No już chodźcie! Chodźcie bo rzeczywiście jest piekielnie zimno – powiedziała Magda, od niepamiętnych czasów narzeczona Kaspra.
  20. Poszli dalej, od czasu do czasu żartując z coraz bardziej naburmuszonego Ulissesa.
  21. - Ludzie!?… – zawołał Kasper jakby odkrył ziemię po latach oceanicznej wędrówki.
  22. - Jacy ludzie?… Tu? Na tym pustkowiu? Myślisz, że jest więcej takich jak my kretynów na świecie? – Ulisses pukał się znacząco w czoło.
  23. - Popatrz… Tam!… Rzeczywiście idą… – Penelopa złapała Ulissesa za ramię.
  24. Ulisses wytężył wzrok i po chwili, prowadzony ręką Penolopy dojrzał na tle drzew ciemne postacie.
  25. Przyspieszyli, aby przeciąć drogę majaczącym w ciemności postaciom.
  26. - Dzień dobry! – zawołał rozradowany Ulisses.
  27. - Niech będzie pochwalony… – odpowiedziała jedna z zbliżających się postaci.
  28. - Niech i tak będzie – mruknął do siebie Ulisses.
  29. Podszedł bliżej i oniemiał…
  30. - …Ony! – wydukał.
  31. Stał przed dwoma zakonnikami którzy, mimo zimna, ubrani byli tylko w habity. Wyglądali tak, jakby przed chwilą wyszli na spacer. Rumiane policzki wskazywały, że prawdopodobnie kierują się już w stronę domu. Zatrzymali się zdziwieni. Widać również nie spodziewali się tu, na tym pustkowiu, innych wędrowców.
  32. - Chyba zabłądziliśmy… – powiedział Kacper – Nie wiecie panowie… Tfuu! Przepraszam! Nie wiecie Ojcowie jak trafić na stację kolejową? Gdzieś tu powinna być…
  33. - Na stację? – odezwał się jeden z zakonników – A na stację to jeszcze kawał drogi… Możecie nie trafić w tej ciemności… A wy na wycieczce? Tak późno? Po ciemku? – dopytywał się zakonnik.
  34. - Wybraliśmy się na wycieczkę po górach… – odpowiedziała Penelopa – ale już mamy dość tego łażenia po śniegu. Trochę się pogubiliśmy w tej ciemności…
  35. - Trochę?! – wtrącił się Ulisses – Ja już mam tego po dziurki w nosie!…

    Propozycja zakonników i wyobrażenia Ulissesa

  36. - To chodźcie do nas. Mamy pokoje gościnne… A klasztor… Jest tuż za tą górką… – zaproponował zakonnik pokazując ręką niedaleki pagórek – …nie widać, bo ta górka zasłania… Możecie przenocować, a za dnia pójdziecie dalej… To naprawdę niedaleko.
  37. Ulisses zapalił się do tego pomysłu.
  38. Nie dość, że mogliby poznać jakiś fascynujących ludzi, znaleźć się w niecodzienny otoczeniu, to jeszcze wyobraźnia podsuwała mu szalone, iście diabelskie, wizje: Wyobraził sobie siebie i Penolopę w klasztornej celi. Ściany surowe, bez dekoracji… Kamienne. A nad drzwiami krzyż drewniany. On i Penelopa nadzy, jak ich Pan Bóg stworzył… Klęczą na drewnianym klęczniku… Ich pomięte habity splecione ze sobą bezładnie porzucone na kamiennej posadzce. A oni uniesieni modlitwą i wzajemną nagością dopadają do siebie i kochają… Długo, głośno i bez skrępowania… Do upojenia…
  39. „A za ścianą ci faceci w habitach walą konia” – podpowiadała mu oszalała wyobraźnia – „Stu facetów wali sto koni… No nie stu, zapewne kilkunastu wali sobie nawzajem…” mało co i parsknął by głośnym śmiechem.
  40. Noc w klasztorze…Taką przygoda można by wnukom opowiadać…
  41. A może to jakiś znak Boski?
  42. Otwierał usta by wyrazić radosną aprobatę gdy usłyszał zrezygnowany głos Magdy:- Niee… Raczej wrócimy…
  43. - Ależ Magdo! Zostańmy… Do domu daleko… Jesteśmy zmęczeni. Po co się będziemy włóczyć po nocach w nieznanej okolicy… próbował Ulisses.
  44. - I Baltazar zmówi za nas modlitwę – wyszeptał Penolopie na ucho…
  45. - W schronisku została nasza grupa z którą przyjechaliśmy w góry – powiedziała stanowczym głosem Penelopa. Kasper i Melchior również nie wyrażali zachwytu pozostaniem w klasztorze.
  46. - Nie zostajemy, powinniśmy jeszcze zdążyć na ostatni pociąg – Kasper spojrzał na zegarek.
  47. - Ja chcę zostać! – powiedział dobitnie Ulisses – jak mam iść w rozdartych spodniach? – Miał nadzieję, że tym argumentem przekona pozostałych – Jak wy nie chcecie, to idźcie! Ja z Penelopą zostaniemy!

    Penelopa nie chce zostać w klasztorze

  48. - Wracamy z nimi – W głosie Penolopy słychać było stanowczość.
  49. Ulisses był niezadowolony. Mało powiedziane, on był po prostu, najzwyczajniej wściekły.
  50. „Jak ona może nie chcieć przeżyć z nim nocy w klasztorze?” – myślał – „Przecież taka okazja nie powtórzy się już nigdy. Jak ona może tego nie chcieć? Jak ona może przedkładać grupę nade mnie?” – przelatywało mu przez głowę.
  51. - Zostajemy Penolopo – powiedział kategorycznie.
  52. - Nie możemy Ulissesie… – odpowiedziała dobitnie Penelopa – Ja nie zostanę. Przyszliśmy razem z grupą i razem z grupą wrócimy.
  53. - No dobra, dość tych sporów. Idziemy dalej! – Magda zakończyła problem – To gdzie jest ta stacja? – zapytała zakonnika.
  54. - Wracajmy… – wyszeptał Baltazar łapiąc Ulissesa za ramię.
  55. I pożegnali się z zakonnikami, i poszli w wskazanym przez nich kierunku.
  56. Ulisses całą drogę był wściekły. Czuł żal do Penolopy. O to że nie chciała z nim zostać, o to że przedłożyła grupę nad niego…
  57. Nie rozumiał i nie chciał rozumieć jej decyzji. „Czyżby nie miała fantazji? Czyżby nie czuła jak bardzo mu zależy?”
  58. Odczuł jej decyzję jako osobistą porażkę i nie mógł się z nią pogodzić. Był tak wściekły że nawet Baltazar nie mógł go rozładować. Dopiero gdy dochodzili do stacji zaczął się uśmiechać. Tak na zewnątrz bo w środku czuł ranę.
  59. Czuł, że zalęga się robak który go skutecznie gryzie i przez moment wydało mu się, że na ich małżeństwo padł cień.
  60. „Cień niespełnionej klasztornej nocy” – pomyślał.

    Memory Elihu Vedder

    Memory Elihu Vedder

011- Trzecia Księga Hedora – Zwana Ksiegą Wyznawców

In Anielskie Wersety, Księga Hedora on 20 marzec 2009 at 8:21

011- Trzecia Księga Hedora – Zwana Ksiegą Wyznawców

knight-crossroads-vasnetsov

The Knight at the Crossroad Victor Mikhailovich Vasnetsov

Gwiazdy przepowiedziały upadek Hedora

  1. No i stało się to co, jak wszyscy mówili, było zapisane w gwiazdach. Hedor upadł!
  2. Stało się.
  3. Stało się to, co wprawdzie rodziło się w zakamarkach mózgu, jednak było tak nieprawdopodobne, że aż niemożliwe.
  4. I teraz, dopiero teraz powstali nawet ci, którzy dotychczas wstydliwie chowali się po kątach. Teraz dysponowali jakąś niewiarygodną charyzmą i siłą wewnętrzną. Powychodzili ze swych podziemnych korytarzy, gdzie z narażeniem życia (bowiem stropy najczęściej były przegniłe) planowali przyjście nowego.
  5. Wychodzili, by wreszcie w pełnym blasku słońca (i oczywiście pod opieką gwiazdy) głosić prawdy w które, jak powiadali, zawsze wierzyli.
  6. Ileż było wrzasku! Ileż to było radości!

    Pojawienie się kapłanów

  7. W ciągu jednego dnia powstało tysiące nowych wyznań. Pojawili się kapłani o tak wielkiej sile wewnętrznej, że gromadzili wokół siebie dziesiątki, potem setki a w końcu tysiące wyznawców.
  8. A ci z przekonaniem, na kolanach, przysięgali że z poprzednią religią nie mieli nic do czynienia.
  9. Brawa łączą wyznawców
  10. Kapłani przemawiali, a wyznawcy bili brawa.
  11. To nic, że tak niedawno również bili brawa.
  12. -„Przedtem nas zmuszano do bicia braw” – mówili.
  13. A teraz bili brawa dlatego, że tak chcieli, że nikt im wreszcie nie mieszał w głowach, że nikt nie robił „wody z mózgu”. Że nie krępowała ich żadna totalitarna religia, że wreszcie mieli to swoje utęsknione prawo do swojego indywidualizmu i co najważniejsze do swojej (wreszcie) religii, stworzonej tylko dla nich i dla nikogo więcej.
  14. Początkowo nie zauważali, że tuż obok spotykali się wyznawcy zupełnie innej (a nawet sprzecznej z ich wartościami) religii. Że też słuchali kapłana, że też bili brawa i też byli przekonani że tylko ich kapłan mówi prawdę, prawdę nad prawdami, najprawdziwszą i jedyną prawdę.
  15. Słyszeli ich brawa i to ich łączyło.
  16. „Skoro biją brawa, to są tacy sami jak my” – mówili.

    Spory o mowy dziękczynne i o wiele innych spraw

  17. Aż doszło do tego, że przy niedzielnym stole, członkowie tej samej rodziny zaczęli wygłaszać różne mowy dziękczynne za obfitość stołu.
  18. Dotychczas (zwyczajowo) mowę wygłaszał patron rodziny, przed posiłkiem.
  19. A teraz? Teraz jedni twierdzili, że dziękować za posiłek trzeba tak jak kiedyś – przed rozpoczęciem jedzenia, inni przywoływali autorytety na dowód, że po posiłku. Jeszcze inni twierdzili, że to nie ma sensu i że dziękować trzeba w kuchni, tam gdzie posiłek powstaje. A byli też i tacy, którzy twierdzili (O zgrozo!), że nie trzeba dziękować wcale bo ciężko na ten swój kawałek chleba pracują i to co żrą jest okupione ich potem więc w żadne gusła nie wierzą.
  20. Okazywało się, że małżeństwa które dotychczas żyły zgodnie i przykładnie rozwodziły się, nagle, ni z tego ni z owego, bo jak mówili nie mogą już na siebie patrzyć.
  21. Bo (jak to oni mówili) nie można żyć ze sobą gdy mąż i żona wyznają inną religię.
  22. On, na przykład, twierdził że wiara nie pozwala mu głaskać żony przed stosunkiem. Ona z zacietrzewieniem ośmielała się głośno i co najgorsze prosto w oczy powiedzieć, że jeżeli on nie będzie jej głaskał to nie pójdzie z nim do łóżka, a nawet przeniesie się do innego pokoju by nie mógł oglądać jej przy toalecie lub zmianie bielizny.
  23. A byli też i tacy, którzy twierdzili, że zespalać się wolno tylko w celach prokreacji i że nie należy wtedy odczuwać żadnej przyjemności; a te wszelkie problemy związane z głaskaniem są sztuczne i wymyślone przez jajogłowych, by znowu spętać ich i podporządkować.
  24. Jedni twierdzili, że dziękować Bogu trzeba na stojąco, inni zaś że na klęcząco.
  25. Jeszcze inni że na leżąco, ale pod warunkiem, że leży się tylko na brzuchu. A ci najbardziej ortodoksyjni twierdzili, że jedynie czołganie przypadnie Bogu do gustu.
  26. Jedni mówili, że wreszcie obejrzą sobie w telewizji nagie ciałka, a inni krzyczeli że to zgroza, że to obraża ich wartości, że to obraża ich głębokie poczucie człowieczeństwa.
  27. Doszło do tego, że niektórzy twierdzili że najwyższa już pora by wydać zakaz pokazywania kopulujących się lwów i tygrysów nawet na filmach przyrodniczych.
  28. Słowem Sodoma i Gomora.

    Odnalezienie rozwiązania

  29. Wreszcie po niemałym czasie, gdy upili się już (do zawrotu głowy) tą długo oczekiwaną wolnością znaleźli rozwiązanie.
  30. Jednomyślnie (powiedzmy prawdę że było to prawie jednomyślnie), zwrócili się do Pitała o pomoc, o ochronę, o dobre rady.
  31. Pytali: „I co teraz mamy zrobić? Jak uporządkować to co Hedor zniszczył. Jak mamy podzielić to co dotychczas było własnością Hedora?”
  32. Wprawdzie poprzednio Hedor tłumaczył im że w zasadzie to wszystko, i tak jest ich własnością, ale oni chcieli żeby to „ich” było bardziej ich.
  33. Takie ich naprawdę i na zawsze, by mogli nawet za tysiąc lat powiedzieć: to jest moje!
  34. Każdy z nich przecież od dawna wiedział że może mieć i sto fabryk i stadniny koni a nawet kawałek nieba na wyłączną własność.
  35. No bo przecież po to pojawiła się ta gwiazda.
  36. Czy mogła by mieć inny cel?
flying-fish-l

Flying Fish Herbert James Draper

010 – Druga księga wędrowców – Ulisses

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:20

010 – Druga księga wędrowców – Ulisses

charity-l

Charity William-Adolphe Bouguereau

Ulisses był ciekawy świata

  1. Dobrze było Ulissesowi z Penelopą.
  2. Stale się odkrywali aż w końcu, mimo że mieli jakieś wątpliwości, pobrali się.
  3. Czy dlatego, że Penelopa zaszła w ciążę i zostali niejako przymuszeni (co chyba nie było takie najistotniejsze), czy dlatego że już wiedzieli, że tego chcą?
  4. Czy dlatego, że Bóg tak chciał?
  5. Tego jednego nie wiedzieli.
  6. Ulisses wiedział, że chce być z Penelopą, lecz wydawało mu się, że nie jest jeszcze gotowy do roli męża.
  7. Nie był pewien, czy rozumie tą rolę.
  8. Jak dziecko był ciekawy świata, ludzi, kobiet…
  9. Wiedział, że w świecie istniejącym już miliony lat dane mu zostało krótkie życie.
  10. Nie wiedział po co, ale czuł, że musi podczas swojego życia poznać wszystko co jest możliwe oraz poznać samego siebie.
  11. Chciał jeszcze dłużej pożyć „na kocią łapę” by wiedzieć czy podoła, czy potrafi zapewnić szczęście tej, jak uważał, wspaniałej kobiecie.
  12. Nie!
  13. Nigdy nie miał wrażenia, że został złapany na dziecko.
  14. Ze ślubem uwinęli się szybko; najszybciej jak to było możliwe. Potraktowali to dziwne zdarzenie jako kolejną przygodę w swoim młodym życiu.

    Ulisses zauważa że jest zazdrosny

  15. Po jakimś czasie Ulisses zauważył z niepokojem, że staje się chorobliwie zazdrosny.
  16. Nie dawał tego poznać, ale czuł, że ta zazdrość go zżera.
  17. Nie rozumiał tego stanu, nie miał przecież żadnych powodów.
  18. Był coraz bardziej pewien, że darzy Penelopę uczuciem, które jak mu się wydawało nazywano miłością i był przekonany że ona również go kocha.
  19. Ale coś go stale gryzło.
  20. Miał wrażenie, że ich drogi się rozchodzą.
  21. Stał się zachłanny.
  22. Wydawało mu się, że nie dostaje jej tyle ile pragnie, że mimo iż są razem nie ma jej tak blisko jak tego potrzebuje.
  23. Nie wiedział dokładnie, ale to czego mu brakowało to nie był seks.
  24. Chciał też czegoś innego.
  25. Chciał jej więcej, chciał całą, i ciało i duszę.
  26. Chciał więcej.
  27. Chciał wszystko.
  28. Na własność.
  29. A jednocześnie cały sprzeciwiał się temu.
  30. Nie wyobrażał sobie bycia właścicielem jakiejkolwiek istoty ludzkiej.
  31. Wydawało mu się, że nie wytrzymuje tego, co kiedyś sobie obiecali – iść w tym samym kierunku, razem, ale obok siebie.
  32. Wydawało mu się, że nie wytrzymuje tego, że oprócz wspólnego, każdy z nich będzie miał swoje życie.
  33. I to dziecko…
  34. Chciał tego dziecka.
  35. Chciał jej.
  36. Bał się siebie, bał się, że jeszcze zbyt mało wie o sobie.
  37. Nie czuł się na tyle dojrzały by już teraz mieć dzieci.
  38. Byli przecież na etapie budowanie podwalin pod dom, w którym zamieszkają na dobre dopiero wtedy, gdy będą już mocno stać na własnych nogach.
  39. Miał niejasne wrażenie, że Penelopa, w tym zrozumieniu siebie nie pomaga.
  40. Gdzieś tam głęboko właśnie tego od niej oczekiwał.
  41. Po ślubie doszli do wniosku, że za wcześnie na dziecko, że oni sami nie wiedzą, czy chcą mieć ze sobą dzieci i czy są ze sobą szczęśliwi.
  42. Tak naprawdę, tak do końca, tak jak to pokazywali na zewnątrz.
  43. Nie chcieli unieszczęśliwiać dziecka.
  44. Nie chcieli skazywać się na siebie za wszelką cenę.
icarus-l

The Lament for Icarus Herbert James Draper

009 – Druga Księga Hedora

In Anielskie Wersety, Księga Hedora on 20 marzec 2009 at 8:19

009 – Druga Księga Hedora

Simbat Torah, The Procession of the Law Solomon Alexander Hart

Simbat Torah, The Procession of the Law Solomon Alexander Hart

Otr przynosi wiadomość o gwieździe

  1. Otr, wysoki wyróżniający się obfitą brodą starzec, jak zwykle na żądanie władcy badał nastroje ludzi wpadł zadyszany do gabinetu Hedora, gdzie Hedor i Ulisses ucinali sobie pogaduszki.
  2. Byli bardzo zaprzyjaźnieni i Ulissesowi zupełnie nie przeszkadzało, że Hedor podczas rozmowy czyścił pilniczkiem paznokcie.
  3. - Panie! Panie!!! Jerusza zatrwożona!… – wykrzyczał zasapany Otr.
  4. - A czymże to znowu, mój wierny zauszniku? – spytał Hedor ze zwykłym sobie spokojem choć dzisiaj nie był zbytnio zadowolony z wizyty Otra.
  5. Ostatnie wizyty Otra nie wnosiły niczego dobrego.
  6. Wieści jakie przynosił (stanowczo za często!) były zdaniem Hedora mocno przesadzone, wprost defetystyczne.
  7. Hedor był przekonany, że Otr, jak każdy z jego poddanych chce się wykazać czymś niezwykle oryginalnym i dlatego w przynoszonych przez niego informacjach jest więcej wymyślonych sensacji niż prawdy.
  8. - To przez tą gwiazdę!
  9. Ludzie mówią, o najjaśniejszy, że ta gwiazda przyniesie wybawienie od Twojego… – Otr zwykle wyrzucający z siebie wieści, chłodno i beznamiętnie, jak karabin maszynowy nagle zamilkł i skulił się w sobie.
  10. – Co od mojego? – Hedor zajęty skórką przy paznokciu i nawet nie raczył podnieść głowy.
  11. - Od… Od… Wybacz Panie, ja nie mogę tego powiedzieć… – w głosie Otra czuło się krańcowe zrezygnowanie.
  12. - Czegóż to ty nie możesz powiedzieć?
  13. Mów śmiało. Przecież nie każę cię ukrzyżować… – Hedor i z radosnym uśmiechem mrugał porozumiewawczo do Ulissesa, bardzo zadowolony ze swojego dowcipu.

    Otr donosi Hedorowi, że ma on opinię tyrana

  14. Otr, czując powagę chwili, zaczerwieniony z przejęcia, wyrzucił z siebie cichym głosem – Oni, Panie mówią… Oni Panie mówią, że Ty…
  15. – Wyduś to wreszcie z siebie! – zirytowany przedłużającą się wizytą Hedor spojrzał na Otra strasznym wzrokiem.
  16. - Oni Panie mówią, że Ty jesteś tyranem! – Otr nabrał powietrza ale jednocześnie tak się skulił w sobie, iż wydawało się, że ten blady jak ściana starzec za chwilę wtopi się w bazaltową podłogę.
  17. Ciało jego, raz za razem, wstrząsały drgawki przypominające konwulsje skazańca po spotkaniu z katem.
  18. - Mówią, Panie, że jesteś tyranem i że ta gwiazda wskaże drogę do nowego króla, który zapewni wszystkim dostatek, wieczny dostatek i nieśmiertelność. – Otr wyrzucił z siebie te straszne informacje i przez chwilę wydawało się, że dodało mu to sił.
  19. Stał już spokojnie w postawie wyrażającej pokorę i absolutne oddanie swojemu ukochanemu władcy.

    Hedor zdumiewa się stanem rzeczy

  20. - Jerusza zatrwożona! Ja tyranem? – zapytał pobłażliwie zdziwionym głosem Hedor
  21. - Ja przecież daję ludziom spokój i bezpieczne życie.
  22. Czy ty czasami nie przesadzasz drogi Otrze?
  23. Hedor spojrzał beznamiętnie na Otra jednocześnie myśląc, że w zasadzie nie widzi powodów, dla których nie miałby go ukrzyżować.
  24. Postanowił zastanowić się nad tym poważne, lecz innym razem, bo na dzisiaj miał już plany związane z pewną małoletnią blondynką i nie chciał się rozpraszać tymi (jak zwykł mawiać) „pierdołami”.
  25. Otra i oczywiście tych jego donosów od dawna miał po dziurki w nosie i czekał na właściwy moment aby ucieszyć wzrok donosicielem dyndającym na krzyżu.
  26. Z rozrzewnieniem przypomniał sobie te niewielkie piersiątka które zapewne w tej chwili są kąpane i namaszczane wonnymi olejkami.
  27. Oblizał wargi przypominając sobie łono szykowanej kobiety i siląc się na spokój, zapytał: – To mówisz że co?
  28. Mówisz że są zatrwożeni?
  29. - Mówią Panie, że przyszli jacyś mędrcy, z za granicy, i pokażą nam drogę do nowego króla.
  30. Mają mu się pokłonić i służyć radą… – Otr znowu się skulił jakby czując, że jego ukochany władca wcześniej czy później wyprawi go na tamten świat.
  31. Jakże ciężko było Hedorowi porzucić wspaniałe wyobrażenie o pachnącym ciele, o cudownych, maleńkich sutkach i biodrach, które tak bardzo lubił trzymać w swoich ramionach.
  32. Był władcą; zatem nie było wyjścia, musiał oderwać się (co nie przyszło mu łatwo) od przelatujących głowę fantazji erotycznych i wrócić do kłopotliwej realności.
  33. Całą siłą woli zmusił się do zewnętrznego spokoju i zapytał: – Mędrcy przyszli pokłonić się nie mnie?
  34. Tylko jakiemuś nowemu królowi?
  35. Przyszli nie do mnie? – mimo starań, widać było, że Hedor był bardzo zaskoczony i, że ta ostatnia informacja wyraźnie popsuła mu wyobrażenie tak wspaniale zapowiadającego się popołudnia.
  36. Rysująca się na jego obliczu wściekłość była oczywiście uzasadniona, diabli znowu wzięli popołudniowy relaks.
    Gloria in Excelsis  Evelyn De Morgan

    Gloria in Excelsis Evelyn De Morgan

    Otr informuje Hedora o narodzinach Jezona

  37. - Tak mój Najjaśniejszy Panie. Oni nawet mówią, że to wszystko jest napisane w księgach!
  38. Że gwiazda pokazuje im drogę do miejsca gdzie będzie nowy król.
  39. Oni przyszli do Betulamu i złożyli dary jakiemuś dziecku, biedakowi…
  40. Niektórzy ludzie mówią, że to jakiś bękart niewiadomego pochodzenia.
  41. Matka jego zaszła w ciążę pomimo, że mąż jej był przez dwa lata poza domem.
  42. Inni mówią, że to cudowne poczęcie…
  43. Na imię dali mu Jezon…
  44. A matka jego mówi do niego „mój królu”…
  45. - Otr powoli wracał do siebie, i nawet mówił jakby wyraźniej.
  46. - Ta dziwka ma czelność mówić, że jej syn będzie królem? – Hedor nie potrafił już hamować swojej wściekłości.
  47. Uderzył ręką w biurko tak mocno, że spadła karafka ze źródlaną wodą a szkło rozsypało się po całym gabinecie
  48. - Chyba oszalałeś Otrze! – wrzasnął, a raczej ryknął najświetniejszy władca.
  49. - Mówią, że ci mędrcy… – próbował mówić Otr zbierając jednocześnie potłuczone szkło a widać było wyraźnie, że wolałby zrównać się z podłogą – mówią, że będzie dwóch królów.
  50. - Dawaj tu tych jajogłowych!
  51. Przyprowadź ich natychmiast!
  52. Dowiemy się co to za mędrcy… – wrzasnął Hedor.
  53. - Już ich nie ma Wspaniały Panie.
  54. Odeszli… – potulnie odpowiedział Otr zwieszając głowę.
  55. - Opuścili mój kraj po cichu?
  56. W tajemnicy przede mną?
  57. A ty kurwa co robisz?!
  58. Za co ci płacę?!
  59. Dopiero teraz mi to mówisz?!
  60. Złą masz robotę?
  61. Mam cię wypierdolić na zbity pysk? – wściekły Hedor, z sardonicznym uśmiechem, czerwieniał na twarzy.
  62. Artretyzm, reumatyzm, lumbago wszystko to naraz uderzyło w jego świetlane ciało, a na domiar złego (jak zwykle w stanach najwyższego podniecenia, co ostatnio zdarzało mu się tylko w alkowie) Hedor dostał czkawki…
  63. - A może jednak chcesz by cię, kurwa, do drewienka przybić? – wysyczał pomiędzy czknięciami.
  64. - Widzisz! – rzekł do Ulissesa męczonym czkawką głosem – Widzisz, z kim ja muszę pracować?
  65. Ulisses pokiwał głową i wzruszył ramionami.
  66. Miał nadzieję, że to o czym rozmawia Otr z Hedorem nie stanie się nigdy jego problemem.
  67. Otr przerażony reakcją Hedora pragnie rozpuścić się w powietrzu
  68. Skulony Otr a właściwie jego połowa (bo tak się skurczył) skrył twarz w dłoniach; widać było że nie ma nic więcej do powiedzenia, a nawet gdyby miał to i tak by nic nie powiedział.
  69. Dobrze wiedział, że sprowadził na swojego pana czkawkę a to nie pozostawiało żadnych złudzeń.
  70. Jakże wtedy pragnął być maleńką myszką, albo mrówką, pyłem, albo najlepiej żeby go w ogóle nie było, żeby rozpuścił się w powietrzu, wyparował, dysocjował lub jakoś inaczej pozbył się swojej cielesnej powłoki tak niemiłej (co samo rzucało się w oczy) wspaniałemu władcy.
  71. Tego władcy którego tyle lat uwielbiał.
  72. Mało wielbił, on go przecież kochał; kochał bardziej od wszystkiego na świecie.

    Hedor grozi użyciem ognia i miecza

  73. - To jakaś hucpa!
  74. To grozi rozkładem państwa… – krzyczał Hedor w przerwach pomiędzy czknięciami – …a przecież to ja jestem odpowiedzialny za spokój obywateli!
  75. To ja, muszę podejmować najtrudniejsze decyzje!
  76. I ja taką decyzję podejmę!
  77. Ocalę mój naród od diabelskich podszeptów.
  78. A jeżeli będzie trzeba, to użyję miecza! – krzyczał Hedor – By wyplenić tą zarazę…
  79. I ognia!
  80. Wytnę ich wszystkich i spalę!
  81. Wszystko spalę!…
  82. Dla dobra narodu! – powiedział zdyszany, czknął i opadł bezwładnie na fotel.
  83. - Trzeba użyć miecza! – wrzasnął ponownie Hedor podrywając się gwałtownie
  84. - A jeżeli ktoś podniesie rękę na naszą świętą wiarę, to ja mu tą rękę utnę!…
  85. Ja mu tę rękę odrąbię!… – Hedor dyszał ze złości.
  86. Długo trwało zanim się uspokoił, siedział w milczeniu i widać było, że myśli i nikt nie śmiał mu przeszkodzić.
  87. Wreszcie przemówił, i czkawka, jakby minęła – Co ty kurwa mówiłeś?
  88. Że jest to pisane w jakichś księgach?…
  89. Tym lepiej!
  90. Jeżeli ich proroctwo ma się wypełnić, to nie na mnie spadnie wina za te niewiniątka…
  91. Ja umywam ręce!

    Hedor uświadamia sobie, że pomimo iż ma wolną wolę to i tak wszystko co się dzieje, dzieje się za wolą Najwyższego

  92. Wszak wszystko i tak jest wolą Pana! – powiedział już spokojniej.
  93. „I moją!” – pomyślał beznadziejnie tłumiąc powracającą czkawkę.
  94. Podniósł się i majestatycznie podszedł do okna.
  95. Rozpościerał się przed nim widok pięknej, żyznej krainy.
  96. Można by nawet powiedzieć że miodem i mlekiem płynącej.
  97. Jego rodzina rządziła tym krajem już tak wiele lat i nigdy nikomu nie przyszło do głowy , że mogłoby być inaczej.
  98. A teraz jakieś rozruchy?
  99. Jakiś zamęt?
  100. „Czy to nie pogrąży tego wspaniałego kraju w wieloletniej ciemności?” – zastanawiał się Hedor
  101. - „Czego oni chcą?
  102. Dlaczego ci tępacy dają posłuch podszeptom innowierców?
  103. Są oczywiście pewne problemy, i wszyscy to wiedzą bo nie da się tego ukryć, ale wynikły one z obiektywnych trudności.
  104. Wieloletnia susza…
  105. A później te powodzie…
  106. Przecież trzeba zrozumieć, to nie moja wina że żyje się trochę gorzej…
  107. Że trzeba racjonować żywność…
  108. A do tego te wydatki na armię…
  109. Przecież trzeba mieć silną armię…
  110. To ona zapewnia spokój wewnętrzny.
  111. Zarzucają mi, że ja i moja rodzina jesteśmy bogaci a oni zbyt biedni…
  112. Nie wystarczy przecież dla wszystkich.
  113. Nigdzie i pod żadnym panowaniem…
  114. Ktoś musi być biedniejszy, zwłaszcza że zamiast pracować cały czas mąci…
  115. Przecież mają, za darmo, i szkoły i szpitale…
  116. No prawda, tam też zalęgła się sitwa…
  117. Ale to do nich trzeba się dobrać, a nie obalać króla, który robi co może…
  118. Czy ci durnie tego nie rozumieją?”

    Hedor zastanawia się nad rolą gwiazdy dając podwaliny pod psychologię społeczną

  119. „Czyżby to wszystko przez tą gwiazdę?…” – myślał Hedor gdy został sam
  120. - „Czy to możliwe, że jakieś zjawisko astronomiczne może zaważyć na dziejach ludzkości?
  121. To przecież tylko gwiazda.
  122. Fizyka, astronomia! I nic więcej.
  123. Czy to możliwe?…”
  124. Czy to możliwe Ulissesie? – zapytał Ulissesa cały czas pogrążonego w lekturze Żywotów Świętych.

    The Annunciation Edward A. Fellowes Prynne

    The Annunciation Edward A. Fellowes Prynne


008 – Konfesjonał – Trzecie wyznanie Sary

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 20 marzec 2009 at 8:18
008 – Konfesjonał – Trzecie wyznanie Sary
clytie-hawkins-l

Clytie Louise Welden Hawkins

  1. Niedługo skończę 37 lat i dopiero zaczynam się zastanawiać nad swoim dotychczasowym życiem.
  2. Co osiągnęłam?
  3. Co straciłam?
  4. Gdzie jest ta radosna dziewczyna sprzed lat?
  5. Czy potrafię zaglądnąć w głąb siebie.
  6. Czy potrafię?
  7. Nie wiem, ale chyba najwyższy czas, aby coś z tym zrobić, bo tkwić w nicości nie ma żadnego sensu.
  8. Pewnie boję się tego, jak i wielu innych rzeczy.
  9. Gdzie jest moja odwaga i ambicja?
  10. W którym momencie schowałam się gdzieś bardzo głęboko i czy potrafię ją jeszcze wydobyć?
  11. Czy potrafię coś zrobić dla siebie.
  12. Nie wiem, od czego zacząć.
  13. Cofnę do lat szkolnych.
  14. Jestem prostą, skromną dziewczyną z małego miasteczka.
  15. Już wtedy nie potrafiłam otworzyć się przed nikim.
  16. Nie miałam żadnych problemów z nawiązywaniem kontaktów, ale były one taki powierzchowne.
  17. Po skończeniu szkoły średniej poszłam do pracy, aby zarobić na dalszą naukę.
  18. Od poniedziałku do piątku praca.
  19. W piątek szybko do szkoły.
  20. W niedzielę wieczorem przyjeżdżałam zmęczona po wykładach.
  21. Rano znowu do pracy i tak przez trzy lata.
  22. Zrobiłam maturę i miałam plany, aby zacząć studia.
  23. Pedagogika mnie fascynowała.
  24. Chciałam pracować z dziećmi.
  25. Mając 21 lat, tydzień przed maturą wyszłam za mąż.
  26. I był to największy błąd mojego życia.
  27. Wydawało mi się, że jestem zakochana i że doda mi to sił.
  28. Szybko okazało się, że o studiach mogę tylko marzyć.
  29. Planowałam, że może za rok, lub za dwa, ale zaszłam w ciążę.
  30. Z jednej strony radość z maleństwa, które czułam w sobie, z drugiej ginące perspektywa dalszej nauki…
  31. Okazuje się, że moje małżeństwo to jakiś koszmar.
  32. Wieczne oskarżenia, pijaństwo, awantury, rękoczyny, panienki.
  33. Duszę się.
  34. Boje się tego wszystkiego.
  35. A zwłaszcza powrotów męża.
  36. Wpadam w jakąś nerwicę.
  37. Jestem krok od jakiegoś koszmarnego obłędu.
  38. Żyję gdzieś obok.
  39. Nawet teraz gdzy to pisze – po wielu latach odczuwam lęk i drżą mi ręce.
  40. Mam pretensje do siebie, dlaczego byłam taka słaba, że nie potrafiłam tego wszystkiego przerwać zawczasu i dążyć do celu, który sobie wytyczyłam.
  41. Pozwoliłam zawładnąć sobą całkowicie, pozwolić, aby facet traktował mnie jak własność i rzecz zbędną w domu.
  42. Zgniatał mnie powoli jak obrzydliwego robaka.
  43. Trudno mi wracać do tych chwil.
  44. Czy wiesz, że jak to pisze to drugiego pokoju dobiega bardzo głośna muzyka.
  45. Wiesz dlaczego?
  46. Bym nie mogła słyszeć swoich myśli.
  47. Boże pomóż mi!!!
  48. Łzy cisnął mi się do oczu, chodzę z kąta w kąt.
  49. Tak bardzo brakuje mi miłości.
  50. Chciałabym by ktoś mnie pokochał taką, jaka jestem.
  51. Tak po prostu szanował i pokochał, abym była komuś potrzebna.
  52. Jestem potrzebna tylko dzieciom, Lecz niedługo i one nie będą mnie potrzebowały.
  53. Żyję gdzieś obok siebie.
  54. Bo tak jest prościej.
  55. Jeszcze niedawno czytałam dużo książek z psychologii i filozofii.
  56. Próbowałam znaleźć własną wartość.
  57. W jednej z nich wyczytałam – pokochaj siebie, bo nie będziesz potrafiła nikogo pokochać.
  58. Zacznij od siebie.
  59. Nie kocham siebie, bo nie umiem.
  60. Coś w tym chyba jest, bo bardzo szybko takie same słowa jak z książki padają z ust mężczyzny którego niedawno poznałam.
  61. Rozmawiając z nim, miałam wrażenie, że on wie więcej o mnie niż ja sama.
  62. Czy to nie jest przerażające?
  63. Czy ja przegrałam z samą sobą?
  64. Co straciłam w tej grze o godne życie?
  65. Próbowałam analizować odczucia moje w stosunku do mężczyzn, którzy gdzieś tam pojawili się moim życiu.
  66. Każdy z nich podchodził inaczej do sprawy.
  67. Jedno jest pewne.
  68. Wszystkich przyciągał wygląd kobiety, jej uroda styl, figura.
  69. Sposób poruszania się, no i oczywiście, czy jest chętna na zabawę łóżkową.
  70. Na bardzo daleki plan schodzi osobowość i wnętrze.
  71. Jakie to dziwne.
  72. Przecież ubranie się podrze, na twarzy pojawią się zmarszczki, przybędzie trochę kilogramów, a JA?
  73. Przecież JA zostanę.
  74. Czemu teraz dostrzegam coś, co jest oczywiste.
  75. Przecież wszyscy o tym wiedzą i niekiedy mówią.
  76. Po paru latach małżeństwa, znerwicowana, ważąca 47 kilo postanowiłam walnąć pięścią w stół i wyrwać się z tego.
  77. Rodzina?
  78. Owszem, ale nie za cenę zdeptania mnie do końca.
  79. Nie dam się.
  80. Płaczę, ale albo teraz albo nigdy.
  81. Boję się strasznie.
  82. Zostawiam wszystko, nawet mieszkanie.
  83. Zabieram dzieci i odchodzę.
  84. Przed śmiercią mój kochany tato kupił to mieszkanie na wsi, gdzie się przeniosłam.
  85. Wiedział, że będę go kiedyś potrzebowała.
  86. Patrzył z żalem jak z dnia na dzień marnieje jego kochana córeczka.
  87. Mój ojciec nie żyje już 9 lat a ja tak bardzo za nim tęsknię, tak bardzo go mi brakuje.
  88. Chodzę czasami na cmentarz, aby porozmawiać.
    Hope in the Prison of Despair Evelyn De Morgan

    Hope in the Prison of Despair Evelyn De Morgan

  89. Głupie?
  90. Czy jestem jakaś pomylona?
  91. Nie jestem pomylona, ale bardzo kochałam mojego ojca i nawet jego mi odebrano właśnie w najtrudniejszych chwilach mojego życia.
  92. Wtedy, kiedy go tak bardzo potrzebowałam.
  93. Choroba ojca była silniejsza ode mnie.
  94. Bardzo długo nie mogłam się pozbierać po jego śmierci.
  95. Żeby tak było można zamienić.
  96. Rok po śmierci ojca poszłam na operację.
  97. Badania wstępne przed zabiegiem wykazały, że to coś siedziało we mnie, pochłonęło mi tyle krwi, że dostałam bardzo silnej anemii i jeżeli się nie zgodzę na toczenie krwi to prawdopodobnie dołączę do taty.
  98. A może się nie zgodzić?
  99. I wszystko było by takie proste.
  100. Załatwić to jednym słowem.
  101. Brakiem odpisu na kartce papieru.
  102. Ale ja mam dzieci i jeśli nie dla siebie to dla nich muszę być.
  103. Po prostu być.
  104. Podpisałam zgodę na toczenie krwi.
  105. Cztery godziny na stole operacyjnym i wszystko jasne.
  106. Połowę kobiecości mi wycięli, ale jeszcze coś zostawili.
  107. Jaki przyjdzie wynik badania?
  108. Rak czy nie?
  109. Co będzie lepsze?
  110. Czy przez to będę się czuła, choć mniej kobietą?
  111. Wtedy bardzo się tego obawiałam, że mężczyzna to wyczuje, znowu jakieś nieprzyjemności się może się pojawią.
  112. Dzisiaj wiem, że facet tego nie wyczuje i będzie wiedział tylko wtedy, jeżeli to JA będę sobie tego życzyła.
  113. JASNE?!
  114. Starałam się nie myśleć o wynikach badania, bo już nie wiem czy chciałabym, aby były skazujące.
  115. Cieszę się, że jednak żyję.
  116. Po raz kolejny uciekłam.
  117. Pierwszego razu nie pamiętam, bo miałam dwa lata, kiedy wpadłam do kotła z wrzątkiem.
  118. Lekarze nie dawali żadnych szans rodzicom, bo graniczyło to z cudem.
  119. A ja na przekór wszystkim wyszłam z tego.
  120. Potem przypadkowo trzy razy topiłam się w jeziorze i zawsze ktoś się znalazł silniejszy od wody, kto mnie wyciągnął.
  121. A z ta operacją?
  122. Coś mi mówiło, że albo teraz albo wcale.
  123. I co?
  124. Okazało się, że trafiłam w ostatniej chwili.
  125. Tylko unikanie przed czymś, co jest nieuniknione nie wychodziło.
  126. Nic więcej.
  127. Kobieto! Czy ty jesteś jakąś niedorajdą życiową?
  128. Weź się w garść.
  129. Może jeszcze pokochasz kogoś, jeśli chcesz a wtedy znów będzie wszystko piękne i prostsze.
  130. Znajdziesz kogoś, kto dotrze do ciebie pomoże ci się odnaleźć, ale ty też musisz tego chcieć.
  131. Nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma.
  132. A może już tak bardzo przywykłaś do tego, że nie potrafisz być szczęśliwa.
  133. Boisz się w środku każdego mężczyzny sądząc, że oczekuje od ciebie tylko twojego ciała do zabawy.
  134. Nie dajesz szansy poznania dzieci i sama stawiasz mur, którego nie da się przebić.
  135. A może ten ktoś jest blisko a ty patrzysz gdzieś w dal.
  136. Zastanów się dobrze.
  137. Może tylko mówisz, że chcesz, aby cię ktoś pokochał, a tak naprawdę nie pozwalasz nikomu poznać siebie, nie pozwolisz emocjonalnie zbliżyć się do siebie.
  138. Tylko kontakt fizyczny?
  139. A kiedy wyczujesz, że ktoś cię zaczyna kochać to łatwiej jest zrezygnować niż choćby spróbować.
  140. Czy ty jesteś gorsza i bardziej wyrachowana niż ci wszyscy faceci.
  141. Słuchaj a może skończysz z tym użalaniem się przed sobą, co?
  142. Dosyć tego, przecież były radosne chwile w moim życiu prawda?
  143. Poczekaj… Niech sobie przypomnę…

A Soul Brought to Heaven William-Adolphe Bouguereau

A Soul Brought to Heaven William-Adolphe Bouguereau

007 – Pierwsza księga Hedora

In Anielskie Wersety, Księga Hedora on 20 marzec 2009 at 8:17

007 – Pierwsza księga Hedora

dem-cadmus-harmonia-l

Cadmus and Harmonia Evelyn De Morgan

Kłopoty Hedora

  1. Hedor miał ostatnio bardzo ciężkie dni. Coraz częściej odczuwał świdrujący ból głowy. Miał kłopoty z zaśnięciem, wstawał niewyspany i nic, nawet młode mieszkanki Jeruszy nie potrafiły go rozweselić. Jak mniemał spowodowane to było nadmiernym wysiłkiem umysłowym. Nie pamiętał kiedy ostatni raz był w podobnej sytuacji.
  2. Jeruszą od niepamiętnych czasów rządziła jego rodzina (dzielnie broniąc kraju przed najazdami sąsiadów), i nic nie zapowiadało, że ktokolwiek lub cokolwiek zakłóci to, jak często podkreślał, wspaniałe panowanie.
  3. Nie rozumiał co się z nim dzieje, stale jakiś nieokreślony, natrętny niepokój utrudniał mu życie. A przecież w Jeruszy, jak to w życiu bywa, raz było lepiej, innym razem gorzej. Jednak zawsze udawało się wyprowadzić kraj na prostą, ku zadowoleniu mieszkańców.
  4. Ostatnie lata były wyjątkowo trudne.
  5. Coraz częściej usłużni zausznicy donosili mu o wybuchach niezadowolenia wśród poddanych.
  6. Zwykle traktował to z przymrużeniem oka. Lecz teraz nie wiedział, lub nie chciał takiej myśli dopuścić, że szykuje się coś o wiele bardziej groźnego niż to z czym zwykł się spotykać. Zapewne dlatego, nie przyłożył należytej uwagi do poważającego się donosu, że nawet ci najbardziej wierni poddani, nawet ci, co z oddaniem wyznają dotychczasową religię, zaczęli (nie wiedzieć dlaczego) dawać posłuch niezadowolonym.
  7. Być może dlatego zarządzanie prowincją pochłaniało coraz więcej czasu, a to nie zezwalało na godziwy odpoczynek, nie mówiąc o tym, że co roczny wyjazd nad zagraniczne ciepłe morza z powodu nawału spraw stał się zupełnie niemożliwy. A sprawy wydawały się banalne, takie same jak zwykle, nic ważnego.
  8. Hedor starał się jak mógł, lecz pomimo niewątpliwie dobrych chęci, nie mógł zapewnić obywatelom kraju (którego był niepodzielnym i co oczywiste dynastycznym władcą), obiecanego im (jeszcze przez ojca Hedora) dostatniego życia. Jak zwykle, wyjaśniał i pokazywał, że trudności są przemijające, i niebawem na pewno będzie lepiej.
  9. Głęboko wierzył, a miał już przecież podobne doświadczenia, że i tym razem naród mu uwierzy i po jakimś, zapewne krótkim czasie, wszystko wróci do normy.
  10. Jednakże szemranie w jakże doskonale dotychczas zorganizowanych szeregach obywateli, nie ustawało.
  11. Zwykle w takich sytuacjach wystarczyło głośno tupnąć, lub ukarać publicznie jakiegoś Bogu ducha winnego obywatela by głośne narzekanie zmieniło się w cichy szept, i niebawem wszystko wracało do ustalonego porządku. Lecz teraz było inaczej. Teraz (stanowczo za często) donoszono mu o kolejnych wybuchach niezadowolenia. Pomimo stosowania tradycyjnych represji.
  12. Nie robił widowiska, działał głównie prewencyjnie, doskonale przecież wiedział (lub tylko tak mu się zdawało), że ma za sobą znakomitą rzeszę wiernych, wyznawców tego samego co on Boga, którym (jak często myślał) jest przecież on sam.

    Nawet najbardziej wierni dają posłuch innym religiom

  13. Hedor nie miał żadnych przesłanek, by spodziewać się, że również ci najbardziej wierni, ta awangarda, o których można by powiedzieć, że wprost dewocyjnie uwielbiają dotychczasową religię zaczęli również, nie wiedzieć dlaczego, dawać posłuch niezadowolonym. Coraz częściej publicznie i bez żadnego skrępowania wyrażano swe niezadowolenie.
  14. Hedor bardziej czuł niż wiedział, że nie wróży to niczego dobrego.
  15. Tym razem nie poskutkowało publiczne biczowanie co 444 obywatela, nie pomogło zamykanie przywódców do więzień. Z niewiadomych przyczyn rzesza niezadowolonych stale rosła.
  16. I wówczas (właśnie wtedy) po raz pierwszy, ni stąd ni zowąd, zaczęto głośno mówić, że Hedor jest ciemiężycielem.
  17. Coraz śmielej i głośniej mówiono, że wielokrotnie obiecywał poprawę życia, a zamiast coraz lepiej, jest coraz gorzej.
  18. Skarżono się, że są kłopoty z zaopatrzeniem (a nawet, że władza kradnie), i co najgorsze, że ten system religijny w ogóle nie dba o człowieka, że krępuje jego możliwości twórcze, a w zasadzie, jest po prostu nieudany i niereformowalny.

    Przykłady z państw ościennych

  19. Z zawiścią pokazywano sobie państwa ościenne w których żyło się niewątpliwie lepiej.
  20. Co prawda, w zasadzie, znano je, tylko z kolorowych widokówek. Choć co niektórzy, w głębokiej tajemnicy pokazywali najbliższym czasopisma, w niewiadomy sposób przemycane gdzieś z zza granicy; a tam, mieniące się wszystkimi kolorami tęczy ilustracje, pełno reklam nie znanych im produktów, i artykuły o treściach, o których tu można było tylko poszeptać i to w gronie najbliższej rodziny.
  21. Zdarzało się również, że w małych gronach z zapartym tchem wysłuchiwano opowiadań tych, którzy otrzymywali listy od mieszkającej zza granicą rodziny.
  22. Jednakże (do dziś badacze nie mogą zrozumieć jak Hedor mógł do tego dopuścić), główna ich wiedza o tym co się dzieje za granicą, brała się z kina. To tam, z żalem i z duszącą gardło goryczą, z zapartym tchem, oglądano wspaniałe przygody zagranicznych multimilionerów. To tam wszyscy byli uśmiechnięci i wszyscy się kochali i widać przecież było, gołym okiem, że żyją wspaniale i godnie. „Patrzcie jak można wspaniale i godnie żyć” mówiono po wyjściu z seansu, i długimi godzinami wspominano i sycono się obrazami niby takich samych, lecz jakże od nich różnych, ubranych w piękne stroje, jeżdżących wspaniałymi samochodami.
  23. Niby tacy sami, a jednak jakże inni. A przecież też mieli dwie ręce, dwie nogi…
  24. A te plaże… A to słońce… A te drinki… A te ich problemy? Po prostu śmieszne…. Przecież każdy chciałby tylko takie mieć.
  25. I każdy chciał tak żyć.
  26. I wszyscy przecież widzieli jak niewiele potrzeba by żyć godnie i wspaniale.
  27. Wspominano wtedy zaprzeszłe czasy gdy w kraju obowiązywała inna religia.
  28. Jakże żarliwie przywoływano te wspaniałe przyjęcia, huczne rauty mieniące się biżuterią dam i dystynkcją panów.
  29. Co prawda o nich tylko słyszeli (nie znali bowiem nikogo kto w nich uczestniczył), ale wszyscy doskonale wiedzieli, że tak przecież było! I wierzyli coraz bardziej (niż w obowiązującą religię), że to może wrócić.
  30. Byli coraz głębiej przekonani, że to (po prostu) musi wrócić. Tym razem dla nich.
  31. I stając przed lustrem wyobrażali siebie w smokingach, w tiulach i krynolinach, w mieniących się kolorami tęczy brylantowych koliach.

    Tajemnicze wieści o mannie z nieba

  32. Mówiono niekiedy, co prawda niezbyt głośno (ale zdecydowanie obijało się to niejednemu o uszy), choć zwykle lekko podnieconym głosem, że tam, w ościennych krajach, to z nieba leci manna.
  33. Leci sama! Samiuteńka! Wystarczy się tylko pomodlić.
  34. A oni tu modlą się, i modlą, a manny jak nie ma tak nie ma.
  35. Widać Pan Bóg się na nich obraził (co było by zupełnie niezrozumiałe).
  36. Podejrzewano (coraz śmielej) że zapewne obraził się na ich władcę (i to było dla nich zupełnie zrozumiałe).
  37. Szlag wszystkich trafiał gdy patrzyli na swoje ubóstwo gdy tuż obok, za granicą, było tak wspaniale. Szalę goryczy przepełniły nadsyłane stamtąd paczki – taka, jak to oni tam za granicą nazywali, humanitarna pomoc. A w nich!? Pięknie opakowane słodkie batoniki, mąka, a czasami kawa. A w niektórych to nawet były rodzynki!
  38. Na mannę nie natrafiono; pomimo dosyć dokładnych poszukiwań w nadsyłanych paczkach nie znaleziono nawet odrobiny. Było to wielce niezrozumiałe, lecz nikt nie ośmielił się o nią pytać (wszak darowanemu koniowi nie należy zaglądać w zęby), a nadto zbyt wnikliwe pytania mogły by przerwać ów pożądany potok działań humanitarnych, więc rozsądniej było nie pytać.
  39. To i nie pytali.
  40. Jednakże byli tacy (krnąbrni), którzy na własną rękę rozpoczynali tajne śledztwo w sprawie sypiącej się z nieba manny. Wkrótce jednak ślad wszelki po nich ginął i nigdy nikt nie dowiedział się jak to z tą manną było naprawdę.
  41. Mówiono, że odeszli na zachód. Bo (jakże często podnoszono to spostrzeżenie) nawet słońce tam odchodzi.
  42. Zauważono również, że im tam świeci nawet wtedy, gdy tu (gdzie przyszło żyć), jest już ciemno i smutno.
  43. I tak jakoś nijako – bezbarwnie.

    Rozważania o możliwości upadku

  44. Czasami mówiono, że ojciec Hedora po dojściu do władzy mordował ludzi! Ale to powtarzano tylko najbardziej zaufanym, tylko po cichu i tylko na ucho.
  45. Mówiono, również po cichu, że niebawem to wszystko upadnie, bo wszystko się kiedyś kończy – że przecież upadło cesarstwo rzymskie, komunizm, a nawet wielka religia chrześcijańska.
  46. Zatem można było spodziewać się, że ten obowiązujący, coraz bardziej znienawidzony system religijny, musi przecież upaść.
  47. Wcześniej czy później, ale musi.
  48. Mówiono również (ale to tylko w zupełnej tajemnicy), że już niedługo, lada moment, przyjdzie wybawiciel. Że zbawi ich ciała, i co oczywiste również dusze.

    Pojawienie się pierwszych straceńców

  49. I wtedy, gdy wszyscy już mieli dość. Gdy pojawili się pierwsi straceńcy, w proteście podpalający się paliwem do silników na publicznych placach, i wtedy, właśnie wtedy, stało się coś dziwnego.

    Pojawienie się gwiazdy

  50. I wtedy, właśnie wtedy na niebie pojawiła się gwiazda. Piękna w swojej wielkiej grozie, płynąca w przestrzeni jak ptak, jak marzenie.
  51. Płynąca tak niezwykle spokojnie po niebie.
  52. Czyż można było jej nie zauważyć? Tej największej z gwiazd? Tej, która była widoczna nawet w słoneczny dzień? Czyż można było jej nie zauważyć?
  53. Czy można było nie zauważyć, tej na którą wszyscy tak długo czekali?
  54. Czyż można było nie zauważyć tej, której przedtem nie było? Czyż można było nie zauważyć jej zwiastowania?
  55. I wtedy wszyscy stanęli. Ba! Wszystko stanęło! I ludzie i wszelkie stworzenie, i wszyscy wpatrzyli się w niebo, zafascynowani tym niecodziennym widokiem.
  56. Stali wpatrzeni w niebo.
  57. Niektórzy stali bez przerwy dzień i noc, i kolejny dzień i kolejną noc. Gdy padali w miejscu ze zmęczenia, po krótkim śnie zrywali się spoceni, by sprawdzić czy jeszcze jest, czy nie znikła. I wpatrywali się pragnąc zatrzymać czas, utrwalić ten widok na zawsze.
  58. A gwiazda płynęła spokojnie, dostojnie…. Płynęła przed siebie, gdzieś w niewiadomym kierunku, przed siebie.

    Pojawienie się czcicieli gwiazdy

  59. I wtedy, nie wiadomo skąd, pojawili się czciciele gwiazdy.
  60. Ogłaszali, że zwiastuje ona nadejście lepszego. Nie mówili konkretnie czego, ale z żarliwością przekonywali, że to lepsze będzie (o niebo) lepsze, niż to stare, niż to co jest.
  61. Pojawili się też tacy, którzy proponowali by natychmiast zburzyć to wszystko co jest. Namawiali by natychmiast zburzyć to, co dotychczas budowali. Już czas (mówili), by wyrwać kolejowe tory! Trzeba je przetopić i zrobić nowe! Takie same jak te, które są, ale nowe. Te będą ich i nie będą przypominały starych, nie będą kojarzyły się z minioną epoką. A po takich torach można by wjechać w świetlistą przyszłość. W nowe (jakże wspaniałe) czasy, opromienione cudownym światłem gwiazdy.
  62. Byli też tacy (najczęściej ci co dotychczas chowali się w ciemnych kątach), którzy zachęcali, by tych co mieli cokolwiek do czynienia z obowiązującą dotychczas religią jak najszybciej ukrzyżować. Najlepiej w miejscu publicznym, na głównym placu stolicy.
  63. Proponowali, by odczytać im publicznie, dla przestrogi tłumów, wszystkie przewinienia i niech zdychają przybici do tych dwóch tradycyjnych kawałków drewna.
  64. Podnoszono, że było by to rozsądne nawiązanie do tradycji; również byłby to dowód na to, że historia rozwija się po kole (jeżeli komu koło kojarzy się z urządzeniem do łamania członków można również przyjąć, że historia rozwija się po spirali).
  65. Tradycja jest najważniejsza! – krzyczano – naród musi znać swoje korzenie. Jednomyślność panowała, gdy zaproponowano, by do picia skazańcom podawać tylko wodę ze solą. Z dużą ilością soli! Bo muszą przecież czuć pogardę tłumów i gorzko zapłakać słonymi łzami.
  66. Rozważano również czy nie można by wykorzystać równie tradycyjnego palenia na stosie. Lecz pomysł ten wyłonił problem, mimo powstających prac naukowych: „O wyższości stosu nad krzyżem” gdzie składnie udowadniano, że właśnie stos (jego ciepło) wspaniale oczyszcza duszę ze złych instynktów.
  67. W końcu górę wzięła frakcja przyrodników, którzy naukowo udowodnili, że bardziej ekologicznie jest krzyżować.
  68. Podano niepodważalne argumenty o marnotrawieniu energii cieplnej i zjadliwych jadach parujących złych mocy.
  69. Przyrodnicy zgłosili również pomysł, aby tych, których pozostawią przy życiu (z czysto technicznych powodów, bo niby skąd wziąć w zrujnowanym kraju tyle drewna na krzyże) pozbawić języków. Zadecydowano, że wyrwany im będzie ten narząd, aby nie mogli już nigdy więcej głosić złego.
  70. Na wszelki wypadek ustalono również, że gdyby zaszła taka sytuacja, że z jakiś powodów nie będzie można pozbawić kogoś języka, bo jest to na przykład bliski krewny kogoś obecnie znaczącego, to należy zakazać takiemu absolutnego wstępu do prasy i telewizji. To miało by być najbardziej humanitarne, i oficjalnie przeznaczone tylko dla tych, którzy poprzez wielokrotną modlitwę na Świętej Górze uzyskają od niej rozgrzeszenie. „
  71. Na kolanach niech idą na Świętą Górę” – krzyczano, a ci którzy nie krzyczeli kiwali z aprobatą głowami w taki sposób, żeby sąsiedzi widzieli, że ich przekonania są świadome i głębokie.
  72. Nikt nie pamiętał aby kiedykolwiek, nawet w zamierzchłych czasach panowała w narodzie taka jednomyślność, taka siła, taka jednocząca euforia. Rozpierała ich radość i duma (bo wreszcie mogli cieszyć się szczerze) z tego, że są razem, że są tacy sami, że myślą tak samo i, że już zawsze będzie wspaniale.
lilith-l

Lilith Hon. John Collier

006 – Konfesjonał – drugie wyznanie Sary

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 20 marzec 2009 at 8:16

006 – Konfesjonał – drugie wyznanie Sary

the-fall-raphael-l

The Fall Adam and Eve Raphael

Sara została bez pracy

  1. Jest już sierpień. Od miesiąca bezskutecznie szukam pracy.
  2. Mieszkam na wsi niedaleko małego miasteczka.
  3. Skończyły się pieniądze, wiec idę piechotą, kolejny raz spróbować.
  4. Na szczęście nie jest to daleko; może dziś się uda.
  5. Zatrzymał się samochód, znajomy, wsiadłam.
  6. Pytał co u mnie…
  7. Po chwili, zaproponował swoja pomoc i wprost zasugerował, że chciałby się ze mną częściej spotykać.
  8. Mam dylemat, znam jego żonę, a przecież facet nie pomoże mi, zanim mnie nie przerżnie.
  9. Powiedziałam mu, że jest miły, ale ja nie potrafię tak…
  10. Pracy nie dostałam.

    Spotkanie

  11. Po kilku dniach zadzwonił.
  12. Umówiłam się z nim.
  13. Wieczorem, położyłam dzieci spać, wykąpałam się, posmarowałam swoje ciało balsamem – musi być jędrne, pociągające.
  14. Wymykam się z domu..
  15. Nogi mi się trzęsą.
  16. Wsiadłam do jego samochodu.
  17. Zaparkowaliśmy gdzieś w lesie.
  18. Gdy znaleźliśmy się na tylnym siedzeniu, ogarnęło mnie przerażenie, miałam kilku facetów, ale nigdy w życiu nie widziałam takiego kutasa…
  19. Na myśl, że mi go wsadzi zrobiło mi się mokro w kroku.
  20. Pomyślałam, że trzeba wiać, lecz zauważyłam, że on jest wniebowzięty, ze jest zafascynowany moim ciałem.
  21. Pieści mnie tak delikatnie, po szyi, ramionach, moim małym biuście, zjeżdża do brzuszka…
  22. O kurwa! Zaczyna lizać moje łono i to tak, jakby wylizywał polewę z bardzo drogiego deseru lodowego.
  23. Wchodzi we mnie, początkowo delikatnie, pewnie się boi, że swoim kolosem może zrobić mi krzywdę.
  24. A ja wówczas – Rany wsadź mi go wreszcie, bo za chwilę oszaleję z pożądania – pomyślałam.
  25. Każdy kawałek mojego ciała się tego domagał – było zajebiście, ale nie wsadził go do końca.
  26. Lecz gdy ja dopiero nabrałam ochoty, on skończył.
  27. Czułam się bardzo podniecona i bardzo niezaspokojona…
  28. Wyszliśmy z samochodu, na spacer.
  29. Trzymając się za ręce, długo rozmawialiśmy.
  30. Ustaliliśmy bardzo proste zasady: on mi pomaga finansowo i możne mi znajdzie jakąś prace, a ja mi dostarczam niezapomnianych, jak to powiedział, wrażeń erotycznych.
  31. Wzięłam pieniądze które mi oferował.

    Sara kupuje swoim dzieciom czekoladę.

  32. Ani grosza z tych pieniędzy nie wydałam na siebie.
  33. Wszystko wydałam na dzieci.
  34. Znowu poczuły smak czekolady i owoców.
  35. Ich uśmiechnięte twarze nie utwierdziły mnie w przekonaniu, że muszę się z nim spotykać nadal, i tak go rozpalać, by miał nadzieję na coraz to nowe, coraz bardziej szalone doznania.
  36. Nie czekałam długo.
  37. Już następnego dnia zadzwonił, i cały radosny poprosił o spotkanie.

    Drugie spotkanie Sary

    virgin-paradise-l

    The Virgin in Paradise Ernest Hebert

  38. Jeszcze przez parę chwil walczyłam ze sobą.
  39. Teraz nie było innego wyjścia – wyszperałam czerwone koronkowe majteczki i ruszyłam przed siebie.
  40. Teraz już wiedział, jakie ciało ma w samochodzie…
  41. Podczas prowadzenia auta był bardzo podniecony, najwyraźniej jego wyobraźnia działała…
  42. Położyłam rękę na jego nodze i zaczęłam bardzo delikatnie głaskać.
  43. Niby niechcąca lekko trąciłam jego naprężoną męskość.
  44. Nacisnął gaz.
  45. Patrząc na rozpaloną z pożądania twarz, zaczęłam czuć radość, że mogę tak działać na faceta.
  46. Zaczynało mi się to podobać, a wilgotność w moim kroku to potwierdzała.
  47. Bardzo szybko zdarliśmy ubrania i dosłownie dorwaliśmy się do siebie.
  48. Jeszcze potrafiłam zapanować nad sobą i delikatnie odsunęłam go od siebie, tak, aby nie miał pełnego dostępu do mnie.
  49. Lekko ujęłam jego członek w dłonie i wzięłam go do ust potrącając językiem.
  50. Rozkoszowałam się gładkością, smakiem no i ta wielkością, coraz bardziej łapczywie wkładałam go do buzi.
  51. Mój kochanek był prawie nieprzytomny z rozkoszy.
  52. A ja byłam górą, doprowadziłam do tego, że błagał mnie abym pozwoliła mu wtargnąć we mnie.
  53. Był tak spocony a zarazem rozpalony, że dało mi to wielką radość.

    Sara poczuła swoja wartość

  54. Energicznie nadziałam się na tą rozpaloną torpedę.
  55. On jęczał, a ja co chwile przystawałam aby przedłużyć rozkosz; wszystko w środku mnie bolało, ale prócz bólu doznałam niesamowitej błogości gdy krzyknął podczas szczytowania; zalał mnie cała swoim nasieniem i powiedział, że jestem dla niego niewyobrażalnym luksusem.
  56. Wtedy poczułam, że może jestem coś warta, ale muszę udowodnić sobie, że nie tylko w seksie, bo utracę siebie a wtedy to już po mnie.
  57. Wytarłam się po eksplozji.
  58. Tyle tego było, że jedna chusteczka nie wystarczyła.
  59. Ubrałam się i niebawem byłam już w domu.

    Rozmyślania Sary

  60. Usiadłam w łazience i paliłam papierosy jeden za drugim.
  61. Kolejne pieniądze w portfelu a więc na parę dni spokój.
  62. Mój kochanek zaczął powoli się przyzwyczajać i uzależniać.
  63. Ten dziki seks zaczął działać jak narkotyk.
  64. Starałam się w tym wszystkim zachować choć odrobinę rozsądku, aby nie zaangażować się uczuciowo.
  65. Mam jeden cel, przeżyć zimę w cieple i bez uczucia głodu.

virgin-l

The Virgin & Angels William-Adolphe Bouguereau

005 – Pierwsza księga wędrowców – Penolopa – cz.1

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:15

Posłuchaj czytajac:  Verdi Requiem Dies Irae

005 – Pierwsza księga wędrowców – Penolopa – cz.1


let-children-l

Let the Children Come unto Me Vogel Von Vogelstein

W roli Penolopy – pani Lucyna Zbroszczyk

Penolopa postanawia zmienić swoje życie

  1. To nie przyszło nagle. Ostatnio wprost się dusiła.
  2. Postanowiła zmienić swoje życie, wiedziała, że jak nie zostawi wszystkiego za sobą i nie pójdzie przed siebie, nigdy nie będzie żyła tak, jak chce. Nie miała żadnej wizji przyszłego życia, nie potrzebowała jej. Nie wiedziała dokąd pójść, ale miała potrzebę wędrowania. Chciała zobaczyć co jest za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, chciała w końcu dotknąć tego, co znała tylko z opowiadań, książek i filmów.
  3. - Idź – powiedziała do siebie któregoś dnia – nie bój się, pozwól, aby nieznana kraina mogła cię przywitać i pokazać ci swoje tajemnice. – Krocz – niech deszcz obmywa twą twarz, a wiatr osusza włosy wilgotne od mgły; niech zostawia zapach kwitnących łąk, lasu, pól…
  4. Odważyła się, i któregoś letniego dnia zostawiła wszystko, aby móc przyjąć to co nowe, i poszła.
  5. Nie było istotne, w którą stronę zmierza, chciała uwolnić się od tego, co ją ograniczało, uwierało… Tego, co odbierało oddech, co zniewalało umysł. Była zachwycona tym, co widziała, nareszcie wschód i zachód słońca pojawiał się codziennie w innym niż dotychczas miejscu.

    Penolopa na rozstajnych drogach

  6. Często siadywała na rozstajach dróg i dziwiła się, ile ścieżek ma do wyboru.
  7. Nigdy wcześniej tego nie widziała, a teraz zyskiwała kojącą pewność, że coś wreszcie zależy tylko od niej, że jej decyzja nie jest poddawana stałej krytyce i ocenie.
  8. Kierunki wybierała z przyjemnością, bez zastanowienia. Oddała się intuicji – ot, zwykły impuls, a to wiewiórka, która skoczyła na ścieżkę, a to ciekawy kamień, a to drzewo, które zachwyciło kształtem korony; a zimą, te niewiarygodne budowle usypane z śniegu przez wiatr.
  9. - Popatrz – mówiła do siebie – świat jest piękny; przywoływał cię od dawna, ale ty byłaś głucha, zajęta swym życiem, które od dawna odbierało ci radość.
  10. Uświadomiła sobie, że zapomniała, że gdzieś jest RAJ, że warto go odnaleźć.
  11. - A ty straciłaś wiarę, i w siebie i w Raj, będąc zbyt rozgoryczoną swymi porażkami.
  12. A teraz… Teraz idziesz, uśmiechnięta, śpiewasz, i ptaki ci śpiewają… Tańczysz, a z tobą tańczą drzewa.
  13. Nareszcie nie bała się ciemności, bo wiedziała, że gwiazdy i księżyc będą oświetlać drogę po której idzie. Była tak zachwycona tym, co spotykała podczas swego wędrowania, zdziwiona tym co widziała, że zapomniała że jest sama.
  14. Było jej dobrze nie przejmowała się nieobecnością człowieka. Wystarczały jej drzewa, zwierzęta, wiatry i poranne ciepłe promienie słońca. Nawet burza nie była jej straszna…Wiedziała, ze po burzy będzie tęcza – most, spinającym dwa nieznane miejsca na ziemi.

    W ciemnym lesie Penolopa czuje się bardzo samotna

  15. Pewnego razu, gdy na swej drodze napotkała las, gdy nie mogła go ominąć, gdy weszła w gęstwinę lasu poczuła lęk. Szarzało… Nastała ciemność…Wtedy po raz pierwszy poczuła strach, i taką nie do opanowania potrzebę wtulenia się w kogoś, kto odgonił strach i głaszcząc ją po głowie jak małą dziewczynkę powie, że będzie dobrze, że nie jest już sama.
  16. Przetrwała tę noc, nasłuchując odgłosów… Jakże jej wówczas brakowało dłoni, która zamknie jej dłoń w ciepłym uścisku, dając ciepło i bezpieczeństwo.
  17. Następnego dnia, gdy zmęczona nieprzespaną nocą mijała pola obsypane łanami zbóż, łąki obsypane kwieciłem, gdzie powietrze drgało od gorąca, a owady brzęczały gdzieś blisko ucha, usłyszała daleki dźwięk – To dzwony – wyszeptała zatrzymując się.
  18. Chwilę się wahała, lecz poszła w tamtym kierunku.
  19. Powoli, lecz wiedziała, ze trasy już nie zmieni.
  20. Wpatrzona w stronę skąd dochodził dźwięk, nie zauważyła.. i zamarła z przerażenia.
  21. Tuż obok, o parę kroków od niej stał mężczyzna.
  22. Również wydawał się zaskoczony… Lecz uśmiechał się łagodnie.
  23. Nie wiedziała co zrobić – wypadało by się przywitać… ale nie była pewna, czy chce towarzystwa.

    Penolopa spotyka Ulissesa

  24. On się uśmiechnął, podszedł do niej, podał dłoń i ciepłym głosem powiedział – Dzień dobry – jestem Ulisses.
  25. Jego uśmiech i miękki głos wzbudził jej zaufanie.
  26. - Dzień dobry – odpowiedziała – Jestem Penelopa – zauważyła, że jej głos nieco zadrżał.
  27. Dowiedziała się, że Ulisses idzie tam, skąd dolatuje bicie dzwonu; pomyślała, że ona również idzie w tamta stronę i byłoby fajnie pójść razem.
  28. Poczuła że dłoń Ulissesa delikatnie zamyka i przytrzymuje jej dłoń. Uśmiechnęła się do niego i poszli.
paradise-lost-l

Paradise Lost Franz von Stuck

_________

Copyright by Lucyna Zbroszczyk & Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

004 – Pierwsza Księga Wędrowców – Ulisses – cz.2

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:14

004 – Pierwsza Księga Wędrowców – Ulisses – cz.2

return-calvary-l

The Return From Calvary Herbert Schmalz

Niespodziewane spotkanie

  1. I wtedy… Właśnie wtedy, gdy zmierzał w kierunku tego metalicznego dźwięku (dobrze tą chwilę zapamiętał), właśnie wtedy gdy zmierzał samotnie, gdzieś tam, przed siebie, wtedy spotkał Ją.
  2. Szła, tak jak on przed siebie. Samotnie.
  3. Przyłączył się, i szli tuż obok, bez słowa, przed siebie. Od czasu do czasu, spod oka obserwując się z ukrywaną ciekawością. Jak się później dowiedział też nie chciała, wracać tam skąd przyszła.
  4. Wiele drogi minęło gdy tak szli ramię w ramię zanim zaryzykował: – Cześć! – powiedział nieśmiało – Jestem Ulisses a ty? – zapytał i zauważył na jej twarzy jakieś przelotne zdziwienie. Stanęła jak wryta i patrzyła na niego milcząco.
  5. - Penelopa. Ja mam na imię Penelopa. – odpowiedziała po dłuższej chwili.
  6. Znowu patrzyli na siebie, tym razem rzec by nawet można – starannie; i wreszcie po tej chwili niezdecydowania postanowili pójść we wspólnym kierunku, każdy swoją drogą ale razem.
  7. I poszli.

Gregorian Chant – “Dies Irae”

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

003 – Konfesjonał – Pierwsze wyznanie Sary

In Anielskie Wersety, Konfesjonał on 20 marzec 2009 at 8:13

003 – Konfesjonał – Pierwsze wyznanie Sary

greatawakening-schmalz-l

The Great Awakening Herbert Schmalz

Sara podejmuje decyzje

  1. Jest październik.
  2. Zostawiam mieszkanie i wszystko co mam mężusiowi.
  3. On, by było sprawiedliwie, zabiera mi prezenty urodzinowe i wszystko inne co od niego dostałam.
  4. Patrzyć na niego nie mogę.
  5. Wyprowadzam się z dziećmi na wieś, aby żyć w końcu spokojnie…
  6. Aby żyć…
  7. Niech bierze, niech zabiera wszystko!
  8. Chce mieć od niego spokój, chce kłaść się spać bez obaw i cieszyć każdym dniem.
  9. Chce spokojnie patrzeć jak rosną dzieci.
  10. Pozew o rozwód złożyłam, niecierpliwie czekam na zakończenie tego nieporozumienia.
  11. Gdy się nieco zaaklimatyzowałam w nowym miejscu wzięłam się za swoje zdrowie.
  12. Niebawem doszłam do siebie, córeczka przestała się w nocy zrywać ze strachem w posikanym łóżku.
  13. Zapowiadało się, że już jest OK., że już będzie spokój.
  14. Mogłam spokojnie zaplanować wszystko i iść na operacje.
  15. Badania, zgoda na toczenie krwi i stół operacyjny.
  16. Po 4 godzinach było po wszystkim.
  17. Gdy przebudziłam się z narkozy, otworzyłam oczy… i zobaczyłam kogo?
  18. Mojego męża.
  19. Ale się kurwa nagle troskliwy zrobił.
  20. Oddziałowej powiedziałam, że nie życzę sobie jego wizyt i wyproszono go z oddziału.

    Sara uwalnia się od przeszłości

  21. Wszystko było jak należy.
  22. Po tygodniu wróciłam, do domu, a po miesiącu poszłam do pracy.
  23. Nie miałam wielkiego wyboru – zostałam kelnerką w restauracji.
  24. Pracowałam z ludźmi i to było dla mnie ważne.
  25. Lubiłam ta pracę.
  26. Sprawa rozwodowa ciągnęła się 3 lata.
  27. Na jednej z nich tatuś wyskoczył, że ma wrażenie, że dzieci chcą być z nim.
  28. Miał takie prawo…
  29. I zafundował wszystkim badania psychologiczne.
  30. Efekt – dzieci zostają ze mną.
  31. Cieszyłam się każdym dniem.
  32. Beztrosko spacerowałam po okolicznych lasach.
  33. Tutaj, na wsi, nie ma tak, jak w wielkim mieście, że można sobie pójść ulicą i pooglądać co nowego w sklepach.
  34. Dookoła tylko lasy, wiec cieszyłam się świeżym powietrzem, i wolnością.
  35. Spacerując i wspinając się po różnych górkach zastanawiałam się skąd miałam tyle odwagi aby odejść, tak bardzo się tego bałam.
  36. Do dzisiaj nie wiem i właściwie nie chcę wiedzieć.
  37. Ten rozdział mojego życia jest zamknięty i z tego jestem dumna.

    Sara wsłuchuje się w szum morskich fal

  38. Czasami umawiałam się z kolegą.
  39. Jechaliśmy przed siebie.
  40. Samochód płynął po drodze, słychać było tylko muzykę, a ja czułam zniewalający zapach jego wody.
  41. Ten zapach i jego niski spokojny głos coś we mnie poruszał.
  42. Czułam się bezpieczna i odprężona.
  43. Często jechaliśmy bez konkretnego celu.
  44. Nic nas nie goniło.
  45. Mimo iż oboje byliśmy wolni nie był to chłopak z którym mogła bym układać sobie życie, ale był bardzo dobrym kolegą.
  46. I rozmowy z nim, bardzo mi pomagały.
  47. Lubiłam jeździć nad morze, wówczas chodziłam po plaży, patrzyłam w dal, wsłuchiwałam się w szum fal.
  48. Chciałam coś zobaczyć w tej dali, coś usłyszeć od tych fal.

    Sara zauważa, że jest samotna

  49. Zauważyłam, że z biegiem lat zaczęłam zamykać się w sobie.
  50. Coraz mniej pogodna, coraz częściej zamyślona.
  51. Zaczęłam czuć się samotna.
  52. Minęło parę lat, a ja byłam samotna.
  53. Dlaczego?
  54. Czy czegoś mi brakowało?
  55. Przecież miałam spokój, którego tak bardzo pragnęłam.
  56. Brakowało mi poczucia bliskości drugiej osoby, towarzystwa, partnera, wieczornych rozmów, spacerów, szaleństw, przekomarzania się, miłych zalotnych zaczepek.
  57. Po prostu brakowało mi mężczyzny w moim otoczeniu.
  58. Coraz częściej o tym myślałam.
  59. Wieczorami nie mogłam zasnąć.
  60. Chciałam się po prostu przytulić do mojego mężczyzny, ale takiego nie było.
  61. Nawet znajomi zaczęli zauważać, że ulatnia się moja radość życia.
  62. Dziewczynki rosły, a ja zauważyłam pierwsze zmarszczki i pierwsze siwe włosy.
  63. Czułam a właściwie nadal czuję się niepełna.
  64. Jakby mi brakowało paru puzzli w układance i nie można zobaczyć całkowitego jej efektu.

    Sara ścina włosy

  65. Postanowiłam się troszkę rozglądnąć.
  66. Zaczęłam bardziej o siebie dbać, częściej rozpuszczać długie, sięgające pośladków włosy.
  67. Odgłosy podziwu i uwagi panów, że chcieliby się nimi pobawić, zaplątać, były sympatyczne, czasem śmieszne, a czasem uciążliwe.
  68. Któregoś dnia, ścięłam je na krótko bez większego żalu.
  69. I wówczas okazało się że nadal zwracają na mnie uwagę, więc może to było tylko chora wyobraźnia, no i może nie jest tak źle.
  70. Zresztą kobieta potrzebuje czasem jakiś zmian w swoim wyglądzie, aby czuć się atrakcyjna.
  71. Aha.. I wtedy też rozstałam się z tym moim kolegą.
  72. Uważał, że na temat włosów powinnam z nim pogadać i wprost zrobił mi o to awanturę.
  73. Bardzo szybko się rozstaliśmy.
  74. On uważał, że bardzo się zmieniałam przez te wszystkie lata.
  75. Dlaczego?
  76. Bo przestałam być pokorna a stała się bardziej buntownicza.
  77. A niby dlaczego miałabym robić coś pod dyktando faceta?
  78. Coś mi nie pasowało to po prostu wypowiadałam swoje zdanie, a ten od razu buntownicza.
  79. Nie to nie.
  80. No to pa!
  81. Wdałam się w parę romansów.
  82. Niekiedy po jednym spotkaniu miałam dosyć i nie umawiałam się więcej.
  83. A co to, czy ja jestem lalka do zabawy?
  84. Przecież ważne było, czy ja chcę czy nie, a skoro nie mam ochoty to dlaczego mam się z nimi spotykać.
  85. Nadal jestem sama.
  86. Nie wiem, jak długo to potrwa, ale może jest tak mi pisane?

st-agnus-l

St Agnes in Prison Receiving from Heaven the ShiningWhite Garment Frank Cadogan Cowper

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

002 – Pierwsza Księga Wędrowców – Ulisses – cz.1

In Anielskie Wersety, Księga Wędrowców on 20 marzec 2009 at 8:12

002 – Pierwsza Księga Wędrowców – Ulisses – cz.1

first-kiss-l

First Kiss, Bouguereau

Dzwony prowadzą samotnego wędrowca

  1. Pewnego letniego, bardzo ciepłego wieczoru, wyszedł z domu młody mężczyzna i skierował się w stronę dotychczas mu nieznaną.
  2. Szedł przed siebie.
  3. Samotnie
  4. Bez mapy, do przodu.
  5. Nie starał się zapamiętać drogi powrotnej; nie czynił również nic aby zapomnieć skąd przyszedł.
  6. Był pewien, że tam skąd przyszedł nie ma już po co wracać, nic go tam nie ciągnęło i w zasadzie nie miał specjalnego wyboru – więc szedł, przed siebie.
  7. Smuciła go trochę ta samotna wędrówka.
  8. Co prawda spotykał, od czasu do czasu, na swej drodze jakichś połamańców, jakichś przegranych nieudaczników życiowych, i rozwodników kąpiących się w alkoholu…
  9. Czasami, nie za często, tuż obok przemykały jakieś szalone kobiety, mknące przed siebie jak opętane; tworząc niewiarygodne ilości kurzu.
  10. Zatrzymywał się wtedy zdziwiony, zamykał oczy by wirujące ziarenka nie wbiły się w rogówkę.
  11. Po chwili delikatnie przecierał oczy i ze zdumieniem obserwował obłok uniesionej ziemi..
  12. – Co za dziwy! – powiedział do siebie, gdy tuż obok przemknęła kolejna opętana.
  13. Wzruszał ramionami i szedł dalej, jak zwykle samotnie; i nikt nie szedł w tą samą co on stronę.
  14. Doprawdy nie ma do kogo gęby otworzyć – pomyślał wspinając się wysoko, jak najwyżej na palce by lepiej obejrzeć otoczenie.
  15. Przyglądał się okolicy uważnie.
  16. – Gdzie nie spojrzysz tak samo… Nawet nie ma na czym oka zaczepić… – powiedział i poszedł dalej wycierając zakurzony pot z czoła.
  17. Było mu jakoś niewesoło.
  18. I wówczas, wtedy gdy dla dodania sobie animuszu wygwizdywał dziarskie pieśni, do wtóru podniebnych skowronków, właśnie wtedy (dobrze to dziś pamiętał) usłyszał odległy dźwięk dzwonu.
  19. Toczył się po polach, po łąkach, powodując drżenie każdego stworzenia, każdego źdźbła trawy i każdego zioła, by odbić się od dalekiego lasu i po chwili wrócić echem.
  20. Dzwonią – pomyślał.
  21. - Jak dzwonią to jest kościół – powiedział do siebie i ogarnęła go jakaś radość, i wtedy uświadomił sobie jak bardzo zmęczyła go ta samotna wędrówka.

    Nadzieje samotnego wędrowca

  22. Miał nadzieję, że tam skąd dobiega ten kołyszący dźwięk spotka innych wędrowców, tak samo jak on ściągniętych głosem dzwonu.
  23. Wyobraził sobie, że w tym odległym, nieznanym mu miejscu spotka podobnych sobie ludzi z którymi w przyjaźni pójdą razem w nieznanym i nie wytyczonym kierunku.
  24. Razem było by przecież weselej – pomyślał zrywając kwitnący dziurawiec.
  25. Był tak przepełniony potrzebą nowego, tego czegoś, czego nie podpowiadała mu nawet wyobraźnia, że przyspieszył kroku, biec prawie zaczął.
  26. Po chwili zwolnił – By sił starczyło…
  27. Szedł teraz swoim wypróbowanym krokiem i myślał o tym co spotka, co go niebawem czeka.
  28. Świat jawił się ciekawie i nie dostrzegał niebezpieczeństw z którymi nie mógłby sobie poradzić.
  29. Nie był już przecież dzieckiem i trochę wiedział o świecie, szedł by dowiedzieć się więcej, by z tego co go spotka czerpać pełnymi garściami.
  30. To co już wiedział, dawało mu jakie takie poczucie bezpieczeństwa.
  31. Szedł więc bez obaw.
  32. Przed siebie…
  33. Liczył również na to, że na tej drodze znajdzie kobietę z którą złączy swój los, którą pokocha i która będzie jego kochać.
  34. Która złączy z nim swój los na dobre i na złe; i z którą będą szli razem, wspierając się w biedzie i ciesząc dostatkiem.
  35. Nie był biedny, nie był bogaty, ale był przekonany, że posiada taką zaradność, która pomoże mu usuwać kłody które znajdą na swej drodze.

    A dzwon był coraz bliżej

  36. Szedł, a dzwon dzwonił.
  37. I był coraz bliżej.
  38. - Coraz lepiej go słychać – wyszeptał, nie chcąc go zagłuszyć, i znowu przyśpieszył; by zdążyć przed nocą.
  39. Obawiał się nieco, że w ciemności nocy, może zawędrować gdzie indziej.
  40. Nie tam gdzie dzwonią, lecz tam gdzie echo.
  41. Pięknie dzwoni… – powiedział już głośniej, i w tej samej chwili pomyślał, że przydałby się jeszcze jakiś drugi, albo chociaż jakieś inne, małe dzwoneczki.
  42. - Dużo małych dzwoneczków, aby ten kolos ich nie zagłuszył.
  43. Była by to muzyka przyjemniejsza dla ucha! – wykrzyknął ile sił w płucach, radośnie uśmiechając się do przelatującej pary synogarlic.

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

001-wstep

In Anielskie Wersety on 20 marzec 2009 at 8:11

001-wstep

To co było na początku

Read the rest of this entry »

000 – Motto

In Anielskie Wersety on 7 marzec 2009 at 12:55
Moto:
Jakiekolwiek są gry słów i akrobacje logiki, rozumieć to przede wszystkim łączyć w całość. Głębokie pragnienie umysłu, nawet w jego najbardziej rozwiniętych ewolucjach, jednoczy się z nieświadomym uczuciem człowieka w obliczu świata: jest nim żądanie poufałości, głód jasności. Dla człowieka zrozumieć świat to sprowadzić go do tego, co ludzkie, wycisnąć na nim swoją pieczęć.
Albert Camus Eseje

Bacchante  William-Adolphe Bouguereau

Bacchante William-Adolphe Bouguereau

Start

In Anielskie Wersety on 28 luty 2009 at 0:07

Ponad rok minął od chwili gdy obiecałem, na swoim blogu Wierszole 2007, że opowiem wam wszystko.

Czy to już ten czas?  Chyba naszedł.

Oto przedstawiam państwu Anielskie Wersety.

Opowieść tą zacząłem pisać dawno, z przerwami sięgającymi wielu miesięcy. Jednakże zawsze, każdego dnia czułem się uczestnikiem tego “spektaklu”, w którym za sprawą aktywności seksualnej moich rodziców, a i zapewne “Woli Bożej”, dane mi było uczestniczyć. Skojarzenie z tytułem powieści Salmana Rushdiego, nie jest przypadkowe. Również nie przypadkiem przywołuje postać Ulissesa, z jednej strony wędrowca uwikłanego w obcą mu wojnę o Helenę, z drugiej jego emanacje Stefana Dedalusa z arcydzieła Jamesa Joyce`a.
Nie będzie to “strumień świadomości”, lecz niewątpliwie będzie to wędrówka, na styku realności a cudownej baśni podanej w Piśmie Świętym, i tego, co z owego styku wynika.


dante-virgil-l

Dante and Virgil in Hell William-Adolphe Bouguereau

Postscriptum

Wpisy zaczynam dzisiaj – 28 lutego 2009, dokładnie 6 dni po starcie tego bloga. W tym czasie blog był nawiedzany ponad 2300 razy co świadczy o tym, że mamy sobie wzajemnie coś do powiedzenia. Serdecznie dziekuję za zachęty do dalszego pisania.

Witold Skaczkiewcz